Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 kwietnia 2016

"Kiedy księżyc jest nisko" Nadia Hashimi [PRZEDPREMIEROWO]


Ciężko nam wyobrazić sobie sytuację w której bylibyśmy zmuszeni opuścić swój dom i kraj. Zabrać kilka najpotrzebniejszych rzeczy, porzucić cały dorobek swojego życia i uciekać w poszukiwaniu bezpiecznego schronienia. Pamiętajmy jednak, że w takiej sytuacji znajduje się wielu ludzi na świecie. Problem imigrantów to tak naprawdę problem całego świata. Mimo to, nie chcemy o tym mówić. Traktujemy uchodźców jak intruzów i obcych, często zapominając, że są takimi samymi ludźmi jak my.

Fariba urodziła się w Kabulu i tu dorastała. Niestety od urodzenia została naznaczona. Podczas gdy ona przychodziła na świat wydając swój pierwszy krzyk, jej matka wydawała ostatnie tchnienie. Od tamtego czasu mieszka razem z ojcem i macochą, która traktuje ją z największą pogardą. Zaprzęga ją do prac domowych i nie pozwala iść do szkoły jak inne dzieci. Jednak Fariba ma ambicje, a jej największym marzeniem to zacząć się uczyć. Już jako dorosła kobieta wychodzi za mąż za Mahmuda. Są razem szczęśliwi i dobrze się im wiedzie. Wszystko się jednak zmienia, gdy w kraju wybucha wojna, a do władzy dochodzą talibowie. Pewnego dnia trójka mężczyzn wchodzi do ich domu i zabiera Mahmuda. To moment kiedy Fariba i jej dzieci widzą go po raz ostatni. Późnej dowiedzą się, że mężczyzna został zamordowany. Fariba zmuszona jest opuścić Kabul i spróbować przedostać się do Anglii do swojej siostry. Razem z trójką dzieci wyrusza w niebezpieczną podróż przez Iran i Grecję. To właśnie w tym kraju dochodzi do kolejnych dramatycznych wydarzeń. Nastoletni syn Fariby, Salim, zostaje odłączony od rodziny. Kobieta stojąc w obliczu tragicznego wyboru, decyduje się na dalszą podróż z dwójką pozostałych dzieci. Salim zaś ląduje na ulicy i przyłącza się do innych Afgańczyków, którzy tak jak on stali się uchodźcami. Jak potoczą się losy bohaterów? Czy Fariba i Salim się odnajdą?

„Ludzie mówią sobie „żegnaj” na  rozmaite sposoby, zwłaszcza wtedy, gdy jest to pożegnanie na zawsze.”

„Los w końcu wszystko naprawia, ale dopiero po tym, kiedy cała praca zostanie wykonana, wszystkie łzy przelane, kiedy już się przetrwa wszystkie bezsenne noce.”

Książka Nadii Hashimi to niezwykle poruszający i wstrząsający obraz życia imigrantów. W pewnym sensie jest to książka na czasie, zwłaszcza, że o uchodźcach mówi się w ostatnim czasie bardzo wiele. Wydarzenia rozgrywające się w powieści miały miejsce w latach 90-tych. Autorka z niezwykłą precyzją i dbałością o szczegóły pokazuje nam jak wyglądało życie w Afganistanie w tych latach. Kraj pogrąża się w wojnie, coraz więcej ludzi jest mordowanych, rozpoczynają się bombardowania w których ginie jeszcze więcej niewinnych osób. Ludzie masowo opuszczają swoje domostwa i uciekają z kraju w poszukiwaniu bezpiecznego schronienia. Niestety wojny na Wschodzie trwają do dziś. I choć wydarzenia opisane w książce „Kiedy księżyc jest nisko” są fikcją, to jednak nie można zaprzeczyć, że pokazują bardzo realny obraz współczesnych problemów które dotykają nie tylko imigrantów, ale też zwykłych ludzi.

Nie będę ukrywać, że dość ciężko czytało mi się tę książkę. Wywołała we mnie niewyobrażalną ilość emocji. Od smutku, poprzez złość i niedowierzanie, aż do ulgi, kiedy bohaterom udawało się wyjść cało z opresji. Bałam się o ich losy, o to co ich czeka i jak wiele niebezpieczeństw będą musieli spotkać na swojej drodze. Ich wędrówka to świadectwo wielkiej odwagi, a ze strony Fariby dowód bezgranicznej matczynej miłości. Kobieta choć wiedziała, że naraża swoje dzieci na niebezpieczeństwo zdawała sobie sprawę, że ucieczka z Kabulu to jedyne sensowne wyjście z dramatycznej sytuacji w której się znaleźli. W swoim kraju nie byłaby w stanie zapewnić dzieciom bezpieczeństwa. Zdawała sobie sprawę, że jest zdana tylko na siebie i choć ogromnie cierpiała po stracie męża, wiedziała, że musi odnaleźć w sobie siłę aby ocalić dzieci. W tym wszystkim tkwi nastoletni Salim. Dla chłopca w jego wieku, strata ojca który był wzorem i autorytetem staje się ogromną tragedią, po której ciężko mu się pozbierać. Salim staje się głową rodziny i od tej pory robi wszystko by zapewnić swojej rodzinie jak najlepszy byt. Zmuszony jest pracować za grosze, a nawet posunie się do kradzieży, byle tylko jego matka i rodzeństwo mieli co jeść.

Nadia Hashimi to niesamowicie utalentowana pisarka. Potrafi w mistrzowski sposób grać na ludzkich emocjach, wstrząsać do głębi i zachwycać. I choć w swojej książce porusza bardzo trudne i przykre tematy, to jednak robi to z niesamowitą empatią i delikatnością. Stworzona przez nią historia tchnie prawdziwym bólem, ale również daje odrobinę nadziei. To niesamowicie poruszający obraz wędrówki ludzi którzy zmuszeni byli opuścić swoje domy aby przeżyć. To również niezwykle realnie nakreślony obraz życia uchodźców, który ma nami wstrząsnąć i nakłonić nas do refleksji i być może zmiany naszych poglądów, które często biorą się z uprzedzeń i naszej nieświadomości.

„Prawda potrafi być przekorna, najczarniejsza z czarnych i zarazem najbielsza z białych.”

„Niektóre rzeczy dzieją się poza naszą kontrolą, ale, czy w to wierzymy, czy nie, we wszystkim jest jakaś racja.”

„Kiedy księżyc jest nisko” to historia która głęboko trafia do serca. Nie da się o niej tak łatwo zapomnieć. Gdy już ją przeczytacie, zrozumiecie w czym sęk. To niesamowicie piękna opowieść o matczynej miłości, o wędrówce w poszukiwaniu lepszego życia, o nadziei, strachu i bólu. Niezwykle emocjonalna, do bólu prawdziwa i mocno szokująca. Tę książkę po prostu trzeba przeczytać!

Autor: Nadia Hashimi
Tytuł: Kiedy księżyc jest nisko
Tytuł oryginału: When the Moon is Low
Wydawnictwo: Kobiece
Data premiery: 28 kwietnia 2016
Liczba stron: 392
Gatunek: literatura współczesna/dramat
MOJA OCENA: 8/10


Książkę do recenzji przekazało Wydawnictwo Kobiece, za co bardzo dziękuję


poniedziałek, 11 kwietnia 2016

"Dziewczyna z ogrodu" Parnaz Foroutan


Zdarzają się takie książki, które po przeczytaniu zostawiają mętlik w głowie, a wyrażenie swoich odczuć po lekturze jest niezwykle trudne i kłopotliwe. Długo zbierałam się w sobie, aby napisać kilka słów na temat powieści Parnaz Foroutan. Chciałabym przekazać wszystkie emocje i uczucia jakie towarzyszyły mi podczas czytania, jednak obawiam się, że nie będzie to takie proste...

Historia rozgrywa się w XX-wiecznym Iranie w mieście Kermanshah i opowiada o losach zamożnej rodziny żydowskiej. Rachel, która wychowywała się w ubogiej rodzinie bez matki, niespodziewanie wychodzi za mąż za bogatego Ashera. Już od pierwszej chwili musi sprostać obowiązkom jakie spadają na nią ze strony męża i społeczeństwa. Musi urodzić dziecko, a najlepiej chłopca. Niestety upragnione dziecko wciąż się nie pojawia, a Rachel zaczyna wpadać w coraz większy popłoch. Boi się, że gdy nie zajdzie w ciąże to straci swoją pozycję, a jej miejsce zajmie inna kobieta. Zagubiona coraz bardziej, nie potrafi poradzić sobie z presją otoczenia, która pogłębia się jeszcze bardziej, kiedy okazuje się, że dziecka spodziewa się jej szwagierka. Rachel zaczyna w sobie hodować zazdrość i mściwość, które przeradzają się w żądzę zemsty i obsesję, które na zawsze ją odmienią.

„Dziewczyna z ogrodu” to książka napisana dość niezwykłym stylem. Nie przepadam za nagłymi skokami w czasie i akcji, a tutaj jest ich dość sporo. Budzi to pewną dezorientację i dyskomfort, przez co na początku bardzo ciężko wgryźć się w historię i przyzwyczaić do specyficznej narracji. Dodatkowo została ukazana w formie wspomnień, co również może trochę utrudniać czytanie. Sprawy nie ułatwia również dość duża ilość bohaterów, którzy co chwilę przewijają się w książce. Nie będę ukrywać, że miałam pewien mętlik w głowie i momentami po prostu nie wiedziałam o kim jest mowa w tekście. Jednak w miarę czytania, wszystko zaczynało się wyjaśniać, a wydarzenia powoli nabierały sensu. Przyzwyczaiłam się również do nietypowej narracji i coraz łatwiej odnajdowałam się w historii. Książka tak bardzo mnie wciągnęła i zaintrygowała, że nawet nie spostrzegłam kiedy skończyłam ją czytać. Budziła we mnie niewyobrażalną ilość emocji, od niepokoju, poprzez niedowierzanie, aż do pewnego lęku o losy bohaterów i o to, jak zakończy się ta opowieść. Bo wręcz było pewne, że nie może się skończyć dobrze. To dodatkowo podsycało moją ciekawość i zniecierpliwienie.

„Mamy tylko tyle czasu na żal, na ile sobie możemy pozwolić.”

Cała opowieść skupia się na losach Rachel i jej męża Ashera. Oboje się bardzo wyrazistymi postaciami i nie można zaprzeczyć, że genialnie wykreowanymi. Autorka z ogromną precyzją nakreśliła ich portrety psychologiczne i charakter. Są w pewien sposób postaciami tragicznymi, a cała opowieść tak naprawdę tchnie melancholią i smutkiem. Rachel choć jest bardzo silną kobietą, to jednak z czasem objawiają się w niej bardzo złe cechy. Żądza posiadania dziecka po pewnym czasie przeradza się w niezdrową obsesję. Chcąc sprawdzić się w roli żony, robi wszystko by zajść w ciąże. Niestety upragniony potomek nie przychodzi na świat, a kobieta z każdą chwilą czuje się coraz bardziej sfrustrowana i przerażona. Presja ze strony otoczenia i społeczeństwa dodatkowo pogłębia jej rozdrażnienie, a jakby tego było mało, jej szwagierka zachodzi w ciąże i rodzi syna. To sprawia, że w Rachel budzi się zazdrość i chęć zemsty. Momentami zachowuje się wręcz jak obłąkana. Nie może znieść myśli, że jest w jakiś sposób gorsza lub naznaczona. Jej obsesja z każdą chwilą staje się coraz bardziej wyraźna i niebezpieczna. Co z tego wyniknie?

Również Asher odgrywa tutaj znaczącą rolę. Choć ma w życiu praktycznie wszystko – oddaną żonę, wspaniałego brata, ogromny majątek i wysoki status w społeczeństwie, to jednak jest jedna rzecz, która spędza mu sen z powiek. Mianowicie brak potomka. W mężczyźnie zaczyna rodzić się złość i nienawiść, choć w pewien sposób również obsesja. O wszystko obwinia swoją żonę Rachel, uważając ją za bezużyteczną dlatego, że nie może dać mu upragnionego syna. Sfrustrowany Asher podejmuje fatalną w skutkach decyzję, która będzie miała wpływ na losy całej jego rodziny.

„Dziewczyna z ogrodu” to bez wątpienia bardzo trudna książka. I choć czyta się ją szybko, to jednak natłok wydarzeń rozgrywających się w książce, może sprawić, że poczujemy się przytłoczeni czytanym tekstem. Wiele tu emocji, czasami dość sprzecznych. Historia Ashera i Rachel głęboko porusza i wywołuje ogromny smutek i niepokój. To niezwykle malownicza, wyrazista, ale również niesamowicie druzgocąca historia opowiadająca przede wszystkim o władzy, zemście, nienawiści, głęboko skrywanym żalu, jak również obsesji, która prowadzi do kolejnych nieszczęść. To fenomenalny debiut, który polecam przede wszystkim tym którzy lubią opowieści rozgrywające się na Bliskim Wschodzie, jak również tym którzy mają ochotę na nietuzinkową i dość wymagającą lekturę.

Autor: Parnaz Foroutan
Tytuł: Dziewczyna z ogrodu
Tytuł oryginału: The Girl from the Garden
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 25 stycznia 2016
Liczba stron: 264
Gatunek: literatura współczesna/dramat
MOJA OCENA: 7/10


Książkę do recenzji przekazało Wydawnictwo Kobiece, za co bardzo dziękuję


czwartek, 28 maja 2015

"Zimowe dzieci" Jennifer McMahon

Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Gorzka Czekolada
Tytuł oryginału: The winter people
Data wydania: 27 lutego 2015
Liczba stron: 392


Czasami ciężko pogodzić się z wyrokami losu, zwłaszcza gdy życie odbiera nam to co najważniejsze. Jak dalej żyć? Jak funkcjonować? Co dalej robić? A jeśli jest rozwiązanie? To czemu z niego nie skorzystać? Drugiej szansy nie będzie, więc może warto postawić wszystko na jedną kartę? Jednak należy pamiętać, że są siły z którymi nie należy zadzierać...

Rok 1908. Rodzinę Shea spotyka tragedia. Ich jedyna córeczka zostaje znaleziona martwa w lesie. Sara Harrison Shea, matka dziewczynki, nie może pogodzić się ze śmiercią dziecka. Zrobi wszystko by jeszcze raz zobaczyć swoją córkę. Zdesperowana, postanawia "obudzić" ją za pomocą tajemniczego rytuału.
Czasy współczesne. Pewna kobieta ginie bez śladu, pozostawiając dwie córki bez opieki. Dziewczynki są przerażone, ale Ruthie, starsza z sióstr postanawia dowiedzieć się co spotkało ich matkę. Przeszukują dom w poszukiwaniu wskazówek, które pozwoliłyby im zrozumieć sytuację w której się znalazły. Wszystkie ślady prowadzą do dziennika Sary Harrison Shea, który dziewczynki odnajdują w skrytce w sypialni matki. Jak się okazuje brakuje ostatnich stron. Trwa dramatyczna walka z czasem, a zaginiony rękopis, zdaje się być kluczem do rozwikłania zagadki.

"Czasami dzieją się okropne rzeczy, a my nie możemy nic zrobić, żeby im zapobiec." *str. 243

"Zimowe dzieci" to książka oryginalna i nietypowa. Autorka połączyła ze sobą elementy horroru, dramatu obyczajowego i thrillera. Akcja powieści rozgrywa się na dwóch przenikających się płaszczyznach czasowych. Jest współczesność i rok 1908, a wydarzenia mające miejsce w przeszłości dają początek tej historii. Elementem wiążącym jest to samo miejsce, a dokładnie ten sam dom, w którym mieszkała kiedyś rodzina Shea, a który teraz zamieszkują zaginiona kobieta z córkami. Wydarzenia śledzimy z perspektywy czterech osób, w przeszłości jest to Sara i jej mąż Martin, a w teraźniejszości, Ruthie, córka zaginionej kobiety, oraz Katharine, wdowa która poszukuje odpowiedzi na dręczące ją pytania. Przeskoki w czasie są płynne, a fabuła dynamiczna i interesująca. Od samego początku zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń, z wielkim zapałem śledzimy przebieg historii, a elementy grozy wywołują niepokój i lęk.

Historia Sary jest poruszająca i smutna i choć w pewien sposób przeraża, to jednak najbardziej uderza tutaj obraz matki, która w dramatycznych okolicznościach traci jedyne dziecko. Nie ma się co dziwić, że kobieta nie potrafi pogodzić się z tragedią, zwłaszcza że los nie szczędził przykrości jej rodzinie. Sara jest zdesperowana, a tajemniczy rytuał który pozwala na przebudzenie zmarłych, zdaje się być dla niej jedynym rozwiązaniem. Kobieta nie cofnie się przed niczym, gdyż miłość do zmarłej Gartie jest zbyt silna by móc rezygnować z możliwości ponownego spotkania z córką. Mąż z przerażeniem przygląda się żonie, która coraz bardziej popada w obłęd. Tylko, czy aby na pewno jest to szaleństwo? Co tak naprawdę wydarzyło się w roku 1908? Jaką tajemnicę skrywa las i budząca grozę dolina zwana Czarcią Dłonią?


Jennifer McMahon stworzyła intrygującą opowieść, której czytanie wywołuje dreszcze na całym ciele. Nie jestem zwolenniczką horrorów i właściwie unikam takich książek, ale to co zaserwowała mi autorka przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Książka jest niezwykła i choć przeraża, to jednak nie da się jej tak po prostu odłożyć na bok. Trzyma w napięciu do samego końca, a mroczny klimat i tajemniczość, intrygują i pobudzają ciekawość. Podczas czytania nie mogłam się pozbyć uczucia niepokoju, bałam się i choć wielokrotnie miałam ochotę schować się pod kołdrą i już nigdy stamtąd nie wychodzić, to książkę czytałam nadal. Byłam jak zahipnotyzowana i z uporem brnęłam przez powieść, by dotrzeć do sedna i odkryć tajemnicę. Muszę przyznać że finał historii był zaskakujący. Nie takiego obrotu spraw się spodziewałam, ale trzeba przyznać że autorka stanęła na wysokości zadania. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik, całość jest przemyślana i dopracowana, a nastrój który panuje w książce jest fenomenalny. "Zimowe dzieci" to genialna powieść, w której przeplatają się elementy paranormalne z rzeczywistymi, a historia choć wymyślona, tchnie autentycznością.

"Myślę, że wszyscy robimy to, co uważamy za najlepsze. Raz popełniamy straszne błędy, a innym razem podejmujemy dobre decyzje. Czasami do końca nie wiemy, jaki był skutek. Musimy po prostu wierzyć i nie tracić nadziei." *str. 372

"Zimowe dzieci" to opowieść o tragedii która uruchomiła całą lawinę zdarzeń, o smutku po utracie tego co najcenniejsze i o pięknej, ale jednocześnie dramatycznej miłości matki do dziecka. Jeśli macie ochotę na książkę która was poruszy, zaintryguje, a jednocześnie wywoła lęk, to koniecznie musicie sięgnąć po ten tytuł.

*Książka bierze udział w wyzwaniu: 52 książki


MOJA OCENA:
8 / 10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Media Rodzina

 

niedziela, 18 stycznia 2015

"Powód by oddychać" Rebecca Donovan

Wydawnictwo: Feeria
Seria: Oddechy (tom 1) 
Tytuł oryginału: Reason to Breathe
Data wydania: 24 września 2014
Liczba stron: 494


O książce „Powód by oddychać” ostatnio słyszy się bardzo wiele. Tak wiele, że i ja w końcu dałam się namówić i po nią sięgnęłam. Gdy tylko zaczęłam czytać, wiedziałam że to był strzał w dziesiątkę. Po prostu wpadłam jak śliwka w kompot i przepadłam bez reszty. Dałam się porwać emocjom i pozwoliłam się nieść z nurtem rzeki, a gdy dopłynęłam do brzegu, po prostu nie mogłam złapać tchu.

Szesnastoletnia Emma widziała już nie jedno. Nie jest zwykłą nastolatką, a jej życie toczy się wyłącznie wokół szkoły i domu w którym codziennie przeżywa koszmar. Oprócz wiernej przyjaciółki Sary która jest przy niej na dobre i na złe, dziewczyna nie posiada żadnych innych znajomych. Za wszelką cenę stara się nie rzucać w oczy i unikać kontaktu z ludźmi. Dzięki temu może chronić swojej tajemnicy, która powoli rujnuje jej życie. Emma jednak codziennie walczy i odlicza dni do momentu kiedy będzie mogła być wolna. Wszystko się jednak zmienia gdy pewnego dnia w szkole pojawia się chłopak o imieniu Evan, który robi wszystko by zwrócić jej uwagę. Dziewczyna intryguje go na tyle że postanawia się do niej zbliżyć i poznać ją lepiej. Emma jednak wie że nie może mu na to pozwolić, bo gdyby tak się stało musiałaby ujawnić mu prawdę o sobie i o tym co dzieje się w jej życiu. Jednak prawda ta mogłaby się okazać zbyt destrukcyjna dla nich obojga...

„Byłam obezwładniona siłą tornada, które przeszło przez moje życie i w krótkim czasie wywróciło wszystko do góry nogami.” *str. 111

Opis może wydawać się trochę schematyczny, bo mamy tutaj i skrzywdzoną nastolatkę i przystojnego młodzieńca który stara się wyratować ją z opresji, jednak zapewniam was że ta książka jest inna. Właściwie wszystko w tej książce jest inne i nowe, a czytanie jej sprawia że mamy ochotę wejść w świat Emmy i podać jej rękę. Wartka akcja dodaje smaku, a dialogi i ciekawie skonstruowani bohaterowie pozwalają nam całkowicie zatracić się w książce. Prosty język sprawia że książkę czyta się lekko i szybko, całkowicie tracąc poczucie czasu. Historia Emmy wciąga, a z każdą stroną zaczynamy odczuwać coraz większe napięcie, które powoli zaczyna nas rozsadzać od środka. Niejednokrotnie musiałam się zatrzymać podczas czytania i ochłonąć, bo moje serce galopowało tak szybko iż myślałam że wyskoczy z mojej piersi. Uwielbiam książki które wywołują u mnie tak wielkie emocje, które sprawiają że do samego końca czuję dreszcze na plecach i które całkowicie porywają mnie do swojego świata, by na koniec wypuścić i pozostawić z jednym wielkim bałaganem w głowie. To jest właśnie idea dobrej książki. Łapie Cię w swoje sidła i trzyma do samego końca.

„Powód by oddychać” to książka wstrząsająca, porywająca i tak nieprawdopodobnie prawdziwa że aż chce się krzyczeć. Krzyczeć z bezsilności i ze złości. Bo ile osób wśród nas przeżywa podobny koszmar, który stara się za wszelką cenę ukryć? Ze wstydu, strachu, bądź z innego powodu. To straszne że są na świecie ludzie zdolni do takich czynów, którzy krzywdząc innych jeszcze odczuwają z tego satysfakcje.

Historia Emmy to dokładnie nakreślony obraz przemocy domowej. Dziewczyna będąc ofiarą boi się szukać pomocy, stara się za wszelką cenę ukryć to co dzieje się w jej domu, wymyśla coraz to nowe powody swoich obrażeń, okłamuje przyjaciółkę i chłopaka. Przez cały czas przyzwala by ciotka się nad nią znęcała, ciągle wierząc i wmawiając sobie że kiedyś nadejdzie czas że jej koszmar dobiegnie końca. Niezrozumiałe jest dla mnie jednak zachowanie Sary. Będąc przyjaciółką Emmy, powinna zrobić wszystko by skrócić jej cierpienia, zwłaszcza że miała świadomość tego co dzieje się w jej domu. Nie zrobiła jednak nic, a poproszona przez Emmę by nikomu nie ujawniała prawdy, przystaje na to, dając w ten sposób przyzwolenie by przyjaciółce dalej działa się krzywda.

„Szale na wadze mojego życia prawie się zrównoważyły, ale, jak zwykle, nie zbalansowały się idealnie. Kiedy już coś się poprawiło, coś innego musiało legnąć w gruzach. Zaakceptowanie tego było najtrudniejszą lekcją, którą musiałam odrobić.” *str. 350

Pojawienie się Evana sprawia że Emma zaczyna się zmieniać. Powoli wychodzi ze swojej skorupy, pozwalając rozwinąć się uczuciu którym zaczyna darzyć chłopaka. I to właśnie miłość dodaje jej sił i wiary że kiedyś może być inaczej, że mimo wszystko może być szczęśliwa. W końcu znajduje powód by oddychać…

Rebecca Donovan stworzyła książkę która wstrząsa i chwyta za serce. Która poruszy każdą, nawet najmniejszą strunę w waszej duszy. To nie jest książka którą się czyta. To książka nad którą lecisz na łeb na szyję, aż do samego końca, a zakończenie sprawia że upadasz i jeszcze długo, długo po przeczytaniu nie możesz dojść do siebie. Polecam ją każdemu z was, bo takie książki powinno się czytać i pamiętać. Dajcie się porwać, bo naprawdę warto.

*Książka bierze udział w wyzwaniach: 52 książki, Kiedyś przeczytam, Okładkowe Love, Czytam Opasłe Tomiska


MOJA OCENA:
10 / 10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka