Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Świat Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Świat Książki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

"Gdzie jest Mia?" Alexandra Burt


„Czasami przypominasz sobie jedną rzecz, ta z kolei pozwala ci przypomnieć sobie kolejną i zanim się zorientujesz, pamiętasz wszystko.”

Estelle Paradise budzi się w szpitalu i nie pamięta jak tam trafiła. Znaleziono ją na dnie wąwozu bliską śmierci z raną postrzałową głowy. Jak się okazuje, kobieta straciła też pamięć. Dochodzi do niej jednak makabryczna prawda – jej siedmiomiesięczna córeczka Mia zaginęła. Estelle próbuje sobie przypomnieć co się wydarzyło. Pamięta jednak tylko tyle, że kilka dni wcześniej odkryła, że łóżeczko jej córki jest puste. Do tego wszystkie rzeczy Mii zniknęły, tak jakby nigdy nie istniała. Zrozpaczona matka nie potrafi tego wyjaśnić, ale robi wszystko aby odnaleźć swoje dziecko. Dziwne zachowanie Estelle jednak nie ułatwia sprawy, a fakt, że nie zgłosiła zaginięcia córeczki na policję tylko działa na jej niekorzyść. Kobieta staje się główną podejrzaną. Trafia do szpitala psychiatrycznego, gdzie za pomocą terapii zaczyna wszystko sobie przypominać. Prawda okazuje się jednak zbyt przerażająca i wstrząsająca by ją udźwignąć.

„Gdzie jest Mia?” to bardzo dobry thriller psychologiczny który na pewno spodoba się miłośnikom tego gatunku. Aż trudno uwierzyć, że jest to debiut, zwłaszcza, że Alexandra Burt pisze z tak wielką lekkością, jakby robiła to od zawsze. Język jest płynny i przejrzysty, zaś sam pomysł na fabułę budzi uznanie. Akcja nie pędzi na łeb na szyję, tylko powoli się rozkręca, aż do finału, który po prostu zapiera dech w piersi. Napięcie jednak jakie towarzyszy podczas lektury jest tak ogromne, że aż ciężko usiedzieć w miejscu. Choć mnie początek trochę się dłużył i z niecierpliwością czekałam, aż książka trochę się rozkręci. Późniejsze wydarzenia zrekompensowały mi ten czas oczekiwania, a książka tak mnie pochłonęła, że całkowicie straciłam poczucie czasu.

„Opowiedziana historia ma wielką moc, a powtarzana wielokrotnie ryje w umyśle koleinę, która – zanim się zorientujesz – staje się coraz głębsza. Z lisiej nory zmienia się w ziemiankę dostatecznie głęboką, żeby się w niej ukryć.”

Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, dzięki czemu dokładnie możemy dowiedzieć się co dzieje się w głowie głównej bohaterki. Widzimy jak ogromne emocje nią targają, a sam fakt zniknięcia córeczki budzi jej niepokój, paniczny strach i dezorientację. Kobieta tak naprawdę nie wie już co się wydarzyło. Cała wina spada na nią, przez co Estelle zaczyna podejrzewać samą siebie. Boi się, że mogła zrobić córce coś okropnego. Amnezja w pewnym sensie okazuje się zbawienna, jednak kobieta wie, że musi przypomnieć sobie wszystko, aby odkryć co tak naprawdę miało miejsce. Nawet jeśli okaże się, że to ona jest wszystkiemu winna. Autorka z ogromną precyzją ukazuje obraz osoby pogrążonej w cierpieniu i będącej w szoku. Choć trzeba przyznać, że myśli głównej bohaterki momentami budzą grozę i mrożą krew w żyłach. Tak naprawdę, ciężko uwierzyć w jej niewinność. Dodatkowo w oczach policji i opinii publicznej Estelle od razu zyskuje miano podejrzanej. Nikt nie chce jej wierzyć, co wprowadza ją w jeszcze większą panikę. Kobieta znajduje się w pułapce swojego umysłu i pamięci i tylko przypomnienie sobie minionych wydarzeń, może przynieść upragniony spokój. Czy jej się uda? Czy odzyska wspomnienia?

Alexandra Burt w swojej książce porusza również temat depresji poporodowej. Jest to dość delikatny temat, o którym mówi się raczej dość rzadko. Jednak prawda jest taka, że wiele kobiet się z nią zmaga, a jeśli nie otrzymają odpowiedniej pomocy może się okazać, że jej skutki będą tragiczne. To przerażające, ale niestety prawdziwe. Autorka z ogromną delikatnością porusza to zagadnienie, ucząc nas wrażliwości i zrozumienia dla zachowań niektórych osób. Nie warto od razu oceniać i określać kogoś mianem złej matki, tylko dlatego, że dziecko cały czas płacze, a kobieta nie może sobie poradzić z opieką nad nim. W wielu przypadkach nie bierze się to z zaniedbania, tylko z choroby o której nie chce się mówić.

„Los może się zjawić niespodziewany, ale gdy już zapuka do twoich drzwi, nic go nie powstrzyma.”

„Gdzie jest Mia?” to powieść która potrafi wstrząsnąć do głębi, poruszyć duszę i nawet zaszokować. Jest to typowy thriller psychologiczny, w którym znajdziemy wszystko czego wymagamy od książek z tego gatunku – niepokój, napięcie, adrenalinę i zaskakujące zwroty akcji. Do tego mistrzowsko poprowadzoną narrację i pomysłową fabułę. Czegóż chcieć więcej? To opowieść o trudnym macierzyństwie, o sprawdzaniu się w roli matki i zmaganiu się z ogromnym bólem i tragedią. Trzeba przyznać, że jak na debiut jest to naprawdę bardzo dobra książka. Może i nie jest perfekcyjna, ale ważne, że budzi emocje i nie pozostawia nas obojętnymi. Warto przeczytać i samemu się o tym przekonać.

Autor: Alexandra Burt
Tytuł: Gdzie jest Mia?
Tytuł oryginału: Remember Mia
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 2 czerwca 2016
Liczba stron: 416
Gatunek: thriller/thriller psychologiczny
MOJA OCENA: 7/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Księgarni BookMaster.com.pl



czwartek, 21 stycznia 2016

"Sekretna herbaciarnia" Vanessa Greene


Herbaciarnia Nadmorska to miejsce wyjątkowe. Pełne tajemnic, kuszących aromatów i niezwykłych smaków. Tutaj każdy może czuć się jak u siebie w domu. Spędzić miło czas na pogawędkach z przyjaciółmi, a przy okazji delektować się smakiem wyśmienitej i jedynej w swoim rodzaju herbaty.

Charlotte, zwana przez wszystkich Charlie pracuje jako dziennikarka. Podejmuje się napisania artykułu o najlepszych herbaciarniach Wielkiej Brytanii. Przez przypadek trafia do Nadmorskiej, która od razu wzbudza jej zachwyt. Kobieta chciałaby podzielić się swoim odkryciem z czytelnikami, jednak sama nie wie czy powinna. Tam poznaje Kathryn, samotną matkę, która prosi ją by nie opisywała Nadmorskiej w swoim artykule. W zamian obiecuje jej pomoc w poszukiwaniach najlepszych herbaciarni w okolicy. Dołącza do nich Seraphine, francuska opiekunka pasjonująca się wypiekami. Kobiety wyruszają w podróż po kraju, opisując miejsca które warto odwiedzić. Nie przypuszczają jednak, że będzie to początek wielkich zmian w ich życiu, a także przyjaźni na dobre i na złe.

„(…) miłość to brak pytań, wątpliwości.  To pewność, że znalazło się to, czego się szukało, i że nie ma powodów, by szukać dalej.” *str.27

Na książkę „Sekretna herbaciarnia” miałam apetyt już od dawna. Po pierwsze dlatego, że uwielbiam serię „Leniwa niedziela”, a po drugie dlatego, że jestem wielkim herbacianym smakoszem i po prostu nie mogłam przejść obojętnie obok tego tytułu. Książka Vanessy Greene to idealna lektura na leniwe popołudnie, lub wieczór, podczas którego będziemy mogli wypocząć, delektując się dobrą książką i filiżanką wybornej herbaty.

„Sekretna herbaciarnia” to ciepła i urokliwa opowieść o trzech kobietach znajdujących się w różnym położeniu życiowym. Każda z nich ma swoje problemy z którymi musi się zmierzyć. Charlie, poza pisaniem artykułu o herbaciarniach, będzie musiała spędzić trochę czasu z siostrą, z którą do tej pory nie miała zbyt dobrego kontaktu. Nie obejdzie się bez kłótni i sporów, jednak życie sprawi, że obie siostry będą miały szansę odbudować swoje relacje. Kathryn zaś, samotnie wychowuje trzyletniego synka. Musi zmagać się z problemami finansowymi, dlatego gdy dostaje propozycje pracy od Charlie, nie waha się ani chwili. W jej życiu pojawia się również ojciec dziecka, który domaga się kontaktu z synem. Kat ma pewne obawy, które niestety okazują się słuszne. Mężczyzna tak naprawdę wciąż nie dojrzał do roli ojca. Trzecią bohaterką książki jest Seraphine, francuska aur pair. Kobieta skrywa przed rodziną pewien sekret i wciąż nie ma odwagi by wyznać im prawdę. Dzięki pomocy nowych przyjaciółek, zrozumie co w jej życiu jest najważniejsze. W końcu będzie miała szansę by pokazać jaka jest naprawdę.

Vanessa Greene porusza w swojej książce dość trudne tematy, takie jak samotne macierzyństwo i homoseksualizm. Jednak jak dla mnie zostały one potraktowane zbyt powierzchownie, a cała historia wydaje mi się być trochę przesłodzona. Główną ideą książki jest kobieca przyjaźń i trzeba przyznać, że autorka ukazała ją naprawdę pięknie. Niestety przez cały czas brakowało mi napięcia i odrobiny zaskoczenia, bo właściwie od samego początku można się domyślić jak skończy się ta historia. Na uznanie zasługuje jednak styl jakim posługuje się autorka. Jej opowieść jest lekka, prosta i niezwykle ciepła. I choć zdarzają się fragmenty przygnębiające, to jednak całość została ukazana w bardzo optymistyczny sposób, dzięki czemu nie odczujemy znużenia podczas czytania, a wręcz przeciwnie, będziemy mieli szansę odpocząć i zrelaksować się.

„Nieważne, jak daleko zajdziesz, są rzeczy, których nie można zostawić za sobą.” *str.115

„(…) ważne jest, by podążać za swoim marzeniem, nie pozwalać, by życie toczyło się obok.” *str.228

„Sekretna herbaciarnia” to książka o kobietach i dla kobiet. To opowieść o dążeniu do szczęścia i poszukiwaniu miłości. Niezwykle ciepła i optymistyczna, ale też odrobinę wzruszająca. I choć nie spełniła do końca moich oczekiwań, to jednak miło spędziłam z nią czas, delektując się pyszną herbatą, która podczas czytania książki smakowała niezwykle dobrze. Jeśli macie ochotę na lekką i odprężającą lekturę, to książka Vanessy Greene, będzie w sam raz.

Autor: Vanessa Greene
Tytuł: Sekretna herbaciarnia
Tytuł oryginału: The Seafront Tea Rooms
Seria: Leniwa Niedziela
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 18 listopada 2015
Liczba stron: 352
Gatunek: literatura obyczajowa/kobieca
MOJA OCENA: 6/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni TaniaKsiazka.pl

niedziela, 5 kwietnia 2015

"Miłość na szkle" Barbara Sęk


Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 18 lutego 2015
Liczba stron: 336


Dziecko to podstawa związku małżeńskiego. Dziecko powinno łączyć, a nie dzielić. Ale co zrobić gdy upragnione dziecko się nie pojawia, a wszystkie starania idą na marne? Lata uciekają, a czas biegnie nieubłaganie. Trzeba zacząć działać, bo niedługo może być już za późno...

Raczyńscy bardzo chcą mieć dziecko. Mają wszystko by zapewnić swojemu potomkowi godny byt i życie na jak najwyższym poziomie. Po roku bezowocnych starań w końcu trafiają do kliniki leczenia niepłodności. Jednak nie mają zbyt wiele czasu, zegar biologiczny tyka - Wojtek ma lat trzydzieści osiem, a Aneta, trzydzieści pięć. Niepłodność wystawia ich małżeństwo na ciężką próbę, zwłaszcza że Aneta zrobi wszystko by zajść w ciążę. Czeka ich długa i pełna wyrzeczeń droga, której pokonanie wcale nie będzie takie proste.

„Każdy facet powinien mieć żonę i dziecko. Każdy facet powinien mieć kogoś, kim mógłby się zaopiekować. Inaczej jest najwyżej namiastką mężczyzny.” *str. 102

Barbara Sęk w swojej najnowszej powieści przybliża nam temat niepłodności. Wkraczamy w świat Raczyńskich i poznajemy ich małżeństwo od podszewki. Widzimy jak niepłodność wpływa na ich wzajemne relacje i stosunki. Odkąd decydują się na leczenie w klinice, ich życie zaczyna funkcjonować jak w zegarku. Wszystko musi być na czas, nawet seks. Nie ma namiętności, nie ma pożądania, jest tylko obowiązek. Wojtek podchodzi do wszystkiego sceptycznie, nie podoba mu się że ktoś ingeruje w ich życie intymne, ale zrobi wszystko by zadowolić żonę. Rzuca palenie, rezygnuje z alkoholu, byle tylko osiągnąć cel. Aneta natomiast jest zdesperowana, za wszelką cenę chce mieć dziecko, wie że to dla niej ostatni dzwonek. Chęć posiadania potomka jest tak ogromna, że kobieta zaczyna powoli popadać w obsesję. Każda nieudana próba zajścia w ciążę, wywołuje frustrację i kłótnie między małżonkami. Wojtek zaczyna odczuwać coraz większą presję ze strony Anety, a ich niegdyś szczęśliwe życie, zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni.

Opowieść poznajemy z punktu widzenia mężczyzny, czyli Wojtka. Autorka z niezwykłą precyzją wchodzi w męską rolę, co daje nam możliwość spojrzenia na całokształt oczami Wojtka. Muszę przyznać że jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki. Nie dość że autorka opowiada o niepłodności, to jeszcze z perspektywy mężczyzny. Możemy poznać uczucia Wojtka, a jednocześnie zobaczyć jak duży wpływ ma niepłodność na niego samego. Widzimy jego cierpienie, jego złość i bezradność. Jest przerażony, a jednocześnie sfrustrowany, zwłaszcza że ich małżeństwo zaczyna powoli się sypać. Oddalają się od siebie, a dziecko staje się wyznacznikiem ich życia. Zamiast się wspierać, zarzucają się oskarżeniami i pretensjami. Zapominają co to partnerstwo i miłość, co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze.

„Właśnie tak można zdefiniować nasze uczucie – nienawiść pełna czułości. Tym są kompromisy, na które muszę iść tylko dlatego, że ją kocham.” *str. 208

„Miłość na szkle” to książka niesamowita. Porusza do głębi i mocno zakorzenia się w sercu. Uświadamia nam jak ważne jest wzajemne wsparcie i zrozumienie w związku. Życie ze sobą, a nie obok siebie. Najważniejsze to słuchać się nawzajem, darzyć zaufaniem, a przede wszystkim działać wspólnie. Problem, z którym mierzy się autorka jest niezwykle trudny i złożony. Bohaterowie są namacalni, a ich zmagania boleśnie prawdziwe. Uświadamiamy sobie że na świecie jest mnóstwo takich par, które choć chcą, to nie mogą mieć dzieci, a ich codzienność to ciągła walka i cierpienie.

Ciężko postawić mi się w roli Anety, lub Wojtka, ale czytając, całą sobą odczuwałam ich ból i bezradność. Współczułam im i było mi ich żal, choć było i tak że byłam na nich wściekła, zwłaszcza w tych momentach gdy zamiast być dla siebie wsparciem, skakali sobie do gardeł. Choć zdawali sobie sprawę że to nie polepsza ich sytuacji, nie robili nic by coś zmienić. Zwłaszcza Aneta, której obsesyjne pragnienie dziecka, przyczyniło się do znacznego oziębienia relacji między małżonkami. Wojtek od samego początku wzbudził moją sympatię, a jego mocna i wyrazista narracja to podstawa tej książki. Choć jest to powieść trudna, posiada również pozytywne akcenty. Wielokrotnie śmiałam się w głos i z wielkim zapałem kibicowałam Wojtkowi.

„Stąpają po kruchym lodzie. Nie, lodem nie poraniliby stóp. Tylko szkłem można się tak poharatać. Ile jest takich co stąpają po szkle? Uprawiają miłość na szkle. Dosłownie i w przenośni.” *str. 175

„Miłość na szkle” to niebanalna powieść o współczesnych trzydziestolatkach, o ich pragnieniach i marzeniach, o niepłodności i bezsilności towarzyszącej staraniom o dziecko. Barbara Sęk to mistrzyni słowa, napisała książkę która zawładnie waszą duszą. Zapewniam was że warto po nią sięgnąć, jestem pewna że nie będziecie zawiedzeni.

*Książka bierze udział w wyzwaniu: 52 książki, Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę!, Okładkowe Love


MOJA OCENA:
10 / 10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce,

oraz Wydawnictwu Świat Książki

niedziela, 6 lipca 2014

"Zdobywam zamek" Dodie Smith

Tytuł oryginału: I Capture the Castle
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 28 sierpnia 2013
Liczba stron: 351


"Zdobywam zamek" autorstwa Dodie Smith, jest książką niezwykłą. Napisaną w formie pamiętnika, podzielonego na trzy zeszyty. Główną bohaterką, jak i narratorką owego pamiętnika jest siedemnastoletnia Cassandra. Razem z rodziną mieszka w prawdziwym zamku. Niestety nie jest to bajka o księżniczkach, która kończy się happy endem.

Cassandra opowiada w swoim pamiętniku o tym jak wygląda ich życie na zamku. Mieszka tam razem ze starszą siostrą Rose, młodszym bratem Thomasem, ojcem, macochą i przyjacielem Stephanem, który jest synem ich dawnej służącej. Niestety ich życie nie jest usłane różami. Rodzina ledwo wiąże koniec z końcem i nie stać ich nawet na kupno jedzenia. Od razu nasuwa się pytanie - to jak w takim razie się tam znaleźli? Otóż, ojciec Cassandry napisał kiedyś powieść, która przyniosła mu chwilową sławę i bogactwo. Niestety nic co piękne, nie trwa wiecznie. Sława minęła, pieniądze się skończyły, a moc twórcza gdzieś wyparowała. I tak oto, pan Mortmain usuwa się w cień, zamyka się w wieży, a los rodziny staje mu się wręcz obojętny. W pewnym momencie sytuację ratuje Stephan, udając się do pracy, dzięki czemu rodzina może jakoś przetrwać. I tak oto, wiodą monotonne życie w zamku, który powoli popada w ruinę.

Któregoś dnia, do ich drzwi pukają dwaj młodzi i zamożni Amerykanie - Simon i Nail, którzy jak się okazuje są potomkami dawnego właściciela zamku - to momentalnie sprawia że staje się on ich własnością. Na szczęście nie zamierzają wyrzucić rodziny na bruk.

Życie każdego z nich zostaje wywrócone do góry nogami, a Rose dostrzegając możliwość wyjścia z ubóstwa, rozkochuje w sobie Simona. Niestety sama nie pałając do niego większym uczuciem. Losy Cassandry jak i jej siostry zmieniają się całkowicie, a Amerykanie wprowadzają chaos nie tylko do ich życia, ale także do ich młodzieńczych serc.

Książka "Zdobywam zamek" osadzona w latach 30-stych, okazuje się książką niezwykle na czasie. Mogłabym nawet powiedzieć, że jest ponadczasowa. Nie trąci przysłowiową myszką. Jest niezwykle świeża i oryginalna, jakby napisana teraz, a nie w roku 1948. Czyta się ją dobrze, niestety niezbyt szybko, co na szczęście rekompensuje sama treść, która jest napisana prostym i przyjemnym językiem. Dzięki czemu możemy wręcz delektować się powieścią, co w przypadku "Zdobywam zamek" jest wręcz wskazane.


Cieszę się że mogłam ją przeczytać, bo na pewno nie był to czas stracony. Przeniesienie się w lata 30-ste i chwilowe zamieszkanie w zamku było dla mnie niesamowitym przeżyciem. Polecam ją każdemu, kto ma ochotę na coś innego i nietypowego, bo "Zdobywam zamek" Dodie Smith, to strzał w diesiątkę!



MOJA OCENA:
8 / 10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka