czwartek, 4 grudnia 2014

"Nieproszony gość" Charlotte Link

Wydawnictwo: Sonia Draga
Tytuł oryginału: Der Fremde Gast
Data wydania: 5 listopada 2014
Liczba stron: 524
 

„Czasem bywa tak, że dopiero gdy człowiek się z czymś definitywnie upora, możliwy jest nowy początek.” *str. 419

Moja przygoda z książkami Charlotte Link zaczęła się od powieści „Ostatni ślad”. Mimo iż ten tytuł nie wywarł na mnie kolosalnego wrażenia, to i tak zapragnęłam poznać dalszą twórczość autorki. Zagłębiając się w inne tytuły mój apetyt rósł, a gdy przeczytałam „Lisią dolinę”, wiedziałam że przepadłam. Pani Link wrzuciła mnie w wir emocji, a gdy w końcu udało mi się otrząsnąć z wrażenia jakie na mnie wywarła, zaczęłam odczuwać typowy książkowy kac. Znacie to uczucie? Zdecydowanie nie należy do przyjemnych... Sięgając po „Nieproszonego gościa” nastawiałam się na równie wyśmienitą przygodę i intrygę która wręcz wbije mnie w fotel. Czy tak się stało? Posłuchajcie…

Dla Rebecki Brandt życie straciło sens, odkąd los odebrał jej ukochanego męża. Kobieta powoli popada w depresję i zaczyna planować swoje samobójstwo. W pewien lipcowy poranek decyduje się zakończyć swoje życie, które w jej mniemaniu zostało pozbawione wszelkich wartości. Jednak los bywa zaskakujący, a wizyta starego przyjaciela całkowicie przekreśla jej plany. Mężczyzna przyjeżdża razem z dwójką autostopowiczów, których spotkał jadąc w odwiedziny do Rebecki. Inga i Marius to młode małżeństwo, które zapragnęło udać się w spontaniczną podróż nad Morze Śródziemne w poszukiwaniu przygód. Rebecka musi odłożyć swoje plany samobójcze i zająć się gośćmi. Młodzi ludzie, a w szczególności Inga szybko zdobywają jej sympatię, na tyle że kobieta decyduje się wypożyczyć im łódź by mogli udać się w rejs. Marius zdaje się być doświadczonym żeglarzem. Niestety ich piękny z założenia rejs zmienia się w koszmar, Marius znika z pokładu łodzi, a Inga cudem uniknąwszy śmierci dociera do portu sama. Poszukiwania jej męża nie przynoszą rezultatów, więc zostaje uznany za zaginionego.
Tymczasem nieco wcześniej w Monachium dochodzi do makabrycznej zbrodni. Ktoś w bestialski sposób zamordował starsze małżeństwo. Do tego dwie kobiety dostają listy z pogróżkami. Jak się okazuje wszystkie ślady prowadzą do Mariusa...

„Świat aż się roi od złych, mściwych ludzi. Żądza zemsty jest złem, lecz jakże łatwo ją czasem wytłumaczyć, nie sądzisz? Każdy dostaje to, na co sobie zasłużył.” *str. 7

Charlotte Link to dla mnie mistrzyni w budowaniu napięcia. Jej książki mają to do siebie że gdy zacznie się je czytać, to nie sposób się od nich oderwać. Czytając „Nieproszonego gościa” znowu doświadczyłam tego niesamowitego stanu, w którym całkowicie zatraciłam się w książce. Mamy tu wszystko z czym można się spotkać w powieściach pani Link. Wyraziści i dobrze wykreowani bohaterowie, zagmatwane historie, niesamowicie skonstruowana intryga, wciągający wątek kryminalny, jak również wątki poboczne które mają duże znaczenia dla przebiegu zdarzeń.

W tym przypadku autorka porusza temat przemocy dotykający dzieci w rodzinach zastępczych, ale również temat przemocy jako takiej z którą dzieci z rodzin patologicznych mogą spotykać się na co dzień. Widzimy tutaj również jak ważny jest człowiek który posiada znajomości, pieniądze i wysoką pozycję, a jak mało znaczy małe bezbronne dziecko. To na czym również skupia się Link to działanie systemu, w którym najważniejszą rolę odgrywają układy, a nie dobro dzieci, którym ze względu na ich ciężkie przeżycia powinno gwarantować się jak najlepszą opiekę. Marius jako dziecko pada ofiarą tej machiny, a jego traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa będą miały przykre konsekwencje w dorosłym życiu.

„Cóż, z nienawiścią jest jak z miłością, nieprawdaż? Nie można jej rozkazywać, nie można nią sterować. Tych uczuć nie można przywołać, jeśli ich nie ma, ani też nie można się ich pozbyć, jeśli się w kimś zagnieżdżą.” *str. 293

„Nieproszony gość” jest jedną z lepszych książek pani Link które było mi dane czytać. Wątek kryminalny w połączeniu z trudnym tematem który porusza autorka tworzy niesamowicie spójną całość. Mnogość bohaterów i ich historii, które na początku mogą wydawać się bez znaczenia również dopełniają całości, dzięki czemu książka nabiera jeszcze większej tajemniczości, a czytelnik do końca nie wie jak zakończy się ta historia. Mogę jednak zapewnić że finał książki jest bardzo zaskakujący, choć w moim mniemaniu lekko przesadzony, jednak mimo to nie zepsuło mi to odbioru powieści.
Charlotte Link zaserwowała nam niesamowitą mieszankę kryminału, thrillera, dramatu i powieści psychologicznej. Jeśli macie ochotę na taki mix, to bardzo polecam spróbować. Gwarantuję że nie będziecie zawiedzeni!


MOJA OCENA:
9 / 10 

wtorek, 2 grudnia 2014

"Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna. Tom I" Agnieszka Lingas-Łoniewska

Wydawnictwo: Novae Res
Seria: Szukaj mnie wśród lawendy (tom 1)   
Data wydania: 25 października 2014
Liczba stron: 228

 
„Nasza bytność na tym świecie jest niczym innym, jak sumą takich ułamków radości, które należy pielęgnować i przypominać sobie o nich, kiedy tylko znajdziemy ku temu sposobność.” *str. 121 

O książkach pani Agnieszki Lingas-Łoniewskiej słyszałam bardzo dużo, ale wciąż wzbraniałam się przed sięgnięciem po jakąś jej pozycję. Dlaczego? Sama nie wiem. Może dlatego że nie sięgam nałogowo po powieści polskich autorów. Gdy ujrzałam „Szukaj mnie wśród lawendy” postanowiłam wreszcie zakosztować twórczości autorki. Piękna fioletowa okładka od razu przyciągnęła mój wzrok, a gdy tylko zagłębiłam się w lekturę wiedziałam że był to strzał w dziesiątkę. Przy okazji przekonałam się że i na naszym rynku czytelniczym można znaleźć dużo perełek i że każdemu autorowi trzeba dać szansę.

Zuzanna, Zofia i Gabriela są siostrami. W pierwszym tomie trylogii lawendowej będziemy mogli poznać przede wszystkim losy pierwszej z nich. Zuzanna, jest szefową dużej i prestiżowej korporacji, niestety nie cieszy się zbyt dużą sympatią ze strony podwładnych. Jest kobietą wymagającą, twardo stąpa po ziemi i całkowicie poświęca się karierze zawodowej, przez co zaniedbuje swoje życie prywatne którego praktycznie nie posiada. W młodości przeżyła duży zawód miłosny, który do dnia dzisiejszego tkwi w jej pamięci, przez co ma problemy w nawiązywaniu bliższych kontaktów z mężczyznami. Gdy Gabriela, proponuje siostrom przyjazd na urlop do Chorwacji, Zuzanna na początku bardzo wzbrania się przed tym pomysłem. Jednak gdy nie dostaje w pracy wymarzonego awansu, stawia wszystko na jedną kartę i decyduje się na wyjazd. Razem z Zofią i jej mężem Adamem, który w Chorwacji postanawia uczcić jubileusz swojej firmy udają się na wakacje. Zuzanna nie spodziewa się że wśród pracowników Adama, spotka tego który szesnaście lat temu wywrócił jej życie do góry nogami, po czym odszedł pozostawiając w jej sercu wielki ból i pustkę.
Jak potoczą się ich losy? Czy Zuzanna będzie w stanie wybaczyć wyrządzoną jej krzywdę i na nowo otworzyć swoje serce?

„- Wierzysz w takie bzdury? Nie ma czegoś takiego jak znak od losu, przeznaczenie. Sami kreujemy swoją rzeczywistość. I sami ponosimy odpowiedzialność za swoje czyny.
- Czasami rządzi nami przypadek - odparł cicho.” *str. 98

W pierwszym tomie autorka skupia się przede wszystkim na losach Zuzanny. Mimo to mamy przyjemność poznać również pozostałe siostry, Zofię i Gabriele. Każda z nich prowadzi zupełnie inne życie. Zuzanna całkowicie poświęca się pracy, Zofia skupia się na wychowywaniu dzieci, równocześnie dbając o swojego zapracowanego męża, natomiast Gabriela, najmłodsza z sióstr, wyjeżdża na Chorwacje i tam stara się ułożyć sobie życie, samotnie wychowując syna i prowadząc salon masażu. Każda z nich boryka się ze swoimi demonami z przeszłości. Historie dwóch pozostałych sióstr będziemy mieli przyjemność poznać w następnych tomach trylogii lawendowej.

Kreacja bohaterów wypada wręcz niesamowicie. Autorka bardzo skrupulatnie opisuje siostry, każdej z nich poświęcając bardzo dużo uwagi i czasu. Poznając ich losy, możemy niejednokrotnie identyfikować się z bohaterami, przez co stają się wyjątkowo realni i namacalni. Sama książka aż tchnie realnością, co sprawia że czyta się ją niezwykle lekko i przyjemnie. Język jest prosty, nieskomplikowany, a piękne opisy Chorwacji sprawiają że aż chciałoby się tam być. Autorka z niezwykłą precyzją prowadzi nas przez kartki swojej powieści, niejednokrotnie wprowadzając w zachwyt i w stan zdumienia. Mimo iż powieść jest przewidywalna, można się w niej zakochać. Choć od początku wiedziałam jak skończy się książka, to i tak czytało mi się ją rewelacyjnie. Pochłonęłam ją w dwa dni i wprost nie mogę się doczekać kolejnych tomów serii.

Powieść pani Agnieszki pokazuje nam że każdy człowiek popełnia błędy, ale mimo to zawsze warto dać mu tą drugą szansę. Jest to również opowieść o miłości, a może przede wszystkim o niej. O miłości między siostrami, jak również o miłości partnerskiej. Bo to przecież ona buduje nasze życie i relacje. Każdy człowiek jej potrzebuje i szuka przez całe życie. I na tym właśnie skupia się autorka, na poszukiwaniu samego siebie, jak również miłości w swoim życiu.

„Świat jest taki piękny, nie warto się zamartwiać, gnębić, zapominać o uczuciach, cudownym smaku wolności, pożądania, o radości w sercu i motylach w brzuchu.” *str. 132-133 

„Szukaj mnie wśród lawendy” to lekka i niewymagająca powieść, która trafi do każdego kobiecego serca, która wciągnie was od pierwszych stron i oczaruje swoją prostotą. To książka która pachnie lawendą. Z czystym sercem polecam!


MOJA OCENA:
7 / 10


LAWENDOWA TRYLOGIA
Zuzanna | Zofia | Gabriela


PS. Uwaga! Nowy wygląd bloga! Jak wam się podoba? :)

niedziela, 30 listopada 2014

Podsumowanie listopada

Listopad się kończy. Na zewnątrz coraz większe mrozy. Czas zakładać grube kurtki, czapki i szaliki. Zima tuż, tuż...
Jesień jak i zima to mój ulubiony czas na czytanie książek. Uwielbiam zagrzebać się pod grubym kocem, razem z kubkiem gorącej herbaty i dobrą książką. To czas kiedy herbatę pochłaniam hektolitrami, tak samo jak książki. Uwielbiam te wieczory, gdy mogę wreszcie odpocząć po całodziennej bieganinie i delektować się tą chwilą spokoju.
W tym miesiącu musiałam zacisnąć pasa i powstrzymać się od dużych zakupów książkowych. A muszę przyznać że wiele razy miałam z tym duży problem, zwłaszcza że listopad obfitował w dużo nowości które bardzo chciałam mieć. Udało mi się kupić tylko 3 książki! A to naprawdę duży sukces jak dla mnie ;). Można by się spodziewać że stosik w tym miesiącu będzie bardzo skromny... Nic bardziej mylnego ;). A oto on:


I tak z 3 książek zrobiło się ich aż 14 :).
Więc nie muszę chyba mówić że bardzo się z tego powodu cieszę :). Wręcz skaczę z radości!

1-9. Książki od wydawnictwa Otwarte za wygraną w konkursie. Najbardziej cieszy mnie "Black Ice", bo miałam ją w planach zakupowych. "Piąta fala" też zapowiada się całkiem nieźle. "Wybranych" i "Pretty Little Liars. Sekrety" pewnie też kiedyś przeczytam, ale obecnie mam inne plany czytelnicze. "Julia. Trzy tajemnice" będzie dopełniała serię. "Dotyk Julii" już posiadałam, tak jak "Grę w kłamstwa", "Mroczne umysły" i "Hopeless". Może będzie jakiś konkurs, chyba że ktoś z was byłby zainteresowany wymianą bądź kupnem.
10. Abigail Anne Gibbs "Mroczna bohaterka. Jesienna róża" - mój pierwszy egzemplarz recenzencki :).
11. Gillian Flynn "Zaginiona dziewczyna" - zakupiona w Biedronce.
12. Charlotte Link "Nieproszony gość" - również mój własny zakup.
13.
Baśnie Braci Grimm dla młodzieży i dla dorosłych. Bez cenzury" - prezent imieninowy :)

To tyle jeśli chodzi o nabytki książkowe. A teraz małe podsumowanie miesiąca:
Ilość przeczytanych książek: 7

- "Wybacz mi, Leonardzie" Matthew Quick (recenzja)
- "Już czas" Jodi Picoult (recenzja)
- "List" Richard Paul Evans (recenzja)
- "Jedno małe kłamstwo" K.A. Tucker (recenzja)
- "Magiczna gondola" Eva Völler (recenzja) 
- "Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna. Tom I" Agnieszka Lingas-Łoniewska (recenzja wkrótce)
- "Nieproszony gość" Charlotte Link (recenzja wkrótce)

Ilość przeczytanych stron: 2886
Liczba napisanych recenzji: 6 (5 z tego miesiąca i 1 zaległa z października)

Do tego udało mi się nawiązać współpracę z wydawnictwem Novae Res, z czego bardzo się cieszę. Teraz czekam na zamówione książki :).

A wam jak minął listopad? :)

piątek, 28 listopada 2014

"Magiczna gondola" Eva Völler

Wydawnictwo: Egmont
Tytuł oryginału: Zeiten Zauber. Die magische Gondel
Cykl: Poza czasem (tom 1)
Data wydania: 19 września 2012
Liczba stron: 464


„Magiczna gondola” to moje pierwsze spotkanie z autorką Evą Völler i serią Poza czasem. Spodziewałam się książki pełnej magii, pełnej zaskakujących zwrotów akcji i tajemnic. Już sama okładka przyciąga wzrok i wręcz zachęca do czytania. Niestety to co kryje książka nie jest już takie entuzjastyczne, a powiedziałabym nawet że wręcz banalne i przereklamowane.

Siedemnastoletnia Anna spędza wakacje w Wenecji. Podczas zwiedzania miasta dziewczyna zauważa czerwoną gondolę. Jest to dla niej trochę dziwne, gdyż w Wenecji każda gondola powinna mieć kolor czarny. Anna podczas kolejnego spaceru po mieście, trafia do małego sklepiku z tradycyjnymi weneckimi maskami. Właścicielką sklepu jest starsza kobieta, która na siłę sprzedaje jej maskę kota. Czy to przypadek? Niedługo później Anna wraz z rodzicami wybiera się na legendarną paradę łodzi, gdzie znów zauważa tajemniczą czerwoną gondolę. Podczas zamieszania dziewczyna zostaje wepchnięta do wody, a z opresji ratuje ją przystojny młodzieniec, który wciąga ją na pokład owej gondoli. Dziewczynie nie udaje się jednak wyjść z łodzi, gdyż niespodziewanie świat zaczyna jej się rozpływać przed oczami i znikać. Gdy odzyskuje przytomność, zauważa że coś jest nie tak. Naga, przykryta śmierdzącym workiem dochodzi do wniosku że stało się coś złego. Wkrótce orientuje się że została przeniesiona w czasie do piętnastowiecznej Wenecji. Nastolatka pragnie za wszelką cenę wrócić do domu, jednak jak się okazuje nie będzie to takie proste. Najpierw musi wykonać jedno zadanie…

Właściwie to sama nie wiem jak się odnieść do tej książki. Do przeczytania skłoniły mnie pozytywne recenzje i wysokie oceny, liczyłam na niesamowitą przygodę i całą masę wrażeń. A co dostałam? Całkiem przeciętną, przereklamowaną i mdławą bajeczkę, o nastolatce która błąka się po piętnastowiecznej Wenecji. Niejednokrotnie sięgam po powieści młodzieżowe i z reguły jestem zadowolona z lektury. Niestety tutaj czegoś zabrakło. Pomysł na książkę był rewelacyjny. Bo kto nie chciałby podróżować w czasie? Ale wykonanie naprawdę pozostawia wiele do życzenia. Akcja wlecze się niemiłosiernie, co sprawiło że niejednokrotnie miałam ochotę rzucić książką w kąt i więcej do niej nie wracać. Niestety gdy już zacznę czytać książkę, zawsze muszę ją skończyć, poza tym byłam ciekawa jak rozwiąże się ta historia i jak potoczą się losy bohaterów. A co do nich… Anna jest najbardziej wyrazistą postacią w tej historii, to na niej autorka skupia większą część uwagi, przez co niestety zapomina o kreacji pozostałych bohaterów. O Sebastianie właściwie nie wiemy nic, pojawia się sporadycznie na kartkach książki jak i w życiu Anny, a ta nagle stwierdza że się z nim zakochała i już. Tak jakby to był jej kaprys i potrzeba, a nie prawdziwe czyste uczucie, które zakiełkowało w jej sercu.

To co jest najlepsze w tej książce to opisy Wenecji i tej współczesnej i tej piętnastowiecznej. Czytając po prostu chciałoby się tam być i na własne oczy zobaczyć to piękne i malownicze miasto. Również tym opisom autorka poświęca bardzo dużo czasu, co na szczęście wychodzi na plus i zdecydowanie ratuje książkę.

Po przeczytaniu pozostał niestety pewien niedosyt, gdyż liczyłam na dużo, dużo więcej. Potencjał był duży, jednak nie został do końca wykorzystany, nad czym bardzo ubolewam. Zabrakło emocji, wrażeń i napięcia, a szkoda bo mogłaby to być naprawdę dobra i porywająca powieść.
 

MOJA OCENA:
5 / 10



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka