Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moondrive. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moondrive. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 kwietnia 2016

"Chłopak, który stracił głowę" John Corey Whaley [PRZEDPREMIEROWO]


Mówi się, że prawdziwa miłość jest w stanie pokonać wszystko. Nawet śmierć. Poznajcie wyjątkową historię niezwykłego kriogenicznego chłopaka, który stracił głowę. I to dosłownie.

„Wtedy właśnie oznajmili, że to zrobili. Dokonali tej całej hibernacji czaszki i wybudzenia. Naprawdę odcięli mi głowę.”

Travis ma szesnaście lat i nieuleczalnego raka. Powoli przygotowuje się do odejścia z tego świata, gdy niespodziewanie dostaje propozycję wzięcia udziału w eksperymentalnym leczeniu. Godzi się na odcięcie głowy i przeszczepienie mu ciała od szyi w dół od zdrowego człowieka. Jednak jest pewien problem - póki co medycyna nie jest na tyle rozwinięta, aby operacja miała szansę na powodzenie. Chłopak musi zostać wprowadzony w śpiączkę podobną do hibernacji i czekać. Po pięciu latach Travis ponownie budzi się do życia. Ma własną głowę, ale inne ciało. Dość atrakcyjne w porównaniu do poprzedniego. Świat jest taki sam jak dawniej, jednak dla chłopaka wszystko wygląda inaczej. Jego przyjaciele są na studiach, rodzice mają jakieś tajemnice, a ukochana dziewczyna ma narzeczonego. Nic więc dziwnego, że Travis nie zamierza się z tym wszystkim pogodzić...

„Chłopak, który stracił głowę” to dość nietypowa i dziwna książka. Jednak nie można zaprzeczyć, że niezwykle wyjątkowa i oryginalna. Nie pierwszy raz spotykam się z tematem chorób w książkach, ale pierwszy raz czytałam o chłopaku któremu odcięli głowę i przyszyli do ciała innego człowieka. Totalny odjazd! Sam pomysł zasługuje na uznanie, a wykonanie jest jak dla mnie po prostu mistrzowskie. Książka dosłownie zwaliła mnie z nóg, wbiła w fotel i dostarczyła tak ogromną ilość emocji, że aż ciężko to ogarnąć. Raz się śmiałam, raz tamowałam łzy które cisnęły mi się do oczu, by za chwilę kiwać głową z niedowierzaniem. Niesamowite, jak wiele uczuć i treści można skryć w jednym, tak krótkim tekście. Jestem zachwycona i mówiąc szczerze, najchętniej przeczytałabym tę książkę drugi raz.

„Zdarza się, że niektóre sytuacje, nadzieje i marzenia musimy pogrzebać, czasem tak głęboko, że kiedy znowu okazują się potrzebne, nie łatwo jest się do nich dostać na nowo.”

„Wszyscy czasem udajemy, prawda? Wierzymy w rzeczy niemożliwe, żeby jakoś przetrwać, kiedy życie staje się nieznośnie ponure. I, cóż… To, co zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe, zazwyczaj rzeczywiście nie nadchodzi.”

John Corey Whaley w swojej książce porusza trudny i bolesny temat jakim jest nieuleczalna choroba. Zawsze ciężko o tym czytać, ale jeszcze trudniej, gdy osobą chorą jest człowiek młody, który ma tak naprawdę przed sobą całe życie. Travis dowiaduje się, że choruje na białaczkę limfoblastyczną. Nie ma dla niego lekarstwa, więc pozostaje mu przygotować się do śmierci. Niespodziewanie pojawia się jednak szansa, aby wygrać walkę z chorobą. Jest nią eksperymentalna operacja, która tak naprawdę nie wiadomo czy się uda. Chłopak jednak postanawia zaryzykować, zwłaszcza, że przecież i tak nie ma nic do stracenia. Żegna się z bliskimi mając świadomość, że może ich już nigdy nie zobaczyć. Lekarze odcinają mu głowę i zamrażają. Po pięciu latach chłopak wraca do żywych ze swoją głową, ale z innym ciałem. Szkoda tylko, że gdy jego nie było, cały świat szedł do przodu. Wszystko się zmieniło – jego przyjaciele, rodzice i dziewczyna, która unika spotkania z nim. Travisowi ciężko odnaleźć się w nowej rzeczywistości, a jeszcze trudniej przyzwyczaić się mu do nowego ciała. Czeka go wiele zmian i wiele niespodzianek, niekoniecznie tych przyjemnych. Jak sobie poradzi? Czy powrót do życia okaże się dla niego błogosławieństwem, a może przekleństwem?

Autor stworzył niezwykle charyzmatycznego i silnego bohatera. W końcu nie każdy zdobyłby się na taką odwagę jak on. Nie dość, że musiał stawić czoło chorobie, to jeszcze zdecydował się na odcięcie głowy. Może brzmi to dość absurdalnie, jednak pomysł na książkę okazał się naprawdę fantastyczny i trafiony. Travis po powrocie jest dość zagubiony, jednak trzeba przyznać, że dość szybko przyzwyczaja się do nowej rzeczywistości. Pomagają mu w tym przyjaciele i rodzina. Dzięki temu chłopak powoli staje na nogi. Warto również zwrócić uwagę na bohaterów drugoplanowych, którzy tak samo jak w przypadku Travisa zostali świetnie dopracowani i ucharakteryzowani. John Corey Whaley w swojej książce poza tematem choroby, porusza również inne, czasami dość kontrowersyjne tematy, takie jak chociażby homoseksualizm. I choć jest to opowieść przede wszystkim o Travisie, nie zapomniał o problemach innych bohaterów. Autor wykazuje się ogromną empatią i wyczuciem. Pisze niezwykle lekko ale dosadnie, tak by rozśmieszyć, ale również poruszyć czytelnika. Akcja jest płynna i do samego końca mocno trzyma w napięciu, aż do świetnego zakończenia, które idealnie zamyka całą książkę.

„Może na tym właśnie polega istnieje nas wszystkich: na trwaniu naszych kolejnych wersji, a my musimy znaleźć sposób na odszukanie każdej z nich, dotarcie do niej i powiedzenie, że wszystko jest w porządku, że tak to po prostu działa.”

„Mówi się, że kiedy ktoś umiera, wraz z nim umiera jakaś cząstka nas wszystkich. I pewnie dlatego to musi tak boleć. Przez całe życie tracimy różne części siebie, aż w końcu nie mamy już nic do stracenia.”

„Chłopak, który stracił głowę” to fantastyczna i niezwykle pomysłowa książka. Jest również bardzo refleksyjna i niesamowicie wartościowa. Autor opowiada o stracie i śmierci, jak również godzeniu się z nią. To niezwykle emocjonalna opowieść o ogromnej miłości, która jest w stanie przetrwać dosłownie wszystko. John Corey Whaley mówi również o życiu i nowym początku. To oryginalna i nieszablonowa książka która intryguje, zachwyca i zaskakuje. Napisana z niezwykłą starannością, doprawiona szczyptą ironii i przepełniona prawdziwymi emocjami. Gorąco polecam i zachęcam do czytania. Ta książka sprawi, że stracicie dla niej głowę!

Autor: John Corey Whaley
Tytuł: Chłopak, który stracił głowę
Tytuł oryginału: Noggin
Wydawnictwo: Otwarte
Seria: Moondrive
Data premiery: 13 kwietnia 2016
Liczba stron: 352
Gatunek: literatura młodzieżowa
MOJA OCENA: 9/10


Książkę do recenzji przekazało Wydawnictwo Otwarte, za co bardzo dziękuję


sobota, 28 lutego 2015

"Hopeless" Colleen Hoover

Wydawnictwo: Otwarte
Seria: Moondrive
Tytuł oryginału: Hopeless
Cykl: Hopeless (tom 1)
Data wydania: 16 czerwca 2014
Liczba stron: 384


Życie w kłamstwie to najgorsza rzecz jaka może spotkać człowieka. Czasami lepiej poznać prawdę, chociażby miałaby być ona najgorszą z możliwych. Jednak zawsze trzeba liczyć się z tym że może mieć ona znaczący wpływ na nasze dalsze życie i decyzje. Prawda często okazuje się zbyt ciężka by móc ją udźwignąć samemu. Do tego potrzebna nam jest druga osoba. Ktoś kto da nam oparcie w tej trudnej chwili, ktoś kto obudzi w nas wiarę, gdy już całkowicie stracimy nadzieję. Będzie przy nas pomimo wszystko i nigdy nie pozwoli nam upaść. To da nam siłę, by zmierzyć się z nieznanym.

Życie nastoletniej Sky pod wieloma względami różni się od życia dziewczyn w jej wieku. Nie posiada komórki, nie ma komputera, konta na Facebooku, ani nawet telewizora. Matka uczy ją w domu, twierdząc że tak będzie dla niej lepiej, uważa że ludzie są źli, a dostęp do zbyt wielu nowinek technicznych nie przynosi żadnych korzyści. Dziewczynie zdaję się to nie przeszkadzać. Dużo czyta i biega, a do tego ma najwspanialszą przyjaciółkę pod słońcem, która akceptuje ją taką jaka jest. Gdy zbliża się ostatni rok nauki, Sky decyduje że chce iść do szkoły, ma dość nauczania w domu, a poza tym chce zakosztować trochę normalnego życia. Matka podchodzi do tego dość sceptycznie, ale w końcu się zgadza. I tak oto dziewczyna wkracza do nowej szkoły, pełnej nowych twarzy i nowych wyzwań. Jest przerażona i już na samym początku zaczyna odczuwać wątpliwości, czy aby na pewno podjęła dobrą decyzję, zwłaszcza że pierwszy dzień w szkole nie wróży nic dobrego. Dziewczyny jej nie lubią i na każdym kroku okazują jej swoją niechęć obrzucając ją obelgami i wyzwiskami, do tego plotki które krążą na jej temat rozchodzą się w błyskawicznym tempie, co wcale nie polepsza jej sytuacji. Sky jest jednak nieugięta. Nie poddaje się i dzielnie znosi swój los. Wszystko się jednak zmienia gdy na jej drodze staje Dean Holder, okryty złą sławą, ale równocześnie nieziemsko przystojny chłopak. Nastolatka nie zdaje sobie sprawy że to jedno spotkanie całkowicie odmieni jej dotychczasowe życie.

„Niezależnie od tego, co się dzieje, życie toczy się dalej, czy ci się to podoba, czy nie, i nigdy nie możesz pozwolić sobie na to, żeby się zatrzymać i po prostu złapać oddech.” *str. 247

Odkąd usłyszałam o „Hopeless” wiedziałam że muszę ją przeczytać. Od samego początku miałam duże wymagania względem tej powieści. Spodziewałam się czegoś mocnego i powalającego. Zwłaszcza że po przeczytaniu dość dużej liczby opinii na jej temat, wiedziałam że musi to być wyjątkowa książka. Nie pomyliłam się. Dostałam coś, co nie tylko mnie powaliło, a wręcz sprawiło że padłam i nie mogłam wstać. Emocje mnie przytłoczyły, wylewały się ze mnie strumieniami i w żaden sposób nie mogłam sobie poradzić z natłokiem myśli. Bo trzeba przyznać że „Hopeless” to książka niezwykła, niepowtarzalna, niesamowita i jedyna w swoim rodzaju. Książka która całkowicie zmieni postrzeganie waszego świata, wywróci go do góry nogami i zakręci nim tak mocno, że jeszcze długo po przeczytaniu nie będziecie mogli się otrząsnąć. To prawdziwy rollercoaster emocji, skok na głęboką wodę, szybka jazda która sprawi że aż wyskoczycie z fotela. O tak, to jest właśnie to czego potrzebowałam. I nie mogę pojąć dlaczego tak długo zwlekałam z poznaniem tej historii.

Fabuła na pierwszy rzut oka może jednak wydawać się dość banalna, zwłaszcza że wielokrotnie w innych książkach spotykaliśmy się z podobnymi schematami. Mamy tutaj dokładnie wszystko co można znaleźć w książkach z kategorii New Adult, jest dziewczyna po przejściach i chłopak z przeszłością. Spotykają się, zakochują i zdradzają sobie tajemnice. Jednak „Hopeless” w moim odczuciu jest inna. Owszem są te schematy, ale bez nich ta książka nie byłaby aż tak fenomenalna. Bo trzeba zaznaczyć że wszystko jest tutaj idealnie dopracowane i wyważone. Autorka serwuje nam niesamowicie skomponowaną historie dwójki młodych ludzi, dla których życie okazało się wyjątkowo brutalne. Ich przeżycia wstrząsają, poruszają serce i wyciskają łzy z oczu. Czytelnik nie pozostaje obojętny względem bohaterów, razem z nimi przeżywa dramaty, złości się i cieszy. Razem z nimi odkrywa prawdę, która może się okazać zbyt trudna by ją udźwignąć.

„Wszystkie niepowodzenia to tak naprawdę sprawdziany, które zmuszają nas do wyboru pomiędzy rezygnacją a podniesieniem się z ziemi, otrzepaniem się z kurzu i stawieniem czoła sytuacji.” *str. 371

Bohaterowie zostali wykreowani w mistrzowski sposób. Zwłaszcza Sky, która jest po prostu niesamowita. Dawno nie spotkałam tak dobrze skonstruowanej postaci. Dziewczyna w dzieciństwie została skrzywdzona tak mocno, że jej umysł wyparł wszystkie dramatyczne przeżycia i wspomnienia, zamykając je na klucz w najgłębszych zakamarkach umysłu. Sky żyje swoim życiem, nie zdając sobie tak naprawdę sprawy z tego co kiedyś ją spotkało. Niczego nie udaje, przez cały czas jest sobą, a to sprawia że staje się wyjątkowo realna i ludzka. Również pozostali bohaterowie zostali stworzeni z wyjątkową precyzją. Każdy jest inny, każdy się czymś wyróżnia, każdy ma inny charakter. Po prostu nie da się ich nie lubić.

Książka zaskakuje nas na każdym kroku, nic nie jest oczywiste, a każda strona tylko pobudza apetyt na więcej. I tak dajemy się złapać w sidła, z których potem ciężko się wydostać. Choć prawda jest taka, że wcale nie będziecie chcieli z nich wyjść. Będziecie czytać do upadłego, a gdy dotrzecie do finału, będziecie żałowali że to już koniec. „Hopeless” to piękna opowieść o miłości, przyjaźni, odnajdowaniu samego siebie i walce z przeszłością. To niesamowity miks wrażeń i emocji, jestem pewna że pokochacie tą historie. Dajcie się jej porwać i pozwólcie by wami zawładnęła.

*Książka bierze udział w wyzwaniach: 52 książki, Kiedyś przeczytam, Okładkowe Love

 
MOJA OCENA:
10 / 10

czwartek, 6 listopada 2014

"Wybacz mi, Leonardzie" Matthew Quick

Tytuł oryginału: Forgive Me, Leonard Peacock
Wydawnictwo: Otwarte
Cykl: Moondrive
Data wydania: 8 października 2014
Liczba stron: 408


„Ludzie płacą za to, co robią, a w jeszcze większym stopniu za to, czym się stali. A płacą za to w bardzo prosty sposób - pozostałym życiem.” *str. 302

Wstyd się przyznać że choć o autorze wiele słyszałam, to jednak jeszcze nie miałam przyjemności przeczytać żadnej z jego powieści. W końcu nadszedł moment żeby poznać Matthew Quicka i jego literacki światek. Wybór padł na „Wybacz mi, Leonardzie”. Zielona okładka i niepozorne obrazki mogą być mylące. Nie dajcie się zwieść pozorom, to co znajdziecie w środku przekroczy wasze najśmielsze oczekiwania! Wgniecie was w fotel i na długo pozostawi ślad w waszej głowie.

Głównym bohaterem, a zarazem narratorem powieści jest tytułowy Leonard. Jego matka wyjechała i zostawiła go samego sobie, na domiar złego chłopak nie posiada żadnych przyjaciół z którymi mógłby spędzać czas. Jest inny. Wyobcowany, zamknięty w sobie, ale niesamowicie inteligentny. Posiada zupełnie inny punkt widzenia niż jego rówieśnicy. Wyjątkowo dojrzały jak na swój wiek obserwuje otoczenie i ludzi wokół siebie. Dochodzi do przerażających wniosków - nie warto dorosnąć.
W swoje osiemnaste urodziny planuje rozliczyć się z przeszłością i położyć kres dotychczasowemu życiu. Z tej okazji goli głowę na łyso, przygotowuje prezenty dla znajomych i zabiera ze sobą pistolet. Plan jest prosty. Wręczyć upominki, zastrzelić swojego największego wroga Ashera Beala, a na koniec popełnić samobójstwo strzelając sobie w głowę. Tak oto Leonard postanawia uczcić ostatni dzień swojego życia, jednak gdzieś w głębi serca ma nadzieję że znajdzie się ktoś kto go uratuje i odwiedzie od tego pomysłu… 

„Właśnie wtedy zrozumiałem, że prawda zazwyczaj nie ma znaczenia, a kiedy ludzie nabiorą fałszywego przekonania na czyjś temat, nie zmienią zdania niezależnie od poczynań tej osoby.” *str. 107 

„Wybacz mi, Leonardzie” to kolejna książka kierowana do młodzieży. Jednak nie jest to typowa młodzieżówka, o nie. To książka i dla nastolatków i dla dorosłych. Wiadomo każdy odbierze ją na swój sposób, bo ilu czytelników tyle różnych opinii, nie mniej jednak jest to książka obok której nie można przejść obojętnie i którą po prostu trzeba przeczytać. Prawdziwość tej historii aż poraża i to w tej książce jest takie fantastyczne. Narracja Leonarda wstrząsa, a jednocześnie wzbudza podziw. Sama jego osoba jest fascynująca. Szczerze mówiąc dawno, w żadnej książce nie spotkałam tak charyzmatycznego bohatera. Swoimi spostrzeżeniami na temat życia, Leonard niejednokrotnie mnie zaskoczył, sprawił że sama zaczęłam się zastanawiać nad pewnymi sprawami. Aż niewiarygodne że w nastolatku mogą drzemać tak głębokie przemyślenia.

Leonard skupia się przede wszystkim na obserwacji swoich rówieśników, jak i dorosłych. Jego koledzy są niedojrzali i nie patrzą na życie z takiej perspektywy jak on. Natomiast dorośli jego zdaniem są nieszczęśliwi. Wiodą szare, nudne, schematyczne życie i starają się nie wychodzić poza granice które sami sobie tworzą. Zbyt zabiegani by cieszyć się chwilą i życiem. Jego teoria jest prosta, z wiekiem każdy człowiek traci zdolność do bycia szczęśliwym. I właśnie wtedy Leonard dochodzi do wniosku że nie warto dorosnąć, wybierając jedyną drogę która wydaje mu się odpowiednia, a mianowicie odebranie sobie życia. 

„Rewolucja zaczyna się od ciągu pojedynczych decyzji, od kolejnych wdechów i wydechów. Tylko proszę, nie wracaj do tego ponurego miejsca, do którego codziennie przychodzisz. Pokaż mi, że człowiek może być jednocześnie dorosły i szczęśliwy. Błagam! Żyjemy w wolnym kraju. Jeśli nie masz na coś ochoty, nie musisz tego robić. Możesz robić, cokolwiek chcesz. Być, kimkolwiek chcesz.” *str. 91

Czytając książkę stopniowo dowiadujemy się co skłoniło Leonarda do posunięcia się aż tak daleko. Brak matki, która w pewnym momencie wycofuje się z życia chłopaka i krzywda która została mu kiedyś wyrządzona mają znaczący wpływ na przebieg wydarzeń. Autor z niezwykłą precyzją i delikatnością dotyka trudnych tematów, a zarazem pokazuje jak niewiele trzeba by doszło do tragedii. „Wybacz mi, Leonardzie” to książka ambitna i błyskotliwa, opowiadająca o samotności, o braku zrozumienia i znieczulicy która panuje w społeczeństwie. O tym że nigdy nie można się odwracać od drugiego człowieka który potrzebuje pomocy i że czasem zwykła rozmowa i zainteresowanie mogą uchronić od katastrofy.

Szczera do bólu, ujmująca swoją prostotą i prawdziwością. Matthew Quick stworzył niesamowitą i porażającą opowieść która na długo pozostanie w waszych sercach!


MOJA OCENA:
10 / 10

poniedziałek, 22 września 2014

"Mroczne umysły" Alexandra Bracken

Tytuł oryginału: The Darkest Minds
Seria: Mroczne umysły (tom 1)
Wydawnictwo: Otwarte
Cykl: Moondrive
Data wydania: 2 kwietnia 2014
Liczna stron: 456


Na książkę pani Alexandry Bracken szykowałam się już od dłuższego czasu, a pozytywne opinie zachęcały mnie do tego jeszcze bardziej. Gdy tylko ją dorwałam i zaczęłam czytać, wiedziałam że to będzie dla mnie niezapomniana lektura. Jednak porównywanie jej do "Igrzysk śmierci" to lekka przesada. Ta książka zawsze będzie dla mnie numerem jeden i nie zapowiada się żeby miało to ulec zmianie w najbliższej przyszłości. Mimo to "Mroczne umysły" zrobiły na mnie fenomenalne wrażenie i sprawiły że na chwile oderwałam się od ziemi.

Dziesięcioletnia Ruby nie ma powodów do zmartwień. Ma dom, kochających rodziców i wielu przyjaciół. Żyje w swoim małym bezpiecznym świecie, do czasu aż któregoś dnia na jej oczach umiera koleżanka ze szkoły. Wtedy wszystko się zmienia. Coraz więcej młodych Amerykanów zaczyna chorować i umierać na ostrą młodzieńczą neurodegenerację idiopatyczną, w skrócie OMNI.  Rząd decyduje się podjąć nadzwyczajne środki, w tym celu stwarzając obozy rehabilitacyjne dla chorej młodzieży. Dzieci które przejawiają jakiekolwiek symptomy choroby są odbierane rodzicom. Każde z nich zostaje zaklasyfikowane do danej grupy kolorystycznej (Zieloni, Niebiescy, Żółci, Czerwoni i Pomarańczowi), według tego jak różne i niebezpieczne są ich zdolności. Ruby zostaje przydzielona do Zielonych, jest to grupa która podobnie jak Niebiescy, nie zagraża światu. Jednak w rzeczywistości jest jedną z Pomarańczowych, którzy jak się okazuje się najbardziej niebezpieczni dla otoczenia. Dziewczyna musi się ukrywać żeby przetrwać.

Czasy w których przyszło wszystkim żyć się trudne. Ameryka popada w ruinę, rząd nie robi nic, a społeczeństwo zaczyna żyć w coraz większym ubóstwie. Każdy walczy o przetrwanie jak tylko może. Na nastolatków którym udało się uciec z obozów czyha wiele niebezpieczeństw, w tym łowcy nagród którzy za ich schwytanie otrzymują duże nagrody pieniężne. Rozpoczyna się polowanie. Ruby będzie musiała stawić temu wszystkiemu czoło, gdy dzięki nowo poznanym sojusznikom, po sześciu latach udaje jej się uciec z obozu.

"Mroczne umysły" wciągnęły mnie do swojego świata i nie chciały puścić. Ta książka naprawdę uzależnia. Autorka stworzyła niesamowity świat, który pochłania od pierwszych stron. Sam pomysł na fabułę jest niezwykły - tajemnicza choroba która dziesiątkuje społeczeństwo i dzieci obdarzone nadprzyrodzonymi zdolnościami. Ponadprzeciętna inteligencja, niewyobrażalna siła fizyczna, poruszanie przedmiotów, władanie sprzętami elektronicznymi, czytanie w myślach, bądź kontrolowanie cudzych umysłów. Chyba każdy z nas marzył, lub marzy o tym by posiadać jakąś niezwykłą moc. Niestety w świecie realnym nie jest to możliwe i może dlatego tak chętnie sięgamy po tego typu powieści. Dzięki nim możemy dać swojej wyobraźni pole do popisu i poczuć się jakbyśmy sami znajdowali się w tym świecie.
Obozy w których zostają zamknięci nastolatkowie, nie mają nic wspólnego z tym co przedstawiane jest rodzicom i reszcie społeczeństwa. Rząd podkreśla że w obozach dzieci będą poddawane leczeniu, dzięki czemu będą mogły wrócić do normalności. Jednak są to czcze obietnice, gdyż nie ma żadnego niezwykłego lekarstwa które mogłoby ich wyleczyć. Każde z nich musi dorosnąć w ekspresowym tempie i zmierzyć się z tym co ich czeka, bo życie w obozach okazuje się prawdziwym piekłem. To co znajduje się za murami, również nie napawa optymizmem, mimo to każde dziecko marzy o tym by uciec i być wolnym. Ruby będąc na wolności zaprzyjaźnia się z trójką nastolatków, którzy podobnie jak ona uciekli z obozu. Dzięki nim zmierzenie się z rzeczywistością będzie dla niej dużo łatwiejsze. A zwłaszcza dzięki Liamowi, który skradnie jej serce...

Co tu dużo mówić, zwariowałam na punkcie tej książki! Chociaż sięgając po nią bałam się że nie sprosta moim oczekiwaniom. Czasami myślę, że już dawno powinnam wyrosnąć z tego typu książek, mimo to dalej z wielką chęcią sięgam po młodzieżówki i muszę przyznać że zawsze jest to strzał w dziesiątkę. W przypadku "Mrocznych umysłów" było podobnie. Od samego początku wciągnęłam się w czytanie i nie mogłam przestać. Uwielbiam książki które wywołują u mnie tak dużą dawkę napięcia, a równocześnie sprawiają że przestaję myśleć o rzeczywistości. Dla mnie było to niesamowite przeżycie i aż nie mogę się doczekać kiedy sięgnę po kolejną część. "Mroczne umysły" mogę określić jako wielkie "wow" i śmiało polecić każdemu z was.


MOJA OCENA:
10 / 10
Uwielbiam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka