wtorek, 21 kwietnia 2015

"Maszynopis z Kawonu" Tomasz Kowalczyk

Wydawnictwo: Poligraf
Data wydania: 30 stycznia 2015
Liczba stron: 146


Czym jest życie? Jaki jest jego sens i wartości? Gdzie szukać odpowiedzi? W końcu każdy z nas czasem się nad tym zastanawia. Często jednak nie mamy czasu by się zatrzymać i spojrzeć na piękno otaczającego nas świata, by zastanowić się nad sensem istnienia. Tomasz Kowalczyk razem ze swoim bohaterem spróbują sprostać temu wyzwaniu... 

„Maszynopis z Kawonu” Tomasza Kowalczyka to książka nietypowa. Właściwie rzadko spotykam się z tego typu lekturami. Nie szczególnie gustuję również w poezji, dlatego nie będę ukrywać że przeczytanie książki sprawiło mi pewną trudność. Najbardziej przeszkadzał mi język którym posługuje się autor. Od samego początku jakoś nie mogłam wygryźć się w książkę. Wciąż się gubiłam i momentami po prostu nie wiedziałam jaki był zamysł autora. Tekst mnie przytłoczył i zmęczył, z trudem udało mi się dobrnąć do końca, ale byłam wytrwała z czego bardzo się cieszę. Zakończenie wynagrodziło mi wszelki trud związany z czytaniem i właściwie rozwiało moje wątpliwości względem tej książki. Bo trzeba przyznać że odkąd zaczęłam czytać nie wiedziałam jak się odnieść do dzieła Tomasza Kowalczyka. Były momenty że książkę czytało mi się dobrze, ale potem znowu wplątywałam się w wir niezrozumiałych zdań i wyrażeń, które wprowadzały istny mętlik do mojej głowy. W efekcie nie wiedziałam już co jest prawdą, a co nie i jaki jest sens tej książki.

Kreacja postaci, a zwłaszcza głównego bohatera jest naprawdę przemyślana i dopracowana. Jest to mężczyzna który ma problem z przystosowaniem się do życia w dzisiejszych czasach. Jest obserwatorem zachowań ludzkich i otoczenia. Zwraca uwagę przede wszystkim na ogarniający nas konsumpcjonizm i upadek zasad moralnych. Mogłabym powiedzieć że jest to duszyczka która pałęta się po ziemskim padole w poszukiwaniu swojego miejsca i czasu. Na swojej drodze spotyka kolegów, rodzinę, ukochaną dziewczynę, a nawet istoty z innego świata i wymiaru. Wciąż błądzi, przygląda się innym z boku i analizuje. Analizuje, analizuje i jeszcze raz analizuje. Próbuje znaleźć odpowiedzi na wiele nurtujących pytań, zrozumieć otaczający go świat i w końcu odnaleźć swoje prawdziwe „ja”. Jest to długa i skomplikowana wędrówka, pełna zakrętów i niespodziewanych wydarzeń, w których musi spróbować się odnaleźć. Choć najchętniej by uciekł i ukrył się w bezpiecznym miejscu. Jednak nie jest to wcale takie proste. Główny bohater to postać nieszczęśliwa i samotna. Ludzie go nie rozumieją, co sprawia że jeszcze bardziej zaczyna się izolować. Tylko miłość do ukochanej kobiety przynosi mu radość i chwilowe zapomnienie. 

„Miłość jest jednak lekarstwem na wszystkie dewiacje tego świata. Ta nić bezgranicznego zrozumienia, w której podróżujemy jakby w kapsule pędzącej na samo dno, nie tonąc, ona, cokolwiek by się stało, nie ulegnie zerwaniu.” *str. 73

„Maszynopis z Kawonu” nie jest dla każdego. To książka kierowana przede wszystkim do osób które lubią wyzwania literackie, które mają ochotę na poetycką i filozoficzną prozę, jak również dla tych którzy lubią analizować i dużo myśleć przy lekturze. Dla mnie książka okazała się dużym wyzwaniem. Tak jak pisałam wyżej, ciężko było mi przebrnąć przez tekst. Jednak wiem że znajdą się osoby którym taka forma będzie odpowiadała. Na duży plus zasługuje tutaj zakończenie powieści. Autor mnie zaskoczył i pozostawił jeszcze większy bałagan w głowie. Choć znalazłam odpowiedzi na kilka nurtujących mnie pytań, to na wiele z nich dalej nie potrafię sobie odpowiedzieć. Skłoniło mnie to do głębszych refleksji i przemyślenia przeczytanej książki od nowa. 

„Maszynopis z Kawonu” to książka osobliwa. Wielu z was na pewno uzna że jest to zwykły bełkot, w którym ciężko doszukać się jakichś wartości. Ja znalazłam drugie dno tej krótkiej powieści. Nic nie jest tu podane na tacy, trzeba wysilić szare komórki i trochę pogłówkować. Jeśli jednak macie ochotę na książkę która jest całkowicie inna niż wszystkie, to „Maszynopis z Kawonu” będzie odpowiednią lekturą. Wybór zostawiam wam.

*Książka bierze udział w wyzwaniu: 52 książki, Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę!


MOJA OCENA:
6 / 10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi.

niedziela, 19 kwietnia 2015

"Czas Żniw" Samantha Shannon

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Tytuł oryginału: The Bone Season
Cykl: Czas Żniw (tom 1)
Data wydania: 6 listopada 2013
Liczba stron: 520


„Czas Żniw” to książka na którą czekałam bardzo długo. Wiedziałam że prędzej czy później będzie musiała wpaść w moje ręce. W końcu się udało. Zatem usiądźcie wygodnie i przygotujcie się na fantastyczną przygodę która odmieni wasze życie. To co przyjdzie wam spotkać, będzie zupełnie inne od tego co już widzieliście. Gotowi? No to zaczynamy...

Rok 2059. Większość miast jest kontrolowanych przez siły bezpieczeństwa o nazwie Sajon. Dziewiętnastoletnia Paige Mahoney pracuje w kryminalnym podziemiu Londynu, zwanej Siedmioma Pieczęciami. Jej zadaniem jest pozyskiwanie informacji poprzez włamywanie się do ludzkich umysłów. Dziewczyna ma niezwykły dar i jest rzadkim rodzajem jasnowidza, czyli sennym wędrowcem.
Pewnego dnia na skutek fatalnego splotu okoliczności Paige zostaje schwytana i przetransportowana do Szeolu I, tajemniczej kolonii karnej działającej na terenie Oksfordu, miasta które od dwustu lat oficjalnie nie istnieje. Kontrolę nad nim sprawuje potężna i pochodząca z innego świata rasa Refaitów. Paige zostaje przypisana Naczelnikowi, który od tej pory zostaje jej opiekunem i trenerem. Jest jej panem, a jednocześnie wrogiem. Dziewczyna jednak nie ma wyjścia, musi się podporządkować, bo inaczej zginie. Rozpoczyna się walka na śmierć i życie, walka o przetrwanie i wolność. Paige musi poddać się zasadom panującym w tym miejscu, a przede wszystkim odkryć jaką tajemnicę ukrywa Naczelnik i jakie są jego motywy...

„Czas Żniw” Samanthy Shannon to debiut, a jednocześnie pierwszy tom serii, której ma się pojawić aż siedem części! Zapowiada się naprawdę wyśmienita przygoda, bo zapewniam was że pierwszy tom jest wręcz powalający. Po raz kolejny sięgam po fantastykę i po raz kolejny zostaję pozytywnie zaskoczona. „Czas Żniw” to książka genialna, nietuzinkowa, nieszablonowa, wyjątkowa i tak inna że aż ciężko to obrać w słowa. Mogłabym pisać i pisać, chwalić ją pod niebiosa, ale gwarantuję wam że wrażenia są wręcz nieziemskie. Tak samo jak książka. Nie należy jednak do łatwych lektur, wymaga dużego skupienia od czytelnika i koncentracji. Duża ilość faktów którymi zostajemy zasypani na początku potrafi wprowadzić mętlik w głowie, jednak później powoli zaczynamy rozumieć w czym sęk i jakie jest ogólnie założenie powieści. Dużym ułatwieniem jest broszurka rozpoczynająca książkę, dzięki której możemy poznać wszystkie kategorie jasnowidzów. Dodatkowo znajdujemy mapkę przedstawiającą Szeol I i słowniczek, który jest wręcz niezbędny, zwłaszcza jeśli nie chcemy się pogubić podczas czytania i nie stracić wątku.

"Bez względu na to, jak bardzo tego czasami pragnęłam, nic nie mogło być normalne. Nigdy nie było. "Normalne" i "naturalne" to dwa największe kłamstwa, jakie kiedykolwiek stworzyliśmy. My, ludzie, z naszymi małymi umysłami." *str. 364

Trzeba przyznać że pomysł na fabułę jest wręcz genialny. Autorka wykazała się naprawdę dużą pomysłowości, a przede wszystkim niesamowitą umiejętnością w kreowaniu bohaterów i tworzeniu otaczającego ich świata. Samantha Shannon idealnie przedstawiła kontrolowane i podzielone państwo, gdzie bycie jasnowidzem jest surowo zabronione i zakazane. Służby bezpieczeństwa robią wszystko by wyłapać każdego który choć trochę wyróżnia się ze społeczeństwa, każdego który przedstawia jakikolwiek rodzaj widzenia. Jasnowidze są traktowani jak wrogowie i przestępcy, dlatego zmuszeni są do życia w podziemiach i ukrywania swoich umiejętności. Kolejnym ważnym aspektem powieści jest kolonia karna Szeol I i Refaici, których autorka przedstawiła w naprawdę imponujący sposób. Jest to potężna rasa, która przybyła na ziemię dwieście lat temu. Jak się okazuje to oni pociągają za wszystkie sznurki, a Sajon to tylko marionetka w ich rękach. Refaici chronią ziemię przed atakiem Emmitów, niebezpiecznych stworzeń które stanowią zagrożenie dla całej ludzkości, w zamian otrzymują jasnowidzów których szkolą do walki. Nie wszyscy jednak przechodzą test, ci którzy go obleją stają się klaunami, a ich zadanie to zabawianie i służenie swoim dręczycielom. To przerażający obraz życia w niewoli i w strachu, manipulacji ludzkimi umysłami, znęcania się i krzywdzenia słabszych, oraz wykorzystywania ich do swoich celów, a każdy objaw niesubordynacji zostaje surowo ukarany. Przeżywają tylko najsilniejsi, a ci którzy polegną zostają wyeliminowani.

„Czas Żniw” to książka wielowątkowa, zawierająca bogactwo treści, właściwie cały czas coś się tutaj dzieje, akcja jest płynna i wartka, do samego końca trzyma w napięciu. Bohaterowie są bardzo charakterystyczni, przedstawieni w barwny i intrygujący sposób. Zwłaszcza Paige, którą po prostu uwielbiam. Ta dziewczyna wie co robi, jest niezwykle inteligentna i odważna, z ogromną determinacją i zaangażowaniem dąży do celu, nie zamierza się podporządkować i poddać, wciąż walczy by odzyskać odebraną wolność. Również Naczelnik jest niesamowitą postacią. Tak naprawdę nie wiadomo co nim kieruje, ani jakie ma plany względem Paige. Jedno jest pewne, jest to wyjątkowo tajemniczy i intrygujący osobnik. Na uwagę zasługuje również wątek miłosny, który przedstawiony jest w sposób delikatny i wysublimowany. Nie jest nachalny i nie gra pierwszych skrzypiec, stanowi tylko przyjemny dodatek, który dodaje smaku tej wyjątkowej historii. Jest idealny, w każdym, nawet najmniejszym calu.

„Czas Żniw” to mistrzowsko skonstruowana historia. Pełna tajemnic, zwrotów akcji i niezwykłych zdarzeń. Naszpikowana elementami fantastycznymi i zjawiskami paranormalnymi. Wszystko tutaj jest dopracowane i dopięte na ostatni guzik. Dla mnie to książka idealna, całkowicie spełniła moje oczekiwania i oczywiście pobudziła apetyt na więcej. Właśnie taką fantastykę lubię. Mocną, żywą i mieniącą się całą feerią barw, poruszającą moją wyobraźnie i zmysły, działająca na każdą komórkę mojego ciała. „Czas Żniw” to książka fantastyczna i fenomenalna. Oczarowała mnie, porwała i wręcz sponiewierała. Pokochałam tą historię całą sobą. Przepadłam bez reszty. Właściwie to cały czas siedzę w tej książce i nie mogę wyjść. Chcę zostać w niej na zawsze.

*Książka bierze udział w wyzwaniach: 52 książki, Czytam Opasłe Tomiska


MOJA OCENA:
10 / 10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Sine Qua Non

piątek, 17 kwietnia 2015

"Trzydziesta pierwsza" Katarzyna Puzyńska

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Cykl: Lipowo (tom 3)
Data wydania: 24 lutego 2015
Liczba stron: 560


Małe miasteczka zawsze mają swoje tajemnice, zawsze znajdzie się ktoś, kto coś ukrywa. Czasami to co wydaje się złe, niekoniecznie takie jest. Zwykle każda historia kryje drugie dno. Prawda gdy już ujrzy światło dzienne często okazuje się nie do zniesienia, a zmierzenie się z nią jest wyjątkowo bolesne.

W Lipowie nastała zima. Wszyscy powoli szykują się do Świąt Bożego Narodzenia. Jednak jest jedna rzecz która nie daje mieszkańcom spokoju, za kilka dni ma wyjść na wolność morderca, który spędził piętnaście lat za kratkami. Mężczyzna został oskarżony o podpalenie domu w którym zginęły aż cztery osoby, w tym trzech policjantów i jeden cywil. Młodszy aspirant Daniel Podgórki ma szczególne powody by nienawidzić mężczyzny, zwłaszcza że podczas pożaru zginął jego ojciec. W tym samym czasie w mieście pojawia rodzeństwo ze Szwecji, które grozi jednemu z mieszkańców. Dodatkowo do Lipowa przyjeżdża naukowiec, który zamierza badać sprawę zbiorowego samobójstwa członków sekty, do którego doszło w latach 60-siątych w lesie na terenie miasteczka. Podgórski stara się zapanować nad sytuacją, jednak dzień przed Wigilią ogień wybucha na nowo. Jak się okazuje pożar zadziwiająco przypomina ten sprzed piętnastu lat.

„Trzydziesta pierwsza” to już trzeci tom opowiadający o losach mieszkańców Lipowa. Jest to również moje pierwsze spotkanie z twórczością Katarzyny Puzyńskiej. Sama nie wiem dlaczego tak długo zwlekałam, zwłaszcza że „Trzydziesta pierwsza” okazała się istnym strzałem w dziesiątkę. Dawno nie czytałam tak dobrego kryminału i to polskiej autorki. Jestem pod ogromnym wrażeniem i wciąż nie mogę ochłonąć z emocji jakie zagwarantowała mi pani Katarzyna. Książka wciąga od pierwszych stron i to tak mocno że nie sposób odłożyć jej na bok. Gdy już zaczęłam czytać, wiedziałam że przepadłam. Nic, ani nikt nie był w stanie oderwać mnie od książki. To była istna uczta dla zmysłów, niesamowity wir wrażeń i emocji, a do tego tak duża dawka napięcia że wciąż chodziłam naładowana jak bomba. I tak właśnie powinien działać na czytelnika dobry kryminał. Powinien wstrząsnąć tak mocno, żeby po przeczytaniu ciężko było dojść do siebie. Powinien zostawić przyjemny posmak, ale i niedosyt by móc sięgać po kolejne tomy i za każdym razem czuć że nam mało i chcemy więcej.

Gdy na wolność wychodzi morderca w Lipowie zaczyna wrzeć. Mieszkańcy są wrogo nastawieni do sprawcy pożaru i na każdym kroku dają mu to odczuć. Najbardziej jednak ze sprawą są powiązani miejscowi policjanci, zwłaszcza Daniel Podgórski i Paweł Kamiński, którzy w pożarze stracili ojców. Daniel stara się zachować zimną krew i nie dać by emocje wzięły nad nim górę, jednak Paweł otwarcie okazuje swoją wrogość w stosunku do mordercy. Oboje będą musieli zmierzyć się z demonami przeszłości, oraz stawić czoło prawdzie która okaże się wyjątkowo gorzka i brutalna. W międzyczasie do miasteczka przyjeżdża dwójka Szwedów i naukowiec który zamierza badać pozostałości po sekcie która kiedyś działała na terenie Lipowa. Wszystkie wątki choć na pierwszy rzut oka nie wydają się ze sobą powiązane, w końcu łączą się w jedną spójną całość, dając nam niepowtarzalną i mistrzowsko skonstruowaną powieść. Zaskakujące zakończenie jest zwieńczeniem tej niezwykłej historii, jest jak wisienka na torcie, której smak wręcz elektryzuje. Przez cały czas zastanawiałam się kto tak naprawdę jest zabójcą, czy jest to podpalacz który wychodzi na wolność po piętnastu latach odsiadki, czy może ktoś inny. Właściwie to brałam pod uwagę każdego, ale nie tego który faktycznie okazał się tym złym.

Katarzyna Puzyńska pisze z niebywałą lekkością i precyzją. Bawi się z czytelnikiem i wręcz wodzi go za nos. Mogłoby się zdawać że już znamy rozwiązanie zagadki, że już wiemy kto jest sprawcą, aż tu nagle w jednej minucie wszystko się zmienia, pojawiają się nowe fakty i podejrzani, nowe okoliczności które trzeba zbadać. I znowu zostajemy wciągnięci do gry i krok po kroku tropimy mordercę. Akcja książki pędzi na łeb i szyję, nie zwalnia ani na sekundę, tylko gna i gna, aż do samego finału, który wręcz wbija w fotel.

„Trzydziesta pierwsza” to książka wybitna, genialna i jedyna w swoim rodzaju. Katarzyna Puzyńska to mistrzyni słowa i intrygi. Mogę śmiało powiedzieć, że dla mnie to królowa polskiego kryminału. Jestem oczarowana i w pełni usatysfakcjonowana. Liczyłam na dobry kryminał, a dostałam dużo, dużo więcej. Jedno jest pewne, umrę jak nie przeczytam pozostałych książek autorki. Jeśli jeszcze nie poznaliście żadnej książki Katarzyny Puzyńskiej to koniecznie musicie to zmienić. Nie wahajcie się ani chwili, łapcie za książkę i czytajcie! Ja mogę na koniec powiedzieć tylko tyle: WOW!



MOJA OCENA:
10 / 10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce,

oraz Wydawnictwu Prószyński i S-ka

środa, 15 kwietnia 2015

"Fortuna i namiętności. Klątwa" Małgorzata Gutowska-Adamczyk

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Cykl: Fortuna i namiętności (tom 1)
Data wydania: 25 lutego 2015
Liczba stron: 464


Małgorzata Gutowska-Adamczyk to autorka znana i lubiana. Wielu czytelników ceni sobie jej książki, ale są i tacy którzy nie przepadają za jej twórczością. Saga o Gutowie podbiła serca wielu. Teraz nadchodzi czas na Fortunę i namiętności. Czy i ta seria uzyska tak duży rozgłos i zainteresowanie?

Litwa, rok 1733. Młoda kobieta zostaje oskarżona o czary. Wyrok jest jednoznaczny: stos. Kat wychodzi z propozycją ułaskawienia kobiety, ta jest jednak nieugięta. W efekcie ginie w płomieniach, ale przed tym rzuca klątwę na winnych swojej krzywdy.
W międzyczasie w kraju umiera król August II i zaczyna się wolna elekcja. Dwa przeciwne obozy zjeżdżają do Warszawy by wybrać następcę. W tych trudnych i barwnych czasach przychodzi żyć dwóm kobietom. Zofii i Cecylii. Obie są wdowami, a co za tym idzie muszą powtórnie wyjść za mąż. Każda z kobiet jest inna. Zofia jest skromna i spokojna, pełna zasad i dobrego serca, zaś Cecylia to pewna siebie i twardo stąpająca po ziemi osobowość, która nie stroni od romansów. Jest zimna i bezwzględna, nie cofnie się przed niczym by osiągnąć to co zaplanowała. Życie obu kobiet zmieni się nieodwracalnie za sprawą jednej klątwy, rzuconej przez młodą kobietę spaloną na stosie.

„Klątwa” to pierwszy tom serii o Fortunie i namiętności. Książka opowiada przede wszystkim dzieje polskiego społeczeństwa w XVIII wieku. Autorka z niezwykłą precyzją i dbałością o szczegóły przybliża nam ten burzliwy okres. Każda z postaci jest wykreowana w barwny i realistyczny sposób, również tło historyczne oddane jest w najmniejszym szczególe, dzięki czemu możemy się poczuć jakbyśmy sami znajdowali się na kartkach powieści. Autorka przybliża nam życie i codzienność polskiej szlachty, którzy jak to szlachta, knują i dbają o swoje interesy. Żyją na najwyższym poziomie, spędzają czas na wystawnych balach, mieszkają w majestatycznych zamkach i obracają się w elitarnych kręgach. To wszystko i jeszcze więcej znajdziecie na kartkach tej powieści. W międzyczasie toczy się życie dwóch kobiet, Zofii i Cecylii. Zofie poznajemy w momencie gdy zmierza na wesele drugiej bohaterki. Kobieta nie jest szczególnie zadowolona z tego powodu zwłaszcza że spodziewa się iż na weselu pojawi się jej dawna miłość.

Właściwie bardzo ciężko odnieść mi się do tej książki, może dlatego że spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Nie jestem wielką miłośniczką powieści historycznych i rzadko po takowe sięgam, ale zdarzają się momenty że mam ochotę na coś nowego. Tak właśnie było z „Klątwą”. Jakiś czas temu miałam przyjemność poznać twórczość autorki czytając „Cukiernię pod Amorem”. Książki mi się podobały, dlatego z wielką przyjemnością sięgnęłam po najnowszą powieść pani Małgorzaty. Niestety moje oczekiwania nie zostały do końca spełnione.  Największym mankamentem książki jak dla mnie jest język. Autorka posługuje się staropolską gwarą, co nie ukrywam bardzo utrudniało mi czytanie. Nie mogłam się skupić i ciągle gubiłam wątek. Choć trzeba przyznać że jestem pełna podziwu dla pani Małgorzaty, zwłaszcza że czytając książkę ciągle miałam wrażenie że została ona napisana kilkaset lat temu, a nie w czasach współczesnych. Dowodzi to tylko temu że autorka posiada niesamowity warsztat i talent pisarski, a dodatkowo ogromną wiedzę jeśli chodzi o fakty historyczne, bo zapewniam was  że tych też jest tu mnóstwo. Książka nie należy do lekkich, trzeba mocno się skupić podczas czytania, by po prostu nie zgubić wątku, jak to było w moim przypadku.

„Fortuna i namiętności. Klątwa” to książka specyficzna i bardzo wymagająca. Nie każdemu  przypadnie do gustu. Jednak w ogólnym rozrachunku muszę przyznać że wypada naprawdę dobrze. Pomijając moją awersję do staropolszczyzny i zbyt dużej dawki faktów historycznych, „Klątwa” prezentuje naprawdę wysoki poziom. Jeśli macie ochotę poczytać o szlachcie, ich intrygach i burzliwych losach, to koniecznie musicie po nią sięgnąć. Jestem pewna że każdy miłośnik historii znajdzie tutaj coś dla siebie.

*Książka bierze udział w wyzwaniach: 52 książki, Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę!, Czytam Opasłe Tomiska


MOJA OCENA:
6 / 10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Nasza Księgarnia

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka