Wielu z nas w swoim życiu pisało
pamiętniki. To najlepszy sposób na poradzenie sobie z niektórymi emocjami i rozterkami.
„Podróże z owocem granatu” to pamiętnik w którym splatają się głosy matki i
córki, stojących na rozdrożu życia. Czy uda im się odnaleźć właściwą drogę?
Sue zmaga się z kryzysem wieku
średniego i właśnie jest w trakcie pisania swojej debiutanckiej książki „Sekretne życie pszczół”. Niestety dopada ją niemoc twórcza, przez co kobieta nie może
uporać się z dokończeniem książki. Jej 22-letnia córka Ann ma złamane serce,
coraz bardziej popada w depresję i ciężko jej odnaleźć życiowy cel. Matka i
córka wyruszają w podróż do Grecji, Turcji i Francji. Wspólnie tworząc
dziennik, który będzie zapisem więzi jaka je łączy.
Zwykle unikam wszelkich
biografii, autobiografii lub prywatnych dzienników. Nie potrafię odnaleźć się w
takiej książce i z reguły mam później problem z podzieleniem się swoimi
wrażeniami po lekturze. Jednak dla Sue Monk Kidd zrobiłam wyjątek. Do tej pory
czytałam dwie książki autorki, mianowicie: popularne „Sekretne życie pszczół” i
„Opactwo świętego grzechu”. Oba tytuły zrobiły na mnie ogromne wrażenie, jednak
„Sekretne życie pszczół” to książka która na długo pozostanie w moim sercu.
Czytałam ją już dwa razy i jestem pewna, że jeszcze nie raz do niej wrócę.
Wiedziałam, że „Podróże z owocem granatu” będą zupełnie inną książką, niż
dotychczasowe powieści autorki. Po pierwsze dlatego, że jest to dziennik. A po
drugie, dlatego, że została napisana w duecie z córką. To bardzo poruszająca,
emocjonalna i osobista lektura, która pozwala czytelnikowi bliżej poznać postać
Sue Monk Kidd i jej córki. Autorki dzielą się z nami swoimi przemyśleniami i
wielokrotnie podczas czytania, możemy zauważyć jak ogromne znaczenie ma dla
nich ta powieść.
Ciężko wyrazić mi swoje uczucia
po lekturze tej książki. Miałam do niej dwa podejścia. Pierwsze zakończyło się
fiaskiem. Przeczytałam pierwsze 30 stron i stwierdziłam, że nie jest to książka
dla mnie. Parę dni temu zdecydowałam, że dam jej kolejną szansę. Za drugim
podejściem było o wiele lepiej. Gdy wzięłam się za czytanie, ciężko było mi się
od niej oderwać, a „Podróże z owocem granatu” nie tylko mnie zaskoczyły i
zaintrygowały, ale również skłoniły do głębszych przemyśleń i refleksji. Trzeba
zaznaczyć, że nie jest to łatwa lektura. Autorki poruszają wiele ważnych,
trudnych, a czasami nawet dość kontrowersyjnych tematów. Nie boją się jednak
wyrażać swoich poglądów i z wielkim zaangażowaniem oraz poświęceniem dzielą się
z czytelnikiem odrobiną swoich rozważań. A robią to w niezwykły sposób.
Uderzają trafnością spostrzeżeń, mądrością i wrażliwością. Pięknie wyrażają
swoje emocje i uczucia, a my mamy okazję ujrzeć jak ogromna więź je łączy. I
choć czasami ciężko im się porozumieć, to jednak widzimy jak wiele znaczą dla
nich wspólne podróże i czas spędzony razem.
Istotną kwestią w całej książce
jest postać Marii i Czarnej Madonny. I dla Ann i dla Sue stanowi ona pewien
element i wyznacznik w życiu. Dla Sue, Maria jest główną ikoną oddania,
symbolem boskiej kobiecości i muzą. Autorka wiele razy do niej wraca i widać
jak wiele postać Marii dla niej znaczy. Można by nawet powiedzieć, że w pewnym
sensie była dla niej inspiracją do napisania powieści „Sekretne życie pszczół”.
Kto czytał, wie, że Czarna Madonna pojawia się tam bardzo często. Również dla
Ann postać Marii jest bardzo ważna i wielokrotnie zaznacza to w swojej książce.
Jednak dla niej kolejnymi ważnymi postaciami są Atena i Joanna d’Arc. To dzięki
nim, Ann odnajduje swój życiowy cel, a także wiarę w siebie i swoje możliwości.
Udaje się jej też pokonać depresję i uleczyć złamane serce. Sue natomiast zmaga
się z kryzysem wieku średniego. Powoli wkracza w okres przekwitania, co nie
jest dla niej łatwe. Staje się Starą kobietą, jak sama mówi o sobie. Jest to
dla niej rozpoczęcie kolejnego rozdziału w życiu, a jej największym marzeniem jest
zostanie powieściopisarką.
„Podróże z owocem granatu” to
niesamowity zapis wędrówki dwóch kobiet - dojrzałej i dorastającej. Wędrówki w
głąb samych siebie w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące je pytania i nowej życiowej
drogi. To również niezwykła opowieść o podróżach, o pięknej i malowniczej
Gracji, Turcji i Francji. Autorki zwiedzają te zakątki świata i dzielą się z
nami swoimi spostrzeżeniami. Pięknie opisują widziane krajobrazy i zabytki.
Widać, że największe znaczenie ma dla nich Grecja, bo odwiedzają ją dwukrotnie.
W całej książce pełno nawiązań do mitów i greckich bóstw, a Sue i Ann są niczym
współczesne Demeter i Persefona. W niezwykły sposób wplatają mity w swoją
historię, sprawiając, że staje się ona dużo bardziej intrygująca i magiczna.
„Podróże z owocem granatu” to
książka która bardzo mnie poruszyła. I choć na początku nie mogłam się do niej
przekonać, cieszę się, że dałam jej szansę. To wyjątkowa i bardzo osobista
lektura, pełna znaczeń, snów i symboli. Niezwykle prawdziwa, refleksyjna i
mądra. Przepełniona prawdziwymi emocjami i przeżyciami, które trafiają głęboko
do serca i na długo tam pozostają. Sue Monk Kidd po raz kolejny pokazała, że
jest mistrzynią pióra, a jej córka Ann Kidd Taylor to bardzo obiecująca
pisarka. Ich wspólna książka to prawdziwy majstersztyk i piękny obraz pogłębiającej
się więzi między matką a córką. To również opowieść o poszukaniu swojej
kobiecości, odkrywaniu celu w życiu i dążeniu do realizacji swoich marzeń.
Gorąco polecam!
Autor: Sue Monk Kidd, Ann Kidd Taylor
Tytuł: Podróże z owocem granatu
Tytuł oryginału: Traveling with Pomegranates
Wydawnictwo: Literackie
Data premiery: 17 marca 2016
Liczba stron: 308
Gatunek: autobiografia/pamiętnik
MOJA OCENA: 8/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu
