Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 22 kwietnia 2015
Liczba stron: 560
Cztery kobiety i cztery różne historie. Odkąd pamiętają były przyjaciółkami i nawet upływający czas nie był w stanie osłabić ich więzi. Barbara jest pielęgniarką, Maria zwana Myszką – malarką, Iwona to aktorka, a Jaśka mieszka w Szwecji i pracuje jako inżynier architekt. Pomimo że każda z nich prowadzi inne życie, wykonuje inny zawód, a ich drogi się rozeszły, dalej są dla siebie bliskie i utrzymują ze sobą kontakt. W każdej chwili mogą na siebie liczyć i być dla siebie wsparciem.
„Kwitnący krzew tamaryszku” to
książka opowiadająca przede wszystkim o przyjaźni, o więzi która jeszcze w
czasach szkolnych połączyła cztery dziewczynki, które do dziś, będąc już
dojrzałymi kobietami, dalej mogą na sobie polegać. Na kartkach powieści poznamy
historię każdej z nich, ale autorka skupia się przede wszystkim na Myszce i to
jej poświęca większą część książki. Maria znajduje się na zakręcie życiowym,
mąż dla którego zrezygnowała z malarstwa, oznajmia jej że odchodzi do innej
kobiety. Myszka jest zdruzgotana, pakuje się i wyjeżdża na wieś, do domu
odziedziczonym po ciotce, gdzie spędziła swoje dzieciństwo. Tam stara się
poukładać swoje sprawy, odnaleźć harmonię i spokój. Nawiązuje nowe znajomości i
przyjaźnie, które wniosą wiele dobrego do jej życia. Przygarnia również psa,
znalezionego na poboczu drogi, który od tej chwili zostaje nowym członkiem
rodziny. Pomimo iż życie nie szczędzi jej przykrości, Myszka patrzy
optymistycznie w przyszłość, wierząc że na wsi, uda się jej na nowo ułożyć
życie.
"A
ja myślę, że nie warto trzymać wszystkiego w sobie... dla siebie, jeżeli można
z kimś się podzielić. To może nic nie znaczyć, ale może też być odwrotnie. I
choćby to powiedziane wyleciało potem komuś z głowy, to liczy się ta chwila, w
której rozmawiasz. Z drugim człowiekiem." *str. 106
Akcja książki w większości
rozgrywa się w Garbatce, w domu Myszki. Odwiedzają ją przyjaciółki, a przede
wszystkim Barbara, która przyjeżdża tam razem z wnukiem Bartkiem. W życiu
Myszki pojawiają się również nowe postacie, w tym mała dziewczynka Lusia, oraz
pewien włóczęga Roman. Lusia od razu skrada serce Myszki i od tego czasu
dziewczynka jest częstym gościem w domu kobiety, jak i w jej życiu. Na wsi
Myszka odnajduje swoje miejsce i decyduje się osiąść tam na stałe, w tym celu
remontuje dom, a co najważniejsze znowu zaczyna malować. Znajdzie się również
miejsce na miłość, ale do tego potrzeba czasu.
„Kwitnący krzew tamaryszku” to
ciepła i bardzo rodzinna książka. Myszka jest kobietą o wielkim sercu, w którym
znajdzie się miejsce dla każdego. Autorka pięknie opowiada historię kobiety,
jak i pozostałych przyjaciółek. Każda z nich musi zmierzyć się ze swoimi
problemami i rozterkami, odnaleźć swoje miejsce na ziemi i czas. Jest to piękna
opowieść o kobietach dojrzałych, o miłości, a przede wszystkim przyjaźni, która
potrafi przetrwać wszystko. Wanda Majer-Pietraszak porusza w swojej książce
wiele ważnych kwestii. Pisze o odrzuceniu, tęsknocie i smutku po utracie
bliskich. Opowiada o sile miłości i wsparciu. Daje nadzieję i wiarę w ludzkie
dobro, a także świadomość tego, że pomimo iż czasem jest źle, zawsze znajdzie
się jakieś wyjście z sytuacji.
"Gdy
spotyka nas coś, co można nazwać wyrokiem losu, myślimy, jak to możliwe?
Dlaczego ja? A los odpowiada pytaniem na pytanie - a dlaczego nie ty? Na ciebie
padło jak w dziecięcej wyliczance, entliczek, pentliczek na ciebie bęc!"
*str. 146
„Kwitnący krzew tamaryszku” to
lekka i relaksująca książka, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Nie jest
to jednak książka idealna, bo posiada wiele niedociągnięć. Jak na mój gust jest
zdecydowanie za długa, bo po przeczytaniu połowy zaczęłam odczuwać znużenie.
Wydaje mi się że można było ją skrócić i pominąć parę mało istotnych wątków,
które tylko wprowadzały zamęt i zapychały książkę. Również zakończenie nie
specjalnie przypadło mi do gustu. Właściwie można się było domyślić że, książka skończy się happy endem, ale jak dla mnie było zbyt przesłodzone i przekolorowane. Lubię dobre zakończenia, ale niekoniecznie w takim stylu.
Pomimo tych kilku mankamentów, książkę zaliczam do udanych. Jeśli macie ochotę na chwilę wytchnienia i odpoczynku, a równocześnie poczytać o prawdziwej przyjaźni i radzeniu sobie z przeciwnościami losu, to „Kwitnący krzew tamaryszku” będzie w sam raz. Wybór należy do was.
*Książka bierze udział w wyzwaniach: 52 książki, Czytam Opasłe Tomiska, Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę!
MOJA OCENA:
6 / 10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję
PNGiSAM
oraz Wydawnictwu Muza


