Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 kwietnia 2016

"Większy kawałek nieba" Krystyna Mirek [PRZEDPREMIEROWO]


Każdy z nas ma prawo do szczęścia. Czasami trzeba mu jednak troszkę dopomóc. Nie wolno się bać, tylko brać życie garściami, a gdy szczęście jest na wyciągnięcie ręki - mocno je chwycić i już nigdy nie puszczać.

Iga od dziecka zmaga się z problemami rodzinnymi i finansowymi. Wie co to bieda i ubóstwo. Życie bardzo mocno ją doświadczyło, przez co niechętnie nawiązuje nowe znajomości. Pomimo przeciwności losu stara się cieszyć tym co ma, jednak wciąż marzy, że któregoś dnia i do niej uśmiechnie się szczęście. Wiktor jest zamożnym właścicielem restauracji na krakowskim rynku. Po śmierci żony bardzo ciężko mu się pozbierać. Całą swoją miłość przelał na syna Oliwiera, który nie jest już dzieckiem i właśnie przechodzi okres buntu. Mężczyzna nie potrafi dogadać się z synem, a dodatkowo kobieta z którą jest właśnie w związku nalega na ślub. Niespodziewanie drogi Igi i Wiktora się przecinają. Czy tak różni ludzie mogą mieć ze sobą coś wspólnego? Co wyniknie z tego spotkania?

"Miłość to lotny wirus. Jest wszędzie. Nie można się przed nim tak naprawdę uchronić. Trzeba by chyba przestać oddychać. Choć zawsze warto przynajmniej próbować. Podobno to najpiękniejsze, co może człowieka w życiu spotkać, jednak w praktyce nie takie proste. Ziarenko musi paść w odpowiednie miejsce, w dobrym czasie i sprzyjających warunkach. Rzadko się to udaje."

„Większy kawałek nieba” od samego początku wydawał mi się książką niepozorną. Nie wiedziałam czego się spodziewać zwłaszcza, że do tej pory nie miałam okazji czytać żadnej książki autorki. Jednak gdy zaczęłam czytać od razu zrozumiałam w czym sęk. Krystyna Mirek pisze niesamowicie, tworzy niezwykle realne historie które trafiają głęboko do serca, urzekają i zachwycają. Pokazuje prawdziwe ludzkie dramaty i nieszczęścia, ale również napełnia nasze serca nadzieją i optymizmem pokazując, że nie wszystko musi skończyć się źle. Tak jak w życiu, nigdy nie możemy być pewni co przyszykował dla nas los i jakie będzie zakończenie danej historii.

Książka nie opowiada tylko o losach Igi i Wiktora. Nie musicie się bać, że będzie to typowe romansidło, gdzie pojawia się książę na białym koniu i wybawia biedną dziewczynę z opresji zabierając ją do swojego zamku. Prawdziwe życie to nie bajka i właśnie Krystyna Mirek dosadnie pokazuje to w swojej książce. Życie Igi i Wiktora zmieni się diametralnie. Będzie to dla nich początek ogromnych zmian, a także okazja by przeanalizować swoje dotychczasowe życie. Poznamy również historię Oliwiera, syna Wiktora, który właśnie przechodzi okres buntu. Ciężko mu się dogadać z ojcem, co dodatkowo oziębia ich relacje. Brak porozumienia i zainteresowania skutkuje tym, że chłopak zaczyna pakować się w tarapaty. W międzyczasie pojawia się również kolejna bohaterka, mianowicie pani Maria, która pracuje jako gospodyni domowa w domu Wiktora. Jej zadanie to przede wszystkim opieka nad Oliwierem. Wspomnę, że chłopak jest już nastolatkiem i twierdzi, że nie potrzebna mu opiekunka. Może jest w tym trochę racji, jednak Wiktor tak się martwi o swojego syna, że chce dla niego jak najlepiej. Oliwier jest jednak dość trudnym przypadkiem. Cały czas utrudnia życie pani Marii i robi wszystko by zniechęcić ją do pracy. Jednak kobieta nie zamierza się tak łatwo ugiąć, zwłaszcza, że sama ma problemy, a praca u Wiktora to dla niej szansa by poprawić jakość swojego życia i życia swojej rodziny.

"Życie nie przypomina bajki. Nie wystarczy poznać i usidlić księcia, trzeba jeszcze potem odnaleźć się w jego świecie."

"Czasem przecież pomiędzy zupełnie obcymi osobami nawiązuje się nic porozumienia, duchowego pokrewieństwa i choć spotykają się pierwszy raz w życiu, od razu doskonale się rozumieją. Wtedy właśnie może pojawić się miłość albo przyjaźń aż po grób."


„Większy kawałek nieba” to wielowątkowa powieść, która pokazuje nam życie nie tylko z tej pięknej i kolorowej strony. Bohaterowie muszą zmagać się z przeciwnościami losu i z trudnościami jakie stawia przed nimi życie. Muszą podejmować ciężkie decyzje i stawiać czoło problemom. Autorka w swojej książce pokazuje nam również dwa różne światy i dwa typy ludzi. Tych którzy mają wszystko i nie muszą się martwić o pieniądze i takich, dla których każdy grosz stanowi ogromną wartość. A mówiąc krótko, świat bogaczy i ludzi biednych. Krystyna Mirek wykazała się ogromną empatią. Jest bardzo dobrym obserwatorem, potrafi wczuć się w role swoich bohaterów i w sposób realny ukazać ich historie. Warto również zwrócić uwagę na płynność i dynamiczność akcji. W książce cały czas coś się dzieje, a pojawiające się nowe okoliczności i wydarzenia, pobudzają ciekawość i nie pozwalają odłożyć książki na bok.

Książka Krystyny Mirek to taka czarno-biała opowieść o prawdziwym życiu. O poszukiwaniu szczęścia i dążeniu do niego za wszelką cenę, o przeciwnościach losu i o tym aby nigdy się nie poddawać. Aby czerpać z życia jak najwięcej, odnaleźć w sobie siłę i uwierzyć w siebie i swoje możliwości. W końcu to nie zasobność portfela i ilość zer na koncie wpływa na to jakimi jesteśmy ludźmi. Liczy się to co nosimy w swoich sercach i jacy tak naprawdę chcemy być. „Większy kawałek nieba” to ciepła, tkliwa i niesamowicie uczuciowa książka. Rozgrzewa serca, daje nadzieję i skłania do głębszych refleksji. Gorąco polecam!

Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: Większy kawałek nieba
Wydawnictwo: Znak
Data premiery: 27 kwietnia 2016
Liczba stron: 436
Gatunek: literatura obyczajowa
MOJA OCENA: 8/10


Książkę do recenzji przekazało Wydawnictwo Znak, za co bardzo dziękuję


poniedziałek, 10 sierpnia 2015

"Uroczysko" Magdalena Kordel


Co zrobić gdy w jednej chwili, całe życie wali się na głowę? Jak sobie poradzić z natłokiem złych myśli i problemów? Odpowiedź jest prosta, spakować walizki i wyjechać. Najlepiej do Malowniczego, małego i uroczego miasteczka w Sudetach, by tam w spokoju spróbować poukładać swoje życie. 

Świat Majki w jednej chwili sypie się w drobny mak. Mąż porzuca ją dla innej kobiety, a jakby tego było mało, traci przez niego cały majątek, w tym dom. Niewierny małżonek zaciągnął kredyt bez jej zgody, tym samym przepuszczając wszystkie oszczędności. Maja zostaje bez dachu nad głową, co skutkuje tym, że razem z nastoletnią córką, Marysią, musi wprowadzić się do rodziców. Kobieta jednak chce się odciąć od wszystkiego i w spokoju przemyśleć wszystkie sprawy. Decyduje się na wyjazd do wsi Malownicze, gdzie znajduje się dom, który odziedziczyła po ciotce. Pomimo początkowych trudności i obawy przed zmianami, w końcu udaje się jej dostosować do zwyczajów panujących w miasteczku. Majka jest pewna że odnalazła swoje miejsce na ziemi, a dodatkowo znalazła rozwiązanie swoich problemów. Przy pomocy przyjaciół i rodziny w końcu zaczyna realizować swoje marzenia i plany.

„Bo bezwarunkowe wsparcie w tym niestabilnym świecie było i będzie czymś, za co nie można zapłacić nawet kartą MasterCard. Po prostu cholernie bezcenne.” *str. 115 

„(…)  jak się o coś prosi, trzeba na wszelki wypadek zadbać o podanie szczegółów. Bo jak się tego nie zrobi, trzeba brać, co się dostanie, i nie marudzić.” *str. 131

"Uroczysko" Magdaleny Kordel to książka wyjątkowa. Być może nie jest za bardzo nowatorska i zaskakująca, ale posiada niesamowity urok i niepowtarzalny klimat. To ciepła i dająca nadzieję opowieść o kobiecie, której choć świat zwalił się na głowę, ta zdecydowała się być silna. Pomimo przeciwności losu i problemów nie poddała się i znalazła przepis na szczęście. Co prawda, nie było jej łatwo. Ale od czego ma się przyjaciół i rodzinę? Przy pomocy bliskich można osiągnąć wiele, a wsparcie które jej zaoferowali, pozwoliło jej stanąć na nogi i uporać się z kłopotami. Nie ma się co dziwić, że na początku Majka przeżywa załamanie, a jedyne o czym marzy, to zaszyć się na odludziu i upijać do nieprzytomności. Domek odziedziczony po ciotce, okazuje się być idealnym schronieniem i miejscem, gdzie nie gnębiona przez nikogo, może w spokoju realizować swój plan. Na szczęście los szykuje dla niej niespodzianki, które sprawią że będzie musiała całkowicie przewartościować swoje życie i odnaleźć w sobie odwagę i siłę by być gotową na zmiany. 

Magdalena Kordel pisze wyjątkowo lekko i swobodnie, akcja powieści jest wartka, a bohaterowie barwni i niesamowicie optymistyczni. Trzeba przyznać że jest ich całkiem wielu, a każdy z nich wnosi coś nowego do książki. Przez dom Majki co chwile ktoś się przewija, co sprawia że nie ma czasu na nudę, a niegdyś opuszczony dom ciotki, teraz aż kipi życiem. Zadziorna i ciekawska Amelka, pan Miodek i czarujący weterynarz Czarek, to tylko niektórzy z nich. Pewne jest, że w Malowniczym co chwilę coś się dzieje, a jego mieszkańcy to niezwykle humorystyczne i ciekawe postaci. Zabawne sytuacje które spotykają bohaterów i pełne humoru dialogi, sprawiają że czytanie książki staje się niesamowitą przyjemnością. Nim się obejrzałam, już miałam książkę za sobą i aż żal było ją kończyć. "Uroczysko" dostarczyło mi wielu pozytywnych wrażeń i emocji, a styl autorki po prostu mnie oczarował. Dawno się tak dobrze nie bawiłam, a chwile które spędziłam z książką pozwoliły mi odpocząć i uspokoić nerwy.

„(…) zawsze przed nami istnieje droga, na której może zdarzyć się zakręt. A za zakrętem… No cóż, czeka tam pewnie dużo wyzwań, łez i śmiechu. I na pewno odrobina szczęścia, bo przecież każdy, kto stanął przed takim zakrętem, wie, że za rogiem czeka szczęście…” *str. 368

Właściwie można się było spodziewać że książka będzie przewidywalna, a zakończenie optymistyczne, ale jak dla mnie, wcale nie stanowiło to problemu. Bawiłam się wyśmienicie i z wielkim zaangażowaniem śledziłam losy bohaterów. "Uroczysko" to niesamowicie lekka i dowcipna książka, którą czyta się jednym tchem.

Bardzo mnie cieszy, że polscy autorzy piszą tak wyśmienite powieści. Magdalena Kordel jest tego najlepszym przykładem, a jej książka stanowi namacalny dowód. Pozostaje mi tylko, zachęcić was do sięgnięcia po tę książkę, bo jeśli lubicie optymistyczne powieści obyczajowe, to "Uroczysko" sprawdzi się w tym przypadku idealnie. Wybierzcie się do Malowniczego i poznajcie jego barwnych mieszkańców. Jestem pewna, że zostaniecie na dłużej.

Autor: Magdalena Kordel
Tytuł: Uroczysko
Cykl: Uroczysko (tom 1)
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 15 lipca 2015
Liczba stron: 378
Gatunek: literatura obyczajowa, kobieca
MOJA OCENA: 7/10

*Książka bierze udział w wyzwaniach: 52 książki, Czytam Opasłe Tomiska, Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Znak

środa, 14 stycznia 2015

"Zorkownia" Agnieszka Kaluga

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 17 luty 2014
Liczba stron: 288


„Czuję, że należę do tego miejsca, że to dopiero początek.” *

Są takie książki które poruszają nas do głębi, które na zawsze pozostawiają ślad w naszych sercach i w naszej pamięci. Są takie książki które wyglądają niepozornie z zewnątrz, a w środku skrywają treść od której zapiera nam dech w piersiach, a gdy tylko zaczniemy czytać, już wiemy że właśnie na tą książkę czekaliśmy przez bardzo długi czas. „Zorkownia” to książka wyjątkowa, niezwykła i tak wstrząsająco prawdziwa, że aż brakuje słów by ją opisać.

Agnieszka Kaluga prowadzi bloga, w którym opisuje przede wszystkim swój wolontariat w hospicjum. Każdy opis, to krótkie migawki z jej życia, a także z życia pacjentów w hospicjum. Autorka sama nosi na plecach ogromny i przytłaczający bagaż doświadczeń. Odkąd straciła córeczkę, ciężko jej uporać się z bólem i cierpieniem, a wolontariat i pomoc innym w potrzebie, to również podróż w głąb samej siebie w poszukiwaniu lekarstwa dla udręczonej duszy.

„Odczuwanie bólu jest takie względne. Sporo zależy od bariery, jaką mu postawimy sami, od naszego przekonania, że jesteśmy dalej nad nim, że nas nie topi. Domyślam się jednak, że przychodzi moment, gdy ból połyka nas wielorybim brzuchem i powyższe teorie nadają się do kosza.” *

„Zorkownia” to książka trudna i niezwykła. To pozycja obok której nie można przejść obojętnie. Na pewno nie jest to lekka lektura do poduszki, trzeba dawkować ją w sposób umiarkowany i zrównoważony. Nie da się i wręcz nie powinno się jej czytać szybko, bo może nam umknąć to co najistotniejsze. Widzimy tutaj obraz ludzi którzy stoją w obliczu śmierci. Widzimy ich cierpienie, strach i bezradność. Pani Agnieszka towarzyszy im w ostatniej wędrówce, jest dla nich ostoją i oparciem, daje im poczucie bezpieczeństwa, a co najważniejsze – przede wszystkim swoją obecność. Każdy z nas boi się choroby i śmierci. Odczuwamy lęk na samą myśl o stracie najbliższych i nie dopuszczamy do siebie myśli że kiedyś może się to zdarzyć.

„Co innego wiedzieć, że w hospicjum ludzie umierają, a co innego zobaczyć i poczuć, że być może oto miejsce, gdzie umrę ja sam.” *

Autorka pokazała nam że nawet najmniejszy gest, słowo, dotyk, a nawet wspólne milczenie, może przynieść ulgę człowiekowi będącemu u progu śmierci. Tak naprawdę nie trzeba wiele, by pomóc. Wystarczy otworzyć swoje serce i nigdy go nie zamykać dla innych, nawet jeśli sami stoimy w obliczu tragedii.

Ta książka wywołała we mnie tak wielką burzę emocji, że do teraz mam problem z wyrażeniem swoich uczuć. To była dla mnie niesamowita i niezwykle poruszająca lektura. Czytałam i płakałam. Płakałam i nie mogłam przestać. Poruszyła we mnie każdą strunę, każdą najmniejszą komórkę, zakorzeniła się głęboko w moim wnętrzu i jestem pewna że zostanie tam na zawsze. Chylę czoła przed panią Agnieszką, bo wiem że nie każdy z nas zdobyłby się na coś takiego jak ona. To wspaniałe że są wśród nas ludzie, którzy z tak wielkim oddaniem i zaangażowaniem pomagają innym, a zwłaszcza tym którzy najbardziej tego potrzebują. To daje mi nadzieję i wiarę w ludzkie dobro.

 „To, co przyjmiemy, wibruje w krwiobiegu, buduje tkanki. Ludzie, historie, obrazy, wsiąkają pod powieki.” *


*wszystkie cytaty pochodzą z książki


MOJA OCENA:
10 / 10

sobota, 15 listopada 2014

"List" Richard Paul Evans

Tytuł oryginału: The Letter
Wydawnictwo: Znak literanova
Data wydania: 3 listopada 2014
Liczba stron: 320

 
„Prawda jest taka, że w tym życiu przyczyna i skutek często nie są ze sobą powiązane. Zdarza się, że bardzo złe rzeczy przytrafiają się bardzo dobrym ludziom, czasami za to, że postępują właściwie.” * str. 157 

Moje pierwsze spotkanie z autorem miało miejsce podczas czytania powieści „Stokrotki w śniegu”. Byłam oczarowana i nie mogłam wyjść z podziwu jak pięknie autor potrafi oddać emocje i uczucia. Po przeczytaniu książki „Papierowe marzenia” i „Obiecaj mi” przepadłam bez reszty.
Richard Paul Evans to istny czarodziej słowa pisanego. Czytając przenosimy się na kartki jego powieści, utożsamiamy się z bohaterami i razem z nimi przeżywamy dane sytuacje. To książki których się nie czyta, je się pochłania w całości. „List” to najnowsza powieść autora, jest to zarazem kontynuacja „Zegarka z różowego złota”. Właściwie była to książka po którą sięgnęłam w ciemno, nawet nie zagłębiając się w opis z tyłu okładki. I cóż mogę rzecz? Dobrze się stało, bo po raz kolejny autor udowodnił że jest mistrzem w swoim fachu.

Akcja powieści rozgrywa się w latach trzydziestych ubiegłego wieku. To historia małżeństwa Mary Ann i Davida, których miałam przyjemność poznać podczas lektury „Zegarka z różowego złota”. Ich życie jest szczęśliwe, brak w nim trosk i zmartwień. David będąc szefem dużej fabryki jest w stanie zapewnić swojej rodzinie godny byt i uchronić ich przed kryzysem. Właściwie można by rzecz że ich życie to sielanka. Podczas gdy inni ludzie nie mają co włożyć do garnka, oni pławią się w luksusie. Niestety los bywa złośliwy, a jak wiadomo nic nie trwa wiecznie. Wszystko się zmienia gdy podczas pożaru który wybucha w ich domu, tracą swoją jedyną trzyletnią córeczkę. Od tamtego czasu ich życie ulega całkowitej zmianie. Po tej tragedii żadne z nich nie może dojść do siebie. Mary Ann całkowicie popada w żałobę i rozpacz, a David by nie okazywać swoich uczuć, coraz więcej czasu spędza w pracy. Każde z nich stara się poradzić sobie z bólem na swój sposób, przez co oddalają się od siebie coraz bardziej. Mimo iż oboje bardzo się kochają, nie potrafią dać sobie wzajemnie szczęścia, a ich małżeństwo powoli się rozpada. Dopiero gdy Mary Ann wyjeżdża i zostawia mężowi list, ten dostrzega jak bardzo zranił swoją żonę. Postanawia odzyskać swoją miłość i udowodnić jej że tak naprawdę nigdy nie przestał jej kochać. 

„Być zagubionym znaczy nie wiedzieć, gdzie się jest – a ja wiem to aż nazbyt dobrze. Jestem samotny. Moje serce, moja miłość, zostały mi wydarte i teraz zżera mnie samotność.” *str. 58 

„Nic tak nie pomaga uleczyć samego siebie jak uleczenie drugiego człowieka.” *str. 99

„List” to kolejna świetna powieść, genialnego pisarza jakim jest Evans. Autor udowodnił mi to wielokrotnie, a czytając jego najnowszą książkę wręcz pofrunęłam. Historia Mary Ann i Davida może się wydawać z pozoru banalna, ale zapewniam was że tak nie jest. Autor pokazuje nam jak silna potrafi być miłość i jak wiele można zrobić dla drugiej osoby. David dopiero gdy stracił żonę uświadomił sobie jak swoją obojętnością i brakiem zainteresowania doprowadził do rozpadu małżeństwa. Za wszelką cenę będzie próbował naprawić swoje błędy i odzyskać miłość swojego życia.
Kolejnym ważnym tematem który jest poruszony w książce to poszukiwania matki Davida. Mężczyzna wyrusza w podróż by ją odnaleźć i dowiedzieć się dlaczego porzuciła go jako dziecko. Jest to dla niego również podróż w głąb samego siebie, a także pragnienie wybaczenia matce. Dzięki tej wędrówce zdaje sobie sprawę co jest dla niego najważniejsze, a także jak bardzo kocha Mary Ann. To daje mu siłę by odszukać również swoją żonę i udowodnić jej swoją miłość.

W tle obserwujemy również problem rasizmu, który już wtedy był obecny na całym świecie. Widzimy jak ludzie biali podle traktują ludzi o odmiennym kolorze skóry. Jest to ważny i zarazem trudny temat, zwłaszcza że ten problem dalej dotyka społeczeństwo. Autor przedstawia nam przerażający obraz nieżyczliwości ludzkiej, oraz tego jak człowiek potrafi poniżyć i upokorzyć drugiego człowieka, tylko dlatego że jest inny. Jest to kwestia którą powinno się poruszać, a Evans zrobił to po mistrzowsku, dając nam dokładny obraz tego jak wyglądało to w latach trzydziestych. Niestety nie wiele zmieniło się od tamtego czasu, gdyż rasizm dalej trawi naszą populację.

„List” to książka opowiadająca o miłości, poświęceniu i przebaczeniu. Jest to również opowieść o wytrwałości w dążeniu do swoich celów. Historia która poruszy wasze serca i wleje w nie nadzieję. Wywoła w was całą burzę emocji i uczuć i na długo zastanie w waszej pamięci. 

"Często zdarza się, że w najgorszych chwilach życia ujawniają się w ludziach ich najlepsze cechy - w najzwyczajniejszych spośród nas budzą się najwznioślejsze odruchy." *str. 12


MOJA OCENA:
9 / 10 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

"Marcowe fiołki" Sarah Jio

Tytuł oryginału: The Violets of March
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 6 marca 2014
Liczba stron: 304


"Marcowe fiołki" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Sarah Jio i jestem pewna że nie ostatnie.

Poznajemy Emily, która jest pisarką, a jednocześnie główną bohaterką powieści. Jej życie legło w gruzach, mąż po dziesięciu latach małżeństwa odchodzi do innej kobiety. Emily jest zrozpaczona, nie może dojść do siebie po tym jak opuścił ją mężczyzna z którym planowała spędzić swoje życie. By leczyć złamane serce i zapomnieć o dręczących ją problemach postanawia wyjechać na miesiąc do swojej ciotki Bee, która mieszka na pięknej i malowniczej wyspie Bainbridge, niedaleko Seattle.
W domu ciotki, w pokoju w którym zamieszkuje na ten czas znajduje stary pamiętnik z roku 1943. Nie mogąc się powstrzymać, zagłębia się w historię zapisaną na kartkach pamiętnika. Poznaje Esther i Elliota, których tragiczna miłość i losy będą miały znaczący wpływ na życie Emily i jej rodziny. Kobieta nie spodziewając się jaką niespodziankę przyniesie jej los, coraz bardziej zagłębia się w historię z pamiętnika, przy okazji dowiadując się o rodzinnych sekretach z którymi przyjdzie się jej zmierzyć. W międzyczasie poznaje tajemniczego mężczyznę imieniem Jack, który skradnie jej serce.

Książka opowiada przede wszystkim o miłości. Szczerze mówiąc na początku trochę mnie nudziła i bałam się że będzie to typowe nudne romansidło, na szczęście okazała się wspaniałą powieścią o wielkim uczuciu które może pokonać każdą przeszkodę, także tą czasową. Opowiada również o tym, że zawsze warto dać sobie drugą szansę i nie zamykać swojego serca, bo nigdy nie wiadomo kiedy miłość znów zapuka do jego bram.
Książkę czyta się na jednym wdechu, bo gdy fabuła się rozkręca ciężko się od niej oderwać. Tak jak Emily nie możemy się doczekać kiedy znów będziemy mogli zagłębić się w historię Esther i Elliota i dowiedzieć się kim byli, co tak naprawdę wydarzyło się w przeszłości i gdzie w końcu doprowadziła ich miłość.

"Marcowe fiołki" okazały się dla mnie wyjątkową powieścią, która wzrusza i zachwyca. Jest to opowieść o poświęceniu w imię miłości, o przyjaźni i o wybaczaniu. Napisana tak by trafiła w nasze serca i na długo tam pozostała.


MOJA OCENA:
9 / 10

piątek, 1 sierpnia 2014

"Tajemnica pani Ming" Éric-Emmanuel Schmitt

Tytuł oryginału: Las dix enfants que madame Ming n'a
Wydawnictwo: Znak literanova
Data wydania: 14 lutego 2014
Liczba stron: 80


Schmitt niejednokrotnie zachwycił mnie swoim talentem literackim. Czytałam wszystkie jego książki, dlatego "Tajemnica pani Ming" była dla mnie obowiązkową pozycją do przeczytania. Opis z tyłu okładki rozbudził moją ciekawość już na wstępie, a sama treść choć króciutka bardzo mnie zaintrygowała.

Pani Ming pracuje jako babcia klozetowa w chińskim Grand Hotelu. Główny bohater, francuski biznesmen podczas jednej z wizyt w toalecie wdaje się w przyjazną pogawędkę z Chinką. Ta opowiada mu niesamowite historie o swoich dzieciach. Według jej opowieści ma ich aż dziesięcioro. Francuz nie wierzy w jej słowa, gdyż w Chinach panuje zakaz posiadania więcej niż jednego dziecka. Pani Ming snując długie opowieści o losie swoich dzieci w końcu przekonuje do siebie Francuza. Zaciekawiony i zaintrygowany jej osobą coraz częściej zachodzi do toalety, tylko po to by dalej wysłuchiwać tych niestworzonych, aczkolwiek bardzo przekonujących historii. Samo spotkanie z Chinką jest dla niego niesamowitą lekcją życia, całkowicie zmienia swoje dotychczasowe poglądy na życie, a zwłaszcza swoje podejście do posiadania potomstwa.

Książkę czyta się lekko i przyjemnie, a opowieści pani Ming wciągają od samego początku. Tak naprawdę nie wiadomo czy Chinka kłamie, czy mówi prawdę. Ale te zagadkę zostawiam do rozwiązania każdemu z osobna. Jestem zachwycona tym z jaką łatwością autor potrafi w tak krótkim tekście zamknąć całe bogactwo treści. Po przeczytaniu zawsze zostaje szereg pytań, na które sami musimy znaleźć odpowiedzi.

"Tajemnica pani Ming" to krótka opowieść o tym co w naszym życiu jest najcenniejsze. Pokazuje nam jak wielka potrafi być matczyna miłość, oraz to że dążenie do prawdy nie zawsze może dać nam szczęście.


MOJA OCENA:
8 / 10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka