wtorek, 1 marca 2016

"Huczmiranki. Rumianek i mięta" Agata Mańczyk


Huczmiranki zawsze musiały radzić sobie same. Dla tych dumnych i silnych kobiet, obdarowanych niezwykłym darem, więzy krwi były najważniejsze. Ale co jeżeli w rodzinie trafi się czarna owca, która zechce żyć według swoich zasad? Czy będzie jej to dane?

Rok 1919. Erwina Huczmiran wraca do Warszawy. Jednak miasto całkowicie się zmieniło, przez co kobieta nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Ma jednak jeden cel, chce przywrócić rodowi dawną świetność. Niestety nie będzie to proste, bo dla wszystkich Huczmiranek nastały złe czasy, a młode przedstawicielki rodu zamiast skupiać się na sprawach rodzinnych, szukają wrażeń. Jednak Erwina zrobi wszystko by osiągnąć cel.
Rok 1966. Daria Huczmiran jest coraz bardziej samotna. Porzucona przez męża, pozostawiona z dwójką małych dzieci i oszukana przez matkę, coraz bardziej zbliża się do ludzi. Jednak spokój jaki udaje się jej osiągnąć nie trwa zbyt długo, bo niespodziewanie dochodzi do tragedii.
Rok 2013. Nina Huczmiran zawsze starała trzymać się z boku. Niestety dramatyczna sytuacja zmusiła ją do powrotu do rodzinnego gniazda. Teraz musi poznać tajemnice rodu Huczmiran i odkryć skrywane przez lata zło. Czeka ją również konfrontacja z rządzącą rodem babką Darią, bo inaczej nigdy nie uda się jej odzyskać syna.

„Rumianek i mięta” to druga część serii „Huczmiranki” rozgrywająca się w Warszawie na przestrzeni ponad stu lat. Opowiada losy kobiet z rodu Huczmiran, dla których zawsze najważniejsze były więzy krwi. Przynajmniej tak powinno być. Jednak nie wszystkie kobiety chciały żyć według narzuconych im zasad, zwłaszcza że były one surowe i okrutne. Nie miały prawa żyć po swojemu, musiały wiązać się z mężczyznami wybranymi przez babki i matki, szybko wyjść za mąż i urodzić dziecko. Musiała to być jednak dziewczynka, chłopiec mógłby stanowić zagrożenie dla całego rodu. A gdy już taki się pojawił, znikał w tajemniczych okolicznościach. Nie dziwi więc, że niektóre kobiety postanowiły się zbuntować i pójść własną drogą. Jakie będą konsekwencje ich czynów?

Agata Mańczyk stworzyła niezwykle barwną historię. Z niezwykłą starannością i dokładnością ukazuje nam swoich bohaterów. A trzeba przyznać, że jest ich tutaj naprawdę wielu. Poza rodem Huczmiran, mamy również ród Bergonów i Kaczatów. Niestety wszystkie trzy rody nie żyją ze sobą w zgodzie. Prowadzą ze sobą wieczne wojny i spory. Nie wolno im też wiązać się ze sobą, choć niektórzy nie zamierzają przestrzegać tego zakazu. Każdy z trzech rodów włada innym zmysłem. Huczmiranki posiadają magię zapachów, ród Bergonów magię smaku, a Kaczatowie magię dźwięku. Autorka w ciekawy i intrygujący sposób ukazuje nam losy swoich bohaterów. Nie oszczędza im trudności i przykrości. Widzimy jak wiele kosztuje ich podjęcie pewnych decyzji i choć mają pewne obawy i tak decydują się walczyć o swoje. Zwłaszcza niektóre Huczmiranki, które zechciały żyć po swojemu. I choć ściągnęły na siebie gniew całego rodu, nie zamierzały rezygnować ze swoim postanowień.

Agata Mańczyk swoje powieści zwykle kieruje do młodych czytelników. „Huczmiranki” to jej pierwszy cykl przeznaczony dla osób dorosłych. Do tej pory nie miałam okazji czytać żadnej książki autorki, a kuszona intrygującym opisem sagi o Huczmirankach zdecydowałam się na lekturę. Pierwszy tom „Eukaliptus i werbena” mnie oczarował. Agata Mańczyk w niezwykły sposób połączyła powieść obyczajową z fantastyką i choć zwykle unikam sag rodzinnych, cieszę się, że sięgnęłam po tę serię. Niestety są też pewne niedociągnięcia, które mogą razić w oczy. W pierwszej części nie szczególnie zwróciłam na to uwagę, jednak w przypadku drugiego tomu, po prostu zaczęło mi to przeszkadzać. Tekst w niektórych momentach jest monotonny, a akcja płynie zbyt wolno, przez co można odczuć znużenie i zniecierpliwienie. Opisy rzucanych zaklęć i zapachów są zbyt płytkie i sztuczne. Moja wyobraźnia i zmysły nie miały okazji żeby zacząć działać. Należy zwrócić również uwagę, na ogromną liczbę bohaterów. Gdyby nie drzewa genealogiczne znajdujące się na ostatnich stronach, na pewno zgubiłabym wątek. Przeskoki w czasie również mogą zaburzać orientację, jednak w miarę upływu tekstu, można się do tego przyzwyczaić.

„Rumianek i mięta” to całkiem udana kontynuacja, choć mi osobiście bardziej podobała się pierwsza część. Tutaj jakoś ciężko było mi się zżyć z bohaterami i dać się całkowicie pochłonąć tej historii. Choć trzeba przyznać, że seria „Huczmiranki” mocno intryguje i zaskakuje. Podobało mi się, jednak nie jest to lektura którą zapamiętam na długi czas. Połączenie obyczajówki z fantastyką wyszło autorce na dobre. Stworzyła mroczną, tajemniczą i nietuzinkową opowieść pełną magii, alchemii i rodzinnych sekretów, z piękną Warszawą w tle. Jeśli macie ochotę na coś nietypowego, to „Huczmiranki” na pewno przypadną Wam do gustu. Wybór należy do Was.

Autor: Agata Mańczyk
Tytuł: Rumianek i mięta
Cykl: Huczmiranki (tom 2)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 17 lutego 2016
Liczba stron: 448
Gatunek: literatura obyczajowa/saga rodzinna
MOJA OCENA: 6/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia


poniedziałek, 29 lutego 2016

Podsumowanie miesiąca: luty 2016


Nie znoszę lutego. To jeden z najgorszych miesięcy roku (przynajmniej dla mnie). Nie dość, że jest krótszy o te parę dni, to jeszcze pogoda nie dopisuje - zimno, szaro, buro i ponuro. Co niestety nie nastraja mnie zbyt pozytywnie. Tak więc, żegnam ten miesiąc z wielką ulgą i radością. Choć mówiąc szczerze, nie mam co narzekać, bo pod względem czytelniczym to był całkiem udany miesiąc. Tęsknie wspominam styczeń i moje 17 przeczytanych książek i po cichu liczę na to, że jeszcze uda mi się pobić ten rekord. Gorzej z zaległościami... z których wciąż nie mogę się odkopać. Liczę na to, że marzec okaże się trochę łaskawszy, a ja w końcu będę mogła złapać oddech i uporać się z zaległościami.

Jesteście ciekawi jakie książki przeczytałam w lutym? Zapraszam do czytania :).

Ilość przeczytanych książek w tym miesiącu: 11 (według kolejności)
- „Barwy miłości” Kathryn Taylor, str.350
- „Barwy miłości. Czerwień” Kathryn Taylor, str.352
- „Linia serc” Rainbow Rowell, str.380
- „Huczmiranki. Rumianek i mięta” Agata Mańczyk, str.448
- „We troje” Hanna Dikta, str.302
- „Nie oddam szczęścia walkowerem” Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska (e-book), str.464
- „Samulka” Kinga Facon (e-book), str.360

Ilość przeczytanych książek od początku roku: 28
Ilość przeczytanych stron: 4 162, co daje około 143 strony dziennie.
Ilość napisanych recenzji: 19 (4 z tego miesiąca, 6 zaległych ze stycznia i 9 dziecięcych)
Najlepsza przeczytana książka: "Chcę Cię usłyszeć" Diane Chamberlain
Ilość wyświetleń: 146 503
Ilość wyświetleń w tym miesiącu: 21 194
Ilość opublikowanych postów: 28
Liczba obserwatorów: 480
Liczba obserwatorów G+: 419

Jestem zachwycona tymi wynikami i samymi statystykami. Nie mogę uwierzyć - ponad 21 tysięcy wyświetleń w ciągu jednego miesiąca! Jesteście niesamowici! To jest absolutny rekord i mam nadzieję, że uda się go jeszcze kiedyś pobić ;).

Poza tym, że był to trochę pracowity i męczący miesiąc, nie obyło się też bez miłych wiadomości. Na początku miesiąca miała premierę książka "Amber" Gail McHugh, gdzie pojawiła się moja krótka rekomendacja. Udało mi się również nawiązać kilka nowych współprac, a przy okazji dowiedziałam się, że już niebawem w kolejnej książce pojawi się moja rekomendacja, a mianowicie: "Nie oddam szczęścia walkowerem" Agnieszki Jeż i Pauliny Płatkowskiej, która ukaże się nakładem Wydawnictwa Czarna Owca już w kwietniu. Książkę mam już za sobą, więc niebawem podzielą się z Wami moimi wrażeniami po lekturze :).

Aby nie przedłużać, tradycyjnie dziękuję Wam, że jesteście ze mną, odwiedzacie, czytacie i komentujecie (pomimo iż ja nie zawsze mam czas do Was zajrzeć). Jesteście wspaniali! Dziękuję z całego serca :).


A Wam jak minął miesiąc? Ile książek przeczytaliście? :)

niedziela, 28 lutego 2016

Bajkowy Zakątek: "Humory Hipolita Kabla" Roksana Jędrzejewska-Wróbel


Przyjaciel to ktoś na kim możesz polegać. Służy radą, pomocą i nie pozwala byś czuł się samotny. Pozwala ci się wypłakać w rękaw, wyżalić i powierzyć swoje tajemnice. Jest ostoją, oparciem i najlepszym kompanem. Przyjaciel jest dobry na wszystko, a świadomość tego, że jest, sprawia, że od razu czujemy się lepiej.

Poznajcie Hipolita Kabla, kapryśnego i marudnego jamnika, który jest wiecznie niezadowolony. A to poużala się nad sobą, a to pomarudzi na brzydką pogodę, a to pogrymasi nad miską. Miewa ten Hipolit humory, oj miewa. Trzeba przyznać, że nie łatwo jest być jego towarzyszem. Na szczęście jest kot Alojzy Kocioł, który jak nikt potrafi rozweselić biednego Hipolita. Odpowie na każdy desperacki SMS, nakarmi serdelkiem, pomoże odnaleźć zagubiony humor, a nawet odda własne marzenie. W końcu od czego ma się przyjaciół...


„Humory Hipolita Kabla” to niesamowicie zabawna i urocza opowieść o dwójce przyjaciół, którzy razem stawiają czoło codzienności. Przeżywają niezwykłe przygody i choćby nie wiem jak było źle, zawsze mogą na sobie polegać. Hipolit Kabel to pies który praktycznie zawsze ma zły nastrój, natomiast kot Alojzy Kocioł, to taki wierny druh, który zaraża dobrym humorem. Oboje świetnie się uzupełniają i stanowią naprawdę zgrany duet. To piękny obraz prawdziwej przyjaźni, który pokazuje nam, że nawet pomimo wyraźnych różnic, można znaleźć ze sobą wspólny język. Widzimy również, że przyjaźń między psem i kotem jest możliwa, a Hipolit i Alojzy są tego doskonałym przykładem. Relacja jaka się między nimi wywiązała wyraźnie pokazuje nam, że to co nas dzieli, wcale nie musi stanowić problemu, a wręcz przeciwnie może nas połączyć.


Książeczka została podzielona na osiem krótkich rozdziałów, a każdy z nich tak naprawdę stanowi oddzielną historię. Można je czytać razem, jak również osobno, dzięki czemu dzieci nie znudzą się czytanym tekstem. Roksana Jędrzejewska-Wróbel napisała zabawną opowieść, która poza dostarczeniem dziecku rozrywki, ma na celu przekazać mu pewne wartości i pokazać czym jest prawdziwa przyjaźń. Rysunki w wykonaniu Grażyny Rigell są po prostu cudowne. Jestem nimi totalnie zauroczona i właściwie mogłabym na nie patrzeć godzinami. Nietuzinkowe, kolorowe, zabawne, a przede wszystkim niesamowicie oryginalne. Stanowią doskonałe uzupełnienie tekstu i wręcz idealnie odwzorowują postacie Hipolita i Alojzego.

Wydawnictwo Adamada odkryłam całkiem niedawno i jestem zachwycona tym z jak niezwykłą starannością i dokładnością wydają swoje książki. „Humory Hipolita Kabla” nie są wyjątkiem. To pięknie wydana publikacja, która zachwyca od pierwszej strony. Ilustracje skutecznie przyciągają wzrok, a tekst pobudza ciekawość i wyobraźnię. Dzieci z wielkim zainteresowaniem i zaangażowaniem będą śledzić tekst, a przygody marudnego jamnika i zabawnego kota na pewno przypadną im do gustu. Czcionka jest dość duża, dzięki czemu książeczka idealnie sprawdzi się jako samodzielna czytanka. Kolejną rzeczą na którą zwróciłam uwagę, są sprytnie pochowane numery stron. Każdy z nich znajduje się w innym przedmiocie i w innym miejscu. Może to drobnostka, na którą pewnie większość dzieci nie zwróci uwagi, jednak jak dla mnie stanowi ciekawe urozmaicenie książeczki.


„Humory Hipolita Kabla” to sympatyczna publikacja, która rozbawi, pocieszy, a przy okazji okaże się cenną i wartościową lekcją. Gorąco polecam i zachęcam Was do sięgnięcia po tę książeczkę. Jestem pewna, że Wasze pociechy pokochają psa Hipolita i kota Alojzego i razem z nimi będą przeżywać niezwykłe przygody.

Tekst: Roksana Jędrzejewska-Wróbel
Ilustracje: Grażyna Rigell
Tytuł: Humory Hipolita Kabla
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 40
Wiek: 4+
MOJA OCENA: 9/10


Za możliwość przeczytania książeczki dziękuję Wydawnictwu Adamada


sobota, 27 lutego 2016

Bajkowy Zakątek: "Chodzi mucha po globusie" Maria Terlikowska


Macie ochotę odkryć nieznane lądy? Skorzystajcie z pomocy małej muchy, która wybrała się na wycieczkę po globusie. Jesteście ciekawi co takiego odkryła?

Pewnego dnia mała mucha usiadła na globusie. Niestety na Północnym Biegunie okazało się być dla niej zbyt zimno. Słuchając rad globusa, zdecydowała się wyruszyć na południe, aby znaleźć najcieplejsze miejsce na świecie. Odwiedziła lodowatą Norwegię, odpoczęła nad Morzem Śródziemnym, zwiedziła Afrykę, a nawet zawędrowała na Antarktydę. Wszystko po to by przekonać się, że równik to najbardziej odpowiednie miejsce dla muchy.


„Chodzi mucha po globusie” to kolejna książeczka, którą śmiało można zaliczyć do klasyki literatury dziecięcej. Pierwsze jej wydanie miało miejsce w 1963 roku, a dzięki uprzejmości Muzeum Książki Dziecięcej, dziś mamy okazję ponownie spotkać się z małą muchą podróżniczką. Tak samo jak w przypadku „Przygód kropli wody”, autorką książeczki jest Maria Terlikowska, a rysunkami zajął się Bohdan Butenko. Tekst jest prosty i rymowany, łatwo wpada w ucho i pobudza dziecięcą ciekawość. Po raz kolejny został napisany odręcznym pismem, co będzie dość sporym utrudnieniem dla dziecka które dopiero uczy się czytać. Książeczka dodatkowo została wzbogacona w teksty w dymkach, które akurat w tym przypadku zostały napisane drukowanymi literami. To całkiem fajne urozmaicenie i na pewno spodoba się dzieciom.


Ilustracje Bohdana Butenko charakteryzują się wyraźną kreską, dużą ilością kolorów, a przede wszystkim prostotą. W końcu nic tak nie przyciąga dziecięcego wzroku, jak wyraziste obrazki. Książka została wydana z niezwykłą starannością. Twarda tłoczona oprawa, grube kartki, piękne ilustracje i zabawny tekst, sprawiają, że książeczki Marii Terlikowskiej i Bohdana Butenko zyskują miano ponadczasowych.

Książka łączy bajkową przygodę małej muchy z podstawową wiedzą z zakresu geografii. Tytułowa bohaterka wędruje po globusie i odwiedza różne zakątki świata. Dowiaduje się czym jest ląd, ocean, biegun, lodowiec i równik. Na swojej drodze spotka przeróżne egzotyczne zwierzęta, które pomagają jej pokonać przeszkody. Dzięki temu mała mucha wie gdzie jest zimno, gdzie za gorąco, a gdzie będzie idealnie by osiąść tam na stałe. Dzieci razem z muchą poznają fascynujący świat geografii i podróży, przy okazji ucząc się i dobrze się bawiąc.


„Chodzi mucha po globusie” to wartościowa i zabawna publikacja, po którą naprawdę warto sięgnąć. W naszym domu jest to absolutny hit, choć synek wciąż nie może zrozumieć dlaczego mucha w tej książeczce chodzi, a nie lata ;). Ale to już inna historia... Zachęcam Was do sięgnięcia po książeczki Marii Terlikowskiej. Dajcie się im oczarować, a jestem pewna, że pokochacie je z całego serca.

Tekst: Maria Terlikowska
Ilustracje: Bohdan Butenko
Tytuł: Chodzi mucha po globusie
Wydawnictwo: Muza SA
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 32
Wiek: 2+
MOJA OCENA: 10/10


Za możliwość przeczytania książeczki dziękuję Business&Culture oraz Wydawnictwu Muza SA


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka