niedziela, 20 lipca 2014

"Ujarzmienie" Jeff VanderMeer

Cykl: Southern Reach (tom 2)
Tytuł oryginału: Authorrity
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 30 czerwca 2014
Liczba stron: 400


I znowu spotykamy się ze Strefą X. Tym razem jednak nie będzie nam dane do niej wejść. Przyjrzymy się jej z zewnątrz. Mimo iż dalej wolałabym zgłębiać jej tajemnice będąc w środku, pocieszę się tym co dostałam. Sama książka niestety jest mniej klimatyczna, niż poprzedni tom. „Unicestwienie” trzymało mnie w napięciu do ostatniej strony, natomiast „Ujarzmienie” trochę mnie znudziło. Nie znaczy to że książka była kiepska, bo posiada swój niepowtarzalny klimat i charakter, jednak po pierwszej części spodziewałam się czegoś innego.

Tym razem udajemy się do Southern Reach, rządowej agencji zajmującej się badaniem Strefy X. Poznajemy Johna Rodriqueza, nowego szefa, który zostaje umieszczony w agencji w celu zgłębienia tajemnic owej Strefy. Razem z nim poznajemy agencję od środka, zapoznajemy się z pracownikami, którzy są tak samo dziwni jak sama Strefa X. Wychodzi na to że i tam dzieją się rzeczy które ciężko pojąć i wytłumaczyć. Co tak naprawdę kryje się w agencji? A co ukrywa Strefa X? Niestety na większość pytań i tym razem nie dostaniemy odpowiedzi. Strefa X dalej broni się swoimi prawami i uchyla nam tylko rąbka tajemnicy.


Książka jest dość specyficzna. Mimo że momentami mnie nudziła, to po paru stronach szybko mi to rekompensowała. Czytało mi się ją dobrze, choć nie porwała mnie tak jak "Unicestwienie". Akcja rozkręca się powoli, dopiero w połowie tak naprawdę zaczyna się coś dziać, a pod koniec przyspiesza tak szybko że nie sposób się od niej oderwać. Czytając cały czas odczuwałam lekki dreszczyk emocji, co zdecydowanie bardzo mi się podobało. Nie jest to książka łatwa, wymaga od nas dużego skupienia i myślenia. Zaskakuje i wciąga od pierwszej chwili, jednak po przeczytaniu zostaje pewien niedosyt i wiele pytań bez odpowiedzi. "Ujarzmienie" to kawał dobrej literatury i fantastyki na wysokim poziomie, a Jeff VanderMeer znowu stanął na wysokości zadania.

Z niecierpliwością czekam na ostatnią część trylogii o Southern Reach i Strefie X.


MOJA OCENA:
9 / 10


Zapraszam również to zapoznanie się z pierwszą częścią trylogii.

niedziela, 6 lipca 2014

"Zdobywam zamek" Dodie Smith

Tytuł oryginału: I Capture the Castle
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 28 sierpnia 2013
Liczba stron: 351


"Zdobywam zamek" autorstwa Dodie Smith, jest książką niezwykłą. Napisaną w formie pamiętnika, podzielonego na trzy zeszyty. Główną bohaterką, jak i narratorką owego pamiętnika jest siedemnastoletnia Cassandra. Razem z rodziną mieszka w prawdziwym zamku. Niestety nie jest to bajka o księżniczkach, która kończy się happy endem.

Cassandra opowiada w swoim pamiętniku o tym jak wygląda ich życie na zamku. Mieszka tam razem ze starszą siostrą Rose, młodszym bratem Thomasem, ojcem, macochą i przyjacielem Stephanem, który jest synem ich dawnej służącej. Niestety ich życie nie jest usłane różami. Rodzina ledwo wiąże koniec z końcem i nie stać ich nawet na kupno jedzenia. Od razu nasuwa się pytanie - to jak w takim razie się tam znaleźli? Otóż, ojciec Cassandry napisał kiedyś powieść, która przyniosła mu chwilową sławę i bogactwo. Niestety nic co piękne, nie trwa wiecznie. Sława minęła, pieniądze się skończyły, a moc twórcza gdzieś wyparowała. I tak oto, pan Mortmain usuwa się w cień, zamyka się w wieży, a los rodziny staje mu się wręcz obojętny. W pewnym momencie sytuację ratuje Stephan, udając się do pracy, dzięki czemu rodzina może jakoś przetrwać. I tak oto, wiodą monotonne życie w zamku, który powoli popada w ruinę.

Któregoś dnia, do ich drzwi pukają dwaj młodzi i zamożni Amerykanie - Simon i Nail, którzy jak się okazuje są potomkami dawnego właściciela zamku - to momentalnie sprawia że staje się on ich własnością. Na szczęście nie zamierzają wyrzucić rodziny na bruk.

Życie każdego z nich zostaje wywrócone do góry nogami, a Rose dostrzegając możliwość wyjścia z ubóstwa, rozkochuje w sobie Simona. Niestety sama nie pałając do niego większym uczuciem. Losy Cassandry jak i jej siostry zmieniają się całkowicie, a Amerykanie wprowadzają chaos nie tylko do ich życia, ale także do ich młodzieńczych serc.

Książka "Zdobywam zamek" osadzona w latach 30-stych, okazuje się książką niezwykle na czasie. Mogłabym nawet powiedzieć, że jest ponadczasowa. Nie trąci przysłowiową myszką. Jest niezwykle świeża i oryginalna, jakby napisana teraz, a nie w roku 1948. Czyta się ją dobrze, niestety niezbyt szybko, co na szczęście rekompensuje sama treść, która jest napisana prostym i przyjemnym językiem. Dzięki czemu możemy wręcz delektować się powieścią, co w przypadku "Zdobywam zamek" jest wręcz wskazane.


Cieszę się że mogłam ją przeczytać, bo na pewno nie był to czas stracony. Przeniesienie się w lata 30-ste i chwilowe zamieszkanie w zamku było dla mnie niesamowitym przeżyciem. Polecam ją każdemu, kto ma ochotę na coś innego i nietypowego, bo "Zdobywam zamek" Dodie Smith, to strzał w diesiątkę!



MOJA OCENA:
8 / 10

wtorek, 1 lipca 2014

"Pan Mercedes" Stephen King

Tytuł oryginału: Mr. Mercedes
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 4 czerwca 2014
Liczba stron: 576


Stephen King jest autorem zwykle kojarzonym z horrorami i opowieściami grozy. Tym razem jednak mamy przyjemność sięgnąć po powieść detektywistyczną, która reklamowana jest jako debiut autora w tymże gatunku. Jako że od zawsze byłam fanką powieści kryminalnych i detektywistycznych, od razu po nią sięgnęłam.

Akcja powieści zaczyna się od masakry w City Center. Rozpędzony mercedes wjeżdża w tłum bezrobotnych, zabijając osiem osób, a wiele innych okaleczając. Niestety sprawca ucieka z miejsca zdarzenia. Policja drepcze w miejscu nie mogąc natrafić na ślad mordercy. W końcu śledztwo zostaje umorzone. Emerytowany policjant Bill Hodges nie może się z tym pogodzić. Sprawa "Pana Mercedesa" kładzie się cieniem na jego życiu i karierze w policji. Wszystko się zmienia gdy pewnego dnia dostaje tajemniczy list, wysłany przez samego Pana Mercedesa. Policjant postanawia na własną rękę rozpocząć śledztwo, co sprawia że cały jego świat zostaje wywrócony do góry nogami. Zostaje wciągnięty w niebezpieczną grę. Stawka jest wysoka, gdyż życie może stracić wielu ludzi.

Tak naprawdę wszystko co dzieje się w książce skupia się wokół dwóch głównych bohaterów, policjanta i sprawcy. Poznajemy każdego z nich, zagłębiamy się w ich umysły, obserwujemy rozgrywkę którą prowadzą między sobą. Jednak w tym wszystkim najbardziej interesującą postacią jest Brady Hartsfield, znany jako Pan Mercedes. Niezrównoważony, a jednak piekielnie inteligentny. W niektórych momentach również odpychający, lecz mimo to z każdą chwilą mamy ochotę poznać go bliżej. Poznać wszystkie jego sekrety i tajemnice, dowiedzieć się co tak naprawdę nim kieruje.

Książka "Pan Mercedes" to kawał dobrej literatury. Czyta się ja naprawdę dobrze. Powoli nabiera tempa, co sprawia że pod koniec czyta się ją dosłownie z wypiekami na twarzy. Oryginalna fabuła, świetnie skonstruowane dialogi i ciekawi bohaterowie, wszystko to daje nam świetnie napisaną powieść. Mnie osobiście książka bardzo przypadła do gustu i muszę przyznać że taki King bardzo mi odpowiada. Nie jestem fanką horrorów i nie przeczytałam za wiele książek tego autora, jednak po tym co zostało mi zaserwowane wiem że będę chciała więcej. Może i książka nie powala na kolana, jednak ja jestem jak najbardziej na tak.


MOJA OCENA:
9 / 10

sobota, 21 czerwca 2014

"Unicestwienie" Jeff VanderMeer

Cykl: Southern Reach (tom 1)
Tytuł oryginału: Annihilation
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 30 kwietnia 2014
Liczba stron: 232


Gdy tylko usłyszałam o książce "Unicestwienie" od razu wiedziałam że muszę ją mieć. Będąc w księgarni i przeglądając książkę, tak naprawdę nie wiedziałam czego się spodziewać. Opis intrygujący, okładka intrygująca, a samo wnętrze książki wręcz prosi się o czytanie. Od początku wiedziałam że trafiłam na niezwykłą i nietypową powieść.

Razem z dwunastą ekspedycją wyruszamy w podróż do tajemniczej Strefy X. Cel, zbadać to miejsce. Niestety poprzednie ekspedycje poniosły porażkę. Czy i z tą będzie podobnie? Główną bohaterką, jak i narratorką jest pani biolog, która razem z trzema innymi kobietami została wysłana na misje. Sama Strefa X jest miejscem odizolowanym od reszty świata, gdzie dostępu nie ma praktycznie nikt. To co się tam dzieje ciężko wytłumaczyć i zrozumieć. Tak naprawdę nie wiadomo czym jest owa Strefa i skąd się wzięła, ani co tak naprawdę się tam wydarzyło. Jedno wiemy na pewno, jest to miejsce gdzie ludzie tracą zmysły, umierają, bądź znikają bez śladu. Strefa X przeraża, a jednocześnie przyciąga.

Biolożka zabiera nas w głąb swojego umysłu, pokazuje nam Strefę X swoimi oczami. Jest to niezwykle intrygujące i fascynujące, wręcz hipnotyzujące. Czułam się tak, jakbym to ja sama tam była. Razem z nią czułam i odkrywałam, a samo poznawanie Strefy X było dla mnie niezwykłym doświadczeniem.

Czytając "Unicestwienie" czułam niepokój, lęk i dreszczyk emocji. Mimo iż coraz bardziej zagłębiałam się w książkę, dalej nie wiedziałam co przyjdzie mi spotkać. Bałam się i momentami byłam bliska odłożenia książki, ale mimo to czytałam dalej, gdyż nie sposób się od niej tak po prostu oderwać. Byłam wręcz zachwycona tym z jaką łatwością autor zbudował napięcie i niepowtarzalny klimat, który przez cały czas utrzymuje się w książce. Na pewno nie jest to pozycja obok której można przejść obojętnie i śmiało mogę zapewnić że będzie to niepowtarzalna gratka dla każdego miłośnika fantastyki, jak i horroru. Jeff VanderMeer zabiera nas w niepowtarzalną podróż, po której nic już nie będzie takie samo.


MOJA OCENA:
10 / 10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka