Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Muza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Muza. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 maja 2016

"Moje serce należy do ciebie" Alessio Puleo [PRZEDPREMIEROWO]


„Życie jednak potrafi zaskakiwać, nawet wtedy, gdy myślisz, że nic wspaniałego na pewno ci się nie przytrafi.” 

Pewnego dnia w klasie 18-letniego Alexa pojawia się nowa uczennica, Yelenia. Chłopak od razu zwraca na nią uwagę i robi wszystko aby dziewczyna się nim zainteresowała. Po pewnym czasie między dwójką nastolatków zaczyna rodzić się uczucie. Oboje nie są w stanie mu się przeciwstawić. Jednak Yelenia jednak skrywa tajemnicę i cały czas trzyma Alexa na dystans, nie pozwalając mu zbytnio zbliżyć się do siebie. Chłopak nie zamierza tak łatwo się poddać. Dowiaduje się, że dziewczyna cierpi na ciężką i nieuleczalną wadę serca. W dniu egzaminu maturalnego Alex odbiera telefon ze szpitala z informacją, że Yelenia jest umierająca. Zrozpaczony wybiega na ulice, mając nadzieję, że uda mu się zdążyć na czas. Czy dla dziewczyny nie ma już nadziei?

Książka Alessio Puleo na początku wydawała mi się bardzo schematyczna. W końcu w wielu książkach spotykamy się z podobną tematyką. Można też zauważyć pewną prawidłowość, bo z reguły to dziewczyna jest osobą chorą i umierającą. „Moje serce należy do ciebie” nie różni się od innych książek tego typu, jednak ma w sobie ten niepowtarzalny urok, któremu ciężko nie ulec. Autor pisze niesamowicie lekko i zręcznie. Jednak nie skupia się przede wszystkim na chorobie głównej bohaterki. Stara się grać na emocjach czytelnika i poprzez swój tekst przekazać nam najważniejsze wartości, które powinniśmy wynieść z książki.

„Los każdego człowieka jest z góry zapisany i nikt nie może tego zmienić.”

Bohaterowie powieści są bardzo zróżnicowani i barwni. Jednak odnoszę wrażenie, że autor zbyt wiele uwagi poświęcił Alexowi. Temat Yelenii i jej choroby został zepchnięty na drugi plan i choć miał to być wiodący wątek, to jednak przez cały czas był przytłaczany perypetiami i rozterkami Alexa. Odbierałam go jako niedojrzałego chłopca, któremu tak naprawdę w głowie była tylko zabawa. Najlepiej określić go mianem lekkoducha. Dopiero pojawienie się Yelenii zmienia jego nastawienie i sprawia, że chłopak chce się zmienić, a przede wszystkim w jakiś sposób zaimponować dziewczynie i sprawić, aby zwróciła na niego uwagę. Pomimo tego, że nastolatka w końcu go dostrzega, ten dalej się miota i tak naprawdę momentami sam nie wie czego chce. Widać wyraźnie, że jest zagubiony, a Yelenia wcale mu tego nie ułatwia. Odpycha go od siebie i trzyma na dystans. To jednak nie usprawiedliwia Alexa i jego lekkomyślnego zachowania, którym tak naprawdę tylko przysporzy sobie jeszcze więcej problemów.

Inaczej ma się sprawa z Yelenią, która staje w obliczu ogromnej tragedii. Świadomość tego, że jest chora sprawia, że nie potrafi w pełni cieszyć się życiem. Jedynym ratunkiem dla niej jest przeszczep. Dziewczyna zdaje sobie jednak sprawę, że jeśli szybko nie znajdzie się dawca, będzie musiała pożegnać się z życiem, a tym samym z osobami które kocha. Lepiej więc nie angażować się w nowe związki, bo strata będzie jeszcze bardziej bolesna. Yelenia to osoba krucha i zamknięta w sobie, boi się zranienia i rozczarowania, dlatego ciężko jej nawiązywać nowe znajomości. Jak na swój młody wiek, doświadczyła w swoim życiu zbyt wiele. Choroba sprawiła, że musiała bardzo szybko dorosnąć.  I choć Alex i Yelenia to dwa zupełnie odmienne charaktery, to jednak między nimi nawiązuje się nić porozumienia, która w końcu przeradza się w ogromne uczucie.

Warto również zwrócić uwagę na postacie drugoplanowe, w tym ojca Yelenii - Giorgia, który zrobi wszystko aby uratować swoją córkę. Również przyjaciel Alexa - Claudio, został przedstawiony w barwny i zabawny sposób. Każdy z bohaterów wyróżnia się na swój sposób i wnosi coś zupełnie odmiennego do całej historii. Autor poza tematem choroby, opowiada również o przyjaźni, zdradzie, miłości i poświęceniu. I nawet pomimo tego, że porusza tak poważne tematy, stara się niektóre rzeczy pokazać z przymrużeniem oka. W książce znajdziemy dużo zabawnych i komicznych sytuacji, momentów które wywołają uśmiech na twarzy, a przede wszystkim dadzą nadzieję. Wszystko napisane z niesamowitą prostotą i płynnością, tak aby pobudzić ciekawość czytelnika. Kolejną zaletą książki jest fakt, że czyta się ją błyskawicznie. Akcja jest wartka i nie zwalnia ani na sekundę, a śledzenie losów bohaterów to bardzo intrygujące i pochłaniające zajęcie.

„Takie jest życie – krok po kroku, stopniowo odkrywa wszystkie swoje sekrety. Trzeba tylko czekać. Cierpliwie czekać.”

Wszystko sprowadza się tak naprawdę do głównego tematu książki, którym jest oddawanie narządów i przeszczepy. Ludzie nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji. Nie myślimy o tym aby zostać dawcą, bo nie dopuszczamy do siebie myśli, że mogłoby nam przytrafić się coś złego. Warto jednak się nad tym głębiej zastanowić i to przemyśleć. Bo nasza decyzja może uratować komuś życie. W końcu nam też może kiedyś być potrzebna pomoc. Historia Yelenii i Alexa nie pozostawia nas obojętnych, otwiera nam oczy na ten problem i skłania do głębszych refleksji nad ulotnością życia ludzkiego.

„Moje serce należy do ciebie” to ujmująca opowieść o życiu i śmierci. O odwadze i poświęceniu, o miłości, która jest w stanie pokonać wszystko. I choć nie jest napisana perfekcyjnie, to jednak warto dać jej szansę, zwłaszcza, że porusza ważne i trudne tematy o których powinno się mówić. Polecam!

Autor: Allesio Puleo
Tytuł: Moje serce należy do ciebie
Tytuł oryginału: Il mio cuore ti appartiene
Wydawnictwo: Muza SA
Data premiery: 11 maja 2016
Liczba stron: 384
Gatunek: literatura młodzieżowa
MOJA OCENA: 7/10


Książkę do recenzji przekazało Wydawnictwo Muza, za co bardzo dziękuję

sobota, 27 lutego 2016

Bajkowy Zakątek: "Chodzi mucha po globusie" Maria Terlikowska


Macie ochotę odkryć nieznane lądy? Skorzystajcie z pomocy małej muchy, która wybrała się na wycieczkę po globusie. Jesteście ciekawi co takiego odkryła?

Pewnego dnia mała mucha usiadła na globusie. Niestety na Północnym Biegunie okazało się być dla niej zbyt zimno. Słuchając rad globusa, zdecydowała się wyruszyć na południe, aby znaleźć najcieplejsze miejsce na świecie. Odwiedziła lodowatą Norwegię, odpoczęła nad Morzem Śródziemnym, zwiedziła Afrykę, a nawet zawędrowała na Antarktydę. Wszystko po to by przekonać się, że równik to najbardziej odpowiednie miejsce dla muchy.


„Chodzi mucha po globusie” to kolejna książeczka, którą śmiało można zaliczyć do klasyki literatury dziecięcej. Pierwsze jej wydanie miało miejsce w 1963 roku, a dzięki uprzejmości Muzeum Książki Dziecięcej, dziś mamy okazję ponownie spotkać się z małą muchą podróżniczką. Tak samo jak w przypadku „Przygód kropli wody”, autorką książeczki jest Maria Terlikowska, a rysunkami zajął się Bohdan Butenko. Tekst jest prosty i rymowany, łatwo wpada w ucho i pobudza dziecięcą ciekawość. Po raz kolejny został napisany odręcznym pismem, co będzie dość sporym utrudnieniem dla dziecka które dopiero uczy się czytać. Książeczka dodatkowo została wzbogacona w teksty w dymkach, które akurat w tym przypadku zostały napisane drukowanymi literami. To całkiem fajne urozmaicenie i na pewno spodoba się dzieciom.


Ilustracje Bohdana Butenko charakteryzują się wyraźną kreską, dużą ilością kolorów, a przede wszystkim prostotą. W końcu nic tak nie przyciąga dziecięcego wzroku, jak wyraziste obrazki. Książka została wydana z niezwykłą starannością. Twarda tłoczona oprawa, grube kartki, piękne ilustracje i zabawny tekst, sprawiają, że książeczki Marii Terlikowskiej i Bohdana Butenko zyskują miano ponadczasowych.

Książka łączy bajkową przygodę małej muchy z podstawową wiedzą z zakresu geografii. Tytułowa bohaterka wędruje po globusie i odwiedza różne zakątki świata. Dowiaduje się czym jest ląd, ocean, biegun, lodowiec i równik. Na swojej drodze spotka przeróżne egzotyczne zwierzęta, które pomagają jej pokonać przeszkody. Dzięki temu mała mucha wie gdzie jest zimno, gdzie za gorąco, a gdzie będzie idealnie by osiąść tam na stałe. Dzieci razem z muchą poznają fascynujący świat geografii i podróży, przy okazji ucząc się i dobrze się bawiąc.


„Chodzi mucha po globusie” to wartościowa i zabawna publikacja, po którą naprawdę warto sięgnąć. W naszym domu jest to absolutny hit, choć synek wciąż nie może zrozumieć dlaczego mucha w tej książeczce chodzi, a nie lata ;). Ale to już inna historia... Zachęcam Was do sięgnięcia po książeczki Marii Terlikowskiej. Dajcie się im oczarować, a jestem pewna, że pokochacie je z całego serca.

Tekst: Maria Terlikowska
Ilustracje: Bohdan Butenko
Tytuł: Chodzi mucha po globusie
Wydawnictwo: Muza SA
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 32
Wiek: 2+
MOJA OCENA: 10/10


Za możliwość przeczytania książeczki dziękuję Business&Culture oraz Wydawnictwu Muza SA


środa, 24 lutego 2016

Bajkowy Zakątek: "Przygody kropli wody" Maria Terlikowska


Pewnie zastanawiacie się, jakie to przygody może mieć zwyczajna kropla wody? Po pierwsze, wcale nie jest taka zwyczajna, o nie. A po drugie, mogę zapewnić, że jej perypetie na pewno Was zaskoczą. Przekonacie się, że mała kropla wody, też może mieć niezwykłe przygody.

Wszystko zaczęło się od wiadra wody, z którego wyskoczyła mała kropelka. Najpierw wyruszyła do pralni, potem odwiedziła lekarza, który zaproponował jej wygotowanie mikrobów. Zmieniła się w parę, a później razem z deszczem spadła na ziemię. Miała również okazję przeżyć podróż wodociągami i zamienić się w sopel lodu. Jak widać, przygód jej nie brakuje i choć jest małą kroplą, w wielu sytuacjach potrafi wykazać się zdrowym rozsądkiem.


Książeczka Marii Terlikowskiej to klasyka literatury dziecięcej. Jestem pewna, że wielu z Was kojarzy ją z dzieciństwa. Ja osobiście jakoś nie potrafię wyłonić jej z odmętów swojej pamięci, choć charakterystyczne ilustracje w wykonaniu Bohdana Butenko wydają mi się znajome. Pierwsze wydanie „Przygód kropli wody” miało miejsce w 1965 roku, a dzięki uprzejmości Muzeum Książki Dziecięcej Wydawnictwo Muza SA mogło ponownie wydać tę wyjątkową publikację. Cieszę się, że książka trafiła w moje ręce, a mój synek mógł poznać kroplę i jej niezwykłe przygody. To był prawdziwy strzał w dziesiątkę. Książka od razu zdobyła miano jednej z ulubionych. I nie ma się co dziwić, bo sama jestem nią po prostu oczarowana.


Ilustracje Bohdana Butenko są proste, kolorowe i wyraziste. Bez wątpienia przyciągają wzrok i rozbudzają dziecięcą ciekawość. Tekst w wykonaniu Marii Terlikowskiej został napisany rymowanym wierszem. Z łatwością wpada w ucho, dzięki czemu dzieci nie mają problemu z przyswajaniem informacji i wiedzy. Charakterystyczny jest również sposób w jaki został przedstawiony wiersz. Napisano go odręcznym pismem, co na pewno będzie stanowiło duże utrudnienie, dla dzieci które dopiero uczą się czytać. Warto również zwrócić uwagę na piękne wydanie książki. Twarda tłoczona oprawa, sztywne kartki i niezwykła dbałość o szczegóły sprawiają, że „Przygody kropli wody” zyskują miano książki ponadczasowej, a nasze dzieci mają okazję poznać opowieści, które kiedyś umilały nasze dzieciństwo.

Książeczka nie tylko bawi, ale też uczy. To wspaniałe połączenie przygód tytułowej bohaterki z podstawową wiedzą z zakresu przyrody. Dziecko będzie miało okazję dowiedzieć się czym jest para wodna, sople lodu, lub chmury burzowe. Dowie się skąd się bierze deszcz i woda w naszych kranach. A to wszystko z pomocą małej i sympatycznej kropli wody. Jestem pewna, że odkrywanie fascynującego świata wody i przyrody, dla każdego dziecka okaże się wyśmienitą zabawą i wspaniałą przygodą.


„Przygody kropli wody” to niezwykle wartościowa i mądra publikacja. Uczy poprzez zabawę i zachwyca pięknymi i kolorowymi ilustracjami. Polecam, w szczególności dzieciom w wieku przedszkolnym. Choć jestem pewna, że i te młodsze będą zachwycone. Idealna jako czytanka przed snem i nie tylko. W końcu nic tak nie zbliża jak wspólne czytanie i poznawanie otaczającego nas świata.

Tekst: Maria Terlikowska
Ilustracje: Bohdan Butenko
Tytuł: Przygody kropli wody
Wydawnictwo: Muza SA
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 32
Wiek: 2+
MOJA OCENA: 10/10


Za możliwość przeczytania książeczki dziękuję Business&Culture oraz Wydawnictwu Muza SA


wtorek, 12 stycznia 2016

"Wiedziałam, że tak będzie" Kasia Pisarska


Życie bywa nieprzewidywalne, ma w zanadrzu wiele niespodzianek. Tych przykrych, ale i tych wspaniałych. Potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Czasem wystarczy jedna chwila, lub jeden los na loterii by zmienić wszystko, by świat znów nabrał barw.

Weronika i Laura odkąd pamiętają są przyjaciółkami na dobre i na złe. Żyją z dnia na dzień, starając się uporządkować swoje sprawy i nie dać się monotonii która coraz bardziej daje im się we znaki. Laura jest singielką, pracuje w piśmie modowym, a jej szef już nie raz zalazł jej za skórę. Weronika zaś od jakiegoś czasu jest mężatką. Niestety mężczyzna z którym się związała dopuścił się zdrady, a przy okazji puścił ją z torbami. Pewnego dnia, w trakcie pobytu we Włoszech Weronika postanowiła zagrać na loterii. Jej los okazał się szczęśliwy, a kobieta została posiadaczką dość pokaźniej sumy. Wygraną postanawia podzielić się z przyjaciółką Laurą. Wyruszają do Mediolanu by odebrać pieniądze, a przy okazji poszukać odpowiedzi na pytania, czego chcą od życia i na co przeznaczą wygraną. Gdzie zawędrują? Jakie decyzje podejmą, teraz gdy mogą mieć już niemal wszystko?

„To uczucie gdy wiesz, że możesz wszystko, jest niesamowite. To trochę tak jak wtedy, gdy chodzisz przed wypłatą po sklepach i wszystko ci się podoba, wszystko byś chciała, a gdy wracasz z pieniędzmi, uznajesz, że niczego ciekawego nie ma. Nie ten odcień, nie ten fason, to odstaje, tu się ciągnie... Tylko teraz nie chodzi o torebkę czy kozaki. Chodzi o życie.” *str.15

Zastanawialiście się kiedyś, co byście zrobili gdyby okazało się, że wygraliście 18 milionów euro? Tak, 18 milionów euro, nie inaczej! Jak potoczyłoby się wasze życie? Jakie decyzje byście podjęli? W końcu możecie mieć praktycznie wszystko, a świat o jakim marzyliście jest na wyciągnięcie ręki. Nie ma nic, co mogłoby was ograniczać. Marzenia w końcu mogą się ziścić, mogą stać się rzeczywistością. Świat od razu nabiera barw i staje się piękniejszy. Żyć nie umierać. Jednak należy pamiętać, że każdy kij ma dwa końce. Jak to się mówi: pieniądze szczęścia nie dają. Ale czy na pewno? Kasia Pisarska w swojej debiutanckiej książce pokazuje nam, że owszem mogą dać szczęście, ale tylko wtedy gdy mamy je z kim dzielić. W końcu 18 milionów euro, to nie taka mała sumka i możecie wierzyć lub nie, ale nie tak łatwo nią rozporządzać.

Bohaterki książki „Wiedziałam, że tak będzie” to dwie kobiety tuż przed czterdziestką, które prowadzą zwykłe i monotonne życie. Tak naprawdę wiele brakuje im do szczęścia, ale cóż zrobić, jakoś trzeba sobie radzić. Laura jest singielką i choć od zawsze marzyła by założyć rodzinę, to niestety na jej drodze nie stanął żaden mężczyzna z którym mogłaby się związać. Weronika co prawda ma męża, ale niestety okazał się zwykłym prostakiem. Nie dość że pozbawił ją praktycznie wszystkich pieniędzy, to jeszcze ją zdradził. Los na szczęście potrafi czasem zaskoczyć i to w najmniej spodziewanym momencie. Gdy podczas pobytu we Włoszech Weronika trafia główną wygraną na loterii, wprost nie może uwierzyć w swoje szczęście. Pierwsze co przychodzi jej do głowy, to podzielić się pieniędzmi z Laurą. Najpierw jednak, muszą zrobić wszystko by nikt nie dowiedział się o wygranej. Ale jak ukryć przed najbliższymi taką informacje? A przede wszystkim, co zrobić żeby mąż Weroniki nie dobrał się do pieniędzy? Odpowiedź jest prosta, spakować walizki i wyjechać w podróż, która będzie początkiem wielkich zmian w życiu obu kobiet.

„Wiedziałam, że tak będzie” to debiutancka książka Kasi Pisarkiej, pełna ciepła i optymizmu. Autorka pisze lekko i humorystycznie, opowiada nam o podróży swoich bohaterek, nie szczędząc im zabawnych przygód i sytuacji. Razem z Laurą i Weroniką odwiedzamy malownicze Włochy, podziwiając piękne krajobrazy i sycąc swoje zmysły elektryzującymi zapachami i smakami. Będzie to niezapomniana wędrówka i dla bohaterek i dla czytelniczek, bowiem książka Kasi Pisarskiej sprawi, że na chwilę oderwiecie się od ziemi i zaczniecie marzyć. W końcu, czym byłoby nasze życie bez marzeń?

„Ponoć nie można być szczęśliwym warunkowo, czyli zakładając, że do szczęścia potrzeba tego czy tamtego, bo wtedy takie szczęście nigdy nie nadchodzi. Należy się nauczyć być szczęśliwym, mając to, co się ma.” *str.88

„Jeśli (teoretycznie) obie strony chciałyby tego samego i dokładały starań, by do tego czegoś dążyć, to przy dużej dawce rozsądku, szacunku i miłości musi się udać.” *str.128

Głównym atutem książki jest niewątpliwie jej język, a także dialogi, które wywołują uśmiech na twarzy, a nawet niepohamowane ataki śmiechu. Kasia Pisarska swoją książkę kieruje do kobiet i doskonale wie, o czym każda z nas chciałaby przeczytać. Nie zabraknie tutaj humoru, kobiecych rozterek, dylematów, przyjaźni, a także odrobiny miłości. I choć główny wątek stanowi tutaj wygrana na loterii, to jednak chyba każdy z nas zdaje sobie sprawę, że nie wszystko można kupić. Są rzeczy dużo ważniejsze niż miliony na koncie, piękne samochody, drogie ciuchy i luksusowe apartamenty. Prawdziwy przyjaciel jest bezcenny, tak jak i miłość, której przecież nie można wygrać na loterii. Kasia Pisarska w prosty i przemyślany sposób pisze o tych ważnych sprawach, pokazując nam, że zawsze warto walczyć o swoje marzenia i o szczęście, które może czekać tuż za rogiem. Wystarczy tylko ruszyć się z miejsca i spróbować o nie zawalczyć.

„Wiedziałam, że tak będzie” to niezwykle optymistyczna książka. Rozgrzewa serce i skłania do refleksji. Czyta się ją błyskawicznie, co jest bez wątpienia kolejnym atutem tej niezwykłej powieści. Prosta, zabawna i nietuzinkowa. Pełna zapierających dech w piersi włoskich krajobrazów i wyrazistych bohaterek, których po prostu nie da się nie lubić. Kasia Pisarska stworzyła niezwykłą książkę, przesyconą miłością, lekkością i pogodą ducha. Idealna lektura na jeden wieczór lub popołudnie przy kawie (lub herbacie) – rozbawi, ukoi nerwy i wniesie do naszego życia odrobinę światła i optymizmu. Gorąco polecam!

Autor: Kasia Pisarska
Tytuł: Wiedziałam, że tak będzie
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 18 listopada 2015
Liczba stron: 272
Gatunek: literatura obyczajowa
MOJA OCENA: 8/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Business&Culture oraz Wydawnictwu Muza


wtorek, 23 czerwca 2015

"Nie zabierajcie mi dziecka" Cathy Glass

Wydawnictwo: Muza
Tytuł oryginału: Please Don't Take my Baby
Data wydania: 15 kwietna 2015
Liczba stron: 304


Nie jest łatwo być matką. Macierzyństwo to ciężka praca i największy sprawdzian w życiu każdej kobiety. Opieka nad dzieckiem, to ogromne wyzwanie, z którym wiąże się wiele wyrzeczeń. Z reguły przyjście na świat dziecka, wprowadza chaos w życie każdej świeżo upieczonej mamy. Ciężko wszystko ogarnąć i odnaleźć się w nowej sytuacji. Często nawet dorosłe kobiety mają problem z opieką nad nowo narodzonym dzieckiem, a co dopiero nastolatka, która tak naprawdę sama jest jeszcze dzieckiem...

Jade ma siedemnaście lat, ma koleżanki z którymi dobrze się bawi i fajnego chłopaka. Jednak od dłuższego czasu nie może się dogadać z matką, a gdy okazuje się że dziewczyna jest w ciąży, sytuacja dodatkowo się komplikuje. Matka wyrzuca ją z domu, a nastolatka zostaje przydzielona do rodziny zastępczej. Trafia do Cathy, która od wielu lat pomaga potrzebującym dzieciom. Jade ma zostać u niej do czasu porodu. Jednak nie jest łatwo zajmować się nastolatką, zwłaszcza że Cathy z reguły przyjmowała pod swój dach, dużo młodsze dzieci. Jade jest zbuntowana i nie zamierza rezygnować tak łatwo ze swojego wcześniejszego życia. Na każdym kroku kłamie, wychodzi bez uprzedzenia z domu, a do tego wraca dużo później niż powinna i to pod wpływem alkoholu. Dziewczyna zdaje się nie przejmować ciążą. Liczy się dobra zabawa i koleżanki. Cathy i Tyler, chłopak Jade, robią wszystko by odciągnąć nastolatkę od złego towarzystwa i przemówić jej do rozumu. Po urodzeniu dziecka jej postępowanie nie ulega poprawie. Jednak dziewczyna chce zatrzymać córkę, ale żeby tak się stało, musi zmienić swoje postępowanie i udowodnić że jest w stanie zadbać o samą siebie i o nowo narodzone dziecko. Czy jej się uda?

"Dzieci to kruche, bezbronne istotki i często ponoszą nieodwracalne szkody, jeśli rodzice nie otoczą ich właściwą opieką." *str. 15

Jade, główna bohaterka książki, ma poważny problem. Nie potrafi przyjąć na siebie odpowiedzialności, za maleństwo które nosi w brzuchu, a wszelkie argumenty, których używa Cathy, oraz Tyler, trafiają w próżnię. Sytuacja zaczyna się komplikować, gdy w grę wchodzą koleżanki, które świetnie się bawią i nie stronią od kłopotów. Ciężko zrezygnować ze swojego dotychczasowego życia, zwłaszcza że dookoła czai się tyle pokus. Zdaje się że nic, nie jest w stanie sprawić by dziewczyna zmieniła swoje postępowanie. Ciągle pakuje się w tarapaty, a chęć dobrej zabawy i upicia się w towarzystwie, całkowicie przyćmiewają wszystko. To smutny, a jednocześnie bardzo przerażający obraz młodej dziewczyny, która dużo szybciej niż planowała, stanęła u progu dorosłości.

Przyglądając się temu wszystkiemu z boku, wielokrotnie czułam złość na Jade. Jej brak rozwagi i bezmyślność, sprawiały że miałam ochotę wejść do książki i nią potrząsnąć. To przerażające, że dziewczyna nie dostrzegała, jak wielką krzywdę robi swojemu nienarodzonemu dziecku i jak zły wpływ mają na nią koleżanki. Jej chłopak, Tyler, wykazał się dużą dojrzałością i odpowiedzialnością, choć sam miał tylko szesnaście lat. Pomimo błędów które popełniała Jade, on nie zamierzał się poddać i jej zostawić. Zagwarantował jej wsparcie i oddanie, którego dziewczyna tak bardzo potrzebowała. To dowodzi tego, że również nastolatki potrafią być troskliwymi i kochającymi rodzicami.

Cathy Glass to niesamowita osoba. Posiada ogromne serce i niewyobrażalną cierpliwość. Od wielu lat zajmuje się opieką nad dziećmi, które tej pomocy potrzebują. Prowadzenie rodziny zastępczej, to ciężki kawałek chleba, co zdecydowanie widać podczas czytania książek autorki. Cathy wykazuje się ogromną wrażliwością, delikatnością i zrozumieniem, z wielkim zaangażowaniem oddaje się opiece nad dziećmi. Całkowicie poświęca się swojej pracy, by móc zagwarantować dzieciom wsparcie, ciepło i bezpieczeństwo, którego w ich życiu zabrakło. Jej dzieci, Adrian i Paula, również wykazują się ogromnym zrozumieniem i empatią. Wspierają matkę w tym co robi i same niejednokrotnie udzielają jej swojej pomocy.


"(…) bycie dobrym rodzicem, polega na tym, że oprócz dawania dziecku miłości, uwagi i prezentów, stawia mu się też pewne granice i w razie konieczności umie się odmówić. W ten sposób dziecka wyrasta na odpowiedzialnego dorosłego, który potrafi odróżnić dobro od zła." *str. 53 

"Nie zabierajcie mi dziecka" to kolejna książka Cathy Glass po którą sięgnęłam. Takie historie zawsze mnie poruszają i wywołuję wiele emocji. Nie potrafię bezczynnie patrzeć na krzywdę, która dzieje się dzieciom, to zawsze wywołuje we mnie złość i frustrację. Po przeczytaniu takich książek, zwykle długo dochodzę do siebie, bo emocje wciąż we mnie kipią, a myśli wręcz galopują po głowie. Cathy Glass pisze pięknie i z wielką empatią opisuje uczucia targające bohaterami. Po raz kolejny czuję się oczarowana. 

"Nie zabierajcie mi dziecka" to bardzo mądra i wartościowa opowieść o dorastaniu do roli rodzica, o odpowiedzialności za samych siebie, oraz za innych. Książka uzmysławia nam, że nigdy nie wolno nikogo przekreślać i pomimo popełnionych błędów, zawsze warto dać mu szansę. To również piękna historia nastoletniej miłości, dająca wiarę i nadzieję. Z czystym sercem polecam. Warto sięgnąć po tą wyjątkową powieść. 

*Książka bierze udział w wyzwaniach: 52 książki, Grunt to okładka, Okładkowe Love


MOJA OCENA: 
8 / 10
 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Business & Culture

 
oraz Wydawnictwu Muza

niedziela, 17 maja 2015

"Kwitnący krzew tamaryszku" Wanda Majer-Pietraszak

Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 22 kwietnia 2015
Liczba stron: 560


Cztery kobiety i cztery różne historie. Odkąd pamiętają były przyjaciółkami i nawet upływający czas nie był w stanie osłabić ich więzi. Barbara jest pielęgniarką, Maria zwana Myszką – malarką, Iwona to aktorka, a Jaśka mieszka w Szwecji i pracuje jako inżynier architekt. Pomimo że każda z nich prowadzi inne życie, wykonuje inny zawód, a ich drogi się rozeszły, dalej są dla siebie bliskie i utrzymują ze sobą kontakt. W każdej chwili mogą na siebie liczyć i być dla siebie wsparciem. 

„Kwitnący krzew tamaryszku” to książka opowiadająca przede wszystkim o przyjaźni, o więzi która jeszcze w czasach szkolnych połączyła cztery dziewczynki, które do dziś, będąc już dojrzałymi kobietami, dalej mogą na sobie polegać. Na kartkach powieści poznamy historię każdej z nich, ale autorka skupia się przede wszystkim na Myszce i to jej poświęca większą część książki. Maria znajduje się na zakręcie życiowym, mąż dla którego zrezygnowała z malarstwa, oznajmia jej że odchodzi do innej kobiety. Myszka jest zdruzgotana, pakuje się i wyjeżdża na wieś, do domu odziedziczonym po ciotce, gdzie spędziła swoje dzieciństwo. Tam stara się poukładać swoje sprawy, odnaleźć harmonię i spokój. Nawiązuje nowe znajomości i przyjaźnie, które wniosą wiele dobrego do jej życia. Przygarnia również psa, znalezionego na poboczu drogi, który od tej chwili zostaje nowym członkiem rodziny. Pomimo iż życie nie szczędzi jej przykrości, Myszka patrzy optymistycznie w przyszłość, wierząc że na wsi, uda się jej na nowo ułożyć życie. 

"A ja myślę, że nie warto trzymać wszystkiego w sobie... dla siebie, jeżeli można z kimś się podzielić. To może nic nie znaczyć, ale może też być odwrotnie. I choćby to powiedziane wyleciało potem komuś z głowy, to liczy się ta chwila, w której rozmawiasz. Z drugim człowiekiem." *str. 106 

Akcja książki w większości rozgrywa się w Garbatce, w domu Myszki. Odwiedzają ją przyjaciółki, a przede wszystkim Barbara, która przyjeżdża tam razem z wnukiem Bartkiem. W życiu Myszki pojawiają się również nowe postacie, w tym mała dziewczynka Lusia, oraz pewien włóczęga Roman. Lusia od razu skrada serce Myszki i od tego czasu dziewczynka jest częstym gościem w domu kobiety, jak i w jej życiu. Na wsi Myszka odnajduje swoje miejsce i decyduje się osiąść tam na stałe, w tym celu remontuje dom, a co najważniejsze znowu zaczyna malować. Znajdzie się również miejsce na miłość, ale do tego potrzeba czasu.

„Kwitnący krzew tamaryszku” to ciepła i bardzo rodzinna książka. Myszka jest kobietą o wielkim sercu, w którym znajdzie się miejsce dla każdego. Autorka pięknie opowiada historię kobiety, jak i pozostałych przyjaciółek. Każda z nich musi zmierzyć się ze swoimi problemami i rozterkami, odnaleźć swoje miejsce na ziemi i czas. Jest to piękna opowieść o kobietach dojrzałych, o miłości, a przede wszystkim przyjaźni, która potrafi przetrwać wszystko. Wanda Majer-Pietraszak porusza w swojej książce wiele ważnych kwestii. Pisze o odrzuceniu, tęsknocie i smutku po utracie bliskich. Opowiada o sile miłości i wsparciu. Daje nadzieję i wiarę w ludzkie dobro, a także świadomość tego, że pomimo iż czasem jest źle, zawsze znajdzie się jakieś wyjście z sytuacji. 

"Gdy spotyka nas coś, co można nazwać wyrokiem losu, myślimy, jak to możliwe? Dlaczego ja? A los odpowiada pytaniem na pytanie - a dlaczego nie ty? Na ciebie padło jak w dziecięcej wyliczance, entliczek, pentliczek na ciebie bęc!" *str.  146 

„Kwitnący krzew tamaryszku” to lekka i relaksująca książka, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Nie jest to jednak książka idealna, bo posiada wiele niedociągnięć. Jak na mój gust jest zdecydowanie za długa, bo po przeczytaniu połowy zaczęłam odczuwać znużenie. Wydaje mi się że można było ją skrócić i pominąć parę mało istotnych wątków, które tylko wprowadzały zamęt i zapychały książkę. Również zakończenie nie specjalnie przypadło mi do gustu. Właściwie można się było domyślić że, książka skończy się happy endem, ale jak dla mnie było zbyt przesłodzone i przekolorowane. Lubię dobre zakończenia, ale niekoniecznie w takim stylu.

Pomimo tych kilku mankamentów, książkę zaliczam do udanych. Jeśli macie ochotę na chwilę wytchnienia i odpoczynku, a równocześnie poczytać o prawdziwej przyjaźni i radzeniu sobie z przeciwnościami losu, to „Kwitnący krzew tamaryszku” będzie w sam raz. Wybór należy do was.

*Książka bierze udział w wyzwaniach: 52 książki, Czytam Opasłe Tomiska, Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę!


MOJA OCENA:
6 / 10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
PNGiSAM


oraz Wydawnictwu Muza

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka