Wydawnictwo: Literackie
Tytuł oryginału: Clariel
Cykl: Stare Królestwo (tom 4)
Data wydania: 20 listopada 2014
Liczna stron: 488
Znów wyruszamy w magiczną podróż. Podróż pełną
niebezpieczeństw i tajemnic. Tym razem przenosimy się 600 lat wstecz, do
Belisaere, czyli stolicy Starego Królestwa. Złapcie wiatr w żagle i ruszajcie w
nieznane!
Clariel to typowa samotniczka, najlepiej czuje się w lesie w
otoczeniu drzew i dzikiej przyrody. Pochodzi z rodziny złotników, a
jednocześnie jest spokrewniona z Abhorsenem, słynnym nekromantą. Do tego
posiada dar trudnego do opanowania gniewu, który daje jej nadludzką siłę. Mieszka
razem z rodzicami w małym miasteczku Estwael. Nie wyobraża sobie by mogła wieść
inne życie. Jej marzenie to zostać Pogranicznikiem i żyć w Wielkim Lesie. Niestety
musi porzucić swoje dotychczasowe plany i przeprowadzić się z rodzicami do
stolicy Starego Królestwa – Belisaere. Tam zaczyna uczęszczać do Akademii, gdzie
ma się nauczyć wszystkiego co niezbędne w życiu arystokratycznych elit. Clariel
jest jednak uparta i nie zamierza robić tego, co wymagają od niej rodzice. Jej
cel, to uciec z miasta i wrócić do Wielkiego Lasu. Za namową nauczyciela magii,
dołącza do grupy spiskowców, walczącej z demonami. Wszystko się zmienia gdy
staje do walki z pewną istotą Wolnej Magii. Od tego czasu życie Clariel ulega
gwałtownej zmianie. Będzie musiała podjąć ryzykowaną walkę, od której będą
zależeć losy całego Królestwa.
Akcja „Clariel” toczy się 600 lat przed narodzinami Sabriel,
bohaterki pierwszego tomu serii o Starym Królestwie. Nie mogę powiedzieć że
była to zła książka, jednak liczyłam na coś więcej, zwłaszcza że cała trylogia
bardzo mi się podobała i wywołała we mnie naprawdę wiele emocji. Niestety w tej
części tego zabrakło. Owszem były chwile że siedziałam jak na szpilkach, ale
były też momenty które dłużyły się w nieskończoność. Niektóre wątki nie zostały
rozwinięte, a autor porzucał je by rozpocząć kolejne. W końcu powstał z tego
jeden wielki chaos, przez co po prostu nie mogłam się skupić na czytaniu.
Brakowało mi tutaj wartkiej i szybkiej akcji, emocji które wbijają w fotel, a
przede wszystkim magii. Po przeczytaniu całej trylogii, miałam nadzieję że i ta
część okaże się równie magiczna. Do tego zabrakło mi Abhorsenów i ich dzwonków,
nakładania więzów na Zmarłych i wchodzenia w Śmierć. Również główna bohaterka
jakoś nie za bardzo przypadła mi do gustu. Od samego początku mnie irytowała, a
jej ciągłe zawodzenie że chce z powrotem wrócić do Wielkiego Lasu działało mi
na nerwy. Z drugiej strony Clariel posiadała w sobie niesamowity hart ducha i
wolę walki, niewyobrażalną siłę i moc, o której tak naprawdę wcale nie miała
pojęcia. Pomimo nie za dobrego pierwszego wrażenia jakie na mnie wywarła,
później było trochę lepiej. W końcu udało mi się ją polubić i zaczęłam z
wielkim zapałem śledzić przebieg wydarzeń.
Książka na początku bardzo mi się dłużyła, a akcja zaczyna tak
naprawdę przyspieszać dopiero od połowy książki. W końcu zaczyna się coś dziać,
pojawia się magia i magiczne stworzenia. Jest i mój ulubieniec Mogget, dość
osobliwy kot, który wcale nie jest kotem. Pojawiają się również istoty Wolnej Magii,
które od samego początku, gdy tylko zetknęłam się z serią o Starym Królestwie,
bardzo mnie intrygowały. Trochę żałuję że autor w poprzednich częściach nie
rozwinął wątków z nimi związanych, ale na szczęście „Clariel” pod tym względem
całkowicie sprostała moim oczekiwaniom.
To co cechuje książki Gartha Nixa i całą serię o Starym
Królestwie, to niepowtarzalny mroczny klimat. Tajemnicze stworzenia, magia i
świetnie wykreowane postacie. Trzeba przyznać że autor ma niesamowitą
wyobraźnię i pomysły, które w mistrzowski sposób potrafi przenieść na papier.
Podczas czytania przenosimy się na kartki powieści, obserwujemy wydarzenia z
boku i przeżywamy je razem z bohaterami, a wydarzenia chłoniemy całym sobą i
wciąż nam mało.
Seria o Starym Królestwie zawładnęła moją duszą. Porwała
mnie w magiczną podróż, pełną niebezpieczeństw i tajemnic. Sprawiła, że na
chwile oderwałam się od ziemi, a moja wyobraźnia zaczęła działać na najwyższych
obrotach. Pomimo iż „Clariel” nie do końca przypadła mi do gustu, to i tak
uważam że jest to całkiem niezły dodatek do serii. Książki Gartha Nixa to
fantastyka na najwyższym poziomie i jestem pewna że każdy z was znajdzie tutaj
coś dla siebie. Pozostaje mi tylko polecić wam całą trylogię i przenieść się do
tego cudownego i mrocznego świata. Pozwólcie rozwijać się wyobraźni!
MOJA OCENA:
7/ 10
SERIA O STARYM KRÓLESTWIE:
SERIA O STARYM KRÓLESTWIE:
Sabriel | Lirael | Abhorsen | Clariel
Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Literackiemu
Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Literackiemu





