Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Sine Qua Non. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Sine Qua Non. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 maja 2015

"Strefa skażenia" Richard Preston

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Tytuł oryginału: The Hot Zone
Data wydania: 18 lutego 2015
Liczba stron: 320


Ebola to najgroźniejszy wirus na świecie. Chyba nie ma wśród nas osoby, która nie słyszałaby o tym cichym zabójcy. Nie zdajemy sobie jednak sprawy jak poważne zagrożenie ze sobą niesie, nie wiemy, a może nie chcemy wiedzieć, co tak naprawdę nam grozi. Słyszymy o tym w wiadomościach, wiemy że na świecie, a przede wszystkim w Afryce umierają tysiące ludzi z powodu zakażenia tym niebezpiecznym wirusem. Richard Preston w swojej książce przedstawia nam przerażającą prawdę o eboli. Zanurzcie się w „Strefie skażenia” i poznajcie tego doskonałego mordercę.

„Ebola jest ludzką katastrofą, potworem, groźnym pasożytem, nieświadomym, nieczułym twórcą ogromnego cierpienia, nieubłagalnie rozwijającym się w ludzkim ciele.” *str. 11 

Istnieje pięć rodzajów tego wirusa, z których najbardziej niebezpiecznym dla człowieka jest ebola zair. Po zakażeniu wirusem ciało człowieka w ciągu kilku dni zmienia w krwawą masę. Wirus szalejący w organizmie ludzkim sieje spustoszenie i z dnia na dzień dokonuje swojego destrukcyjnego dzieła. Można powiedzieć że człowiek za życia zmienia się w zombie, wnętrzności ulegają rozkładowi, obumiera mózg, ale człowiek dalej żyje i cierpi niewyobrażalne męki. Gdy nosiciel umiera, wirus wydostaje się na zewnątrz i szuka kolejnej ofiary, a wszyscy którzy mieli kontakt z chorym, mają niewielkie szanse na wyjście cało ze spotkania z tym niewidzialnym zabójcą. Dziewięćdziesiąt procent ludzi zarażonych wirusem ebola umiera. Najbardziej przerażające jest jednak to, że nie ma na niego lekarstwa, prace nad szczepionką wciąż trwają, a wirus gdy tylko się ujawni zbiera swoje krwawe żniwo. Później znika i czeka w ukryciu żeby ponownie móc zaatakować i zabijać. 

Przerażające, prawda? Niestety takie są fakty. Trzeba przyznać że budzą grozę i wywołują ciarki na plecach. Richard Preston w swojej książce opisuje nam historię odkrycia wirusa, aż do czasów współczesnych. Wirus po raz pierwszy został zidentyfikowany w 1976 roku w Zairze, w pobliżu rzeki Ebola, skąd wzięła się jego nazwa. Od tego czasu pojawił się kilkanaście razy, za każdym razem uśmiercając tysiące ludzi, by potem znów ustąpić i zniknąć. Nosicielem wirusa może być jeden z gatunków nietoperzy żyjących w Afryce. Raz na jakiś czas wirus wydostaje się ze swojego naturalnego nosiciela, by przenieść się na człowieka, ten z kolei przenosi go do kolejnej osoby i tak zaczyna się epidemia.

„Strefa skażenia” to historia zwykłych ludzi, naukowców i odkrywców którzy w swoim życiu mieli styczność z wirusem ebola. Na własne oczy widzieli śmierć ludzi zakażonych, mając świadomość że sami mogą umrzeć. Ryzykowali życie, by zdobywać informacje na temat wirusa, by móc go badać i szukać lekarstwa. Pomimo iż wielokrotnie ludzie radzili sobie z epidemią, mamy świadomość że za jakiś czas wirus znowu uderzy. Tak naprawdę dalej mało wiadomo na jego temat, ale jedno jest pewne, ebola jest realnym zagrożeniem dla całej ludzkości. I tego niestety nie można negować. 

„Ostatecznie my, ludzie, istniejemy tylko jako detale na tym cudownym, pozornie nieskończonym obrazie wszechświata. W zetknięciu z naturą jesteśmy tylko małymi istotami, niemalże niedostrzegalnymi nitkami w płótnie.” *str. 12 

„Strefa skażenie” to thriller non-fiction. Richard Preston z niezwykłą precyzją i dbałością o szczegóły opisuje nam przebieg choroby i to co dzieje się z człowiekiem po zakażeniu wirusem. Jest to przerażający i wstrząsający obraz, dla ludzi o mocnych nerwach. Pomimo iż autor nie szczędzi suchych faktów i naukowych zwrotów, to jednak książkę czyta się rewelacyjnie. Od samego początku byłam zainteresowana i bardzo wciągnęłam się w lekturę. Wielokrotnie musiałam jednak robić przerwy by ochłonąć, bo zapewniam was że książka wręcz poraża. Może dlatego że podczas czytania wciąż ma się świadomość że wszystko co zostało tutaj napisane jest prawdą, a nie fikcją literacką. To działa jak kubeł zimnej wody, którego wylanie wywołuje ciarki na całym ciele. Do samego końca nie mogłam się pozbyć tego uczucia, a każda strona wręcz je potęgowała. Właściwie to podczas czytania ciągle czułam się chora i jakoś nie mogłam wyzbyć się tego uczucia. Ta książka mnie przeraziła, wstrząsnęła, a jednocześnie zafascynowała i wywołała we mnie całą lawinę emocji. 

„Strefa skażenia” to książka dla ludzi którzy nie boją się wyzwań, których nie przerażają makabryczne sceny wyjęte żywcem z horrorów. To również świetnie dopracowany obraz wirusa ebola, który uświadamia nam czym tak naprawdę jest i jak duże zagrożenie ze sobą niesie. Jedno jest pewne i muszę zgodzić się ze Stephanem Kingiem, „Strefa skażenia” to jedna z najstraszniejszych rzeczy, jakie miałam okazje do tej pory przeczytać. Jeśli się nie boicie, to koniecznie sięgnijcie po tą książkę!

*Książka bierze udział w wyzwaniach: 52 książki


MOJA OCENA:
9 / 10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Sine Qua Non

niedziela, 19 kwietnia 2015

"Czas Żniw" Samantha Shannon

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Tytuł oryginału: The Bone Season
Cykl: Czas Żniw (tom 1)
Data wydania: 6 listopada 2013
Liczba stron: 520


„Czas Żniw” to książka na którą czekałam bardzo długo. Wiedziałam że prędzej czy później będzie musiała wpaść w moje ręce. W końcu się udało. Zatem usiądźcie wygodnie i przygotujcie się na fantastyczną przygodę która odmieni wasze życie. To co przyjdzie wam spotkać, będzie zupełnie inne od tego co już widzieliście. Gotowi? No to zaczynamy...

Rok 2059. Większość miast jest kontrolowanych przez siły bezpieczeństwa o nazwie Sajon. Dziewiętnastoletnia Paige Mahoney pracuje w kryminalnym podziemiu Londynu, zwanej Siedmioma Pieczęciami. Jej zadaniem jest pozyskiwanie informacji poprzez włamywanie się do ludzkich umysłów. Dziewczyna ma niezwykły dar i jest rzadkim rodzajem jasnowidza, czyli sennym wędrowcem.
Pewnego dnia na skutek fatalnego splotu okoliczności Paige zostaje schwytana i przetransportowana do Szeolu I, tajemniczej kolonii karnej działającej na terenie Oksfordu, miasta które od dwustu lat oficjalnie nie istnieje. Kontrolę nad nim sprawuje potężna i pochodząca z innego świata rasa Refaitów. Paige zostaje przypisana Naczelnikowi, który od tej pory zostaje jej opiekunem i trenerem. Jest jej panem, a jednocześnie wrogiem. Dziewczyna jednak nie ma wyjścia, musi się podporządkować, bo inaczej zginie. Rozpoczyna się walka na śmierć i życie, walka o przetrwanie i wolność. Paige musi poddać się zasadom panującym w tym miejscu, a przede wszystkim odkryć jaką tajemnicę ukrywa Naczelnik i jakie są jego motywy...

„Czas Żniw” Samanthy Shannon to debiut, a jednocześnie pierwszy tom serii, której ma się pojawić aż siedem części! Zapowiada się naprawdę wyśmienita przygoda, bo zapewniam was że pierwszy tom jest wręcz powalający. Po raz kolejny sięgam po fantastykę i po raz kolejny zostaję pozytywnie zaskoczona. „Czas Żniw” to książka genialna, nietuzinkowa, nieszablonowa, wyjątkowa i tak inna że aż ciężko to obrać w słowa. Mogłabym pisać i pisać, chwalić ją pod niebiosa, ale gwarantuję wam że wrażenia są wręcz nieziemskie. Tak samo jak książka. Nie należy jednak do łatwych lektur, wymaga dużego skupienia od czytelnika i koncentracji. Duża ilość faktów którymi zostajemy zasypani na początku potrafi wprowadzić mętlik w głowie, jednak później powoli zaczynamy rozumieć w czym sęk i jakie jest ogólnie założenie powieści. Dużym ułatwieniem jest broszurka rozpoczynająca książkę, dzięki której możemy poznać wszystkie kategorie jasnowidzów. Dodatkowo znajdujemy mapkę przedstawiającą Szeol I i słowniczek, który jest wręcz niezbędny, zwłaszcza jeśli nie chcemy się pogubić podczas czytania i nie stracić wątku.

"Bez względu na to, jak bardzo tego czasami pragnęłam, nic nie mogło być normalne. Nigdy nie było. "Normalne" i "naturalne" to dwa największe kłamstwa, jakie kiedykolwiek stworzyliśmy. My, ludzie, z naszymi małymi umysłami." *str. 364

Trzeba przyznać że pomysł na fabułę jest wręcz genialny. Autorka wykazała się naprawdę dużą pomysłowości, a przede wszystkim niesamowitą umiejętnością w kreowaniu bohaterów i tworzeniu otaczającego ich świata. Samantha Shannon idealnie przedstawiła kontrolowane i podzielone państwo, gdzie bycie jasnowidzem jest surowo zabronione i zakazane. Służby bezpieczeństwa robią wszystko by wyłapać każdego który choć trochę wyróżnia się ze społeczeństwa, każdego który przedstawia jakikolwiek rodzaj widzenia. Jasnowidze są traktowani jak wrogowie i przestępcy, dlatego zmuszeni są do życia w podziemiach i ukrywania swoich umiejętności. Kolejnym ważnym aspektem powieści jest kolonia karna Szeol I i Refaici, których autorka przedstawiła w naprawdę imponujący sposób. Jest to potężna rasa, która przybyła na ziemię dwieście lat temu. Jak się okazuje to oni pociągają za wszystkie sznurki, a Sajon to tylko marionetka w ich rękach. Refaici chronią ziemię przed atakiem Emmitów, niebezpiecznych stworzeń które stanowią zagrożenie dla całej ludzkości, w zamian otrzymują jasnowidzów których szkolą do walki. Nie wszyscy jednak przechodzą test, ci którzy go obleją stają się klaunami, a ich zadanie to zabawianie i służenie swoim dręczycielom. To przerażający obraz życia w niewoli i w strachu, manipulacji ludzkimi umysłami, znęcania się i krzywdzenia słabszych, oraz wykorzystywania ich do swoich celów, a każdy objaw niesubordynacji zostaje surowo ukarany. Przeżywają tylko najsilniejsi, a ci którzy polegną zostają wyeliminowani.

„Czas Żniw” to książka wielowątkowa, zawierająca bogactwo treści, właściwie cały czas coś się tutaj dzieje, akcja jest płynna i wartka, do samego końca trzyma w napięciu. Bohaterowie są bardzo charakterystyczni, przedstawieni w barwny i intrygujący sposób. Zwłaszcza Paige, którą po prostu uwielbiam. Ta dziewczyna wie co robi, jest niezwykle inteligentna i odważna, z ogromną determinacją i zaangażowaniem dąży do celu, nie zamierza się podporządkować i poddać, wciąż walczy by odzyskać odebraną wolność. Również Naczelnik jest niesamowitą postacią. Tak naprawdę nie wiadomo co nim kieruje, ani jakie ma plany względem Paige. Jedno jest pewne, jest to wyjątkowo tajemniczy i intrygujący osobnik. Na uwagę zasługuje również wątek miłosny, który przedstawiony jest w sposób delikatny i wysublimowany. Nie jest nachalny i nie gra pierwszych skrzypiec, stanowi tylko przyjemny dodatek, który dodaje smaku tej wyjątkowej historii. Jest idealny, w każdym, nawet najmniejszym calu.

„Czas Żniw” to mistrzowsko skonstruowana historia. Pełna tajemnic, zwrotów akcji i niezwykłych zdarzeń. Naszpikowana elementami fantastycznymi i zjawiskami paranormalnymi. Wszystko tutaj jest dopracowane i dopięte na ostatni guzik. Dla mnie to książka idealna, całkowicie spełniła moje oczekiwania i oczywiście pobudziła apetyt na więcej. Właśnie taką fantastykę lubię. Mocną, żywą i mieniącą się całą feerią barw, poruszającą moją wyobraźnie i zmysły, działająca na każdą komórkę mojego ciała. „Czas Żniw” to książka fantastyczna i fenomenalna. Oczarowała mnie, porwała i wręcz sponiewierała. Pokochałam tą historię całą sobą. Przepadłam bez reszty. Właściwie to cały czas siedzę w tej książce i nie mogę wyjść. Chcę zostać w niej na zawsze.

*Książka bierze udział w wyzwaniach: 52 książki, Czytam Opasłe Tomiska


MOJA OCENA:
10 / 10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Sine Qua Non

czwartek, 16 października 2014

"Drzewo migdałowe" Michelle Cohen Corasanti

Tytuł oryginału: The Almond Tree
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 18 czerwca 2014
Liczba stron: 392


Po „Drzewo migdałowe” sięgnęłam z trzech powodów. Po pierwsze dlatego że książka porównywana jest do powieści „Chłopiec z latawcem” Khaleda Hosseiniego. Po drugie, od zawsze fascynują mnie obce kultury i zawsze chętnie sięgam po książki tego typu. Po trzecie, jak zwykle skłoniły mnie dobre opinie i oceny w serwisach książkowych. Moje oczekiwania w stosunku do tej powieści były ogromne, a po przeczytaniu śmiało mogę stwierdzić że się nie zawiodłam.

Książka opowiada przede wszystkim o Palestyńczykach. A konkretnie o chłopcu imieniem Ahmed. Historia obejmuje kilkadziesiąt lat z jego życia, o których opowiada on sam będąc jednocześnie narratorem powieści. Głównym wątkiem jest również tutaj konflikt palestyńsko-izraelski, w którego tle toczy się życie Ahmeda i jego rodziny. Ich dość przyzwoite życie pewnego dnia zmienia się w koszmar. W jednej chwili tracą dom, a ojciec z winy chłopca ląduje w więzieniu, tym samym pozbawiając ich środków do życia. Ahmed jako najstarszy syn musi szybko dorosnąć. Żyjąc w ogromnym poczuciu winy musi wziąć odpowiedzialność za losy swoje i swoich najbliższych. Niestety nie jest to łatwe żyjąc w kraju ogarniętym wojną.
Chłopak posiada niezwykły matematyczny dar i gdy pewnego dnia dostaje propozycję wzięcia udziału w konkursie, nie namyśla się długo. Udaje mu się wygrać, dzięki czemu otrzymuje stypendium na studia. Jego życie od tego momentu zmienia się diametralnie. Dzięki nauce i ciężkiej pracy może zagwarantować rodzinie godny byt. Początek nie jest łatwy, ale Ahmed walczy z całych sił i się nie poddaje. Nie zdaje sobie sprawy jak daleko zajdzie dzięki swojej wiedzy, sile i wytrwałości.

Książka Michelle Cohen Corasanti jest książką mądrą, która uczy i daje nadzieję. Jest to pozycja obok której nie można przejść obojętnie. Porusza do głębi i zmusza do refleksji. Autorka w sposób niezwykły ukazuje nam jak dramatyczny jest los Palestyńczyków w kraju ogarniętym wojną. Jak straszne konsekwencje ma dla nich konflikt palestyńsko-izraelski. I jak wiele cierpienia i bólu musieli znosić by przetrwać. „Drzewo migdałowe” to książka o rodzinie, o miłości i o sile przetrwania. Ahmed pomimo przeciwności losu nie poddał się, walczył mimo iż życie wielokrotnie dało mu w kość. Postawił sobie cel i wytrwale do niego dążył. Dzięki swojemu uporowi i sile mógł zagwarantować sobie i swojej rodzinie lepsze życie. Mógł odkupić swoje winy.

Tytułowe drzewo migdałowe jest świadkiem wojny i życia Ahmeda. Jest to również symbol siły i trwałości. A przede wszystkim symbol bezpieczeństwa i rodzinnego ogniska. To pod tym drzewem Ahmed wraz ze swoją rodziną mieszkał gdy stracili dom i to jego owoce jedli gdy doskwierał im głód. To tam, na gałęziach tego drzewa Ahmed jako dziecko ukrywał się i marzył, to pod tym drzewem doświadczył swoich najpiękniejszych chwil. Gdzie jego dom, tam i drzewo migdałowe, które pomimo upływu lat i czasu dalej stoi chroniąc to co dla niego najważniejsze, czyli rodzinę.

„Drzewo migdałowe” to książka o której prędko nie zapomnę. Wywołała we mnie niesamowitą burzę emocji i uczuć. Jestem pewna że jeszcze kiedyś do niej powrócę. A jeśli to ma być debiut autorki, to ja poproszę o więcej takich debiutów w literaturze. Jestem oczarowana i z niecierpliwością będę czekać na kolejną książkę pani Michelle Cohen Corasanti.


MOJA OCENA:
9 / 10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka