Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 kwietnia 2016

"Pokój" Emma Donoghue



Są takie książki które poruszają do głębi. Które jeszcze długo po przeczytaniu zostawiają ślad w pamięci. To książki które rozbijają emocjonalnie, rozdzierają duszę i zmieniają nas samych. Dla mnie jedną z takich powieści jest „Pokój” Emmy Donoghue.

Dla pięcioletniego Jacka Pokój jest całym światem. To tu się urodził, to tu dorasta, bawi się i uczy ze swoją Mamą. Nie zna innego miejsca, niż cztery ściany Pokoju, który stał się dla niego domem i całym światem. Inaczej jest z jego Mamą, dla której Pokój stał się więzieniem. Przed siedmiu laty została porwana i zamknięta w tym pomieszczeniu. Co noc Mama układa małego Jacka do snu bezpiecznie w szafie na wypadek, gdyby przyszedł Stary Nick. Dzięki ogromnej matczynej miłości i pomysłowości udało jej się stworzyć dla synka namiastkę normalności. Dziecko jednak dorasta i zadaje coraz więcej pytań. Kobieta zdaje sobie sprawę, że wkrótce Pokój stanie się dla niego niewystarczający. Czy istnieje jakiś sposób by się uwolnić i uciec z Pokoju? A jeśli tak, to jaki?

Książka Emmy Donoghue od samego początku zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Gdy tylko zaczęłam czytać, wiedziałam, że będzie to strzał w dziesiątkę. Pierwszym ważnym aspektem książki jest to, że została napisana w dość nietypowy sposób. Narratorem jest pięcioletni Jack. Wydarzenia obserwujemy z jego perspektywy, a język jakim posłużyła się autorka, to dosłownie język dziecka! Jestem pod ogromnym wrażeniem tak mistrzowskiej, pomysłowej, a przede wszystkim perfekcyjnej narracji. Domyślam się, że nie było łatwo wcielić się w pięcioletnie dziecko i w całości napisać książkę jego oczami i słowami. To sprawia, że powieść staje się jeszcze bardziej poruszająca i wyjątkowa. Wstrząsa do głębi, a spostrzeżenia małego Jacka w niektórych momentach, aż zwalają z nóg i to dosłownie. Nie da się tej książki czytać i nie uronić ani jednej łzy. Ja wylałam całe morze łez i nawet teraz pisząc te słowa, czuję emocje które się we mnie kłębią. „Pokój” rozbił mnie na kawałki, całkowicie sponiewierał i rozerwał moją duszę na pół. To piękna, emocjonalna i niezwykle wzruszająca opowieść, która poruszy nie jedno serce.

Historia zawarta w książce uderza i szokuje. Aż się nie chce wierzyć, że na świecie żyją tacy psychopaci, którzy porywają innych i zamykają ich wbrew swojej woli w miejscu z którego nie ma ucieczki. Ofiara zdana jest na łaskę oprawcy, a to co przeżywa jest wręcz niewyobrażalne. Mama Jacka została zamknięta w Pokoju przed siedmioma laty, a po dwóch latach urodziła Jacka, który od tamtego czasu mieszka razem z nią w zamknięciu. Dziecko nie ma pojęcia o tym jak wygląda świat na zewnątrz. Zna go tylko z opowiadań Mamy, która choć bardzo stara się, to jednak nie jest w stanie poprzez słowa ukazać mu tego jak wygląda życie poza Pokojem. Dla Jacka od urodzenia Pokój stanowił dom. Był dla niego namiastką bezpieczeństwa i stałości. Dla jego Mamy, były to jednak katusze. I choć po pewnym czasie przyzwyczaiła się do życia w zamknięciu, nie mogła pogodzić się z zaistniałą sytuacją. Każdego dnia obmyślała plan ucieczki i na wszelkie możliwe sposoby kombinowała jak wydostać się z tego przeklętego miejsca. Nie można zapomnieć o Starym Nicku, który odwiedzał Pokój, brał to co w jego mniemaniu mu się należało i odchodził. Kobieta z obawy o bezpieczeństwo Jacka, zamykała go w szafie i robiła wszystko, by jej oprawca nigdy nie tknął dziecka.

„(…) życie jest do niczego, jeśli się nie ma kogo kochać.”

„Pokój” to przede wszystkim niezwykle poruszająca opowieść o potędze matczynej miłości, determinacji i sile przetrwania. To właśnie miłość do dziecka pozwoliła więzionej kobiecie przetrwać. Wiedziała, że musi być silna i zrobić wszystko by mogli powrócić do normalności. Wielokrotnie było mi ich żal, czułam rozdzierający ból, który towarzyszył bohaterce. Nie zgadzałam się z tym przez co muszą przechodzić, jak wiele muszą wycierpieć i doświadczyć. I choć mały Jack w większości nie był świadomy ogromu i dramatyczności sytuacji w jakiej się znalazł, to jednak najbardziej uderzająca była tutaj jego dziecięca naiwność i ufność. To nieświadome godzenie się na życie w takich warunkach. Bo w końcu na ile może być świadomy pięciolatek, zwłaszcza, jeśli od zawsze żyje zamknięty w czterech ścianach...

Wciąż właściwie nie mogę otrząsnąć się po tej lekturze. Wywołała we mnie tak wiele uczuć, że nawet nie sposób tego opisać. Książka potrafi wzruszyć, przerazić, wstrząsnąć, a nawet rozbawić. Wszystkie emocje się ze sobą przeplatają i nie opuszczają aż do ostatniej strony. Akcja jest niezwykle płynna, a język, jak już wspominałam wyżej, po prostu mistrzowski. Przez cały czas wyczuwalne jest napięcie i świadomość tego co nieuniknione. Kwestią domyślną jest w jakim kierunku zmierza ta historia i właśnie to jest tak przerażające, bo im bliżej tego kulminacyjnego momentu, tym czytelnik odczuwa większy stres i niepokój. To sprawia, że książkę czyta się niesamowicie szybko, a nadmiar wrażeń potęguje odczucia. Nie można zapomnieć o perfekcyjnie wykreowanych bohaterach, a zwłaszcza pięcioletnim Jacku i jego mamie. Sposób w jaki autorka ukazała ich portrety psychologiczne, bez dwóch zdań zasługuje na uznanie. Czytelnik ma szansę zagłębić się w dziecięcą psychikę i spojrzeć na otaczający go świat jago oczami.

„Pokój” to rewelacyjna książka. Wyjątkowa pod każdym względem. Poruszająca najczulsze struny wrażliwości i rozdzierająca serce na milion kawałków. Genialnie napisana, doskonale przedstawiona i prawdziwie ujmująca. Książka Emmy Donoghue to niesamowicie refleksyjna, wstrząsająca i rozczulająca lektura, która na długo pozostanie w Waszych sercach. Jeśli macie jeszcze jakieś wątpliwości, to szybko się ich pozbądźcie. Tę książkę po prostu trzeba przeczytać! Gorąco polecam!

Autor: Emma Donoghue
Tytuł: Pokój
Tytuł oryginału: Room
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 27 stycznia 2016
Liczba stron: 409
Gatunek: literatura obyczajowa/psychologiczna
MOJA OCENA: 10/10


Książkę do recenzji przekazała księgarnia TaniaKsiążka.pl, za co bardzo dziękuję


poniedziałek, 7 września 2015

"Gra cieni" Charlotte Link


David Bellino, choć zdobył sławę i bogactwo, to jednak jego życie, daleko odbiega od ideału. Anonimowe listy z pogróżkami które otrzymuje od jakiegoś czasu, nie dają mu spokoju. Coraz bardziej popada w paranoję, dręczony koszmarami i lękami, decyduje się sam odnaleźć sprawcę. W tym celu, zaprasza na kolację czwórkę dawnych przyjaciół - Mary, Steva, Natalie i Ginę. Kiedyś stanowili zgraną paczką, ale ich drogi rozeszły się w tragicznych okolicznościach i to za sprawą Davida. O dziwo, każdy z nich przyjmuje propozycję i zjawia się w rezydencji dawnego przyjaciela. Devid ma nadzieję rozwikłać zagadkę tajemniczych listów i zdemaskować potencjalnego mordercę. Jest pewny, że zabójcą jest jedna z osób zaproszonych do jego domu. Niestety nie udaje mu się zdemaskować tego, który pragnie jego śmierci. Po kolacji David zostaje zamordowany. Do akcji wkracza inspektor Kelly, który zrobi wszystko by dowiedzieć się, kto stoi za tą okropną zbrodnią. Tak naprawdę każdy z nich miał motyw. Ale kto zabił i dlaczego? Czy mordercą na pewno jest ktoś z czwórki przyjaciół? Co takiego zrobił David w przeszłości, że zasłużył na śmierć?

„Gdy strach i napięcie stają się nie do wytrzymania, człowieka kusi, żeby wywołać niebezpieczeństwo. Wolimy spojrzeć zagrożeniu w oczy, niż czekać, aż dopadnie nas znienacka.” *str. 65

„Przeznaczenie ma swoje reguły. I często dzieje się zupełnie inaczej, niż się spodziewamy.” *str. 231

„Gra cieni” to kolejna książka znanej i lubianej autorki, Charlotte Link. Zawsze z wielką przyjemnością sięgam po jej książki i zwykle jestem zadowolona z lektury. Po przeczytaniu fenomenalnej „Lisiej doliny” i mistrzowskiego „Nieproszonego gościa”, moje wymagania względem tej powieści były ogromne. Nastawiłam się na natłok wrażeń, wbijającą w fotel akcję i powalająca intrygę. Niestety dostałam tylko małą namiastkę tego, co w poprzednich powieściach zaserwowała mi autorka.

Wszystko zaczyna się od Davida i listów z pogróżkami. Gdy mężczyzna zaprasza swoich dawnych przyjaciół na kolację, ma nadzieję odkryć potencjalnego zabójcę. Szkoda tylko, że zanim udaje mu się rozwikłać zagadkę, pada martwy. Zostaje czwórka podejrzanych – Mary, Steve, Natalie i Gina. Jak się okazuje, każdy z nich życzył śmierci Davidowi. Mężczyzna zrujnował im życie, co od razu daje im motyw do zabójstwa. Inspektor Kelly, który zjawia się na miejscu zbrodni, będzie miał trudny orzech do zgryzienia, zwłaszcza że w momencie morderstwa w domu znajdowała się jeszcze jedna osoba. Narzeczona Davida, Laura, która jak się okazuje, również miała motyw. Kto zatem zabił Davida i dlaczego?

Autorka od początku książki podsuwa nam rozwiązanie. Przedstawia nam każdego z bohaterów dramatu i to jak znaczący wpływ, miał David na ich życie. Dowiadujemy się co miało miejsce w przeszłości i jakie krzywdy zostały im wyrządzone. David przedstawiony jest jego osoba bezwzględna, ale też lekko zagubiona. By osiągnąć cel, nie wahał się poświęcić przyjaźni. Można by powiedzieć, że szedł po trupach do celu, nie zważając na konsekwencje, ani to, kogo tak naprawdę pociągnie na dno. Zdaje sobie sprawę że zawinił, ale nie odczuwa z tego powodu wyrzutów sumienia. Nie ma się co dziwić, że po latach, każdy z czwórki przyjaciół, żywi do niego urazę i życzy mu jak najgorzej. Charlotte Link w świetny i przemyślany sposób ukazuje nam psychikę bohaterów. Poznajemy każdego z nich dogłębnie, zwłaszcza że autorka w niezwykle szczegółowy sposób opisuje nam zdarzenia które miały miejsce kiedyś. To daje nam dokładny obraz sytuacji i nakreśla nam motywy, jakie mogły kierować każdym z bohaterów. W tym wszystkim, nie można zapomnieć o Laurze, która również odgrywa znaczącą rolę w książce. Autorka przedstawia nam jej historię, oraz to, jak wpłynęła na nią, znajomość z Davidem.

„Są takie noce, gdy człowiek wierzy, że życie to nieszkodliwa zabawa. Ale to nieprawda, życie nigdy nie jest nieszkodliwe. Tylko w pewnych momentach ma się przeczucie, że jest się ponad to i że można nad tym zapanować.” *str. 486

„Gra cieni” wyróżnia się ciekawą i dobrze skonstruowaną fabułą. Dodatkowo dużym atutem powieści, są świetnie wykreowane postacie i ich portrety psychologiczne. Niestety brakuje tutaj pewnego elementu zaskoczenia i dreszczyku emocji, który towarzyszył mi podczas czytania poprzednich książek autorki. Momentami również odczuwałam znużenia i o ile na początku, byłam zainteresowana życiem i losem bohaterów, to po pewnym czasie zaczęło mnie to nudzić. Zbyt dużo faktów, a za mało akcji i dynamizmu. Również zakończenie pozostawia wiele do życzenia. Tak naprawdę od początku można się domyślić, kto jest zabójcą, co całkowicie odbiera nam przyjemność z czytania.

„Gra cieni” to moim zdaniem najsłabsza książka w dorobku autorki. Brak emocji, silnych wrażeń i doznań, sprawił, ze odkładałam ją na półkę z uczuciem niedosytu. Nastawiłam się na mocny i trzymający w napięciu thriller, a otrzymałam przeciętną powieść, z wątkiem sensacyjnym w tle. I choć momentami książka wydawała się interesująca, to ostatecznie pozostawiła cień zawodu. Czy warto po nią sięgnąć? Wybór pozostawiam wam.

Autor: Charlotte Link
Tytuł: Gra cieni
Tytuł oryginału: Schattenspiel
Data wydania: 13 maja 2015
Liczba stron: 512
Gatunek: sensacja/thriller
MOJA OCENA: 6/10

*Książka bierze udział w wyzwaniach: 52 książki, Czytam Opasłe Tomiska


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
księgarni TaniaKsiążka.pl

czwartek, 4 grudnia 2014

"Nieproszony gość" Charlotte Link

Wydawnictwo: Sonia Draga
Tytuł oryginału: Der Fremde Gast
Data wydania: 5 listopada 2014
Liczba stron: 524
 

„Czasem bywa tak, że dopiero gdy człowiek się z czymś definitywnie upora, możliwy jest nowy początek.” *str. 419

Moja przygoda z książkami Charlotte Link zaczęła się od powieści „Ostatni ślad”. Mimo iż ten tytuł nie wywarł na mnie kolosalnego wrażenia, to i tak zapragnęłam poznać dalszą twórczość autorki. Zagłębiając się w inne tytuły mój apetyt rósł, a gdy przeczytałam „Lisią dolinę”, wiedziałam że przepadłam. Pani Link wrzuciła mnie w wir emocji, a gdy w końcu udało mi się otrząsnąć z wrażenia jakie na mnie wywarła, zaczęłam odczuwać typowy książkowy kac. Znacie to uczucie? Zdecydowanie nie należy do przyjemnych... Sięgając po „Nieproszonego gościa” nastawiałam się na równie wyśmienitą przygodę i intrygę która wręcz wbije mnie w fotel. Czy tak się stało? Posłuchajcie…

Dla Rebecki Brandt życie straciło sens, odkąd los odebrał jej ukochanego męża. Kobieta powoli popada w depresję i zaczyna planować swoje samobójstwo. W pewien lipcowy poranek decyduje się zakończyć swoje życie, które w jej mniemaniu zostało pozbawione wszelkich wartości. Jednak los bywa zaskakujący, a wizyta starego przyjaciela całkowicie przekreśla jej plany. Mężczyzna przyjeżdża razem z dwójką autostopowiczów, których spotkał jadąc w odwiedziny do Rebecki. Inga i Marius to młode małżeństwo, które zapragnęło udać się w spontaniczną podróż nad Morze Śródziemne w poszukiwaniu przygód. Rebecka musi odłożyć swoje plany samobójcze i zająć się gośćmi. Młodzi ludzie, a w szczególności Inga szybko zdobywają jej sympatię, na tyle że kobieta decyduje się wypożyczyć im łódź by mogli udać się w rejs. Marius zdaje się być doświadczonym żeglarzem. Niestety ich piękny z założenia rejs zmienia się w koszmar, Marius znika z pokładu łodzi, a Inga cudem uniknąwszy śmierci dociera do portu sama. Poszukiwania jej męża nie przynoszą rezultatów, więc zostaje uznany za zaginionego.
Tymczasem nieco wcześniej w Monachium dochodzi do makabrycznej zbrodni. Ktoś w bestialski sposób zamordował starsze małżeństwo. Do tego dwie kobiety dostają listy z pogróżkami. Jak się okazuje wszystkie ślady prowadzą do Mariusa...

„Świat aż się roi od złych, mściwych ludzi. Żądza zemsty jest złem, lecz jakże łatwo ją czasem wytłumaczyć, nie sądzisz? Każdy dostaje to, na co sobie zasłużył.” *str. 7

Charlotte Link to dla mnie mistrzyni w budowaniu napięcia. Jej książki mają to do siebie że gdy zacznie się je czytać, to nie sposób się od nich oderwać. Czytając „Nieproszonego gościa” znowu doświadczyłam tego niesamowitego stanu, w którym całkowicie zatraciłam się w książce. Mamy tu wszystko z czym można się spotkać w powieściach pani Link. Wyraziści i dobrze wykreowani bohaterowie, zagmatwane historie, niesamowicie skonstruowana intryga, wciągający wątek kryminalny, jak również wątki poboczne które mają duże znaczenia dla przebiegu zdarzeń.

W tym przypadku autorka porusza temat przemocy dotykający dzieci w rodzinach zastępczych, ale również temat przemocy jako takiej z którą dzieci z rodzin patologicznych mogą spotykać się na co dzień. Widzimy tutaj również jak ważny jest człowiek który posiada znajomości, pieniądze i wysoką pozycję, a jak mało znaczy małe bezbronne dziecko. To na czym również skupia się Link to działanie systemu, w którym najważniejszą rolę odgrywają układy, a nie dobro dzieci, którym ze względu na ich ciężkie przeżycia powinno gwarantować się jak najlepszą opiekę. Marius jako dziecko pada ofiarą tej machiny, a jego traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa będą miały przykre konsekwencje w dorosłym życiu.

„Cóż, z nienawiścią jest jak z miłością, nieprawdaż? Nie można jej rozkazywać, nie można nią sterować. Tych uczuć nie można przywołać, jeśli ich nie ma, ani też nie można się ich pozbyć, jeśli się w kimś zagnieżdżą.” *str. 293

„Nieproszony gość” jest jedną z lepszych książek pani Link które było mi dane czytać. Wątek kryminalny w połączeniu z trudnym tematem który porusza autorka tworzy niesamowicie spójną całość. Mnogość bohaterów i ich historii, które na początku mogą wydawać się bez znaczenia również dopełniają całości, dzięki czemu książka nabiera jeszcze większej tajemniczości, a czytelnik do końca nie wie jak zakończy się ta historia. Mogę jednak zapewnić że finał książki jest bardzo zaskakujący, choć w moim mniemaniu lekko przesadzony, jednak mimo to nie zepsuło mi to odbioru powieści.
Charlotte Link zaserwowała nam niesamowitą mieszankę kryminału, thrillera, dramatu i powieści psychologicznej. Jeśli macie ochotę na taki mix, to bardzo polecam spróbować. Gwarantuję że nie będziecie zawiedzeni!


MOJA OCENA:
9 / 10 

sobota, 26 lipca 2014

"Lisia dolina" Charlotte Link

Tytuł oryginału: Im Tal des Fuchses
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 6 listopada 2013
Liczba stron: 488



Charlotte Link, autorka powieści kryminalnych, ceniona i lubiana przez wielu czytelników. Także u mnie znajduje się na liście ulubionych autorów. Na "Lisią dolinę" dość długo polowałam i w końcu się udało. Książkę wręcz pochłonęłam i muszę przyznać że była to nie lada gratka. Jak zwykle autorka mnie nie zawiodła.

Podczas jazdy samochodem, Matthew Willard i jego żona Vanessa wdają się w sprzeczkę, która kończy się postojem na odludnym parkingu. Matthew dla ukojenia nerwów udaje się na spacer z psem, zostawiając żonę samą. Gdy wraca czeka go przykra niespodzianka. Vanessa znika bez śladu. Okazuje się że zostaje uprowadzona przez niejakiego Ryana Lee, recydywistę i pechowego kryminalistę, który decyduje się na porwanie dla okupu. Kobieta zostaje uwięziona w jaskini i zamknięta w skrzyni. Ryan obiecuje wypuścić Vanessę zaraz po otrzymaniu pieniędzy od jej męża. Niestety zostaje aresztowany przez policję za udział w bójce. W strachu przed zbyt długim pobytem w więzieniu decyduje się nie ujawniać prawdy o porwanej kobiecie, tym samym skazując ją na śmierć.
Po trzech latach wychodzi na wolność, a w jego otoczeniu zaczynają dziać się niepokojące rzeczy. Ktoś z rozmysłem krzywdzi bliskie mu osoby. Przerażony znowu zaczyna popadać w kłopoty. Na domiar złego w okolicy znika kolejna kobieta. Okoliczności są takie same jak w przypadku uprowadzenia Vanessy, a zaginiona jak się okazuje jest przyjaciółką Matthew Willarda. Wszystkie kroki prowadzą więc do Ryana.

Podczas czytania odczuwałam niepokój i strach o los niektórych bohaterów, a najbardziej przerażające w całej książce było dla mnie to, co spotkało Vanessę. Sama w ciemnej jaskini, zamknięta w ciasnej skrzyni, skazana na śmierć w bólu strachu i okropnych męczarniach, przez człowieka który niby nie chciał jej skrzywdzić, a jednak gdy miał okazję przyznać się do porwania nie zrobił tego. Okazał się zwykłym tchórzem, który myśli tylko o sobie.

Charlotte Link znów zaserwowała mi wspaniałą literacką ucztę. Z każdą przeczytaną książką coraz bardziej jestem nią zachwycona i wprost nie mogę się doczekać kiedy będę mogła sięgnąć po jej kolejną powieść. "Lisia dolina" wciągnęła mnie bez reszty. Przeplatające się wątki które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego, wiążą się później w całość, a sama akcja mimo iż momentami bardzo się wlecze, to potem nabiera rozpędu. Tak naprawdę przez cały czas nie jest to typowe policyjne śledztwo. Zagadkę musimy rozwiązać sami, a wszystkie zwroty akcji i poboczne wątki tylko to utrudniają, dzięki czemu książkę czyta się doskonale. Powieści pani Link mają to do siebie że uzależniają, a "Lisia dolina" z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci.


MOJA OCENA:
10 / 10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka