Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 kwietnia 2016

"Zbrodnia hrabiego Neville'a" Amélie Nothomb [PRZEDPREMIEROWO]


Co byście zrobili wiedząc, że niebawem będziecie musieli kogoś zabić? Jak byście się zachowali? Jakie decyzje podjęli? Czy z premedytacją planowalibyście to morderstwo? A może zamknęlibyście się na cztery spusty w piwnicy tak by nikogo nie skrzywdzić? Dobrze się zastanówcie. Ale najpierw poznajcie pewnego hrabiego który stanął przed takim wyzwaniem.

Nastoletnia córka hrabiego Neville’a, o imieniu Sérieuse, pewnej nocy ucieka z domu. Ojciec znajduje ją u wróżki. Ta oznajmia mu, że w wkrótce podczas trwania słynnego garden party odbywającego się w jego posiadłości Neville zabije jednego z zaproszonych gości. Ma to być ostatnie tak wystawne przyjęcie u hrabiego, ponieważ grozi mu bankructwo, a tym samym strata całego majątku. Mężczyzna jednak nie zamierza odwoływać imprezy. Sprawdza natomiast kogo z zaproszonych osób szczególnie nie lubi. Jest ich aż 25. W podjęciu decyzji pomaga mu córka, która słyszała przepowiednię. Czy Neville dokona zbrodni? A jeśli tak, to kto straci życie podczas garden party?

Amélie Nothomb to belgijska pisarka tworząca w języku francuskim. Niestety nie jest zbyt znana w Polsce, nad czym ja osobiście bardzo ubolewam. Autorka tworzy krótkie thrillery w których nie brakuje sarkazmu i czarnego humoru. Do tej pory miałam okazję czytać większość jej książek i śmiało mogę zaliczyć ją do grona moich ulubionych pisarzy. Ostatnią powieścią autorki którą miałam okazję czytać była książka „Peplum”, która niestety odrobinę mnie zawiodła. Mojej radości nie było końca gdy zobaczyłam w zapowiedziach „Zbrodnie hrabiego Neville’a”. Byłam ciekawa co tym razem przyszykowała Nothomb. Bez dwóch zdań, jej najnowsza książka to powrót w wielkim i fenomenalnym stylu!

Bohaterowie książki, jak to u Amélie Nothomb bywa są bardzo specyficzni. Hrabia Neville’a to postać bardzo wyrazista i intrygująca. Mężczyzna należy do arystokracji, dlatego nie zamierza odwoływać słynnego garden party. No bo jak by to wyglądało? Neville ma świadomość, że nie może pozwolić sobie na taki wybieg, bo to zepsułoby jego i tak już nadszarpnięty wizerunek. Ma to być ostatnie, tak wielkie przyjęcie na zamku, który niebawem zostanie sprzedany. Hrabia znany jest z organizowania najznakomitszych i najbardziej wyrafinowanych przyjęć w całej okolicy i nawet gdy grozi mu bankructwo i strata majątku wie, że musi stanąć na wysokości zadania, a przede wszystkim zachować pozory. Zamierza zatem przygotować się jak najlepiej do tej imprezy, a skoro już ma kogoś zabić, to najlepiej aby nie była to przypadkowa osoba. I tu na scenę po raz kolejny wkracza jego córka Sérieuse, która pomaga mu w podjęciu decyzji. Przy okazji dopatrując się w tym korzyści dla samej siebie. To kolejna bardzo nietypowa i w pewien sposób groteskowa postać. Potrafi mocno zaintrygować, zaciekawić, zaskoczyć, a nawet rozbawić. Łącząc te wszystkie elementy otrzymujemy niezwykle barwną i nieszablonową bohaterkę, która zachwyca jednocześnie szokując.

W książkach Amélie Nothomb bardzo ważną kwestią są dialogi. Stanowią one podstawę jej książek, jednocześnie dodając jej smaku i kunsztu. Potyczki słowne bohaterów to jak balansowanie na cienkiej linie nad przepaścią. Nigdy nie wiadomo jak potoczy się taka konwersacja, jakie będą jej konsekwencje i jakie decyzje podejmą postacie. Nie brakuje tutaj sarkazmu, czarnego humoru i ironii. Możemy tu również dostrzec odrobinę szaleństwa i psychozy, która niejednokrotnie przejawia się w bohaterach. Dzięki temu są dużo bardziej wyraziści i nieschematyczni. A mówiąc w skrócie - jedyni w swoim rodzaju. Takich osobliwych postaci jak w książkach Amélie Nothomb na pewno nie zajdziecie nigdzie indziej. Fabuła bardzo często tchnie groteską. Ale właśnie ta nieprawdopodobność, a przede wszystkim nieprzewidywalność wpływa na jakość całej książki. Tak naprawdę do samego końca ciężko rozgryźć jak potoczy się akcja. A dzieje się tutaj naprawdę wiele.

„Zbrodnia hrabiego Neville’a” to zabawna, niekonwencjonalna i niesamowicie zaskakująca lektura. Amélie Nothomb pisze z niezwykłą lekkością i precyzją, wręcz bawi się słowem. Udowadnia jednak, że potrafi stworzyć oryginalną i bardzo pomysłową książkę. To fenomenalny thriller w którym nie brakuje zagadek, tajemnic i odrobiny cynizmu. Wszystko dokładnie ze sobą wymieszane, tworzy mistrzowską i ekscentryczną powieść, która dla wielu z Was na pewno okaże się doskonałą rozrywką. Ja bawiłam się fantastycznie i jedyne co mogę zrobić, to polecić Wam tę książkę i pozostałe dzieła autorki.

Autor: Amélie Nothomb
Tytuł: Zbrodnia hrabiego Neville'a
Tytuł oryginału: Le crime du comte Neville
Wydawnictwo: Literackie
Data premiery: 28 kwietnia 2016
Liczba stron: 112
Gatunek: thriller/kryminał
MOJA OCENA: 9/10


Książkę do recenzji przekazało Wydawnictwo Literackie, za co bardzo dziękuję


wtorek, 19 kwietnia 2016

"Historia pszczół" Maja Lunde


Pszczoły to maleńkie i pracowite owady które od świtu do zmierzchu przelatują z kwiatka na kwiatek zbierając pyłek. Nie zdajemy sobie jednak sprawy jak ogromne znaczenie mają one dla całej populacji, a także dla ekosystemu. Pszczoły nie tylko robią miód. Robią coś znacznie ważniejszego - zapylają rośliny. Dzięki temu i ludzie i zwierzęta mają co jeść. A czy zastanawialiście się kiedyś jak wyglądałby świat w którym nie byłoby pszczół? Co by się stało gdyby wszystkie nagle wyginęły?

Anglia, rok 1852. William jest przyrodnikiem i cały czas marzy o karierze naukowca. Musi jednak skupić się na utrzymaniu licznej rodziny. Z powodu niepowodzeń mężczyzna popada w depresję. Odsuwa się od rodziny i całe dnie leży w łóżku coraz bardziej pogrążając się w melancholii. Niespodziewanie jednak rozmowa z synem Edmundem podnosi go na duchu i skłania do działania. William odnajduje w sobie pasję którą jest obserwowanie pszczół. Zamierza również skonstruować nowy, dużo bardziej funkcjonalny ul. Nie wie jednak, że równolegle nad tym samym projektem pracuje ktoś inny.
Stany Zjednoczone, rok 2007. George jest hodowcą pszczół. Od zawsze było to jego największą pasją. Zdaje sobie jednak sprawę, że wkrótce będzie musiał przekazać interes swojemu synowi Tomowi. Chłopak jednak ma inne plany i nie zamierza zajmować się pszczołami. Chce wyjechać z rodzinnej miejscowości i rozpocząć studia. Tymczasem w całych Stanach trwa kryzys - pszczoły zaczynają masowo wymierać. George ma jednak nadzieję, że jego hodowlę to ominie.
Chiny, rok 2098. W świecie pozbawionym pszczół Tao od rana do nocy pracuje nad ręcznym zapylaniem drzew owocowych. Jej praca jest niezwykle ciężka i żmudna. Cały świat opanował kryzys, ludzie cierpią głód i nawet ośmioletnie dzieci muszą pracować. Tao pragnie aby jej syn, We-Wen w przyszłości uniknął tego losu. Niespodziewanie jednak w skutek tragicznych wydarzeń chłopiec znika w tajemniczych okolicznościach. Kobieta narażając własne życie wyrusza w podróż, aby go odnaleźć.

„Historia pszczół” to książka niezwykła pod każdym względem. Napisana niezwykle lekko, intrygująco, ale przede wszystkim bardzo szczegółowo i skrupulatnie. Autorka z dużym zaangażowaniem podchodzi do tematu pszczół. Dzieli się z nami faktami z życia tych niesamowitych owadów, uświadamiając nam jak ogromne znaczenie mają one dla całego świata. Rzuca światło na globalną katastrofę i pokazuje nam jak mógłby wyglądać świat pozbawiony tych owadów.

"Bez pasji jesteśmy niczym."

Każdy z bohaterów zmaga się z innymi problemami. William wciąż goni za marzeniami, a pszczoły stają się jego wielką pasją. Mężczyzna chce zaimponować swojemu synowi, jednak nie jest to takie proste. Również dla Georga pszczoły są wszystkim. Pragnie aby jego syn w przyszłości poszedł w jego ślady. Nie baczy na to, że chłopak ma inne plany. Między nimi narasta konflikt, przez co coraz trudnej im się porozumieć. I w końcu Tao, która niespodziewanie traci dziecko. Dzięki matczynej miłości, sile i determinacji rusza w podróż aby odnaleźć syna i dowiedzieć się co mu się przytrafiło. Spoiwem wszystkich historii są właśnie pszczoły, które przewijają się przez całą książkę. I choć akcja rozgrywa się na trzech płaszczyznach czasowych, opowieści wszystkich bohaterów w pewnym momencie się ze sobą łączą.

Maja Lunde zabiera nas w podróż w przeszłość gdzie ludzie dopiero zaczęli badać pszczoły i ich zwyczaje. To tutaj znajdziemy najwięcej faktów i informacji o tych niezwykłych owadach. Wszystko jednak zostało opisane lekkim i przyjemnym w odbiorze językiem, tak by nie zanudzić czytelnika naukowym bełkotem. Później przenosimy się do kolejnego okresu, gdzie zaczęto hodować pszczoły i w pewnym sensie zaprzęgnięto je do pracy. Mowa tutaj również o CCD (Colony Collapse Disorder) czyli masowym  ginięciu pszczół, które powoli zaczyna rozprzestrzeniać się na cały świat. Coraz więcej pszczelarzy traci swoje pszczoły i nikt tak naprawdę nie wie co jest tego przyczyną. Na koniec wyruszamy w przyszłość do świata całkowicie pozbawionego pszczół. Kryzys gospodarczy i ekonomiczny dotyka wszystkie kraje na świecie. Giną kolejne gatunki zwierząt, ludzie zmagają się z głodem i nędzą. Zmuszeni są sami zapylać rośliny aby mieć co jeść. Świat powoli chyli się ku upadkowi. Wizja przerażająca, wstrząsająca, ale jakże realna i prawdziwa. I właśnie to jest najbardziej uderzające w tej historii. Ta realność, która aż bije po oczach.

O „Historii pszczół” można by napisać osobną książkę. To powieść tak wielowątkowa i tak przepełniona treścią, że aż wydaje się to nieprawdopodobne. Widać wyraźnie jak ogromne zaangażowanie autorka włożyła w jej stworzenie. Zdaję sobie jednak sprawę, że wielu czytelników odczuje nudę podczas czytania książki. Akcja płynie dość leniwie i spokojnie, a wszystko po to abyśmy mogli delektować się tekstem i wyciągnąć z niego jak najwięcej wartości. Nie brakuje tu jednak emocji. Autorka pisze tak aby zaintrygować, zaciekawić i głęboko poruszyć czytelnika. Wie jak budować napięcie i atmosferę, która w niektórych momentach choć wydaje się duszna, to jednak jest niezwykle hipnotyzująca i urzekająca. Nie można zapomnieć o pszczołach, które stanowią najważniejszy element całej książki. Ich historia perfekcyjnie łączy się z historią każdego z bohaterów, tworząc niesamowicie obrazową wizję świata, który powoli zmierza ku globalnej katastrofie.

Maja Lunde stworzyła niezwykle ujmująca opowieść o relacjach między rodzicami i dziećmi, o dążeniu do spełnienia swoich marzeń i pragnień oraz o pasji która nadaje życiu sens. Perfekcyjnie napisana, głęboko refleksyjna i absolutnie wyjątkowa. „Historia pszczół” to prawdziwy majstersztyk. Gorąco polecam!

Autor: Maja Lunde
Tytuł: Historia pszczół
Tytuł oryginału: Bienes historie
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 14 kwietnia 2016
Liczba stron: 514
Gatunek: literatura obyczajowa
MOJA OCENA: 9/10


Książkę do recenzji przekazało Wydawnictwo Literackie, za co bardzo dziękuję


wtorek, 15 marca 2016

"Podróże z owocem granatu" Sue Monk Kidd, Ann Kidd Taylor [PRZEDPREMIEROWO]


Wielu z nas w swoim życiu pisało pamiętniki. To najlepszy sposób na poradzenie sobie z niektórymi emocjami i rozterkami. „Podróże z owocem granatu” to pamiętnik w którym splatają się głosy matki i córki, stojących na rozdrożu życia. Czy uda im się odnaleźć właściwą drogę?

Sue zmaga się z kryzysem wieku średniego i właśnie jest w trakcie pisania swojej debiutanckiej książki „Sekretne życie pszczół”. Niestety dopada ją niemoc twórcza, przez co kobieta nie może uporać się z dokończeniem książki. Jej 22-letnia córka Ann ma złamane serce, coraz bardziej popada w depresję i ciężko jej odnaleźć życiowy cel. Matka i córka wyruszają w podróż do Grecji, Turcji i Francji. Wspólnie tworząc dziennik, który będzie zapisem więzi jaka je łączy.

Zwykle unikam wszelkich biografii, autobiografii lub prywatnych dzienników. Nie potrafię odnaleźć się w takiej książce i z reguły mam później problem z podzieleniem się swoimi wrażeniami po lekturze. Jednak dla Sue Monk Kidd zrobiłam wyjątek. Do tej pory czytałam dwie książki autorki, mianowicie: popularne „Sekretne życie pszczół” i „Opactwo świętego grzechu”. Oba tytuły zrobiły na mnie ogromne wrażenie, jednak „Sekretne życie pszczół” to książka która na długo pozostanie w moim sercu. Czytałam ją już dwa razy i jestem pewna, że jeszcze nie raz do niej wrócę. Wiedziałam, że „Podróże z owocem granatu” będą zupełnie inną książką, niż dotychczasowe powieści autorki. Po pierwsze dlatego, że jest to dziennik. A po drugie, dlatego, że została napisana w duecie z córką. To bardzo poruszająca, emocjonalna i osobista lektura, która pozwala czytelnikowi bliżej poznać postać Sue Monk Kidd i jej córki. Autorki dzielą się z nami swoimi przemyśleniami i wielokrotnie podczas czytania, możemy zauważyć jak ogromne znaczenie ma dla nich ta powieść.

Ciężko wyrazić mi swoje uczucia po lekturze tej książki. Miałam do niej dwa podejścia. Pierwsze zakończyło się fiaskiem. Przeczytałam pierwsze 30 stron i stwierdziłam, że nie jest to książka dla mnie. Parę dni temu zdecydowałam, że dam jej kolejną szansę. Za drugim podejściem było o wiele lepiej. Gdy wzięłam się za czytanie, ciężko było mi się od niej oderwać, a „Podróże z owocem granatu” nie tylko mnie zaskoczyły i zaintrygowały, ale również skłoniły do głębszych przemyśleń i refleksji. Trzeba zaznaczyć, że nie jest to łatwa lektura. Autorki poruszają wiele ważnych, trudnych, a czasami nawet dość kontrowersyjnych tematów. Nie boją się jednak wyrażać swoich poglądów i z wielkim zaangażowaniem oraz poświęceniem dzielą się z czytelnikiem odrobiną swoich rozważań. A robią to w niezwykły sposób. Uderzają trafnością spostrzeżeń, mądrością i wrażliwością. Pięknie wyrażają swoje emocje i uczucia, a my mamy okazję ujrzeć jak ogromna więź je łączy. I choć czasami ciężko im się porozumieć, to jednak widzimy jak wiele znaczą dla nich wspólne podróże i czas spędzony razem.

Istotną kwestią w całej książce jest postać Marii i Czarnej Madonny. I dla Ann i dla Sue stanowi ona pewien element i wyznacznik w życiu. Dla Sue, Maria jest główną ikoną oddania, symbolem boskiej kobiecości i muzą. Autorka wiele razy do niej wraca i widać jak wiele postać Marii dla niej znaczy. Można by nawet powiedzieć, że w pewnym sensie była dla niej inspiracją do napisania powieści „Sekretne życie pszczół”. Kto czytał, wie, że Czarna Madonna pojawia się tam bardzo często. Również dla Ann postać Marii jest bardzo ważna i wielokrotnie zaznacza to w swojej książce. Jednak dla niej kolejnymi ważnymi postaciami są Atena i Joanna d’Arc. To dzięki nim, Ann odnajduje swój życiowy cel, a także wiarę w siebie i swoje możliwości. Udaje się jej też pokonać depresję i uleczyć złamane serce. Sue natomiast zmaga się z kryzysem wieku średniego. Powoli wkracza w okres przekwitania, co nie jest dla niej łatwe. Staje się Starą kobietą, jak sama mówi o sobie. Jest to dla niej rozpoczęcie kolejnego rozdziału w życiu, a jej największym marzeniem jest zostanie powieściopisarką.

„Podróże z owocem granatu” to niesamowity zapis wędrówki dwóch kobiet - dojrzałej i dorastającej. Wędrówki w głąb samych siebie w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące je pytania i nowej życiowej drogi. To również niezwykła opowieść o podróżach, o pięknej i malowniczej Gracji, Turcji i Francji. Autorki zwiedzają te zakątki świata i dzielą się z nami swoimi spostrzeżeniami. Pięknie opisują widziane krajobrazy i zabytki. Widać, że największe znaczenie ma dla nich Grecja, bo odwiedzają ją dwukrotnie. W całej książce pełno nawiązań do mitów i greckich bóstw, a Sue i Ann są niczym współczesne Demeter i Persefona. W niezwykły sposób wplatają mity w swoją historię, sprawiając, że staje się ona dużo bardziej intrygująca i magiczna.

„Podróże z owocem granatu” to książka która bardzo mnie poruszyła. I choć na początku nie mogłam się do niej przekonać, cieszę się, że dałam jej szansę. To wyjątkowa i bardzo osobista lektura, pełna znaczeń, snów i symboli. Niezwykle prawdziwa, refleksyjna i mądra. Przepełniona prawdziwymi emocjami i przeżyciami, które trafiają głęboko do serca i na długo tam pozostają. Sue Monk Kidd po raz kolejny pokazała, że jest mistrzynią pióra, a jej córka Ann Kidd Taylor to bardzo obiecująca pisarka. Ich wspólna książka to prawdziwy majstersztyk i piękny obraz pogłębiającej się więzi między matką a córką. To również opowieść o poszukaniu swojej kobiecości, odkrywaniu celu w życiu i dążeniu do realizacji swoich marzeń. Gorąco polecam!

Autor: Sue Monk Kidd, Ann Kidd Taylor
Tytuł: Podróże z owocem granatu
Tytuł oryginału: Traveling with Pomegranates
Wydawnictwo: Literackie
Data premiery: 17 marca 2016
Liczba stron: 308
Gatunek: autobiografia/pamiętnik
MOJA OCENA: 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu


czwartek, 3 grudnia 2015

Bajkowy Zakątek: "Żabek i Ropuch. Przyjaźń" Arnold Lobel


Przyjaciel jest jak skarb. Wiemy że możemy na nim polegać i że zawsze, czy to w dzień czy w nocy, możemy zwrócić się do niego o pomoc. On nas nie ocenia, nie szufladkuje, po prostu jest.

Poznajcie dwójkę wspaniałych przyjaciół – Żabka i Ropucha. Jesteście ciekawi co robią i jak upływa im czas? Zajrzyjcie do książeczki Arnolda Lobela i przekonajcie się, że nawet płazy mogą mieć ciekawe i zabawne życie.

Żabek i Ropuch to dwa odmienne charaktery. Ropuch jest leniwy, zrzędliwy i uparty. Żabek natomiast jest odważny, energiczny i wesoły. Oboje jednak świetnie się ze sobą dogadują i z przyjemnością spędzają ze sobą czas. Są dla siebie prawdziwymi, oddanymi i czułymi przyjaciółmi. Zawsze chętnie służą sobie pomocą i zrobią wszystko by uszczęśliwić przyjaciela. Lubią swoje towarzystwo i pomimo różnicy charakterów, świetnie się uzupełniają. Jak przystało na prawdziwych przyjaciół, wszystko robią razem. Spacerują, odpoczywają, bawią się, a nawet szukają zagubionego guzika. Zajęć mają mnóstwo i na pewno się nie nudzą, a każde z nich, to wspaniała i niezapomniana przygoda.


Książeczka Arnolda Lobela, to pięć krótkich opowiadań ukazujących perypetie naszych małych bohaterów. Żabek i Ropuch to postacie których właściwie nie sposób nie polubić. Ich przygody, choć są zwyczajne, to jednak ukazują nam jak ważna jest przyjaźń i druga osoba, na której zawsze możemy polegać. Każde opowiadanie zawiera w sobie morał i szczęśliwe zakończenie. Ważną kwestią są również duże i czytelne litery, dzięki czemu książeczka będzie idealnym rozwiązaniem dla dzieci które dopiero uczą się czytać. Tekst jest prosty, a zdania krótkie, co na pewno będzie dużym ułatwieniem.

Warto też wspomnieć o oryginalnych ilustracjach, które są autorstwa samego Artura Lobela. Proste, wyraziste, w stonowanych barwach, ale za to niezwykle urzekające i urocze. „Żabek i Ropuch. Przyjaźń” to wspaniała i pięknie wydana książka przetłumaczona przez Wojciecha Manna. To klasyk literatury dziecięcej, który naprawdę warto znać. Ja jestem zachwycona, z resztą tak samo jak mój synek, który od samego początku bardzo polubił Żabka i Ropucha i ich niezwykłe przygody.


Książeczka Arnolda Lobela, to obraz prawdziwej przyjaźni. Autor pokazuje jak należy traktować przyjaciela – szanować go, dbać o niego, troszczyć się i wspierać w każdej sytuacji. Czy to w zabawie, czy to w chorobie, ważne aby być obok. Czasem wystarczy nawet sama obecność drugiej osoby, aby nie czuć się samotnym. „Żabek i Ropuch. Przyjaźń” to prosta, ale niezwykle wartościowa książeczka. Warto zwrócić uwagę na ten wyjątkowy tytuł i dać mu szansę. Jestem pewna że, wiele dzieci polubi sympatycznych i zabawnych bohaterów książki. Żabek i Ropuch zadbają o to, aby wasze pociechy nie miały czasu na nudę, jak również wyniosły z każdej bajki ważne i cenne lekcje. Polecam!

Autor: Arnold Lobel
Tłumaczenie: Wojciech Mann
Tytuł: Żabek i Ropuch. Przyjaźń
Tytuł oryginału: Frog and Toad are Friends
Seria: Żabek i Ropuch
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 68
Wiek: 3+
MOJA OCENA: 8/10


Za możliwość przeczytania książeczki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu


środa, 17 czerwca 2015

"Sekretne życie pszczół" Sue Monk Kidd

Wydawnictwo: Literackie
Tytuł oryginału: The Secret Life of Bees
Data wydania: 19 marca 2015
Liczba stron: 352


Rok 1964. Okres naznaczony rasizmem i bezmyślnym okrucieństwem. Jednak gdzieś tam żyje i mieszka smutna dziewczynka, która pragnie odrobiny miłości i akceptacji. Dziewczynka, która wyrusza w podróż, by odszukać to, czego najbardziej pragnie. Podróż pachnącą miodem, mrożoną herbatą i rozgrzaną słońcem kwiecistą pasieką, pełną bzyczenia i śpiewu pszczół.

"Królowa jest matką wszystkich pszczół w ulu i wszystko od niej zależy. Bez względu na to, na czym polega ich praca, wiedzą że królowa jest ich matką. Matką tysięcy." *str. 175

Lily to samotna, zagubiona i pokrzywdzona przez los, czternastoletnia dziewczynka. Gdy była mała w tragicznych okolicznościach straciła matkę. Od tamtego czasu żyje z poczuciem winy, podejrzewając, że sama przyczyniła się do śmierci matki. Teraz wychowuje ją zimny, surowy i agresywny ojciec. Traktuje ją wręcz jak powietrze i na każdym kroku pokazuje jej, jak mało dla niej znaczy. Lily jest zrozpaczona, a brak czułości i zainteresowania ze strony ojca, sprawiają że dziewczynka cierpi coraz bardziej. Jedyną przychylną i okazującą jej czułość osobą, jest czarnoskóra służąca, Rosaleen. W ciągu jednego dnia, za sprawą nieszczęśliwego splotu wydarzeń, życie Lily i Rosaleen, zmienia się diametralnie. Podczas wyprawy do miasta, czarnoskóra Rosaleen zostaje aresztowana, a Lily po powrocie do domu, musi zmierzyć się z gniewem ojca. To wtedy podejmuje decyzje o ucieczce. Dzięki swojemu sprytowi udaje jej się uwolnić Rosaleen i tak zaczyna się ich wędrówka w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca na ziemi. Los prowadzi je do malowniczego Tiburonu, małego miasteczka w Karolinie Północnej, gdzie schronienia udzielają im trzy czarnoskóre kobiety pracujące jako pszczelarki. Czy w końcu uda im się odnaleźć szczęście i akceptację? Czy Lily pogodzi się z przeszłością? Jak potoczą się ich losy? 

"Sekretne życie pszczół" to piękna i niezwykle barwna opowieść o poszukiwaniu ciepła i akceptacji. Sue Monk Kidd zabiera nas w podróż do Tiburonu, a ściśle mówiąc, do różowego domu, który zamieszkują trzy czarnoskóre siostry. O nic nie pytając, udzielają dachu nad głową Lily i Rosaleen, do czasu, aż te uporządkują swoje sprawy. Obie starają się ukryć prawdę, o tym co tak naprawdę się wydarzyło i co sprowadziło je do ich domu. Choć najstarsza z sióstr August, zdaje sobie sprawę że Lily ukrywa jakiś sekret, w żaden sposób nie daje tego po sobie poznać. W spokoju czeka, aż dziewczynka otworzy się na tyle, by móc podzielić się z nią swoimi tajemnicami. Nie będzie to jednak proste, zwłaszcza że Lily sama, musi się najpierw uporać z bolesną przeszłością. August decyduje się przyuczyć dziewczynkę do zawodu pszczelarki, na co ta przystaje z wielką ochotą. Tam, pośród zapachu miodu, pośród bzyczenia pszczół i szumu drzew, dziewczynka odnajdzie szczęście i zrozumienie, którego tak bardzo potrzebowała.

"Jeśli czegoś od kogoś potrzebujesz, musisz dać tej osobie szansę na to, żeby ci tę rzecz sama ofiarowała." *str. 342

 

Sue Monk Kidd zabiera nas w niezwykle barwną i zapierającą dech w piersiach, przygodę. Autorka posługuje się lekkim i prostym językiem, co sprawia że książkę czyta się wyjątkowo szybko i przyjemnie. Byłam oczarowana pięknymi opisami przyrody i otoczenia. Byłam jak zahipnotyzowana i po prostu dałam się porwać tej niewiarygodnej historii. Czytałam i czytałam i po prostu nie mogłam przestać. Wciągnęłam się w wir wydarzeń i nawet zmęczenie, spowodowane długim czytaniem, nie było w stanie odciągnąć mnie od lektury. Czułam ten cudowny smak i zapach miodu, słyszałam bzyczenie pszczół, podziwiałam bogactwo przyrody, tchnęłam je wszystkimi zmysłami i wciąż było mi mało. Autorka czaruje słowem i nie da się temu zaprzeczyć. "Sekretne życie pszczół" to najlepszy dowód tego, że Sue Monk Kidd jest mistrzynią w swoim fachu.

Autorka w swojej książce porusza również temat rasizmu. Jako że są to lata 60 XX wieku, nie ma się co dziwić że rasizm i dyskryminacja była na porządku dziennym. Jednak przyglądając się temu wszystkiemu z boku, aż się nie chce wierzyć, że ludzie posiadali w sobie tyle nienawiści i pogardy, dla kogoś kto różnił się kolorem skóry. "Kolorowi" nie byli akceptowani w społeczeństwie, byli uważani za gorszych i na każdym kroku spotykali się z agresją i nieżyczliwością.

"(…) kiedy nadchodzi pora śmierci, trzeba umrzeć, a kiedy nadchodzi pora życia, trzeba żyć. Nie udawać, że się żyje, ale żyć pełną piersią i nie bać się życia." *str. 246 

"Sekretne życie pszczół" Sue Monk Kidd, to ciepła i budująca historia o kobiecej przyjaźni, o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi i wewnętrznego spokoju. To również opowieść o tym, jak wielki trud trzeba włożyć, by pogodzić się z przeszłością i zaakceptować ją. Spróbować z nią żyć i przestać się nią zadręczać. "Sekretne życie pszczół" to słodko-gorzka historia, która rozgrzewa serce i zmusza do refleksji. Jestem pewna że pozostanie w mojej pamięci na bardzo długo. Was  natomiast zachęcam do sięgnięcia po tą wyjątkową powieść. Jestem pewna że się nie zawiedziecie.

*Książka bierze udział w wyzwaniach: 52 książki, Grunt To Okładka, Okładkowe Love 


MOJA OCENA:
8 / 10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Literackiemu

sobota, 13 czerwca 2015

"Lepsze życie" Anna Gavalda

Wydawnictwo: Literackie
Tytuł oryginału: La Vie en mieux
Data wydania: 6 maja 2015
Liczba stron: 272


Każdy człowiek pragnie, by jego życie było lepsze. Dążymy do tego by coś zmienić, by w końcu czuć, że osiągnęliśmy to, co zaplanowaliśmy. Jednak nie zawsze jest to łatwe, zwłaszcza gdy cały czas, coś staje nam na drodze. Anna Gavalda w swojej najnowszej książce, pokazuje że czasem jedna maleńka rzecz, lub inny człowiek, mogą sprawić że zechcemy przewartościować swoje życie...

"Jeżeli rzeczywiście zależy ci na czymś w życiu, no cóż, rób, co tylko możesz, żeby tego nie stracić." *str. 61

Mathilde ma 24 lata i udaje, że studiuje. Tak naprawdę świetnie się bawi. Pracuje, imprezuje i ogólnie korzysta z życia do oporu. Któregoś dnia gubi torebkę, w której znajduje się koperta, z dość pokaźną ilością pieniędzy. Jakby tego było mało, są to pieniądze jej współlokatorek. Dziewczyna jest załamana i sama nie wie, jak uda się jej wybrnąć z tej przykrej sytuacji. Jednak jak się okazuje, znajduje się ktoś, kto zwraca jej torebkę, razem z całą zawartością. Ta sytuacja, oraz mężczyzna który oddaje zgubę, sprawiają że Mathilde decyduje się na zmiany. 
Yann ma 27 lat, studiuje, a przy okazji pracuje w sklepie ze sprzętem elektronicznym. Razem ze swoją dziewczyną, Melanie, wynajmuje mieszkanie. Wydawać by się mogło że ich związek jest doskonały, jednak chłopak zauważa że do jego życia zaczyna wdzierać się rutyna. Pewnego dnia, pomaga swoim sąsiadom, którzy zapraszają go do swojego domu. Tam poznaje Isaaca i jego piękną żonę Alice, która od samego początku wywarła na nim ogromne wrażenie. Opowieści mężczyzny sprawiają że Yann, zaczyna zauważać że jego życie, oraz związek z ukochaną kobietą, wcale nie są takie idealne, jak na początku sądził. Postanawia zacząć działać i w końcu odnaleźć prawdziwy sens w swoim życiu. 

Książka "Lepsze życie" Anny Gavaldy została podzielona na dwa oddzielne rozdziały. Tak naprawdę są to dwie, różne historie, opowiadające o innych ludziach i innych sytuacjach. Każdy z bohaterów, żyje z dnia na dzień, jednak oboje zaczynają zauważać, że czegoś im brakuje. Z pozoru nic nie znaczące sytuacje, sprawiają że, decydują się na zmiany. Czy im się uda? Jakie kroki podejmą? 

"To, co najbardziej poruszające, nigdy nie rzuca się w oczy - wzrok sam to odnajduje, a reszta... Reszta jest mniej istotna." *str. 188

Opowieść Mathilde, jest napisana w bardzo chaotyczny sposób, przez co bardzo ciężko wgryźć się w tekst. Zdania są krótkie, pozbawione szczegółów, z dość dużą ilością wulgaryzmów. Bohaterka sprawia wrażenie rozpuszczonej nastolatki, a jej zachowanie jest wręcz niedorzeczne. Od samego początku mnie irytowała, przez co wielokrotnie miałam ochotę, rzucić książką w kąt. Cała historia jak dla mnie jest niedopracowana i nieprzemyślana, do tego zdaje się być płytka i właściwie nie ma żadnego sensu. Zakończenie również nie wypada dobrze, a wręcz przeciwnie, wprowadza tylko jeszcze większy chaos i mętlik. Urywa się nagle, a czytelnik sam musi dopowiedzieć sobie resztę. 

Historia Yanna, trochę ratuje książkę, choć jak dla mnie również pozostawia wiele do życzenia. Ciągłe utyskiwania i narzekania bohatera, mogą denerwować i dekoncentrować. Choć napisana jest dużo bardziej zrozumiałym językiem, to i tak miałam problem z odnalezieniem się w tej historii. Zakończenie, w tym przypadku, wypada trochę lepiej, ale i tak pozostawiło zbyt dużo pytań i niewiadomych. Podsumowując, bohaterowie tych krótkich opowieści są niedojrzali, naiwni i sprawiają wrażenie, jakby w ogóle nie mieli pojęcia o rzeczywistości jaka ich otacza. Tak jakby po prostu, urwali się z innej planety.


"Nadchodzi moment, kiedy trzeba sprowokować przeznaczenie. Sprowokować w sensie: rzucić mu wyzwanie." *str. 215

"Lepsze życie" to książka dziwna i poplątana. Choć czyta się ją szybko, to niestety niezbyt przyjemnie. Mimo to pozostawia pewien pozytywny wydźwięk. Chwilę, kiedy zastanawiamy się nad swoim życiem i nad jego sensem. Moment, który pcha nas do działania i do zmian. Szkoda tylko, że wykonanie pozostawia wiele do życzenia, a sens i zamierzenie autorki, giną w ogólnym chaosie i bezładzie. Oczekiwałam lekkiej i emocjonującej historii, a otrzymałam przeciętną opowieść o dwójce młodych ludzi, którzy sami tak naprawdę, nie wiedzieli czego chcą. Książka pozostawiła we mnie ogromny niedosyt i rozgoryczenie, a gdy przewróciłam ostatnią stronę, odczułam ulgę, że to już koniec.

*Książka bierze udział w wyzwaniach: 52 książki


MOJA OCENA:
4 / 10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Literackiemu

czwartek, 26 marca 2015

"Clariel" Garth Nix [PREMIEROWO]

Wydawnictwo: Literackie
Tytuł oryginału: Clariel
Cykl: Stare Królestwo (tom 4)
Data wydania: 20 listopada 2014
Liczna stron: 488


Znów wyruszamy w magiczną podróż. Podróż pełną niebezpieczeństw i tajemnic. Tym razem przenosimy się 600 lat wstecz, do Belisaere, czyli stolicy Starego Królestwa. Złapcie wiatr w żagle i ruszajcie w nieznane!

Clariel to typowa samotniczka, najlepiej czuje się w lesie w otoczeniu drzew i dzikiej przyrody. Pochodzi z rodziny złotników, a jednocześnie jest spokrewniona z Abhorsenem, słynnym nekromantą. Do tego posiada dar trudnego do opanowania gniewu, który daje jej nadludzką siłę. Mieszka razem z rodzicami w małym miasteczku Estwael. Nie wyobraża sobie by mogła wieść inne życie. Jej marzenie to zostać Pogranicznikiem i żyć w Wielkim Lesie. Niestety musi porzucić swoje dotychczasowe plany i przeprowadzić się z rodzicami do stolicy Starego Królestwa – Belisaere. Tam zaczyna uczęszczać do Akademii, gdzie ma się nauczyć wszystkiego co niezbędne w życiu arystokratycznych elit. Clariel jest jednak uparta i nie zamierza robić tego, co wymagają od niej rodzice. Jej cel, to uciec z miasta i wrócić do Wielkiego Lasu. Za namową nauczyciela magii, dołącza do grupy spiskowców, walczącej z demonami. Wszystko się zmienia gdy staje do walki z pewną istotą Wolnej Magii. Od tego czasu życie Clariel ulega gwałtownej zmianie. Będzie musiała podjąć ryzykowaną walkę, od której będą zależeć losy całego Królestwa.

Akcja „Clariel” toczy się 600 lat przed narodzinami Sabriel, bohaterki pierwszego tomu serii o Starym Królestwie. Nie mogę powiedzieć że była to zła książka, jednak liczyłam na coś więcej, zwłaszcza że cała trylogia bardzo mi się podobała i wywołała we mnie naprawdę wiele emocji. Niestety w tej części tego zabrakło. Owszem były chwile że siedziałam jak na szpilkach, ale były też momenty które dłużyły się w nieskończoność. Niektóre wątki nie zostały rozwinięte, a autor porzucał je by rozpocząć kolejne. W końcu powstał z tego jeden wielki chaos, przez co po prostu nie mogłam się skupić na czytaniu. Brakowało mi tutaj wartkiej i szybkiej akcji, emocji które wbijają w fotel, a przede wszystkim magii. Po przeczytaniu całej trylogii, miałam nadzieję że i ta część okaże się równie magiczna. Do tego zabrakło mi Abhorsenów i ich dzwonków, nakładania więzów na Zmarłych i wchodzenia w Śmierć. Również główna bohaterka jakoś nie za bardzo przypadła mi do gustu. Od samego początku mnie irytowała, a jej ciągłe zawodzenie że chce z powrotem wrócić do Wielkiego Lasu działało mi na nerwy. Z drugiej strony Clariel posiadała w sobie niesamowity hart ducha i wolę walki, niewyobrażalną siłę i moc, o której tak naprawdę wcale nie miała pojęcia. Pomimo nie za dobrego pierwszego wrażenia jakie na mnie wywarła, później było trochę lepiej. W końcu udało mi się ją polubić i zaczęłam z wielkim zapałem śledzić przebieg wydarzeń.

Książka na początku bardzo mi się dłużyła, a akcja zaczyna tak naprawdę przyspieszać dopiero od połowy książki. W końcu zaczyna się coś dziać, pojawia się magia i magiczne stworzenia. Jest i mój ulubieniec Mogget, dość osobliwy kot, który wcale nie jest kotem. Pojawiają się również istoty Wolnej Magii, które od samego początku, gdy tylko zetknęłam się z serią o Starym Królestwie, bardzo mnie intrygowały. Trochę żałuję że autor w poprzednich częściach nie rozwinął wątków z nimi związanych, ale na szczęście „Clariel” pod tym względem całkowicie sprostała moim oczekiwaniom.

To co cechuje książki Gartha Nixa i całą serię o Starym Królestwie, to niepowtarzalny mroczny klimat. Tajemnicze stworzenia, magia i świetnie wykreowane postacie. Trzeba przyznać że autor ma niesamowitą wyobraźnię i pomysły, które w mistrzowski sposób potrafi przenieść na papier. Podczas czytania przenosimy się na kartki powieści, obserwujemy wydarzenia z boku i przeżywamy je razem z bohaterami, a wydarzenia chłoniemy całym sobą i wciąż nam mało.

Seria o Starym Królestwie zawładnęła moją duszą. Porwała mnie w magiczną podróż, pełną niebezpieczeństw i tajemnic. Sprawiła, że na chwile oderwałam się od ziemi, a moja wyobraźnia zaczęła działać na najwyższych obrotach. Pomimo iż „Clariel” nie do końca przypadła mi do gustu, to i tak uważam że jest to całkiem niezły dodatek do serii. Książki Gartha Nixa to fantastyka na najwyższym poziomie i jestem pewna że każdy z was znajdzie tutaj coś dla siebie. Pozostaje mi tylko polecić wam całą trylogię i przenieść się do tego cudownego i mrocznego świata. Pozwólcie rozwijać się wyobraźni!

*Książka bierze udział w wyzwaniach: 52 książki, Czytam Opasłe Tomiska, Okładkowe Love
 

MOJA OCENA:
  7/ 10


SERIA O STARYM KRÓLESTWIE:
 Sabriel | Lirael | Abhorsen | Clariel


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Literackiemu


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka