Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sensacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sensacja. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 czerwca 2016

"Obce dziecko" Rachel Abbott


„(…) życie  jest serią zbiegów okoliczności, dobrych i złych. Podjęta pod wpływem chwili decyzja, żeby pójść w inną stronę, może sprawić, że człowiek spotka miłość swojego życia albo potknie się o krawężnik i skończy w szpitalu. Życie składa się z tego rodzaju alternatyw.”

Pewnego wieczoru życie Davida rozpadło się na milion kawałków. Jego żona zginęła w wypadku samochodowym, a 6-letnia córka Natasha zniknęła z miejsca wypadku. Nie wiadomo czy dziecko samo uciekło, czy ktoś je porwał. Dziewczynka jednak zapadła się pod ziemię, a wszelki słuch o niej zaginął. Po sześciu latach David ułożył sobie życie z nową kobietą, Emmą i doczekali się ślicznego synka Olliego. Emma ma nadzieję, że bolesne lata mają już za sobą. Niespodziewanie jednak w ich życiu pojawia się ktoś, kto burzy wypracowaną sielankę. Emma nie czuje się bezpieczna. Dodatkowo wychodzą na jaw sprawy o których kobieta wolałaby nigdy się nie dowiedzieć, a wszystko ma związek z wypadkiem który zdarzył się sześć lat temu. Czy Emma aby na pewno zna całą prawdę na temat zdarzeń z przeszłości Devida? Jakie tajemnice skrywa mężczyzna i co stało się z Natashą? Rozpoczyna się prawdziwa walka z czasem. Emma musi się spieszyć, bo grozi im poważne niebezpieczeństwo...

Książka Rachel Abbott to prawdziwa gratka dla wszystkich fanów powieści sensacyjnych i thrillerów psychologicznych. Sama jestem wielką miłośniczką tych gatunków, dlatego z wielką przyjemnością zagłębiłam się w lekturę „Obcego dziecka”. Była to prawdziwa jazda bez trzymanki. I to dosłownie. Dawno nie czytałam książki która sponiewierałaby mnie tak emocjonalnie. Wpadłam w wir wydarzeń i od samego początku, aż do ostatniego zdania siedziałam jak zahipnotyzowana. Po prostu przepadłam i całkowicie zatraciłam się w książce. Właściwie do teraz nie mogę wyjść z podziwu dla autorki i dla jej pomysłowości, bo trzeba przyznać, że „Obce dziecko” to powieść absolutnie genialna i niepowtarzalna!

Najmocniejszą stroną całej książki jest akcja, która nie zwalnia ani na moment i pędzi w niesamowitym tempie. Dajemy się jej porwać i z ogromną przyjemnością płyniemy z nurtem, po drodze natrafiając na momenty które dosłownie wbijają w fotel z wrażenia i mrożą krew w żyłach. Autorka kluczy między wydarzeniami, nie podsuwa nam gotowych rozwiązań i wręcz zmusza nas do przeanalizowania tekstu i zastanowienia się w czym tkwi problem. Zadajemy sobie szereg najrówniejszych pytań, na które w miarę upływu tekstu otrzymujemy odpowiedzi. Co takiego wydarzyło się na autostradzie? Od kogo odebrała telefon matka Natashy zanim zginęła? Co stało się z dziewczynką? Czy została porwana? Jakie tajemnice skrywa David i jego przeszłość? Jak wpłynie to na teraźniejsze wydarzenia, na Emmę i Olliego? Faktem jednak jest to, że im więcej się dowiadujemy tym bardziej czujemy się zdezorientowani, zaszokowani i przerażeni. Prawda jednak musi być odkryta i choć ciężko będzie nam w nią uwierzyć, to jednak tak jak bohaterowie, będziemy musieli ją zaakceptować.

Kolejną mocną stroną książki są bohaterowie. Autorka stworzyła niesamowicie zróżnicowane postacie, z których każda odróżnia się inną cechą. Z ogromną dbałością o szczegóły ukazuje ich portrety psychologiczne. Każdy z bohaterów mierzy się ze swoimi problemami i rozterkami. David nie może zapomnieć tego co wydarzyło się sześć lat temu, Emma czuje obezwładniający strach o siebie i swojego synka, jest również inspektor Tom Douglas, który próbuje uporać się ze śmiercią brata i rozwikłać jego sekrety. Autorka pląta relacje między bohaterami i po mistrzowsku buduje napięcie, tak aby odkrywanie poszczególnych faktów zaszokowało nas i dostarczyło wielu, czasami nawet dość skrajnych, emocji.

„Obce dziecko” to książka którą czyta się na jednym wdechu. Pędząca akcja, napięcie, adrenalina, niesamowici bohaterowie i mistrzowska intryga w połączeniu ze sobą tworzą prawdziwie spektakularną i zdumiewającą powieść, która wprowadzi mętlik do Waszych umysłów, zburzy spokój i dostarczy niezapomnianych wrażeń. Jesteście gotowi na mocne doznania? Jeśli tak, to nie wahajcie się ani chwili i czym prędzej sięgnijcie po książkę Rachel Abbott. Zapewniam, że na pewno się nie zawiedziecie.

Autor: Rachel Abott
Tytuł: Obce dziecko
Tytuł oryginału: Stranger Child
Cykl: Tom Douglas (tom 4)
Wydawnictwo: Filia
Seria: Mroczna Strona
Data wydania: 27 kwietnia 2016
Liczba stron: 446
Gatunek: sensacja/thriller psychologiczny
MOJA OCENA: 9/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia

wtorek, 14 czerwca 2016

"Piętno Midasa" Agnieszka Lingas-Łoniewska


„(…) jeśli ma się jasno wytyczony cel, jeśli idzie się twardo do przodu, to nie można wątpić w końcowy efekt i w raz podjęte decyzje.”

Jakub Rojalski to przystojny i zagadkowy  mężczyzna, który skrywa mroczną tajemnicę. Mieszka sam i zajmuje się fotografią. Podczas przyjęcia weselnego poznaje inspektor Karolinę Lindę, szefową wydziału śledczego wrocławskiej policji. Kobieta jest przemęczona i sfrustrowana, bo śledztwo w sprawie seryjnego mordercy nie posuwa się do przodu. Tymczasem Midas zabija kolejne osoby. Między Karoliną, a Jakubem zaczyna rodzić się uczucie i choć mężczyzna stara się je tłumić, to jednak wie, że nie będzie w stanie dłużej ukrywać swoich emocji. Jednocześnie w jego życiu pojawia się Anka, magister farmacji i maltretowana żona gangstera. Kobieta marzy o zemście na mężu, a jak się okazuje, Jakub może jej w tym pomóc.

„Piętno Midasa” to książka przesiąknięta prawdziwymi emocjami. Autorka wie, jak budować napięcie, jak sprawić, aby czytelnik podczas lektury siedział jak na szpilkach. Z każdą kolejną kartką zagłębiamy się w świat stworzony przez pisarkę i z ogromnym zapałem i rosnącym zaciekawieniem śledzimy przebieg wydarzeń. Tempo akcji jest zrównoważone. W niektórych momentach płynie wolnym rytmem, tak abyśmy mieli okazję zaczerpnąć odrobinę oddechu. Jednak są chwile w których akcja znacznie przyspiesza, a my zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń i z coraz większym podekscytowaniem zagłębiamy się w tekst. Najnowsza książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej to gwarancja niezapomnianych wrażeń i rozrywki na najwyższym poziomie.

Książkę można określić mianem romansu z dobrze rozbudowanym tłem obyczajowym i sensacyjnym. I choć wątek miłosny odgrywa tutaj bardzo znaczącą rolę, to jednak nie przytłacza całej powieści. Stanowi przyjemne dopełnienie, które idealnie współgra z całą historią. Tak naprawdę przez cały czas czytelnik skupia się na postaci Jakuba, głównego bohatera powieści. Nie wiemy jak potoczą się jego losy, ani co tak naprawdę wydarzyło się w jego przeszłości, ale jego postać od samego początku jest bardzo tajemnicza i intrygująca. Autorka w świetny sposób przedstawiła jego portret psychologiczny. Z jednej strony miły i sympatyczny, ot dobry sąsiad, który zawsze służy pomocą i radą. Z drugiej jednak zimny, bezwzględny i pozbawiony uczuć, pełen tajemnic i mrocznych sekretów. Mężczyzna pełen sprzeczności i niewiadomych.

Jakub to bardzo wyrazista postać. Dobrze wykreowana i przedstawiona. I choć czasami budzi skrajne emocje, to jednak nie jesteśmy obojętni na jego los. Swoim sposobem bycia potrafi wzbudzić również sympatię. Kolejnymi ważnymi postaciami są Karolina i Anka. Obie bohaterki są barwne i ciekawe, każda z nich odgrywa tutaj znaczącą rolę, choć moim zdaniem wątek Anki został potraktowany zbyt powierzchownie. Również jej nagła przemiana, nie do końca mnie przekonuje. Zdaję sobie jednak sprawę, że jej historia jest pewnym urozmaiceniem dla książki, bo tak naprawdę pierwsze skrzypce gra tutaj Karolina, Jakub i ich romans. Między tą dwójką wybucha prawdziwy żar, żadne z nich dłużej nie potrafi wzbraniać się przed rodzącym się uczuciem. Są jak dwa magnesy które wzajemnie się przyciągają. I choć ich relacja jest burzliwa i zagmatwana, to jednak nie brakuje tu momentów zmysłowych i pełnych namiętności.

Kolejna rzecz na którą muszę zwrócić uwagę, to język jakim posługuje się autorka w swoich książkach. Pisze z niesamowitą lekkością i swobodą. Jej historie budzą ogromne emocje, zachwycają i poruszają serca. Nie dziwi mnie, że tak wielu czytelników sięga po jej twórczość. To książki obok których nie można przejść obojętnie. Kuszą, nęcą i hipnotyzują. A historie zawarte na ich kartkach to prawdziwa magia, kalejdoskop emocji i wrażeń. Mówiąc krótko, są po prostu fenomenalne! „Piętno Midasa” nie stanowi wyjątku. To kolejna wyśmienita powieść w dorobku Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Warto również zwrócić uwagę na koniec książki. Znajdziemy tutaj dwa alternatywne zakończenia, dzięki czemu sami możemy zdecydować jak potoczą się losy bohaterów i jaki będzie finał tej powieści. Bardzo podoba mi się takie rozwiązanie. A Wam?

„Piętno Midasa” to wielowątkowa opowieść o ludziach i ich burzliwym życiu. O miłości, o śmierci i zabijaniu, o ranach które nie chcą się goić i krzywdach których nie da się zapomnieć. To również historia o tym, aby nigdy się nie poddawać i zawsze walczyć o swoje, nawet pomimo przeciwności losu. I choć karma tu suka, to jednak życie mamy tylko jedno i to od nas zależy jak je przeżyjemy. Książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej to niesamowicie barwna i emocjonująca lektura. Zaskakująca, zachwycająca i trzymająca w napięciu aż do ostatniej strony. Gorąco polecam!

Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Tytuł: Piętno Midasa
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 10 czerwca 2016
Liczba stron: 355
Gatunek: romans/sensacja/literatura obyczajowa
MOJA OCENA: 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res

niedziela, 29 maja 2016

"Jak cię zabić, kochanie?" Alek Rogoziński [PRZEDPREMIEROWO]


„W życiu nigdy nie można mieć wszystkiego, o czym człowiek marzy...”

Trzydziestoletnia Kasia ma szansę odziedziczyć ogromny majątek. Ale żeby tak się stało, musi najpierw pozbyć się swojego męża. Czyli mówiąc prościej, małżonek musi umrzeć. Ostatnio między nią, a jej mężem Darkiem nie układa się zbyt dobrze, dlatego kobieta nie ma żadnych skrupułów i zaczyna planować morderstwo. Jak się okazuje, wcale nie jest to takie proste jak mogłoby się wydawać. Sprawy się komplikują gdy Kasia dostrzega, że również na jej życie ktoś czyha. Wychodzi na to, że chętnych na spadek jest kilku. Rozpoczyna się prawdziwy wyścig z czasem. Jaki będzie finał tej historii? Kto zginie, a kto odziedziczy fortunę?

Jakiś czas temu Alek Rogoziński został nazwany księcia komedii kryminalnych. Po przeczytaniu jego trzech książek, mogę śmiało powiedzieć, że ten tytuł jak najbardziej mu się należy. Tym razem autor wraca z kolejną wyśmienitą powieścią, w której poznajemy losy całkiem nowych bohaterów. Joanna i Betty udają się na odpoczynek (mam nadzieję, że chwilowy), a tymczasem mamy okazję zaznajomić się z Katarzyną, Darkiem, Danusią i innymi równie barwnymi i charyzmatycznymi bohaterami. Alek Rogoziński po raz kolejny nie zawiedzie swoich czytelników, bo jego nowa powieść to powalająca dawka dobrego humoru i wspaniałej rozrywki na wiele godzin.

„Jak cię zabić, kochanie?” to trzecia powieść w dorobku autora. Wszystkie zrobiły na mnie ogromne wrażenie, jednak wydaje mi się, że najnowsza książka Alka Rogozińskiego wypada najlepiej spośród nich wszystkich. Widzę, że autor z każdą kolejną powieścią rozwija się coraz bardziej, co zdecydowanie dobrze wróży na przyszłość. Akcja powoli nabiera rozpędu, by w pewnym momencie zacząć pędzić w zawrotnym tempie. Zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń i z coraz większym napięciem i zainteresowaniem śledzimy przebieg fabuły. Na przemian śledzimy losy kilku bohaterów, w tym Katarzyny i Darka, dwóch osobliwych zakonnic, które nie wiele wspólnego mają ze swoją profesją, księdza który próbuje uratować swoją parafię i kilku równie ciekawych i pokręconych bohaterów, którzy wniosą do lektury chaos i dość spore zamieszanie. Nie zabraknie nagłych zwrotów akcji i niespodziewanych sytuacji, które tylko podsycą atmosferę i jeszcze bardziej podkręcą tempo. Co tu dużo mówić, będzie się działo.

Alek Rogoziński pisze niesamowicie lekko, płynnie i oryginalnie. W książce nie brakuje dowcipów, czarnego humoru i błyskotliwych dialogów. Warto również zwrócić uwagę na bohaterów, z których każdy został świetnie wykreowany i przedstawiony. Na początku książki znajdziemy spis postaci wraz z krótkim opisem każdej z nich. Dzięki temu mamy jako takie rozeznanie w relacjach między nimi, co stanowi dość ciekawe urozmaicenie i wprowadzenie do całej powieści. W tekście znajdziemy kilka nawiązań do programów telewizyjnych i znanych osobistości, co jest kolejną dość charakterystyczną cechą książek Alka Rogozińskiego. Wszystko napisane z lekkim przymrużeniem oka i nutką ironii. To dość fajny pomysł, który sprawia, że książka staje się dużo bardziej oryginalna i zabawna, a czytelnik z jeszcze większym uśmiechem na twarzy zagłębia się w lekturę.

W książce „Jak cię zabić, kochanie?” autor dużo bardziej rozwinął wątek kryminalny, niż w przypadku poprzednich swoich książek. W „Ukochanym z piekła rodem” oraz „Morderstwu na Korfu” Alek Rogoziński skupił się w dużej mierze na warstwie obyczajowej. Nie można zaprzeczyć, że i tam intryga kryminalna była wyśmienita, jednak w przypadku najnowszej książki, wszystko zostało dużo bardziej dopracowane i wyważone. Podsumowując, znajdziemy tu wszystko czego oczekujemy po książkach Alka Rogozińskiego: jest i kryminał, dużo bardziej cięty język, dojrzały humor i tło obyczajowe, które świetnie komponuje się z całością, gwarantując rozrywkę na najwyższym poziomie. Czegóż chcieć więcej?

Książki Alka Rogozińskiego mają to do siebie, że pochłania się je w tempie ekspresowym. I nie ma się co dziwić... Bo skoro coś jest dobre, to raczej nie zostawiamy sobie tego na później, tylko wykorzystujemy chwilę obecną aby w całości delektować się tą cudowną chwilą. „Jak cię zabić, kochanie?” to wyśmienita, porywająca, zabawna i zaskakująca lektura, która dostarczy Wam wielu wrażeń i emocji. A gdy skosztujecie, na pewno będziecie chcieli więcej. Gorąco polecam!

Autor: Alek Rogoziński
Tytuł: Jak cię zabić, kochanie?
Wydawnictwo: Filia
Data premiery: 2 czerwca 2016
Liczba stron: 334
Gatunek: komedia kryminalna
MOJA OCENA: 9/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi, oraz Wydawnictwu Filia

czwartek, 31 marca 2016

"Rewizja" Remigiusz Mróz


W internecie aż się roi od pozytywnych opinii na temat książek Remigiusza Mroza. Coraz więcej czytelników ulega i sięga po jego powieści. W czym tkwi fenomen autora? Czy jego książki są rzeczywiście tak dobre jak wszyscy mówią?

Dochodzi do brutalnego morderstwa. Ofiarami są kobieta i jej córka, które zostały zgwałcone a później zamordowane. Pogrążony w żałobie mężczyzna romskiego pochodzenia składa wniosek o wypłacenie ich polisy na życie. Niestety ubezpieczyciel nie zamierza wypłacać pieniędzy, zwłaszcza że kwota jest ogromna – aż milion złotych. Dodatkowo mężczyzna zostaje oskarżony o zabójstwo swojej rodziny. Zrozpaczony szuka pomocy i tak trafia do Joanny Chyłki, która po odejściu z kancelarii Żelazny&McVay pracuje w boksie w supermarkecie gdzie udziela porad prawnych. Tymczasem to pracownicy Żelaznego&McVaya reprezentują firmę ubezpieczeniową która odmówiła wypłacenia polisy. Konrad Oryński, niegdyś bardzo bliski współpracownik Joanny będzie musiał zrobić wszystko aby jego klient odniósł zwycięstwo. Również Chyłka nie zamierza się poddać. Ma za zadanie wybronić Roma i udowodnić jego niewinność. Kto wygra w tym starciu?

Przyznaję się bez bicia, że „Rewizja” jest moim pierwszym spotkaniem z piórem autora. Dlaczego tak długo zwlekałam? Nie wiem. Mogłabym powiedzieć, że sama jestem sobie winna, zwłaszcza, że dwa poprzednie tomy cyklu o Chyłce i Zordonie czekają na półce. Pewnie się zastanawiacie dlaczego zaczęłam od tomu trzeciego. Myślę, że przede wszystkim było to spowodowane szumem jaki powstał w internecie i blogosferze z powodu nadchodzącej premiery „Rewizji”. Nie żałuję, że najpierw przeczytałam trzecią część. Obudziła tylko mój apetyt na więcej i przekonała mnie do sięgnięcia po dwa poprzednie tomy cyklu. Dodatkowo przekonała mnie do twórczości Remigiusza Mroza, którą do tej pory jakoś omijałam.

Zwykle nie sięgam po książki o tematyce prawniczej, bojąc się prawniczego bełkotu i powolnego tempa akcji. I choć miałam pewne obawy w stosunku do „Rewizji” szybko się ich pozbyłam. Akcja jest niesamowicie płynna i zaskakująca. Od samego początku dużo się dzieje, a w miarę przebiegu wydarzeń pojawiają się nowe okoliczności które dodatkowo nakręcają czytelnika, wzbudzając ogromną ciekawość i zainteresowanie. To co od razu rzuca się w oczy, to lekkość pióra autora. Remigiusz Mróz pisze niezwykle płynnie i lekko, lawiruje między wydarzeniami podsuwając nam mylne tropy, by za chwilę wprowadzić nowe elementy, które budzą dezorientację i wątpliwości. I jak się okazuje rozwiązanie zagadki wcale nie jest takie proste, jak na początku mogliśmy sądzić.

W każdej książce ważnym elementem są bohaterowie. W końcu to oni nadają powieści charakteru i wyrazistości. U Remigiusza Mroza wszystko jest dopracowane w najmniejszym szczególe. Postacie są barwne i zróżnicowane. Autor w mistrzowski sposób tworzy portrety swoich bohaterów nadając im zróżnicowane cechy charakteru. Zauważyłam również, że ma tendencje do tego aby za bardzo ich nie oszczędzać. Rzuca ich na głęboką wodę, często podkłada kłody pod nogi, a nawet sprowadza na samo dno. Mam na myśli tu przede wszystkim Chyłkę, która zmaga się z ogromnym uzależnieniem. Właściwie przez cały czas jest pod wpływem alkoholu, co skutecznie wpływa na jakość jej życia. Choć mówiąc szczerze, ona wcale nie dostrzega problemu. Gdy coś ją przytłacza, gdy nie może sobie poradzić z nadchodzącym kacem, zawsze ma w zanadrzu butelkę w wysokoprocentowym trunkiem. Nie będę ukrywać, że w niektórych momentach trochę raziło mnie to w oczy, jednak zdaję sobie sprawę, że jest to element wizerunku bohaterki. Mam nadzieję, że w następnym tomie Joanna wróci na prostą i w pełni pokaże na co ją stać. Choć i tak w przypadku „Rewizji” dała wyśmienity pokaz swoich prawniczych możliwości. Nie da się zaprzeczyć, że Joanna Chyłka to niezwykle inteligentna, przebiegła i mistrzowsko wykreowana postać.

„Rewizja” to książka która potrafi zaskoczyć i wprowadzić czytelnika w stan zdumienia. Jestem zachwycona genialną kreacją bohaterów, szybkim tempem akcji i oryginalną fabułą, która na każdym kroku zadziwia. Książkę pochłonęłam w tempie ekspresowym, a zakończenie sprawiło, że nabrałam ochoty na więcej. Remigiusz Mróz wie jak zaintrygować czytelnika i jak uzależnić go od swoich książek. Nie dziwie się już, skąd bierze się tyle pozytywnych opinii na temat jego twórczości. A przede wszystkim, w końcu zrozumiałam jego fenomen. Jestem zachwycona i w pełni usatysfakcjonowana z lektury. „Rewizja” to fenomenalnie napisana powieść, a sam autor to mistrz powieści kryminalnych i sensacyjnych. Bez dwóch zdań – polecam!

Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Rewizja
Cykl: Joanna Chyłka (tom 3)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 30 marca 2016
Liczba stron: 624
Gatunek: kryminał/sensacja
MOJA OCENA: 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


niedziela, 13 marca 2016

"Były sobie świnki trzy" Olga Rudnicka [PRZEDPREMIEROWO]


Czy podpisanie intercyzy to podpisanie wyroku na siebie? Czy w ten sposób kobieta zamyka sobie drogę do szczęścia, spokoju i... majątku męża? Niekoniecznie. Nie ma problemu którego nie dałoby się rozwiązać, nawet jeśli będzie trzeba posunąć się do morderstwa...

Martusia, Kama i Jolka, to trzy kobiety w średnim wieku, których życie nie jest do końca tak idealne jak można by sądzić. Choć mają bogatych mężów, żyją w luksusie i nie muszą martwić się o pieniądze, pojawiają się pewne problemy które skutecznie burzą ich spokój. Nadmiar kilogramów, kurze łapki i coraz więcej lat na koncie. Do tego ich mężowie dopuszczają się zdrady z młodszymi i bardziej atrakcyjnymi kobietami, nie zwracając uwagi na wierność swoich żon. Najlepszym wyjściem z sytuacji byłby rozwód, ale kobiety przed ślubem podpisały intercyzy. Co zatem zrobić? Odpowiedź jest prosta: zostać wdową i pozbyć się balastu. Trzy przyjaciółki zawiązują pakt, decydując się wykończyć swoich niewiernych mężów. Szybko jednak przekonują się, że nie będzie to takie proste...

„Prawdziwą trudnością nie jest kłamanie tak, by ludzie we wszystko wierzyli, lecz zapamiętanie tego, co się mówiło. I komu. Dlatego trzeba kłamać wszystkim po równo.”

„(…) przypadki chodzą po ludziach, jednak jak jest ich za dużo, to trudno w nie uwierzyć.”

„Były sobie świnki trzy” to moje pierwsze spotkanie z piórem Olgi Rudnickiej. Gdy zaczęłam czytać, od razu zwróciłam uwagę na lekki i przyjemny styl autorki. Spodziewałam się, że będzie to kryminał z lekkim przymrużeniem oka i nie pomyliłam się. To wyśmienita komedia pomyłek, która poza dawką świetnego humoru, zachwyca umiejętnościami pisarskimi Olgi Rudnickiej, a także oryginalnym i ciekawie poprowadzonym tematem. Od samego początku rzuciło mi się w oczy podobieństwo do serialu „Gotowe na wszystko” i nawet pojawia się takie porównanie w książce, więc trafiłam w dziesiątkę. Trzeba przyznać, że wyszło to autorce na dobre. „Były sobie świnki trzy” to rozrywka w najlepszym wydaniu i gwarancja przyjemnie spędzonego czasu.

Wszystko rozchodzi się o te piekielne intercyzy. Gdyby nie to, nic nie stałoby na przeszkodzie, aby zdecydować się na rozwód. Ale przecież żadna z kobiet nie chce zostać z niczym. Wspólnie dochodzą do wniosku, że najlepiej gdyby każda z nich została wdową. Ale jak to zrobić? Trzeba wszystko dokładnie zaplanować i przemyśleć, bo wykończenie męża, to nie taka prosta sprawa. I tu zaczynają się schody... bo jak pozbyć się trzech osób, tak by nie ściągnąć na siebie uwagi policji? Kobiety muszą działać wspólnie i najlepiej żeby każda śmierć wyglądała na nieszczęśliwy wypadek. I choć mają pewne opory, szybko przekonają się, że nie taki wilk straszny jak go malują. Jaki będzie finał tej historii? Czy pozbycie się niewiernego męża to jedyne wyjście z sytuacji?

Olga Rudnicka wie jak zaintrygować czytelnika. W świetny i przemyślany sposób prowadzi fabułę, z każdą chwilą dokładając coraz więcej elementów, które mają na celu nas zaskoczyć, a przede wszystkim rozśmieszyć. I choć spodziewałam się, jak potoczy się historia, absolutnie nie zepsuło mi to odbioru powieści. Cięty język, zabawne dialogi i czarny humor idealnie się ze sobą łączą tworząc genialnie skonstruowaną komedię kryminalną. Bohaterowie są wyraziści i kontrastowi. Każda z trzech kobiet jest inna, dzięki czemu świetnie się uzupełniają. To pomaga im zaplanować wręcz zbrodnie idealną. Okazuje się jednak, że wiele planów będą musiały zmienić, bo z każdą chwilą pojawiają się nowe okoliczności i sytuacje, które mają znaczący wpływ dla przebiegu wydarzeń.

„Człowiek to dziwna istota. Woli wierzyć w kłamstwa, choćby nie wiadomo jak nieprawdopodobne, niż w prawdę.”

„Były sobie świnki trzy” to przede wszystkim obraz wspaniałej kobiecej przyjaźni. I choć kobiety w wielu kwestiach się nie zgadzają, a nawet kłócą, to jednak potrafią dojść do porozumienia. I w każdej, nawet najbardziej dramatycznej chwili, mogą na sobie polegać. Czy to trzeba śledzić niewiernego męża, czy to nakłamać policji, czy zakopać zwłoki w lesie... Prawdziwa przyjaciółka jest gotowa na wszystko. Oprócz trzech kobiet (świnek), w książce pojawi się również czwarta, która też odegra znaczącą rolę dla całej historii. Jaki będzie finał, musicie przekonać się sami. Ale zapewniam, że niejednokrotnie będziecie zaskoczeni.

Książka Olgi Rudnickiej to zabawna historia, pełna niespodziewanych zwrotów akcji, śmiesznych sytuacji i barwnych bohaterek. Rozbawi Was do łez, poprawi humor, a przy okazji pozwoli Wam zapomnieć o szarej rzeczywistości. „Były sobie świnki trzy” to łatwa w odbiorze powieść, która będzie idealną odskocznią od codzienności. Polecam!

Autor: Olga Rudnicka
Tytuł: Były sobie świnki trzy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data premiery: 15 marca 2016
Liczba stron: 360
Gatunek: komedia kryminalna
MOJA OCENA: 7/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka


piątek, 27 listopada 2015

"Proces diabła" Adrian Bednarek


Każdy człowiek ma swoje własne demony, które pozostają uśpione i tylko czekają by wyjść z cienia i ponownie zaatakować. Wkradają się do umysłu i zaczynają swoje niszczycielskie dzieło. Większość z nas potrafi je okiełznać i zepchnąć w najciemniejsze zakamarki duszy. Zdarzają się też tacy, którzy nie potrafią poradzić sobie ze złem drzemiącym w nich samych. A gdy demony upomną się o swoje, nie będzie już odwrotu...

Morderca zwany Rzeźnikiem Niewiniątek kilka lat temu siał spustoszenie na ulicach Krakowa. Z zimną krwią mordował młode kobiety. Ujęty przez policję, został skazany na dożywocie i zabity w celi przez współwięźnia. Tyle że, prawdziwy morderca wciąż pozostaje na wolności i spokojnie spaceruje po ulicach na których niegdyś siał terror. Pozostaje w ukryciu i próbuje wyciszyć mroczne myśli, które wciąż go nawiedzają. Powoli pnie się po szczeblach adwokackiej kariery. Tymczasem w Krakowie pojawia się kolejny morderca, który z niezwykłą brutalnością zabija prostytutki. Kuba Sobański ma szansę zdobyć sławę, dzięki procesowi, w którym będzie bronił samego Rozpruwacza z Krakowa. Wszystko się jednak komplikuje gdy poznaje córkę swojego klienta. Demony powracają i tylko jeden sposób wydaje się skuteczny, by móc je ponownie uciszyć.

„Ludzie, aby spełnić swoje najskrytsze marzenia, są w stanie poświęcić wiele. Czasami rodzinę, przyjaciół, pracę, a nawet czyjeś życie. Żądze odbierają możliwość racjonalnego myślenia i omamiają niczym najsilniejszy narkotyk. Popychają do działań impulsywnych, których efektów nie da się przewidzieć.”

„Proces diabła” od samego początku bardzo mnie kusił. Ta książka przyciągała mnie z tak ogromną mocą, że w końcu postanowiłam się poddać i ulec. Sięgając po powieść Adriana Bendarka, miałam świadomość że jest to druga część opowiadająca o losach młodego prawnika Kuby Sobańskiego, który tak naprawdę jest nikim innym jak Rzeźnikiem Niewiniątek. Nie miałam pojęcia co wydarzyło się w pierwszej części, ale kuszona dobrymi opiniami postanowiłam przyjrzeć się „Procesowi diabła” z bliska. I mówiąc w skrócie, nie taki diabeł straszny jak go malują.

Autor zaserwował mi niesamowitą przygodę, która sprawiła że na długie godziny oderwałam się od ziemi. Dosłownie odpłynęłam i wkroczyłam do świata zimnych i bezwzględnych morderców. Choć na początku trochę obawiałam się spotkania z Rzeźnikiem Niewiniątek i Rozpruwaczem z Krakowa, to jednak im dalej czytałam, tym moje obawy coraz bardziej się rozwiewały, by w końcu zniknąć bez śladu. To się właśnie nazywa mocny thriller. Gwarantuje, że ta książka zrobi totalny bałagan w waszych głowach, wstrząśnie waszym poukładanym światem, a na sam koniec zaserwuje definitywny nokaut, po którym ciężko będzie wam się podnieść z ziemi. Jesteście gotowi na silne emocje i wrażenia? „Proces diabła” zabierze was w piekielne odmęty i pokaże wam prawdziwe oblicze diabła w ludzkiej skórze.

„Proces diabła” ukazuje nam dalsze losy Rzeźnika Niewiniątek, który tak naprawdę wcale nie umarł. Żyje i ma się świetnie. Spaceruje po ulicach Krakowa i przygląda się ludziom. Mieszkańcy miasta w końcu mogą odetchnąć. Seryjny morderca w końcu został pojmany i skazany na dożywocie. Jednak nikt się nie spodziewa, że zło dalej czai się w cieniu, a prawdziwy Rzeźnik Niewiniątek w spokoju cieszy się wolnością. Teraz przygotowuje się do procesu, który ma być punktem zwrotnym w jego adwokackiej karierze. Jego zadaniem jest bronić samego Rozpruwacza z Krakowa, kolejnego seryjnego mordercę który nie daje spać mieszkańcom miasta. Musi udowodnić jego niewinność. Jednak nie będzie to łatwe zadanie, bo pojawiające się z każdą chwilą dowody coraz bardziej go obciążają. Jednak dla Sobańskiego nie ma rzeczy niemożliwych. Szkoda tylko, że musi zmienić swoje plany, gdy na scenę wkracza pewna kobieta. Co zrobi Kuba? Czy Rzeźnik Niewiniątek powróci?

„Walki z nałogiem nie da się wygrać definitywnie. Nałóg można co najwyżej kontrolować. On wciąż się czai, gotowy do porwania w rozkoszne objęcia szaleństwa, gdzie żadne bariery nie istnieją. Poddanie mu się zwykle rozwiązuje problemy – pokonuje stres, napięcie, usypia natarczywe głosy, nieustannie przypominające, czego tak naprawdę potrzebujemy.”

Strasznie żałuję, że nie miałam okazji poznać pierwszej książki autora. W niektórych momentach było to dla mnie dość niekomfortowe, zwłaszcza że nie wiedziałam kto jest kim i jaką rolę odegrał w poprzedniej części. Cieszę się jednak, że miałam okazje poznać twórczość Adriana Bendarka i już nie mogę się doczekać, aż pojawi się kolejna część. Ta książka jest po prostu niesamowita. Autor perfekcyjnie wciela się w rolę mordercy i poprzez swojego bohatera ukazuje nam co dzieje się w jego umyśle. To człowiek zimny i bezwzględny, który nie cofnie się przed niczym by osiągnąć to co zaplanował. Jest też perfekcjonistom i prawdziwym mistrzem w swoim fachu. Morderstwa planuje z niezwykłą skrupulatnością, każdy szczegół musi ze sobą współgrać. Nie ma mowy o błędzie, bo to może oznaczać koniec jego przestępczej kariery. Postać Rzeźnika Niewiniątek od samego początku fascynuje. Rzadko mi się zdarza, żebym podczas lektury książki darzyła sympatią czarny charakter. W przypadku Kuby Sobańskiego jest inaczej. To postać która hipnotyzuje, intryguje i ciekawi. Dowiadujemy się co spowodowało, że stał się bezwzględnym mordercą, wkraczamy do jego umysłu i razem z nim przygotowujemy się na kolejne krwawe łowy.

„Proces diabła” to książka znakomita, fenomenalna i niepowtarzalna. Dawno nie czytałam czegoś tak mocnego, powalającego i demonicznego. To książka pełna zła, brutalności, ale niezwykle uzależniająca i wciągająca. Szybkie tempo akcji, niezwykli bohaterowie i zaskakujące rozwiązania - to wszystko sprawia, że książka Adriana Bendarka zyskuje miano genialnie skonstruowanego thrillera z wątkiem psychologicznym w tle. Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić was do sięgnięcia po ten niezwykły tytuł i na własnej skórze przekonać się do czego zdolny jest człowiek, gdy jego demony wypełzną na wolność. Bardzo, bardzo polecam!

Autor: Adrian Bendarek
Tytuł: Proces diabła
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 28 września 2015
Liczba stron: 372
Gatunek: thriller/thriller psychologiczny
MOJA OCENA: 10/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni internetowej BookAndWalk

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka