Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paranormal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paranormal. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 czerwca 2016

"Od złej do przeklętej" Katie Alender


„Reguła numer jeden: „Nie kumpluj się z duchami”.”

Alexis i Kasey przeżyły w swoim życiu prawdziwy koszmar. Powoli wracają do normalności. Kasey po zakończonej terapii wychodzi z ośrodka psychiatrycznego. Nawiązuje nowe znajomości i angażuje się w działanie pewnego klubu. Alexis ma nadzieję, że dzięki temu, jej siostra odnajdzie się w szkolnej rzeczywistości. Niespodziewanie jednak członkinie klubu doświadczają dziwnych metamorfoz, z nietowarzyskich dziwadeł zmieniają się w popularne szkolne gwiazdy. Alexis musi sprawdzić co się za tym kryje. Razem ze swoją przyjaciółką Megan dołączają do klubu, co niestety będzie miało dla nich przykre konsekwencje...

Zwykle staram się trzymać z daleka od książek budzących grozę. Horrory, duchy i zjawiska paranormalne przyprawiają mnie o szybsze bicie serca i wywołują prawdziwe ciarki na całym ciele. Nie lubię się bać podczas czytania i chyba nie prędko się to zmieni. Jednak jak każdy, lubię czasem poeksperymentować i spróbować czegoś innego. Seria „Złe dziewczyny nie umierają” zapowiadała się szalenie intrygująco, poza tym nawet nie przypuszczałam, że będzie to horror. Skusiłam się i choć niejednokrotnie czułam paraliżujący strach, to jednak nie mogę zaprzeczyć, że było to niesamowicie fascynujące i nadzwyczajne doświadczenie o którym na pewno nie prędko zapomnę.

„Od złej do przeklętej” to kontynuacja losów Alexis i Kasey. Po ostatnim spotkaniu z duchem który opętał młodszą z sióstr, dziewczyny mają już dość przygód i niespodzianek. Prawda jest jednak taka, że obie przyciągają kłopoty, a przede wszystkim duchy. Cała rodzina, łącznie z Kasey która właśnie opuściła ośrodek psychiatryczny, próbuje zapomnieć o wydarzeniach z przeszłości. Szybko się jednak okazuje, że nie będzie to takie proste. Gdy Kasey dołącza do tajemniczego klubu w którym dzieją się dość dziwne rzeczy, Alexis postanawia zbadać tę sprawę i przyjrzeć się temu z bliska. Nie przypuszcza jednak, że sama wpakuje się w tarapaty. Czyżby w klubie czaiło się zło? Czy po raz kolejny przyjdzie im się zmierzyć z duchem? Jakie konsekwencje będzie miała decyzja Alexis?

Katie Alender w swoich powieściach tworzy niesamowity klimat. Pełno tutaj zjawisk nadprzyrodzonych, mrocznych bytów i duchów. Tempo akcji jest dynamiczne i szybkie, nie brakuje tutaj zaskakujących zwrotów akcji które dodatkowo podsycają atmosferę. Autorka wie jak nas zaintrygować i zafascynować, a przede wszystkim sprawić, że będziemy siedzieć jak na szpilkach i z rosnącym niepokojem przewracać kolejne kartki. Zdarzają się i takie momenty w których autentycznie jeżą się włosy na głowie ze strachu. Wyobraźnia momentalnie zaczyna działać, podsuwając najbardziej przerażające i mrożące krew w żyłach obrazy. Dużo się tutaj dzieje, co bez wątpienia jest kolejną zaletą książki. Dzięki temu nie odczujemy znużenia tekstem, a wręcz przeciwnie, z ogromnym zapałem i rosnącą ciekawością będziemy zagłębiać się w lekturę, nawet pomimo tego strachu i lęku przed nieznanym. W pewnym momencie staje się to nawet fascynujące, a ta niepewność i napięcie dodatkowo podkręcają tempo.

Bohaterowie są niesamowicie barwni i wyraziści. Autorka dopracowała ich i przedstawiła w bardzo różnorodny sposób. Poza postaciami które już znamy z poprzedniej części, będziemy mieli okazję zapoznać się z nowymi twarzami, które w ciekawy sposób urozmaicą powieść. Warto również zwrócić uwagę na przedstawienie świata nadprzyrodzonego. Choć jest to fikcja, mamy wrażenie jakby wszystko działo się naprawdę. Katie Alender z ogromną dbałością o szczegóły przedstawia nam świat duchów i zjaw, nie szczędząc przy tym elementów które budzą grozę i lęk.

„Od złej do przeklętej” to bardzo dobra kontynuacja części pierwszej. Pobudza wyobraźnię, przeraża i zaskakuje. Odrobina thrillera, troszkę więcej horroru i mnóstwo zjawisk nadprzyrodzonych w połączeniu ze sobą, tworzą wyśmienitą rozrywkę dla osób o mocnych nerwach. Lubicie się bać? Jeśli tak, to seria „Złe dziewczyny nie umierają” jest stworzona dla Was.

Autor: Katie Alender
Tytuł: Od złej do przeklętej
Cykl: Złe dziewczyny nie umierają (tom 2)
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 18 maja 2016
Liczba stron: 456
Gatunek: literatura młodzieżowa/horror/paranormal
MOJA OCENA: 7/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Feeria Young

piątek, 11 marca 2016

"Raven" Sylvain Reynard [PRZEDPREMIEROWO]


Do książek o wampirach podchodzę z dużym dystansem. Może jest to po części spowodowane przereklamowaną sagą „Zmierzch”, którą miałam okazje czytać w przeszłości. Mimo to, co jakiś czas robię wyjątek i sięgam po lektury tego typu. Gdy ujrzałam w zapowiedziach książkę „Raven”, po raz kolejny postanowiłam zmierzyć się z tematem wampiryzmu w literaturze.

Chodząca o lasce, niepełnosprawna Raven Wood pracuje w galerii Uffizi we Florencji i zajmuje się renowacją obrazów. Pewnego wieczoru, wracając do domu, jest świadkiem brutalnego ataku na bezdomnego. Nie zamierza jednak stać bezczynnie i interweniuje. Napastnicy całą swoją agresję skupiają na niej. Wydaje się, że już nic nie może jej uratować... Niespodziewanie z ciemności wyłania się tajemnicza postać i bezwzględnie rozprawia się z bandziorami. Jedyne co Raven pamięta nim traci przytomność, to niezrozumiałe słowa które nieznajomy szepcze jej do ucha. Gdy się budzi, odkrywa ze zdumieniem, że zmienił się jej wygląd, a po jej ułomności nie został ani ślad. Teraz jest piękną i atrakcyjną kobietą. Co dziwniejsze kobieta kompletnie nic nie pamięta, a od dnia wypadku minął ponad tydzień. Na domiar złego pod jej nieobecność z galerii zostają skradzione bezcenne ilustracje Boticellego, a główną podejrzaną jest Raven. Aby odnaleźć złodzieja i odkryć tożsamość tajemniczego wybawcy kobieta zagłębia się w mroczne zakamarki Florencji, gdzie żyją istoty rodem z przerażających legend i sennych koszmarów.

Po przeczytaniu książki, postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej o autorce. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że Sylvain Reynard to pseudonim który niekoniecznie należy do kobiety. Płeć autora nie jest znana, choć ja osobiście skłaniam się ku domysłom, że jest kobietą. Część z Was być może kojarzy trylogię o Gabrielu Emmersonie, dzięki której autor zasłynął i zyskał dość sporą rzeszę fanów. „Raven” to kolejna książka autora, która otwiera cykl „The Florentine”, opowiadający o wampirach, którego akcja rozgrywa się w pięknej i malowniczej Florencji. Jest to również moje pierwsze spotkanie z piórem autora i już mogę stwierdzić, że na pewno nie ostatnie. Choć wampiry nie są szczególnie przeze mnie lubiane, to jednak „Raven” na tyle mnie zaintrygowała i wciągnęła, że z pewnością sięgnę po kontynuację.

Autor w swojej książce zabiera nas w mroczne zakamarki Florencji, gdzie świat wampirów i ludzi się przenika. Świat niebezpieczny, ale niesamowicie intrygujący, pełen namiętności i tajemnic. Do tego świata powoli wkracza niczego nieświadoma Raven. Ma jednak przewodnika, który zdradza jej sekrety środowiska wampirów i pokazuje jej nieznane dotąd oblicze Florencji. Kobieta z fascynacją, ale też z pewnym lękiem ulega urokowi przystojnego wampira. Między nimi wybucha prawdziwa namiętność i pożądanie. Raven poznaje świat o którym do tej pory nie miała pojęcia i rozkosz która rozpali wszystkie jej zmysły. Jak potoczą się jej losy? Jak daleko się posunie? Czy romans z wampirem jest w ogóle możliwy?

Książka Sylvain Reynard to niezwykle namiętny i zmysłowy paranormalny romans. Do tego gatunku, tak jak do wampirów podchodzę z rezerwą, jednak „Raven” tak bardzo mnie zaciekawiła i tak bardzo mnie pochłonęła, że w pewnym momencie przestałam w ogóle zawracać sobie głowę moimi uprzedzeniami i wątpliwościami. Owszem, wampirów jest tutaj całe mnóstwo, jednak w znakomity sposób wtapiają się w historię. Autor jednak nie uniknął pewnych stereotypów. Wampiry są silne, piękne i szybkie, no i przede wszystkim skaczą po dachach. Ludzie nie mają pojęcia, że dzielą swój świat z istotami nadprzyrodzonymi, choć są i osoby które o tym wiedzą i nawet utrzymują z nimi bliższe stosunki. Są również ludzie, którzy polują na wampiry w celu zdobycia ich krwi, która jest niezwykle cenna.

Autor wszystko opisuje niezwykle obrazowo i realnie, bohaterowie są dopracowani i ciekawie przedstawieni. Historia Raven i księcia wampirów zapiera dech w piersi, rozpala zmysły i pobudza wyobraźnię. Niczego nie możemy być pewni i to jest właśnie fantastyczne. Akcja jest płynna i szybka, pełna napięcia i zaskakujących sytuacji. Całości dopełnia niepowtarzalny mroczny klimat, który wręcz elektryzuje. Tak naprawdę akcja powieści rozgrywa się w większości w nocy, bo jak na wampiry przystało, nie za dobrze czują się w świetle dziennym. Ważnym elementem w książce jest również sztuka, a mianowicie obrazy Boticellego. Wydarzenia przez cały czas lawirują wokół obrazów malarza, a jego sztuka stanowi tutaj dość istotny czynnik. Wszystko łączy się ze sobą, tworząc niepowtarzalną, zmysłową i magiczną opowieść, która zachwyca i urzeka.

„Raven” to nietuzinkowa książka, która na pewno spodoba się każdemu kto lubi nietypowe romanse, a zwłaszcza takie z odrobiną paranormalności. Historia florenckich wampirów mocno intryguje i wciąga do swojego mrocznego świata, gwarantując niezapomniane wrażenia. Dajcie się skusić i uwieść tej niezwykłej historii, a przekonacie się, że przepadniecie z kretesem. Gorąco polecam!

Autor: Sylvain Reynard
Tytuł: Raven
Tytuł oryginału: The Raven
Cykl: The Florentine (tom 1)
Wydawnictwo: Akurat
Data premiery: 16 marca 2016
Liczba stron: 510
Gatunek: paranormal romance
MOJA OCENA: 7/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat


środa, 10 lutego 2016

"Złe dziewczyny nie umierają" Katie Alender


Zło czai się wszędzie i potrafi przybrać bardzo różne formy. Czy zatem możliwe jest by istniały duchy? Demony, które tyko czyhają by zaatakować? Opętać i omotać umysł, doprowadzając do istnego szaleństwa... Czy takie rzeczy są w ogóle możliwe?

Alexis ma siedemnaście lat i pasjonuje się fotografią. Wyróżnia się z tłumu różowymi włosami i niestety nie ma zbyt wielu przyjaciół. Może za to pochwalić się dość dziwną rodziną i domem, który wygląda jakby był żywcem wyjęty z filmu grozy. Jej matka jest wiecznie zapracowana, przez co nie ma czasu dla rodziny, ojciec też nie chętnie uczestniczy w życiu rodzinnym, a Kasey, młodsza siostra Alexis, bije wszystkich na głowę jeśli chodzi o dziwactwa. Z wielkim zaangażowaniem oddaje się swojemu nietypowemu hobby – kolekcjonowaniu lalek, ale są jeszcze inne rzeczy które zaczynają niepokoić Alexis. Coś dziwnego zaczyna dziać się z jej siostrą. Oczy świecą jej dziwnym blaskiem, używa nietypowego słownictwa i coraz częściej zamyka się w swoim pokoju. Alexis powoli uświadamia sobie, że do jej domu zakradło się zło. Tylko ona może podjąć walkę z czającym się zagrożeniem i uratować siostrę.

Sięgając po książkę „Złe dziewczyny nie umierają” nie spodziewałam się, że będzie to horror. Zwykle nie sięgam po książki z tego gatunku i staram się ich unikać, a to tylko dlatego, że po prostu nie lubię się bać podczas czytania. Wiedziałam, że będzie to książka w klimatach paranormalnych, ale w życiu bym nie przypuszczała, że może to być najprawdziwsza literatura grozy. Jakież było moje zdziwienie, gdy zaczęłam czytać i pomimo wszechogarniającego lęku, brnęłam przez książkę z prawdziwym zainteresowaniem i fascynacją. Fakt, jest to horror i potrafi wywołać prawdziwe dreszcze na ciele, jednak nie można zaprzeczyć, że książkę czyta się fantastycznie. I mówiąc szczerze, bardzo mi się podobała.

„Jeżeli wpatrujesz się w coś dostatecznie długo, dostrzeżesz zarys rzeczy, którą pragniesz ujrzeć.” *str.101

Książka Katie Alender to kolejny obiecujący debiut który trafił w moje ręce. „Złe dziewczyny nie umierają” to niesamowicie klimatyczna książka, która od samego początku mocno intryguje i niepokoi. Im dalej brniemy w lekturę, tym bardziej zaczynamy się bać. Odczuwamy dreszcze na całym ciele, a ciemność wydaje nam się niezwykle złowroga. Jest w tej książce coś takiego, co hipnotyzuje i pomimo iż czujemy lęk, chcemy czytać ją dalej, aż do samego końca, by przekonać się na własnej skórze jak skończy się ta historia. Jest to dość mroczna i demoniczna książka i naprawdę potrafi zmrozić krew w żyłach. Autorka wie jak zaciekawić czytelnika i wciągnąć do swojego świata. Stworzyła nietuzinkową fabułę, mieszając horror ze zjawiskami paranormalnymi. Wzbogaciła swoją książkę w ciekawych i genialnie wykreowanych bohaterów, oraz w dynamiczną akcję, która nie zwalnia ani na sekundę.

Alexis jest typem buntownika, często pakuje się w kłopoty i wagaruje, co niestety skutkuje tym, że przynajmniej raz w tygodniu ląduje na dywaniku u dyrektora. Nie jest też zbyt popularna w swojej szkole, ma opinię dziwaka, a jej różowe włosy mogą to potwierdzać. Również w jej domu nie dzieje się zbyt dobrze. Matka całkowicie oddaje się pracy, przez co nie ma czasu dla swoich córek, ojciec też nie specjalnie sprawdza się w swojej roli. Alexis najwięcej czasu spędza zamknięta w swoim pokoju i w ciemni, wywołując kolejne zdjęcia. Inaczej ma się sprawa z Kasey z którą Alexis ma całkiem niezły kontakt. Jednak dziewczyna zauważa, że coś dziwnego zaczyna dziać się z jej siostrą. Na początku traktuje jej dziwactwa z przymrużeniem oka, w końcu Kasey zawsze była inna. Jednak gdy siostra zaczyna rozmawiać z lalkami, złowieszczo się uśmiechać i niepostrzeżenie pojawiać się za jej plecami, Alexis zaczyna się niepokoić. Powoli dochodzi do niej makabryczna prawda. Jej siostra została opętana przez złego ducha i stanowi zagrożenie nie tylko dla swojej rodziny. Alexis musi działać i stawić czoło demonowi, który zaczaił się w jej domu.

Książka Katie Alender pochłania od pierwszych stron. Czyta się ją niezwykle szybko, a dużym ułatwieniem jest świetny język i styl autorki. Klimat powieści jest fenomenalny i pomimo iż wywołuje strach, potrafi też zachwycić i mocno zaintrygować. Warto również wspomnieć, o lalkach Kasey, które jak dla mnie były jednym z najbardziej złowieszczych elementów w tej historii. Choć jest to dość częsty element horrorów, to jednak potrafi przerazić.

„Złe dziewczyny nie umierają” to świetnie napisana powieść, która pobudza wyobraźnię, wywołuje dreszcze na ciele i ścina krew w żyłach. Mroczna, klimatyczna i niezwykle intrygująca. Wciąga do swojego demonicznego świata, gwarantując niezapomniane wrażenia. Lubicie się bać? Jeśli tak, to książka Katie Alender będzie strzałem w dziesiątkę. Polecam.

Autor: Katie Alender
Tytuł: Złe dziewczyny nie umierają
Cykl: Złe dziewczyny nie umierają (tom 1)
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 13 stycznia 2016
Liczba stron: 360
Gatunek: horror/paranormal
MOJA OCENA: 7/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Feeria Young


niedziela, 27 września 2015

"Eperu" Augusta Docher


Czy istnieje miłość, która potrafi przenosić góry? Która łamie wszelkie zasady i bariery? Taka która łączy nierozerwalną więzią na zawsze? Trwa, ponad wszystko i nic, ani nikt, nie jest w stanie jej zniszczyć? Czy takie historie zdarzają się tylko w bajkach? Poznajcie Annę Wilk i przekonajcie się, jak silne potrafi być uczucie, które łączy dwa istnienia.

Anna Wilk to z pozoru całkiem zwykła nastolatka. Jej największą pasją jest malowanie, dlatego wybrała studia artystyczne. Choć z pochodzenia jest Polką, od wielu lat, razem z matką i przyjaciółką Wiką, mieszkają w Londynie. Z okazji ukończenia szkoły matki dziewczyn zaplanowały wyjazd do Francji. Wspólne wakacje, będą początkiem ogromnych zmian w życiu dziewczyn, a zwłaszcza w życiu Anny. Obie nastolatki wybierają się na festiwal filmowy w Cannes, gdzie mają nadzieję ujrzeć słynną gwiazdę filmową – Leo Blacka. Choć Anna na początku nie zamierza iść, w końcu ulega namowom przyjaciółki. Podczas rozdania autografów, dochodzi do niezwykłego wydarzenia. Leo Black nieoczekiwanie wyławia z tłumu Annę i proponuje jej spotkanie. Między tą dwójką, zaczyna iskrzyć, a początkowe zauroczenie, szybko przeradza się w miłość. Jednak Leo nie jest zwykłym człowiekiem. Skrywa wiele tajemnic, których odkrycie wprowadzi chaos do życia Anny. Jak potoczą się ich losy? Czy ich miłość będzie miała szansę przetrwać? Jak zareaguje Anna, na wieść o tym, kim tak naprawdę jest Leo?

„Miłość jest jak herbaciane liście. Nawet gdy z czasem odparuje z nich woda i pokryją się kurzem, wrzucone do wrzątku z powrotem odzyskują barwę, zapach i smak. Zasuszone uczucie pod wpływem gorącego wspomnienia też nabiera kolorów…” *str. 391

„Eparu. Wędrowcy” to kolejny wyśmienity debiut, który w ostatnich czasach trafił w moje ręce. Jestem pod ogromnym wrażeniem, że na naszym rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej, tak obiecujących debiutantów. Książka Augusty Docher mnie porwała i sprawiła, że na długie godziny zapomniałam o całym świecie. Całą sobą wkroczyłam do świata Eperu i chłonęłam go wszystkimi zmysłami. Historia Anny i Leo, całkowicie mnie zauroczyła, a gdy już zaczęłam czytać, wiedziałam że przepadłam z kretesem.

Anna Wilk powoli wkracza w dorosłe życie. Zamierza iść na studia artystyczne i robić to co kocha – malować. Wiedzie spokojne i poukładane życie. Nie lubi wyróżniać się z tłumu i robić wokół siebie zamieszania. Można by powiedzieć, że jest typową szarą myszką – cicha, nieśmiała i niedoświadczona. Nie spodziewa się że wakacje we Francji, będą początkiem niewyobrażalnych zmian w jej życiu, a chwile które tam przeżyje, całkowicie odmienią ją samą. Leo Black, to mężczyzna doskonały. Pławi się w luksusie i jest jednym z najbardziej popularnych i rozchwytywanych aktorów. Mogłoby się wydawać, że jego życie jest idealne. Tak naprawdę skrywa pewną tajemnicę, którą odkryje dopiero przed Anną, dziewczyną która skradnie jego serce. Między nimi od samego początku wybucha namiętność i uczucie, o którym żadne z nich nie śniło.

Autorka w swojej książce opowiada historię miłości Anny i Leo. Ale nie jest to miłość łatwa, zwłaszcza że mężczyzna, nie jest taki jak inni ludzie. Jest Wędrowcem – człowiekiem odradzającym się w nowych wcieleniach. Za każdym razem, gdy kończy swój żywot, odradza się i przenosi do innego ciała. Tak naprawdę nie wiemy, ile wcieleń ma już za sobą Leo. Ale jedno jest pewne, jego dusza jest nieśmiertelna. Temat reinkarnacji, za pewne nie jest nikomu obcy, jednak autorka, w bardzo ciekawy i oryginalny sposób rozwija wątek. Całość przedstawia naprawdę wysoki poziom, a pomieszanie zjawisk paranormalnych z romansem, daje niesamowicie wybuchową mieszankę, która niejednokrotnie was zaskoczy i dostarczy wielu emocji i wrażeń.


„Eperu” to piękna opowieść o miłości. Pokazuje jak silne potrafi być uczucie, które łączy dwa istnienia, oraz jak wiele wymaga poświęceń i wyrzeczeń. Widzimy tutaj wyraźnie, jak wiele błędów popełniają bohaterowie, ale miłość, która jest w ich sercach, pozwala im wybaczyć. Autorka zwraca naszą uwagę, również na ideę przyjaźni. Pokazuje jak ważni są w naszym życiu przyjaciele i jak wiele są w stanie dla nas zrobić. Bliskość drugiego człowieka jest nieoceniona i nigdy nie wolno o tym zapominać. I choć Augusta Docher napisała książkę dla młodzieży, jestem pewna, że nie jeden dorosły, będzie mógł wyciągnąć z tej lektury, ważne i wartościowe lekcje.

„Najtrudniej jest uciec przed samym sobą. Choćbyś nie wiem jak szybko biegła, i tak w najlepszym wypadku zobaczysz własne plecy.” *str. 390

„Czasami życie musi człowieka przeczołgać, aby go wzmocnić, aby dać mu siły do dalszych zmagań z rzeczywistością, z tym wszystkim, co jeszcze go spotka.” *str. 446

Jestem zachwycona światem stworzonym przez autorkę. Kreacja bohaterów, jest po prostu fantastyczna. Każdy z nich jest przedstawiony barwnie i szczegółowo, a fabuła, została poprowadzona w przemyślany i efektowny sposób. Autorka wie, jak zainteresować czytelnika i wzbudzić w nim ciekawość. Dodatkowo lekki język i styl, sprawiają że czytanie, staje się prawdziwą przyjemnością, a poznawanie kolejnych losów bohaterów, to istna uczta dla zmysłów.

Od samego początku nie mogłam wyjść z podziwu, dla zdolności pisarskich autorki, a świadomość tego, że „Eperu” to debiut, dodatkowo podsycała mój zachwyt. Byłam absolutnie oczarowana i zafascynowana,  a gdy odkładałam książkę na półkę, odczuwałam satysfakcję i zadowolenie z przeczytanej lektury. Finał po prostu rozwalił mnie na łopatki i pobudził apetyt na więcej. Jeśli druga część, będzie tak dobra, to biorę ją w ciemno. Augusta Docher pokazała klasę na najwyższym poziomie, a jej książka to prawdziwy majstersztyk!

Autor: Augusta Docher
Tytuł: Eperu
Cykl: Wędrowcy (tom 1)
Wydawnictwo: BIS
Data wydania: 16 lipca 2015
Liczba stron: 552
Gatunek: literatura młodzieżowa
MOJA OCENA: 8/10


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce, oraz Wydawnictwu BIS

poniedziałek, 8 grudnia 2014

"Mroczna bohaterka. Jesienna Róża" Abigail Gibbs

Wydawnictwo: Muza
Tytuł oryginału: The Dark Heroine: Autumn Rose
Cykl: Mroczna Bohaterka (tom 2)
Data wydania: 19 listopada 2014
Liczba stron: 464


Swoją przygodę z książkami Abigail Gibbs zaczynam w nietypowy sposób, bo sięgając po drugą część z serii książek o Mrocznych Bohaterkach. Niestety nie miałam przyjemności zapoznać się z pierwszą częścią, czego na obecną chwilę i po przeczytaniu „Jesiennej Róży” bardzo żałuję. To trochę tak jakbym wskoczyła do jakiegoś świata i kompletnie nie wiedziała gdzie jestem. A muszę przyznać że tak czułam się na początku tej książki. Nie mniej jednak, autorka wciągnęła mnie w swoją historię i bardzo zaintrygowała.

Jesienna Róża Al-Summers ma piętnaście lat, jednak daleko jej do bycia normalną nastolatką. Jest dziedziczką tytułu książęcego i Mędrcem władającym magią. Jednak mimo to chodzi do normalnej szkoły, gdzie pełni rolę strażniczki i chroni ludzi przed atakami czarnej magii którą władają Extremino. Pewnego dnia w jej szkole pojawia się przystojny książe Fallon, syn króla Mędrców. Dziewczyna jest kompletnie zaskoczona tym faktem i na początku mu nie ufa. Wszystko jednak nabiera tempa gdy w mieście dochodzi do coraz częstszych ataków ze strony Extremino. Nikt nie może już czuć się bezpiecznie, a Jesienna Róża i Fallon będą musieli zjednoczyć swoje siły i stawić czoło nadciągającemu niebezpieczeństwu. Czy będą w stanie współpracować i zapobiec wojnie? Co łączy ją z porwaną przez wampiry Violet Lee?

„Wy, dzieci Mędrców, jesteście jak bluszcz, szybko rośniecie i żyjecie bardzo długo. Ludzkie dzieci są jak motyle. Póki nie osiągną dorosłości, pozostają brzydkimi poczwarkami. Brzydka poczwarka zazdrości bluszczom. Rozumiesz?” *str. 13

Sięgając po książkę właściwie nie wiedziałam czego się spodziewać. Po pierwsze nie jest to mój ulubiony gatunek literacki, a wszelkie książki o wampirach po prostu omijam szerokim łukiem. Po drugie, zaczęłam od drugiego tomu, więc wiedziałam że może być naprawdę ciężko. Mimo to podjęłam się tego wyzwania. Może po części dlatego by spróbować przezwyciężyć swoją awersję do tego typu książek. Był to typowy eksperyment z mojej strony, ale muszę przyznać że wypadł naprawdę zaskakująco. Przede wszystkim wampirów jest tutaj naprawdę mało, ale nie będę ukrywać że brakowało mi znajomości pierwszego tomu, a zwłaszcza w przypadku wątków z Violet Lee. Mimo to udało mi się nie pogubić w lekturze, a wręcz dałam się wciągnąć, a co najważniejsze, książka na tyle wzbudziła moją ciekawość że postanowiłam również sięgnąć po „Kolację z wampirem” i przekonać się na własnej skórze czy ta książka rzeczywiście jest tak dobra jak wszyscy twierdzą.

Fabuła bardzo mnie zaintrygowała, a zwłaszcza ten pomysł z dziewięcioma wymiarami z których każdy zamieszkują inne istoty. W gwoli ścisłości, Róża pochodzi z pierwszego wymiaru, który stanowi domenę Mędrców. W drugim mieszkają wampiry, które porwały Violet Lee. Kolejne wymiary zamieszkują elfy, wilki i inne fantastyczne stworzenia. Trochę ubolewam że tak mało czasu autorka poświęciła na ten wątek, ale nie trzeba być czarodziejem żeby dojść do wniosku że tomów serii będzie więcej, więc zapewne każdy z nich będzie traktował o innych wymiarach i ich mieszkańcach, zwłaszcza że Jesienna Róża i Violet Lee muszą znaleźć pozostałe Bohaterki żeby zapobiec zbliżającej się wojnie.

„Świadomość, nawet gdy tkwi bezpiecznie pomiędzy granicami umysłu, wydziela woń, odgrywa melodię lub zaznacza się w inny niepowtarzalny sposób. Sprawia to, że jest wyjątkowa, a przyjrzenie się jej daje taką samą pewność, z kim mamy do czynienia, jak gdybyśmy patrzyli wprost na tę osobę.” *str. 182


Postacie niestety są przedstawione w dość szczątkowy sposób. Sama Jesienna Róża to dla mnie wielka zagadka, zwłaszcza że raz zgrywała wielką damę, a innym razem zachowywała się jak rozkapryszone dziecko. Właściwie to ciężko wyrobić sobie o niej jakieś zdanie, tak samo jak o wrogich Extermino, czy też ogólnie o Mędrcach i pozostałych bohaterach. Szkoda że autorka tak mało czasu poświęca na objaśnienie tej kwestii, zakładając że każdy powinien sam dojść do wniosku kto jest kim i jaka jest jego rola w przebiegu tej historii. Trochę psuło mi to odbiór powieści, ale pomimo wad książka okazała się naprawdę wciągająca i intrygująca. Może to swoisty wybieg ze strony autorki, by zachęcić czytelników do sięgnięcia po pozostałe tomy serii.

Po przeczytaniu książki, ja czuje się zachęcona, zwłaszcza że pani Gibbs poruszyła moją ciekawość i na pewno będę chciała poznać dalsze losy Jesiennej Róży, Violet Lee i innych Mrocznych Bohaterek. A co za tym idzie, by uzupełnić swoją wiedzę sięgnę również po tom pierwszy. Zachęcam każdego kto lubi fantastykę i książki paranormalne, jak również tych którzy, tak jak ja, podchodzą sceptycznie do tego typu powieści. Czasem można zostać pozytywnie zaskoczonym, dlatego warto być otwartym na nowości i wszelkie gatunki literackie.


MOJA OCENA:
7 / 10 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Business & Culture


oraz Wydawnictwu Muza

wtorek, 21 października 2014

"Mara Dyer. Tajemnica" Michelle Hodkin

Tytuł oryginału: The Unbecoming of Mara Dyer
Cykl: Mara Dyer (tom 1)
Wydawnictwo: YA!
 Data wydania: 10 września 2014
Liczba stron: 412


Są takie książki które przyciągają jak magnes. Sprawiają że nie sposób przejść obok nich obojętnie. Które gdy zacznie się je czytać pochłaniają bez reszty i przez jeszcze długi, długi czas po zakończeniu czytania na długo pozostają w pamięci. „Mara Dyer. Tajemnica” to właśnie taka książka. Intrygująca, hipnotyzująca i zniewalająca. Oczarowała mnie w każdym calu i sprawiła że na chwilę wręcz odpłynęłam. Chyba nie ma nic wspanialszego niż zatracić się w książce…

Życie Mary zmienia się pewnego wieczoru gdy razem z trójką przyjaciół wybierają się do zrujnowanego szpitala w którym dochodzi do tragedii. Z niewiadomych przyczyn szpital zawalił się grzebiąc trójkę nastolatków. Mara cudem ocalała. Gdy zostaje wybudzona ze śpiączki nie może przypomnieć sobie co wydarzyło się tamtego wieczoru, oraz co skłoniło ją do wzięcia udziału w tak niebezpiecznej wyprawie. W wypadku zginęła jej najbliższa przyjaciółka, chłopak, oraz jego siostra. Gdy Mara uświadamia sobie że jej przyjaciele nie żyją całkowicie traci grunt pod nogami. Nie może pozbierać się po tragedii która ją dotknęła. Cierpiąc na zespół stresu pourazowego próbuje jakoś poukładać swoje życie na nowo. Rodzice decydują się wyjechać do innego miasta, mając nadzieję że tam Mara zapomni o przykrych wydarzeniach z przeszłości. Niestety nie jest to takie proste, zwłaszcza gdy dziewczyna zaczyna widzieć zmarłych przyjaciół, a w jej otoczeniu dzieją się rzeczy których nie można wytłumaczyć w racjonalny sposób. Mara jest przerażona. Nie wie już co jest prawdą, a co wytworem jej wyobraźni. Do tego w jej życie wkracza tajemniczy chłopak imieniem Noah, dla którego dziewczyna traci głowę, jak się z resztą okazuje z wzajemnością.

Właściwie sama nie wiem czego się spodziewałam po tej książce. Muszę przyznać że podchodziłam do niej sceptycznie, jednak im więcej czytałam pozytywnych recenzji, tym coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu że muszę ją przeczytać i sama wywnioskować czy jest taka dobra jak wszyscy mówią. Nie zawiodłam się, a to co dostałam zaskoczyło mnie po tysiąckroć. Książka ma niepowtarzalny mroczny klimat, który utrzymuje się od pierwszej do ostatniej strony. Sam wstęp jest bardzo tajemniczy, co bardzo pobudziło moją ciekawość. Natomiast zakończenie książki okazało się bardzo zaskakujące i teraz nie mogę się doczekać kolejnej części powieści.

Książka zaliczana jest to kategorii paranormal romance, bądź New Adult. Ja sama nie wiem jak ją zaklasyfikować. W powieści Michelle Hodkin przewija się tyle różnych stylów, że nie sposób określić ją jednoznacznie. Mamy tutaj trochę thrillera, trochę horroru i trochę romansu. I właśnie dzięki tej niesamowitej, wręcz wybuchowej mieszance powstała tak świetnie skonstruowana powieść którą czyta się jednym tchem.

Jestem oczarowana stylem autorki i to z jak niezwykłą precyzją nakreśliła swoich bohaterów. Zwłaszcza postać Mary, która od samego początku bardzo mnie intrygowała. Dziewczyna tajemnicza, pełna zagadek, a do tego śmiertelnie niebezpieczna, z czego sama nie zdaje sobie sprawy. Ot taka iskierka, której nie wiele trzeba by mogła zamienić się w pożar i pochłonąć wszystko co stanie na jej drodze. Jest jeszcze Noah Shaw, tajemniczy przystojniak, przez którego Mara całkowicie traci głowę. Niezwykle bogaty, wyluzowany, zmieniający dziewczyny jak rękawiczki, typowy macho. Ot stereotyp z którym często spotykamy się w tego typu książkach. Jednak jak się okazuje później, Noah odegra dość zaskakującą rolę w całej powieści. Właściwie to od samego początku nie wiedziałam o co może mu chodzić i ciężko było mi określić jego zamiary względem Mary. Pierwsze wrażenie jakie na mnie wywarł trochę zbiło mnie z tropu, a gdy doszło do kluczowego momentu historii okazało się że wysunęłam zbyt pochopne wnioski względem jego postaci. No cóż, tego się nie spodziewałam i tu kolejny pokłon dla autorki.

Cóż mogę rzecz, zakochałam się w tej książce. W jej stylu, niepowtarzalnym klimacie i bohaterach. Michelle Hodkin zaserwowała mi niebanalną i zaskakującą historię, po której długo nie mogłam się otrząsnąć. Z niecierpliwością będę wypatrywać kolejnego tomu i mam tylko nadzieję że będzie on równie powalający jak ta część.


MOJA OCENA:
9 / 10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka