Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 sierpnia 2016

Bajkowy Zakątek: "Poczytaj mi, mamo. Księga pierwsza"


Książeczki z serii „Poczytaj mi, mamo” chyba na zawsze pozostaną w moim sercu. Któż z nas ich nie kolekcjonował? Z ogromnym sentymentem wspominam czas mojego dzieciństwa, zwłaszcza, że książki towarzyszyły mi od najmłodszych lat. Teraz czytam razem ze swoim dzieckiem, a dzięki nowemu wydaniu książeczek z serii „Poczytaj mi, mamo” miałam okazję nie tylko udać się w niezapomnianą podróż w przeszłość, ale także pokazać synkowi bajki które umilały mi dzieciństwo.

Księga pierwsza to zbiór dziesięciu opowiadań, których bohaterami są ludzie, jak i zwierzęta. Znajdziemy tu takie perełki jak chociażby „Daktyle” Danuty Wawiłow, „Noc kota Filemona” oraz inne bajki z tej serii autorstwa Sławomira Grabowskiego i Marka Nejmana lub chociażby bajkę „Kolczatek” Heleny Bechlerowej. Niektóre bajki są bardzo realistyczne, dzięki czemu dzieci mogą identyfikować się z ich bohaterami. Opowiadają o przyjaźni, o dziecięcej wyobraźni i marzeniach. Inne historyjki zaś przenoszą dzieci w świat wymyślony przez autorów, w świat magiczny i zaczarowany, gdzie koty mówią, a fontanny ożywają.


Bajki pobudzają wyobraźnię i ciekawość, zachęcają do wspólnego czytania i poznawania losów bohaterów. Wybór jest ogromny, więc każdy mały czytelnik na pewno znajdzie tutaj coś dla siebie. Mi największą radość sprawiła opowieść Joanny Papuzińskiej „Agnieszka opowiada bajkę”. Była to jedna z moich ulubionych książeczek w dzieciństwie, dlatego wspaniale było znów powrócić do tamtych czasów i po raz kolejny zaczytać się w tej uroczej historyjce. Również mój synek uległ urokowi serii „Poczytaj mi, mamo” i z wielkim zapałem poznawał kolejne bajki. Jako, że pierwszy raz książeczki te były wydawane w latach dziewięćdziesiątych, ich język jest dość „staromodny”. Nie tyczy się to wszystkich opowieści, ale w niektórych znajdziemy zwroty, bądź słowa których w czasach współczesnych używa się dość rzadko. Cieszę się jednak, że bajki zostały wydane w wersjach oryginalnych, bo dzięki temu nie straciły swojego uroku i czaru. I nawet pomimo tego języka, są to ponadczasowe historie którymi warto dzielić się z naszymi dziećmi.

Od strony graficznej książka przedstawia się równie wspaniale. Tak jak pisałam wyżej, wszystkie bajki zostały wydane tak jak kiedyś, więc i ilustracje zostały te same. Każda z bajek wyróżnia się czymś innym. Jedne są bardziej kolorowe, a inne mniej, jednak każda z nich jest na swój sposób niepowtarzalna i wyjątkowa. Znajdziemy tu prace takich rysowników jak chociażby Zdzisław Witwicki, który stworzył wizerunek krasnala Hałabały i wróbelka Elemelka, lub Julitty Karwowskiej-Wnuczak dzięki której powstał Kot Filemon i Bonifacy.


Grzechem byłoby nie wspomnieć o niesamowicie pięknym wydaniu książki. Gruba, twarda i solidna oprawa, do tego piękne kolory i eleganckie wnętrze, stanowią wyjątkową oprawę dla wyjątkowych bajek. Z czystym sercem polecam nie tylko dzieciom w każdym wieku, ale i rodzicom. Książka dostarczy wiele radości, uśmiechów i pięknych wspomnień do których warto wracać i je pielęgnować. Gorąco polecam i zachęcam do lektury!

Tekst: Helena Bechlerowa, Sławomir Grabowski, Marek Nejman, Joanna Papuzińska, Janina Porazińska, Danuta Wawiłow
Ilustracje: Elżbieta Gaudasińska, Julitta Karwowska-Wnuczak, Edward Lutczyn, Maria Orłowska-Gabryś, Danuta Przymanowska-Boniuk, Zbigniew Rychlicki, Anna Stylo-Ginter, Zdzisław Witwicki
Tytuł: Poczytaj mi, mamo. Księga pierwsza
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Cykl: Poczytaj mi, mamo (tom 1)
Seria: Z Biblioteki Wydawnictwa Nasza Księgarnia 
Liczba stron: 280
Rok wydania: 2010
Wiek: 3+
MOJA OCENA: 10/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni BookMaster.com.pl


środa, 10 sierpnia 2016

"W ogień" Ewa Seno


„Zasada numer jeden (…) żyj zawsze chwilą obecną. Bez względu na to, co zrobisz, jutro i tak nadejdzie, nie warto więc przejmować się nim już dzisiaj.”

Em jest typem dziewczyny, która nie przejmuje się ani wyglądem, ani zachowaniem. Ma najlepszą przyjaciółkę Emmę z którą przyjaźni się aż od przedszkola. Dziewczyny są nierozłączne, a Em stara się bronić swoją przyjaciółkę jak tylko może. Po śmierci ojca Em zostaje zmuszona przez swoją apodyktyczną matkę do wyjazdu za ocean. Nie spodziewa się jednak, że w tym czasie Emma będzie przeżywać prawdziwy koszmar, który niestety skończy się tragedią. Zrozpaczona Em wraca do rodzinnego miasteczka z zamiarem pomszczenia śmierci swojej przyjaciółki. Pomaga jej w tym pewien diabeł który proponuje jej zawarcie kontraktu – w zamian za jej duszę, będzie miała okazję dokonać zemsty. Dziewczyna bardzo się waha, jednak górę nad zdrowym rozsądkiem biorą emocje. Gdzie ją to zaprowadzi? Czy podjęcie współpracy z diabłem okaże się dobrym posunięciem? Jakie będą konsekwencje jej decyzji?

„W ogień” Ewy Seno to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Nie liczyłam na wielkie emocje, jednak pomimo tego miałam nadzieję, że historia zawarta na kartkach książki okaże się ciekawa i fascynująca na tyle bym nie mogła odłożyć jej na bok. Niestety rozczarowałam się. Książka zapowiadała się naprawdę dobrze, zwłaszcza, że początek bardzo mnie zaintrygował. Liczyłam, że reszta książki będzie podobna, jednak w miarę jak w głównej bohaterce dokonywała się przemiana, tym bardziej książka stawała się absurdalna i po prostu niedorzeczna. Zauważyłam tutaj dość duże podobieństwa do serii „Ja diablica”. Nie wiem czy autorka inspirowała się tamtymi książkami, jednak „W ogień” wypada dość mizernie na tle powieści Katarzyny Bereniki Miszczuk.

Temat aniołów, demonów czy diabłów jest tematem dość powszechnym w literaturze, nie ma się co dziwić, że gdy pojawiają się takie książki są do siebie bardzo podobne pod względem fabularnym, ale i tematycznym. Ciężko wymyślić coś, czego jeszcze nie było, a co zarazem będzie nietypowe, nietuzinkowe, nowatorskie i nowoczesne. Książka Ewy Seno jest dość schematyczna, nie trudno więc domyślić się co wydarzy się dalej. To dość kłopotliwe, bo tak naprawdę nie możemy się spodziewać żadnego elementu zaskoczenia i nietypowych zwrotów akcji. Dużym plusem jednak jest lekki język jakim posługuje się autorka. Dzięki temu książkę czyta się w miarę szybko, więc w ostatecznym rozrachunku można przebrnąć przez nią bardzo szybko i z ulgą odłożyć na bok.

Kolejną kwestią są bohaterowie książki. Przede wszystkim raziły mnie imiona głównych bohaterek. Emma i Emily to dość podobne imiona, zwłaszcza, że w tekście imię Emily zostaje skrócone na Em. Może to powodować pewną dezorientację, zwłaszcza na początku który jak dla mnie był dość chaotyczny. Podobnie ma się sprawa z charakterystyką postaci. Właściwie nie wyróżniają się niczym szczególnym. Em to dość naiwna i lekkomyślna osoba, taka która najpierw coś robi, a dopiero potem myśli. Zaś Michael to typowy macho i twardziel, zimny i bezwzględny, taki którego raczej ciężko polubić. Ani on, ani Emily nie wzbudzili mojej sympatii. Inaczej ma się jednak sprawa z Nathanielem, który choć był czarnym charakterem to jak dla mnie jest najbardziej pozytywną i realistyczną postacią w całej historii.

Autorka w swojej książce podpierała się typowymi wierzeniami religii chrześcijańskiej. Mamy tu podział na niebo i piekło, na istoty boskie i te strącone w otchłań, jest więc i Szatan i Bóg. Em została ukazana jako osoba wierząca, jednak jej szybka decyzja odnośnie przejścia na „ciemną stronę mocy” wydaje się mało prawdopodobna, co dość mocno razi w oczy. Wydaje mi się, że powinny kierować nią jakieś wątpliwości i dylematy, tymczasem dziewczyna praktycznie od razu decyduje się podpisać kontrakt z diabłem.

Podsumowując „W ogień” to dość słaba książka, jednak jestem pewna, że znajdzie swoich zwolenników, zwłaszcza wśród młodszych czytelników. Dla mnie książka jest po prostu schematyczna i banalna, nie oczarowała mnie niczym i nie zaskoczyła, a nie tego spodziewałam się po tej powieści. Jednak pomimo tego rozczarowania sięgnę po kontynuację, gdyż jestem ciekawa jak dalej potoczą się losy bohaterów, poza tym mam cichą nadzieję, że tym razem Ewa Seno czymś mnie zaskoczy.

Autor: Ewa Seno
Tytuł: W ogień
Cykl: Kontrakt (tom 1)
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 7 lipca 2016
Liczba stron: 344
Gatunek: fantastyka
MOJA OCENA: 4/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Feeria Young


poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Bajkowy Zakątek: "Szopięta" Ewa Kozyra-Pawlak


Ewa Kozyra-Pawlak zdobyła moje i nie tylko moje serce, książeczką „Liczypieski”. Mój szkrab do dziś darzy ją szczególną sympatią. Nic więc dziwnego, że i „Szopięta” zyskały jego uznanie. Autorka po raz kolejny oddaje w ręce małych czytelników i ich rodziców, wyjątkową książeczkę. Mianowicie – książeczkę-wyszywankę. Tym razem jednak nie będzie o kocim życiu i psim żywocie, tym razem będzie to opowieść o rodzinie.

W pewnym lesie mieszkała sobie rodzina szopów praczy: Pani Szop, Pan Szop i ich dzieci: Szopięta. Szopy, jak to szopy pracze ciągle piorą, zwłaszcza, że ich dzieci uwielbiają się brudzić. Tak więc rodzicie nie robią nic tylko piorą i sprzątają. Tak pochłaniają ich obowiązki domowe, że nie mają czasu na zabawę ze swoimi pociechami. Pewnego dnia w pobliżu ich domu pojawia się lisica, która nie ma czystych intencji. Porywa małe szopięta, chcąc aby te sprzątały jej norę. Pan i Pani Szop gdy w końcu odrywają się od prania i sprzątania zauważają, że ich dzieci zniknęły...


Zdradzę tylko, że książeczka kończy się szczęśliwie. Jest to nie tylko dobra lekcja dla rodziców Szopów, ale też dla każdego z nas. Czas który spędzamy z naszymi dziećmi jest cenny. Porządki, pranie czy prasowanie też są ważne, ale musimy pamiętać, aby w natłoku obowiązków nie zapomnieć o rzeczach ważniejszych. Zwłaszcza gdy dzieci proszą nas o wspólną zabawę, warto poświęcić im te kilka chwil. W końcu brudne pranie nie ucieknie i zawsze znajdzie się czas aby je wyprać. Jak nie teraz, to później. Dzieciństwo jednak przemija, a każda chwila spędzona z dzieckiem jest na wagę złota. Pamiętajmy o tym.

„Szopięta” to bardzo optymistyczna i ciepła opowieść o rodzinie i o tym, że zawsze jest na wszystko pora i czas. Ilustracje tak jak w przypadku poprzednich książek autorki są przedstawione w formie wyszywanek. To dość przyjemna odskocznia od typowych rysowanych i malowanych książek dla dzieci. Takie wyszywanki skutecznie przyciągają wzrok, pobudzają ciekawość i skłaniają do bliższego zapoznania się z bohaterami książki i ich historią. Bajkę poleciłabym raczej dzieciom młodszych, choć jestem pewna, że i starsze dzieci, chociażby takie w wieku przedszkolnym będą zachwycone.

Tekst jest krótki i ciekawy, więc podczas czytania, żadne dziecko nie poczuje się znużone. Zaletą jest dość duża czcionka, dzięki czemu książeczka może służyć jako samodzielna czytanka dla dzieci które uczą się czytać, lub takich które już w miarę opanowały tę umiejętność. Kolorowe, oryginalne ilustracje są idealnym dopełnieniem całości. Pokusiłabym się nawet na stwierdzenie, że wyglądają jakby były trójwymiarowe. Widać ogrom pracy jaki włożyła autorka w stworzenie tej książki. Ja jestem zachwycona i śmiało mogę powiedzieć, że Wasze dzieci też ulegną urokowi tej wspaniałej publikacji.


„Szopięta” to urocza, barwna, a przede wszystkim mądra książeczka z morałem. Warto sięgać po takie pozycje, bo nie tylko bawią, ale też uczą, a w końcu zależy nam na tym, aby nasze dzieci wyciągnęły jakieś wartości z czytanych książek. Bajka Ewy Kozyry-Pawlak sprawdzi się tutaj doskonale. Gorąco polecam i tę książkę, jak i inne publikacje autorki.

Tekst i ilustracje: Ewa Kozyra-Pawlak
Tytuł: Szopięta
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 32
Rok wydania: 2016
Wiek: 2+
MOJA OCENA: 10/10


Za możliwość przeczytania książeczki dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia


czwartek, 21 lipca 2016

"Jeden wieczór w Paradise" Magdalena Majcher


„Raz przeżywamy lepsze, innym razem gorsze chwile, euforia miesza się ze smutkiem, radość wybucha, żeby za chwilę ustąpić miejsca złości. Najważniejsze, żeby być szczęśliwym...”

Marianna już dawno przestała być szczęśliwa. Do jej życia wkradła się rutyna i monotonia. Poświęcając się całkowicie dzieciom i mężowi, zrezygnowała ze swoich pragnień i marzeń. Kobiecie coraz trudniej nawiązać nić porozumienia z Pawłem, do tego ten jakby przestał ją zauważać. Ich małżeństwo właśnie przeżywa kryzys. Niespodziewanie któregoś dnia Marianna spotyka mężczyznę z przeszłości, Konrada, swoją dawną miłość, a to sprawia, że kobieta postanawia postawić na szali swoje dotychczasowe życie i choć przez chwilę pomyśleć o sobie. Uczucie rozbudza na nowo, a z nią namiętność. Jaki będzie finał tej historii? Czy Marianna uwikła się w romans?

„Jeden wieczór w Paradise” to książka opowiadająca o ludziach, którzy po wielu latach małżeństwa zaczęli się od siebie oddalać. Z każdym dniem między małżonkami wyrasta coraz większy mur, a żadne z nich nie robi nic aby go zburzyć. W ich związku zapanowała obojętność, a ich relacje stały się oziębłe i nieczułe. Ich życie erotyczne praktycznie przestało istnieć, co dodatkowo potęguje frustrację Marianny. Kobieta pragnie poczuć się wolna i wreszcie przestać martwić się o innych i znaleźć tą upragnioną chwilę dla siebie. Nie spodziewa się jednak, że ta chwila całkowicie odmieni jej życie.

Książka Magdaleny Majcher to bardzo mocny debiut. Została napisana lekkim i przystępnym językiem, a historia zawarta na jej kartkach tak naprawdę mogłaby przydarzyć się każdemu z nas. Myślę, że wiele kobiet, lub mężczyzn będzie mogło utożsamić się z bohaterami powieści, zwłaszcza, że temat który porusza autorka jest niestety dość powszechnym zjawiskiem. Coraz więcej małżeństw przeżywa kryzys. Obowiązki domowe, opieka nad dziećmi, bieg za karierą i problemy życia codziennego sprawiają, że ludzie zamiast być dla siebie wsparciem, zaczynają się od siebie oddalać. Dostrzegają w sobie rzeczy których wcześniej nie widzieli bo byli zbyt zaślepieni miłością. No i ta monotonia, która nieproszona wkrada się do ich życia. Prawda jest jednak taka, że jeśli nie będziemy dbać o siebie nawzajem i dostrzegać swoich potrzeb, związek nie będzie miał szansy na powodzenie. O miłość trzeba się troszczyć, tak aby nigdy nie zgasła. Zwłaszcza, jeśli zależy nam na drugiej osobie. I to właśnie pokazuje nam Magdalena Majcher w swojej książce. Jej historia jest bardzo życiowa, bohaterowie realni, a ich problemy autentyczne. To sprawia, że „Jeden wieczór w Paradise” na pewno poruszy nie jedne kobiece serce.

Autorka w swojej książce porusza temat zdrady, uczciwości i wierności. Pokazuje powolny rozpad małżeństwa i to jak ogromny ma on wpływ nie tylko na małżonków, ale i na resztę rodziny, a przede wszystkim dzieci. Widzimy również kobietę która całkowicie poświęciła się dla rodziny, zaniedbując siebie i swoje potrzeby. Chęć zmian pchnęła ją w ramiona kochanka, nie bacząc na konsekwencje jakie będą się wiązały z jej decyzją. Emocje i namiętność biorą górę nad zdrowym rozsądkiem. Bohaterka ulega urokowi tej magicznej chwili całkowicie zatracając się w nowym uczuciu. Zaczyna kłamać i oszukiwać, co niestety nie prowadzi do niczego dobrego.

Magdalena Majcher stworzyła niesamowicie barwnych i plastycznych bohaterów. Jest bardzo dobrym obserwatorem otaczającego nas świata i ludzkich zachowań, co od razu rzuca się w oczy podczas czytania książki. Problemy, rozterki i uczucia targające bohaterami nie są nam obce, dzięki czemu bez problemu możemy się z nimi identyfikować. Autorka napisała bardzo współczesną i dojrzałą powieść obyczajową, dbając o szczegóły i wiarygodność swojej historii. Brakowało mi jednak elementu zaskoczenia, a książka w pewnym momencie stała się dość przewidywalna. Jednak zważywszy na to, że jest to debiut autorki, można przymknąć oko na tę drobnostkę.

„Jeden wieczór w Paradise” to bardzo życiowa i mądra książka, pełna emocji, ludzkich dylematów i problemów. Skłania do głębszych refleksji i przemyśleń, zachwyca i nie pozostawia nas obojętnymi. Autorka udowodniła, że ma ogromny potencjał, a mi nie pozostaje nic innego jak czekać na jej kolejną książkę. Polecam i zachęcam do lektury. Naprawdę warto.

Autor: Magdalena Majcher
Tytuł: Jeden wieczór w Paradise
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 18 maja 2016
Liczba stron: 288
Gatunek: literatura obyczajowa
MOJA OCENA: 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Edipresse Książki


wtorek, 19 lipca 2016

Bajkowy Zakątek: "Opowiem ci, mamo, co robią narzędzia"


Młotki, gwoździe, pędzle, wiertarki, śrubokręty, nożyczki lub kombinerki – wiele z tych narzędzi znajdziemy w każdym domu. Ale poza tymi narzędziami które przydają nam się w życiu codziennym są i takie których używa się przy specjalnych okazjach, takich jak chociażby remont, praca na budowie lub w ogrodzie. Prawda jest jednak taka, że bez narzędzi ciężko byłoby nam się obejść.

Narzędzia okropnie się nudzą w garażu. Marzy im się wyprawa w wielki świat. A gdy tylko udaje im się zdobyć taczki, wtedy zaczyna się prawdziwa zabawa. Odwiedzą zakład samochodowy, lutnika, zakład rzeźbiarski i budowę. Wiele miejsc w których bez ich pomocy nie można byłoby się obejść. Poznamy również nowe narzędzia i te małe i te troszkę większe. Każde z nich ma jednak bardzo dużo zajęć, więc tak naprawdę wcale nie mają czasu na nudę. Ale o tym musicie przekonać się sami.


„Opowiem ci, mamo, co robią narzędzia” to kolejna książka ze znanej i lubianej serii „Opowiem ci, mamo”. Do tej pory razem z synkiem mieliśmy okazję dowiedzieć się co robią samoloty i koty, a także skąd się bierze miód. Dziś poznajemy narzędzia i trzeba przyznać, że od pierwszej strony jesteśmy zafascynowani tą niezwykłą książeczką. Seria ma na celu ukazać dzieciom otaczający je świat, pomóc zrozumieć niektóre rzeczy, a także poznać zwyczaje zwierząt i owadów. Dzięki barwnej szacie graficznej dzieci chętnie sięgają po książki, a zabawny tekst i ciekawostki w nim zawarte skutecznie przyciągają uwagę i pobudzają dziecięcą ciekawość. Tym razem autorem jest Izabela Mikrut która poprzez zabawny i rymowany wiersz wprowadza najmłodszych w świat narzędzi. W tekście wyszczególnione są poszczególne narzędzia, a także to czym się zajmują w danym momencie. Ilustracje w wykonaniu Daniela de Latour są bardzo kolorowe, wyraziste i zabawne. Na obrazkach wiele się dzieje, dzięki czemu dzieci nie będą miały czasu na nudę i z radością przeniosą się do świata narzędzi.

Znajdziemy tutaj również kilka zadań, takich jak labirynt lub odnajdowanie różnic na obrazkach. Poprzez te zadania dzieci ćwiczą spostrzegawczość, koncentrację, a także umiejętność logicznego myślenia. A co najważniejsze świetnie się bawią i przy okazji mogą się czegoś nauczyć. Jestem pewna, że każde dziecko będzie zafascynowane tą publikacją. Jest ona raczej kierowana do chłopców, ale myślę, że i dziewczynki będą zachwycone, zwłaszcza, że bohaterowie książeczki zostali ukazani w bardzo sympatyczny sposób. I mówiąc szczerze, po prostu nie da się ich nie lubić. Książka zachęca dzieci do zadawania pytań i interesowania się otaczającym je światem. Dzieci na ogół są bardzo ciekawskie i dociekliwe, więc książki z serii „Opowiem ci, mamo” będą idealnym rozwiązaniem.


„Opowiem ci, mamo, co robią narzędzia” to publikacja przeznaczona przede wszystkim dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, ale jestem pewna, że i młodsze dzieci będą zachwycone. Grube i sztywne strony świetnie nadadzą się do małych rączek, dzięki czemu dziecko nie będzie miało problemu z ich przewracaniem. Kolejny atut to duży format, barwne wnętrze i ciekawy tekst, a także atrakcje które czekają aby tylko je odkryć. Zabawa na długie godziny gwarantowana. Polecam i zachęcam do zapoznania się z tą publikacją i innymi z serii „Opowiem ci, mamo”. Mogę tylko zapewnić, że będzie to strzał w dziesiątkę!

Tekst: Izabela Mikrut
Ilustracje: Daniel de Latour
Tytuł: Opowiem ci, mamo, co robią narzędzia
Seria: Opowiem ci, mamo
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2016
Liczba strom: 28
Wiek: 3+
MOJA OCENA: 9/10


Książkę do recenzji przekazało Wydawnictwo Nasza Księgarnia, za co bardzo dziękuję


piątek, 15 lipca 2016

"Nie czas na miłość" Agnieszka Walczak-Chojecka


„Życie jest niczym ścieżka usłana kamieniami wyborów. Czasem mkniemy po niej, nie zważając na nic, jak liście niesione wiatrem, a kiedy indziej schylamy się przy każdym z najmniejszych kamyków. Oglądamy go dokładnie, a w końcu pakujemy do plecaka i dźwigamy ze sobą. Niektóre decyzje są jak kamienie milowe – zmieniają nasz los.”

Między Chorwatką Jasminą, a Serbem Draganem powoli zaczyna rodzić się uczucie. Jednak ich miłość tak naprawdę nigdy nie powinna się zdarzyć. W Sarajewie wybucha wojna, która powoli rozprzestrzenia się na całą Bośnię i Hercegowinę. Młodzi ludzie pochodzący z dwóch zwaśnionych ze sobą rodów muszą stawić czoło niebezpieczeństwu i zrobić wszystko aby ich uczucie przetrwało. Jednak czy jest to możliwe? Ojciec Jasminy staje na drodze do jej szczęścia i zabrania jej kontaktu z chłopakiem. Również matka Dragana zaczyna mieszać w życiu swojego syna, próbując podstępem ściągnąć go do Polski. Młodzi jednak nie zamierzają się poddać i dalej ukradkiem spotykają się ze sobą. Uciekają w świat teatru, dzięki czemu choć na chwilę mogą zapomnieć o wojnie i o wszystkich którzy są przeciwko nim. Czy ich uczucie ma szansę przetrwać?

Agnieszka Walczak-Chojecka tym razem zabiera nas w podróż w przeszłość. Akcja jej najnowszej książki rozgrywa się w latach dziewięćdziesiątych na terenie byłej Jugosławii. Autorka ukazuje nam sytuację na Bałkanach w tych czasach, a konkretnie moment wybuchu i trwania wojny domowej. Przenosimy się również do Warszawy, przyglądając się powoli rozwijającej się Polsce która małymi krokami wchodzi w wielki świat. Jednak to konflikt na Bałkanach stanowi najważniejszy element w całej książce, a dzięki faktom które autorka wplotła w tekst, historia Chorwatki Jasminy i Serba Dragana staje się dużo bardziej realna i prawdziwa.

Książki o tematyce wojennej nie należą do lektur łatwych. Niosą ze sobą duży ładunek emocjonalny, zwłaszcza, że ciężko czyta się o ludziach którzy muszą żyć w krajach ogarniętych wojną. Konflikt bałkański zapisał się na kartach historii, a Agnieszka Walczak-Chojecka z niesamowitą precyzją i dokładnością opisuje nam ten czas. I pomimo iż jest to przede wszystkim opowieść o miłości, to jednak wojna odgrywa tutaj bardzo znaczącą rolę. Należy jednak zwrócić uwagę na bajeczne opisy miejsc w których akurat rozgrywa się akcja książki. W przypadku „Dziewczyny z Ajjuthai” była to Tajlandia, zaś we „Włoskiej symfonii” mogliśmy podziwiać malownicze Włochy. Tym razem wyruszamy na Bałkany, które również zapierają dech w piersi, a dzięki skrupulatności i dokładności z jaką autorka ukazuje nam to miejsce, możemy poczuć jakbyśmy sami tam byli. Agnieszka Walczak-Chojecka zaserwowała mi kolejną barwną podróż pełną bałkańskich kolorów, smaków, zapachów i rytmów. Podróż, o której tak szybko nie zapomnę.

„Czasem wewnętrzny głos płynący z serca szepcze nam podpowiedź, którą ignorujemy, bo rozum wydaje nam się ważniejszy.”

„Można próbować wyprzeć się wspomnień, lecz skutki naszych uczynków prędzej czy później i tak nas dopadną.”

„Nie czas na miłość” to książka która zachwyca od pierwszej strony. Od razu widać, jak wiele pracy i wysiłku musiała włożyć autorka aby stworzyć tak realistyczną historię. Bałkański klimat zachwyca, a wojna która rozgrywa się w tle przeraża i budzi grozę. Jednak miłość Chorwatki i Serba wnosi do tej opowieści świeżość i energię, sprawia, że z napięciem i niepokojem śledzimy ich losy. Kibicujemy im, ale też boimy się o to co będzie dalej, o to, czy będzie dane im być razem, czy pomimo rosnącego konfliktu zbrojnego i niechęci bliskich ich miłość przetrwa. Emocje są jak najbardziej prawdziwe, a poruszenie i ożywienie które towarzyszą nam podczas czytania, na pewno nie pozwolą nam odłożyć książki na bok.

Bohaterowie, tak samo jak i cała książka, są bardzo barwni i wyraziści. Jasmina urzekła mnie swoją siłą i determinacją, zaś Dragan swoim samozaparciem i wolą walki o ukochaną kobietę. Historia ich miłości jest niesamowicie piękna i poruszająca. Pokazuje nam, że zawsze warto walczyć o drugą osobę i nawet pomimo przeciwności losu, mieć nadzieję i nie pozwolić jej zgasnąć. Również postacie drugoplanowe zostały ciekawie przedstawione. Poza historią Jasminy i Dragana, możemy też śledzić losy Katarzyny, matki chłopaka. Poznajemy jej historię, ją samą i Polskę w latach dziewięćdziesiątych. Akcja jest bardzo płynna i nie zwalnia ani na sekundę. W książce od samego początku dużo się dzieje, a my zostajemy wciągnięci w wir wydarzeń i z zapałem śledzimy przebieg fabuły. Nie można zapomnieć o teatrze, który również odgrywa tutaj znaczącą rolę, a zwłaszcza sztuka Szekspira. Z resztą Dragan i Jasmina to tacy współcześni Romeo i Julia, do których nawet są porównani w opisie książki. W ich opowieści można doszukać się pewnych podobieństw, co jest kolejnym ciekawym posunięciem ze strony autorki. Połączenie wojny, teatru i wielkiej miłości to bez wątpienia bardzo oryginalne rozwiązanie. Agnieszka Walczak-Chojecka dba o szczegóły, a dzięki temu, że jej historia jest inspirowana prawdziwymi faktami, staje się dużo bardziej ujmująca i fascynująca.

„Nie czas na miłość” to pierwsza część „Sagi Bałkańskiej”, a po jej przeczytaniu z niecierpliwością czekam na kolejny tom cyklu. Autorka dość wysoko podniosła poprzeczkę, dlatego tym bardziej nie mogę doczekać się aż poznam dalsze losy bohaterów tej niezwykłej książki. To wciągająca, barwna i niesamowicie spektakularna lektura, pełna emocji, ludzkich uczuć, dramatów i dylematów. Zachwyca, budzi podziw i nie pozostawia nas obojętnymi. To fantastyczna powieść obyczajowa z historią w tle, która spodoba się nie tylko miłośnikom tego gatunku. Zachęcam do lektury!

Autor: Agnieszka Walczak-Chojecka
Tytuł: Nie czas na miłość
Cykl: Saga Bałkańska (tom 1)
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 8 czerwca 2016
Liczba stron: 396
Gatunek: literatura obyczajowa
MOJA OCENA: 9/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Filia

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka