czwartek, 13 listopada 2014

"Już czas" Jodi Picoult

Tytuł oryginału: Leaving Time
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Seria: Kobiety to czytają!
Data wydania: 21 października 2014
Liczba stron: 512


„Miliony ludzi pozostawiają w sercu bliskich dziury w kształcie miłości, które kiedyś pewnie spróbuje wypełnić ktoś tyleż dzielny, co głupi. Taki, który nie ma pojęcia, że czeka go dokładnie to samo. I tak dalej. Cud, że ktoś jeszcze pozostaje przy życiu, gdy chodzimy tacy wybrakowani…” *str. 431

Uwielbiam Jodi Picoult. Zawsze chętnie sięgam po jej książki i z reguły jestem zadowolona z lektury. Długo nie mogłam się doczekać premiery najnowszej pozycji. Wyczekiwałam ją z zapartym tchem, a gdy tylko się pojawiła prędko nabyłam własny egzemplarz. Liczyłam na wielkie emocje, wielkie fajerwerki i zachwyty, a otrzymałam całkiem przeciętną powieść. Bardzo cenię autorkę i uważam że stać ja na dużo więcej. Nie znaczy to że książka była zła, bo czytało mi się ją bardzo przyjemnie, nie mniej jednak nie jest to ta Jodi Picoult która urzekła mnie swoimi wcześniejszymi powieściami.

Jenna Metcalf od dziesięciu lat nie może pogodzić się ze zniknięciem matki. Alice razem z mężem prowadziła rezerwat w którym badali życie i zwyczaje słoni. Pewnego dnia dochodzi do tragedii. Na terenie rezerwatu zostaje znalezione ciało jednej z pracownic oraz nieprzytomna i mocno pokiereszowana matka Jenny. Kobieta zostaje przewieziona do szpitala, a gdy tylko odzyskuje przytomność wypisuje się ze szpitala i znika bez śladu. Jej mąż popada w obłęd, przez co zostaje umieszczony w klinice psychiatrycznej, a Jenna trafia pod opiekę babci. Dziewczynka próbuje dowiedzieć się co zdarzyło się tamtej nieszczęsnej nocy. Jedyne co zostało jej po matce to pamiętnik, w którym Alice opisywała przebieg swoich badań nad słoniami. Jenna ma nadzieję że dzięki zapiską swojej matki, uda się jej znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Dlaczego matka odeszła? Dlaczego nie zabrała jej ze sobą? I w końcu, dlaczego nie wróciła po tylu latach? Dziewczynka nie dopuszczając do siebie najgorszych myśli, decyduje się odnaleźć matkę i dowiedzieć się co skłoniło ją do ucieczki. Niespodziewanie w swoich poszukiwaniach zyskuje dwóch sprzymierzeńców - jasnowidzkę i detektywa, którzy decydują się pomóc jej dojść do prawdy.

„Postanowienie jest jak porcelana, prawda? Masz jak najlepsze chęci, lecz z chwilą gdy pojawia się rysa, lada chwila rozpada się na kawałki.” *str. 439

Muszę przyznać że sam pomysł na książkę był świetny, ale wydaje mi się że autorka nie do końca poradziła sobie z wyzwaniem. Opisy na temat życia i zwyczajów słoni były bardzo ciekawe i wciągające, dowiedziałam się wiele nowych faktów na temat tych niesamowitych stworzeń. Sama kocham zwierzęta i chętnie sięgam po książki gdzie mogę pogłębiać swoją wiedzę, ale wydaje mi się że było tego trochę za dużo. Dostałam same suche fakty, a liczyłam na cały szereg emocji, czego niestety w tej książce zabrakło. Momentami miałam wrażenie że czytam książkę przyrodniczą, a nie obyczajową. Wątek na temat spirytyzmu i duchów też bardzo mnie zainteresował i chyba to było najlepsze w tej książce. Dzięki temu książka stała się trochę magiczna i tajemnicza, a ja w końcu dostałam trochę dawnej Jodi Picoult. Motyw kryminalny też bardzo mnie wciągnął, aczkolwiek wydaje mi się że można było go pominąć. Właściwie każdy wątek z osobna mi się podobał i czymś mnie zainteresował, ale łącząc to wszystko autorka stworzyła mieszankę wybuchową, która niestety nie powaliła mnie na kolana, co wielokrotnie miało miejsce podczas czytania jej poprzednich książek. Mogę to określić tak – trochę za mało Jodi w Jodi. I nad tym najbardziej ubolewam.

Jednak pomimo tematyki, książkę czytało mi się naprawdę dobrze. Zwłaszcza dzięki głównej bohaterce, Jennie. Jej determinacja i upór były wręcz niesamowite i aż trudno uwierzyć żeby trzynastolatka miała w sobie tyle siły i samozaparcia. Co zdecydowanie jest godne pochwały, bo nie każdy człowiek, nawet dorosły, zdobyłby się na takie czyny jak ona. 

„Moim zdaniem smutek jest jak brzydka wersalka. Trwa. Możesz go upiększać, przykryć narzutą, wepchnąć w kąt, ale koniec końców uczysz się z nim żyć.” *str. 223

W całej książce najbardziej niesamowite jest zakończenie. Z czystym sercem muszę przyznać że takiego obrotu spraw się nie spodziewałam. Byłam totalnie zaskoczona i znowu mogłam zakosztować trochę dawnej Jodi. „Już czas” to niestety najsłabsza powieść w dorobku Jodi Picoult. Po przeczytaniu pozostał pewien niedosyt i rozgoryczenie. Mam wrażenie że autorka chciała spróbować czegoś nowego i trochę poeksperymentować, niestety ja nie jestem przekonana co do tego pomysłu.


MOJA OCENA:
7 / 10

30 komentarzy :

  1. Zgadzam się, chociaz akurat mi się podobała, ale zakonczenia faktycznie baaardzo zaskakujące :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do tej pory czytałam tylko jedną książkę autorki " Drugie spojrzenie" Bardzo mi się podobał ten tytuł i na pewno sięgnę po inne. Ta raczej nie znajdzie się na szczycie "do przeczytaniu", choć w końcu do niej dotrę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najbardziej podobała się "W naszym domu". Polecam również "Krucha jak lód", "Karuzela uczuć", "Bez mojej zgody", "Tam gdzie Ty" i "To co zostało". Ogólnie każda jej wcześniejsza książka którą czytałam była świetna, ale chyba te tytuły najbardziej zapadły mi w pamięć.

      Usuń
  3. Chociaż jestem kobietą, to nie sięgam po takie książki, lecz cieszę się, że Tobie się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma przecież swoje gusta ;). Ja akurat czytam to co mi się spodoba. Oczywiście najbardziej lubię obyczajówki, kryminały i młodzieżówki. Ale lubię również przeczytać dobrą fantastykę :). Czytam to na co akurat mam ochotę.

      Usuń
  4. Każdy pisarz ma swoje słabsze momenty. Ja jednak i tak jestem ciekawa tej historii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam książki tej autorki, prawie każda robiła na mnie dość duże wrażenie. Mam nadzieję, że tę odbiorę nie tak jak Ty, lecz że mnie zachwyci. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja przeczytałam tylko dwie jej książki, jakieś początkowe.. i totalnie mi nie przypadła do gustu. Czytając, po prostu się męczyłam, i jakoś.., no nie wiem, zraziłam się :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już o niej słyszałam, chętnie zakupię i przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Już od jakiegoś czasu mam ochotę na twórczość pani Picoult :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że książka nie wywołała duużych emocji. Ostatnio na nieszczęście właśnie na takie trafiam (a powinny właśnie obfitować w emocje ze względu na swoją tematykę). Myślę, że dużo czasu upłynie zanim sięgnę po akurat tę książkę tej autorki. Znam kilka innych i bardzo mi się podobały.

    OdpowiedzUsuń
  10. JA jeszcze nie mam swojego zdania, ksiażka jest dopiero w drodze. Ale to nie pierwsza opinia, zwracająca uwagę na za dużo informacji o słoniach. Aż jestem ciekawa, jak mnie się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię twórczość tej autorki, ponieważ pisze bardzo życiowe, emocjonalne historie. Ostania książka jaką czytałam spod jej pióra było "Tam gdzie Ty". Powyższej pozycji nie znam, ale będę mieć na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kupiłam tę książkę po przecenie w Empiku! Ale póki co, leży nietknięta na półce ;< czas, czas!

    OdpowiedzUsuń
  13. A mnie bardzo ciekawi ta książka, gdyż akurat jej nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam Picoult i tę książkę też przeczytam z przyjemnością ;) zauważyłaś, że to inna Jodi niż dotychczas, ale może ona też uznała, że pora na zmiany?
    PS. Mam nadzieję, że mój mail Cię nie zdenerwował ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że autorzy czasem eksperymentują, bo czasem może wyjść z tego coś fajnego. Tyle że w przypadku Jodi uważam że trochę się to nie sprawdziło, trochę za bardzo zaszalała ;).
      PS. Oczywiście że mnie nie zdenerwował Twój mail, po prostu jakoś nie miałam głowy by odpisać :). Bardzo Ci dziękuje za rady, przydadzą mi się na pewno ;).

      Usuń
    2. to kamień z serca ;) fajnie piszesz i to o czym pisałam jest kwestią czasu ;)

      Usuń
  15. Bardzo lubię książki Jodi Picoult, ale tej jeszcze nie czytałam :)

    Pozdrawiam,
    Alpaka

    OdpowiedzUsuń
  16. Przeczytałam jedną książkę J.Picoult i zostałam oczarowana. Na pewno będzie więcej spotkań z tą autorką :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię zaskakujące zakończenia. Książka wydaje się ciekawa, skusiłabym się na nią. :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajny post. Piękny, rzeczowy blog.
    Jestem blogerem modowym, ale na moim blogu pojawił się post o książce.
    Szczególnie zależy mi na komentarzu kogoś takiego jak ty - z doświadczeniem.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie. ~ http://gabriel-data.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie miałam do czynienia z jakąkolwiek książką tej autorki, ponieważ nie przekonuje mnie ona do siebie, ale po Twojej recenzji czuję, ze muszę dać jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj jej szanse, bo książki pisze naprawdę genialne. Ale polecam Ci wcześniejsze powieści. Mnie najbardziej urzekły "W naszym domu", "Tam gdzie Ty" i "To co zostało". Proponuję nie zaczynać od "Już czas" bo możesz się zrazić. Nie jest to niestety najlepsza książka Jodi.

      Usuń
  20. Jodi Picoult czytałam tylko 'Bez mojej zgody' i 'Krucha jak lód', mam też Przemianę ale wciąż czeka na przeczytanie :)

    Ta wydaje się ciekawa - też z chęcią bym się dowiedziała coś o słoniach :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Lubię Picoult i pewnie tę książkę tez kiedyś przeczytam. Słyszałam, że jest taka inna od pozostałych książek tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  22. Książki tej autorki są jak dla mnie nazbyt emocjonalne.

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak na razie przeczytałam tylko jedną książkę autorki "Bez mojej zgody', ale zamierzam kontynuować przygodę z jej twórczością :) Być może nie sięgnę od razu po "Już czas", bo chciałabym poznać te lepsze książki w jej dorobku, ale pewnie i na tą przyjdzie kolej ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak na razie mijałam się z twórczością autorki, muszę w końcu nadrobić braki :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie że jesteś! Dziękuję za każdy pozostawiony ślad :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka