Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kobiece. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kobiece. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 kwietnia 2016

"Kiedy księżyc jest nisko" Nadia Hashimi [PRZEDPREMIEROWO]


Ciężko nam wyobrazić sobie sytuację w której bylibyśmy zmuszeni opuścić swój dom i kraj. Zabrać kilka najpotrzebniejszych rzeczy, porzucić cały dorobek swojego życia i uciekać w poszukiwaniu bezpiecznego schronienia. Pamiętajmy jednak, że w takiej sytuacji znajduje się wielu ludzi na świecie. Problem imigrantów to tak naprawdę problem całego świata. Mimo to, nie chcemy o tym mówić. Traktujemy uchodźców jak intruzów i obcych, często zapominając, że są takimi samymi ludźmi jak my.

Fariba urodziła się w Kabulu i tu dorastała. Niestety od urodzenia została naznaczona. Podczas gdy ona przychodziła na świat wydając swój pierwszy krzyk, jej matka wydawała ostatnie tchnienie. Od tamtego czasu mieszka razem z ojcem i macochą, która traktuje ją z największą pogardą. Zaprzęga ją do prac domowych i nie pozwala iść do szkoły jak inne dzieci. Jednak Fariba ma ambicje, a jej największym marzeniem to zacząć się uczyć. Już jako dorosła kobieta wychodzi za mąż za Mahmuda. Są razem szczęśliwi i dobrze się im wiedzie. Wszystko się jednak zmienia, gdy w kraju wybucha wojna, a do władzy dochodzą talibowie. Pewnego dnia trójka mężczyzn wchodzi do ich domu i zabiera Mahmuda. To moment kiedy Fariba i jej dzieci widzą go po raz ostatni. Późnej dowiedzą się, że mężczyzna został zamordowany. Fariba zmuszona jest opuścić Kabul i spróbować przedostać się do Anglii do swojej siostry. Razem z trójką dzieci wyrusza w niebezpieczną podróż przez Iran i Grecję. To właśnie w tym kraju dochodzi do kolejnych dramatycznych wydarzeń. Nastoletni syn Fariby, Salim, zostaje odłączony od rodziny. Kobieta stojąc w obliczu tragicznego wyboru, decyduje się na dalszą podróż z dwójką pozostałych dzieci. Salim zaś ląduje na ulicy i przyłącza się do innych Afgańczyków, którzy tak jak on stali się uchodźcami. Jak potoczą się losy bohaterów? Czy Fariba i Salim się odnajdą?

„Ludzie mówią sobie „żegnaj” na  rozmaite sposoby, zwłaszcza wtedy, gdy jest to pożegnanie na zawsze.”

„Los w końcu wszystko naprawia, ale dopiero po tym, kiedy cała praca zostanie wykonana, wszystkie łzy przelane, kiedy już się przetrwa wszystkie bezsenne noce.”

Książka Nadii Hashimi to niezwykle poruszający i wstrząsający obraz życia imigrantów. W pewnym sensie jest to książka na czasie, zwłaszcza, że o uchodźcach mówi się w ostatnim czasie bardzo wiele. Wydarzenia rozgrywające się w powieści miały miejsce w latach 90-tych. Autorka z niezwykłą precyzją i dbałością o szczegóły pokazuje nam jak wyglądało życie w Afganistanie w tych latach. Kraj pogrąża się w wojnie, coraz więcej ludzi jest mordowanych, rozpoczynają się bombardowania w których ginie jeszcze więcej niewinnych osób. Ludzie masowo opuszczają swoje domostwa i uciekają z kraju w poszukiwaniu bezpiecznego schronienia. Niestety wojny na Wschodzie trwają do dziś. I choć wydarzenia opisane w książce „Kiedy księżyc jest nisko” są fikcją, to jednak nie można zaprzeczyć, że pokazują bardzo realny obraz współczesnych problemów które dotykają nie tylko imigrantów, ale też zwykłych ludzi.

Nie będę ukrywać, że dość ciężko czytało mi się tę książkę. Wywołała we mnie niewyobrażalną ilość emocji. Od smutku, poprzez złość i niedowierzanie, aż do ulgi, kiedy bohaterom udawało się wyjść cało z opresji. Bałam się o ich losy, o to co ich czeka i jak wiele niebezpieczeństw będą musieli spotkać na swojej drodze. Ich wędrówka to świadectwo wielkiej odwagi, a ze strony Fariby dowód bezgranicznej matczynej miłości. Kobieta choć wiedziała, że naraża swoje dzieci na niebezpieczeństwo zdawała sobie sprawę, że ucieczka z Kabulu to jedyne sensowne wyjście z dramatycznej sytuacji w której się znaleźli. W swoim kraju nie byłaby w stanie zapewnić dzieciom bezpieczeństwa. Zdawała sobie sprawę, że jest zdana tylko na siebie i choć ogromnie cierpiała po stracie męża, wiedziała, że musi odnaleźć w sobie siłę aby ocalić dzieci. W tym wszystkim tkwi nastoletni Salim. Dla chłopca w jego wieku, strata ojca który był wzorem i autorytetem staje się ogromną tragedią, po której ciężko mu się pozbierać. Salim staje się głową rodziny i od tej pory robi wszystko by zapewnić swojej rodzinie jak najlepszy byt. Zmuszony jest pracować za grosze, a nawet posunie się do kradzieży, byle tylko jego matka i rodzeństwo mieli co jeść.

Nadia Hashimi to niesamowicie utalentowana pisarka. Potrafi w mistrzowski sposób grać na ludzkich emocjach, wstrząsać do głębi i zachwycać. I choć w swojej książce porusza bardzo trudne i przykre tematy, to jednak robi to z niesamowitą empatią i delikatnością. Stworzona przez nią historia tchnie prawdziwym bólem, ale również daje odrobinę nadziei. To niesamowicie poruszający obraz wędrówki ludzi którzy zmuszeni byli opuścić swoje domy aby przeżyć. To również niezwykle realnie nakreślony obraz życia uchodźców, który ma nami wstrząsnąć i nakłonić nas do refleksji i być może zmiany naszych poglądów, które często biorą się z uprzedzeń i naszej nieświadomości.

„Prawda potrafi być przekorna, najczarniejsza z czarnych i zarazem najbielsza z białych.”

„Niektóre rzeczy dzieją się poza naszą kontrolą, ale, czy w to wierzymy, czy nie, we wszystkim jest jakaś racja.”

„Kiedy księżyc jest nisko” to historia która głęboko trafia do serca. Nie da się o niej tak łatwo zapomnieć. Gdy już ją przeczytacie, zrozumiecie w czym sęk. To niesamowicie piękna opowieść o matczynej miłości, o wędrówce w poszukiwaniu lepszego życia, o nadziei, strachu i bólu. Niezwykle emocjonalna, do bólu prawdziwa i mocno szokująca. Tę książkę po prostu trzeba przeczytać!

Autor: Nadia Hashimi
Tytuł: Kiedy księżyc jest nisko
Tytuł oryginału: When the Moon is Low
Wydawnictwo: Kobiece
Data premiery: 28 kwietnia 2016
Liczba stron: 392
Gatunek: literatura współczesna/dramat
MOJA OCENA: 8/10


Książkę do recenzji przekazało Wydawnictwo Kobiece, za co bardzo dziękuję


poniedziałek, 11 kwietnia 2016

"Dziewczyna z ogrodu" Parnaz Foroutan


Zdarzają się takie książki, które po przeczytaniu zostawiają mętlik w głowie, a wyrażenie swoich odczuć po lekturze jest niezwykle trudne i kłopotliwe. Długo zbierałam się w sobie, aby napisać kilka słów na temat powieści Parnaz Foroutan. Chciałabym przekazać wszystkie emocje i uczucia jakie towarzyszyły mi podczas czytania, jednak obawiam się, że nie będzie to takie proste...

Historia rozgrywa się w XX-wiecznym Iranie w mieście Kermanshah i opowiada o losach zamożnej rodziny żydowskiej. Rachel, która wychowywała się w ubogiej rodzinie bez matki, niespodziewanie wychodzi za mąż za bogatego Ashera. Już od pierwszej chwili musi sprostać obowiązkom jakie spadają na nią ze strony męża i społeczeństwa. Musi urodzić dziecko, a najlepiej chłopca. Niestety upragnione dziecko wciąż się nie pojawia, a Rachel zaczyna wpadać w coraz większy popłoch. Boi się, że gdy nie zajdzie w ciąże to straci swoją pozycję, a jej miejsce zajmie inna kobieta. Zagubiona coraz bardziej, nie potrafi poradzić sobie z presją otoczenia, która pogłębia się jeszcze bardziej, kiedy okazuje się, że dziecka spodziewa się jej szwagierka. Rachel zaczyna w sobie hodować zazdrość i mściwość, które przeradzają się w żądzę zemsty i obsesję, które na zawsze ją odmienią.

„Dziewczyna z ogrodu” to książka napisana dość niezwykłym stylem. Nie przepadam za nagłymi skokami w czasie i akcji, a tutaj jest ich dość sporo. Budzi to pewną dezorientację i dyskomfort, przez co na początku bardzo ciężko wgryźć się w historię i przyzwyczaić do specyficznej narracji. Dodatkowo została ukazana w formie wspomnień, co również może trochę utrudniać czytanie. Sprawy nie ułatwia również dość duża ilość bohaterów, którzy co chwilę przewijają się w książce. Nie będę ukrywać, że miałam pewien mętlik w głowie i momentami po prostu nie wiedziałam o kim jest mowa w tekście. Jednak w miarę czytania, wszystko zaczynało się wyjaśniać, a wydarzenia powoli nabierały sensu. Przyzwyczaiłam się również do nietypowej narracji i coraz łatwiej odnajdowałam się w historii. Książka tak bardzo mnie wciągnęła i zaintrygowała, że nawet nie spostrzegłam kiedy skończyłam ją czytać. Budziła we mnie niewyobrażalną ilość emocji, od niepokoju, poprzez niedowierzanie, aż do pewnego lęku o losy bohaterów i o to, jak zakończy się ta opowieść. Bo wręcz było pewne, że nie może się skończyć dobrze. To dodatkowo podsycało moją ciekawość i zniecierpliwienie.

„Mamy tylko tyle czasu na żal, na ile sobie możemy pozwolić.”

Cała opowieść skupia się na losach Rachel i jej męża Ashera. Oboje się bardzo wyrazistymi postaciami i nie można zaprzeczyć, że genialnie wykreowanymi. Autorka z ogromną precyzją nakreśliła ich portrety psychologiczne i charakter. Są w pewien sposób postaciami tragicznymi, a cała opowieść tak naprawdę tchnie melancholią i smutkiem. Rachel choć jest bardzo silną kobietą, to jednak z czasem objawiają się w niej bardzo złe cechy. Żądza posiadania dziecka po pewnym czasie przeradza się w niezdrową obsesję. Chcąc sprawdzić się w roli żony, robi wszystko by zajść w ciąże. Niestety upragniony potomek nie przychodzi na świat, a kobieta z każdą chwilą czuje się coraz bardziej sfrustrowana i przerażona. Presja ze strony otoczenia i społeczeństwa dodatkowo pogłębia jej rozdrażnienie, a jakby tego było mało, jej szwagierka zachodzi w ciąże i rodzi syna. To sprawia, że w Rachel budzi się zazdrość i chęć zemsty. Momentami zachowuje się wręcz jak obłąkana. Nie może znieść myśli, że jest w jakiś sposób gorsza lub naznaczona. Jej obsesja z każdą chwilą staje się coraz bardziej wyraźna i niebezpieczna. Co z tego wyniknie?

Również Asher odgrywa tutaj znaczącą rolę. Choć ma w życiu praktycznie wszystko – oddaną żonę, wspaniałego brata, ogromny majątek i wysoki status w społeczeństwie, to jednak jest jedna rzecz, która spędza mu sen z powiek. Mianowicie brak potomka. W mężczyźnie zaczyna rodzić się złość i nienawiść, choć w pewien sposób również obsesja. O wszystko obwinia swoją żonę Rachel, uważając ją za bezużyteczną dlatego, że nie może dać mu upragnionego syna. Sfrustrowany Asher podejmuje fatalną w skutkach decyzję, która będzie miała wpływ na losy całej jego rodziny.

„Dziewczyna z ogrodu” to bez wątpienia bardzo trudna książka. I choć czyta się ją szybko, to jednak natłok wydarzeń rozgrywających się w książce, może sprawić, że poczujemy się przytłoczeni czytanym tekstem. Wiele tu emocji, czasami dość sprzecznych. Historia Ashera i Rachel głęboko porusza i wywołuje ogromny smutek i niepokój. To niezwykle malownicza, wyrazista, ale również niesamowicie druzgocąca historia opowiadająca przede wszystkim o władzy, zemście, nienawiści, głęboko skrywanym żalu, jak również obsesji, która prowadzi do kolejnych nieszczęść. To fenomenalny debiut, który polecam przede wszystkim tym którzy lubią opowieści rozgrywające się na Bliskim Wschodzie, jak również tym którzy mają ochotę na nietuzinkową i dość wymagającą lekturę.

Autor: Parnaz Foroutan
Tytuł: Dziewczyna z ogrodu
Tytuł oryginału: The Girl from the Garden
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 25 stycznia 2016
Liczba stron: 264
Gatunek: literatura współczesna/dramat
MOJA OCENA: 7/10


Książkę do recenzji przekazało Wydawnictwo Kobiece, za co bardzo dziękuję


środa, 2 grudnia 2015

"Zwilczona" Adrianna Trzepiota


Co takiego musi się stać, aby kobieta zrozumiała, jakie jest jej prawdziwe przeznaczenia? Jak długą drogę musi przejść, by w końcu zdecydowała się zawalczyć o swoje szczęście? Los jest nieprzewidywalny, ale często ma dla nas niespodzianki, które mogą znacząco odmienić nasze życie. Wystarczy się tylko odważyć i po nie sięgnąć.

Jaśmina ma trzydzieści pięć lat, wspaniałego męża i maleńką córeczkę. Mieszkają w malowniczym mazurskim miasteczku i cieszą się życiem. Mogłoby się wydawać, że niczego nie brakuje jej do szczęścia, w końcu ma piękny dom, męża, zdrowe dziecko, a do tego niezastąpione przyjaciółki na które zawsze może liczyć. Niestety jej sielanka zostaje zaburzona. Niespodziewanie dowiaduje się, że grozi jej utrata pracy, do tego mąż miał wypadek na motorze, po którym stał się nieznośnym i gburowatym typem. Jaśmina dostrzega że jej życie wcale nie jest takie idealne jak na początku myślała, a małżeństwo z ukochanym mężczyzną zaczyna przeżywać głęboki kryzys. Kobieta uświadamia sobie, że przez cały czas, tak naprawdę zaniedbywała siebie i nie myślała o swoich pragnieniach i potrzebach. Niespodziewanie w jej wnętrzu budzi się Wilczyca, która kieruje jej myślami i uczuciami. Jaśmina odnajduje w sobie siłę, by zawalczyć o siebie i swoją kobiecość.

„Trzeba wiedzieć, czego się chce. Najtrudniejsze to sprecyzować cel. Wtedy jest do czego dążyć i wewnętrzna harmonia pojawia się sama.” *str.38

„Życie ulatuje nam między palcami. A my? Za mało kochamy, zbyt wielu rzeczy się boimy, zbyt dużo uwagi poświęcamy temu, co jeszcze się nie wydarzyło, zamiast skupić się na tym, co jest dziś.” *str.147

Książka Adrianny Trzepioty, to dość nietypowa lektura. Nie będę ukrywać, że miałam pewne obawy gdy sięgałam po ten tytuł. Jednak gdy zaczęłam czytać, po prostu przepadłam i to dosłownie. „Zwilczona” to książka wyjątkowa, niesamowicie magiczna i niezwykle intrygująca. Piękna opowieść o kobietach i dla kobiet, pokazująca i uświadamiająca każdej z nas, że nigdy nie należy zapominać o sobie i o swojej kobiecości. Choć w życiowym biegu i natłoku obowiązków łatwo się zatracić i zapomnieć o samemu sobie, warto czasem przystanąć w miejscu, zwolnić i zastanowić się nad swoim życiem. Czy żyję tak jak chcę? Czy spełniam swoje marzenia i pragnienia? Co mam zrobić, żeby żyło mi się lepiej?

Kobiety nigdy nie miały łatwego życia. Od zawsze musiały walczyć o swoje prawa i wyzwolenie. Niejednokrotnie musiały zmagać się z pogardą i poniżaniem ze strony mężczyzn. Bez sprzeciwu spełniały wszystkie zachcianki swoich mężów, myśląc że tak ma być, że taki jest ich los. Oczywiście zdarzały się kobiety, które chciały być wolne i nie zamierzały podporządkowywać się woli mężczyzn. Wyłamywanie się ze stereotypów zawsze budziło i dalej budzi kontrowersje. Ale przecież każdy człowiek ma prawo być tym kim chce i żyć tak jak pragnie. Znamy swoje prawa i wiemy czego chcemy, tylko dlaczego ciągle zapominamy o swojej kobiecości? Dlaczego spełniamy zachcianki innych, a nie zważamy na swoje potrzeby? Robimy wszystko, by zadowolić naszych mężów, partnerów i chłopaków, ale czy możemy powiedzieć że czujemy się spełnione, że jesteśmy szczęśliwe? W każdej kobiecie tkwi niewyobrażalna moc i siła, wystarczy tylko pozwolić się jej przebudzić. Zacząć żyć po swojemu i dla siebie, a nie tylko dla innych.


W książce Adrianny Trzepioty element który skłania główną bohaterkę do zmiany swojego życia i nastawienia, jest jej wewnętrzny głos - Wilczyca. Od tej chwili Jaśmina odnajduje w sobie siłę i motywację, do zmian. Budzi się w niej prawdziwa kobieta, która pragnie kochać i być kochaną, czuć się docenianą i zauważoną, zwłaszcza że w jej małżeństwie niestety nie wiedzie się zbyt dobrze. Przewartościowuje swoje życie i w końcu decyduje się odnaleźć sens swojego istnienia. Droga do szczęścia jest długa i wyboista, ale Jaśmina decyduje się w końcu zrobić ten pierwszy krok. Jakie będą konsekwencje jej decyzji? Czy w końcu odkryje swoje prawdziwe przeznaczenie? 

„Zwilczona” to książka niesamowita. Autorka zachwyciła mnie swoim pięknym językiem i lekkością z jaką pisze. Porusza ważne kwestie, o których wiele kobiet często zapomina. Jej bohaterkami, są kobiety silne, zwłaszcza Jaśmina, która w końcu decyduje się żyć po swojemu. Fabuła książki, może i nie wydaje się zbyt odkrywcza, ale elementy magiczne które autorka wprowadza, sprawiają że historia Jaśminy staje się dużo bardziej tajemnicza i niezwykła. Nabiera zupełnie innego charakteru i wyrazu. Ważną kwestią jest tutaj również Wilczyca, która dodaje książce świeżości. Jest to element kluczowy dla przebiegu całej historii i sprawia że powieść Adrianny Trzepioty tchnie pomysłowością, niebanalnością i oryginalnością. Nie można zapomnieć o magicznej atmosferze i niepowtarzalnym klimacie, który przez cały czas utrzymuje się w książce.

„Kobiecość trzeba nieustannie pielęgnować, żeby nie zgasła, żeby nie stała się tylko snem.” *str.132

„Miłość jak wodorosty oplata i wciąga. Orientujesz się, że toniesz, dopiero wtedy, gdy już nie ma ratunku. Nie ma życia bez problemów, jednak trzeba je przezwyciężyć z szacunku dla ciała i przyrody.” *str.231

„Zwilczona” to kolejny genialny debiut który wpada w moje ręce. Cieszę się że na naszym rynku pojawia się coraz więcej tak dobrych książek. Tylko trochę żałuję że wielu czytelników boi się sięgać po debiutantów. Książka Adrianny Trzepioty dowodzi, że i polscy pisarze mają się świetnie, a ich książki często niezauważane, naprawdę zasługują na uwagę. Nie bójmy się sięgać po nazwiska nieznane, bo możemy przegapić coś bardzo cennego. „Zwilczona” to właśnie taka perełka – nietypowa, nieszablonowa, ale niezwykle piękna i wartościowa. Ujęła moje serce i duszę. Dajcie się skusić i pozwólcie, aby i was przebudziła się Wilczyca. Polecam!

Autor: Adrianna Trzepiota
Tytuł: Zwilczona. O kobiecej intuicji, mazurskiej magii i ogromnej miłości
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 22 października 2015
Liczba stron: 282
Gatunek: literatura obyczajowa
MOJA OCENA: 7/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka