piątek, 8 sierpnia 2014

"Chce się żyć" Maciej Pieprzyca

Wydawnictwo: W.A.B
Data wydania: 4 września 2013
Liczba stron: 256


"Chce się żyć" jest książką nietypową, pomimo trudnego tematu tchnie optymizmem. Dawno nie czytałam książki która zrobiłaby na mnie tak ogromne wrażenie. Najpierw obejrzałam film, a potem sięgnęłam po książkę. Zdecydowanie powinno być odwrotnie, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. I film i książka są genialne, mimo to ja stawiam a wersje papierową.

Mateusz urodził się z porażeniem mózgowym. Według lekarzy nigdy nie będzie miał szansy na normalne życie. Nie będzie chodził, nie będzie mówił, nigdy nie będzie samodzielny. Jest i będzie rośliną. Nikt, nawet rodzina, nie przypuszczał że Mateusz cały czas wszystko rozumie i próbuje nawiązać kontakt z otoczeniem. Niestety jakiekolwiek wysyłane przez niego sygnały zawsze zostają mylnie odebrane. Zamknięty w swoim świecie obserwuje życie które toczy się dookoła.

Dla Mateusza każdy dzień to ciężka próba, jednak mimo to stara się być silny i dążyć do celu. Powoli małymi kroczkami przeprawia się przez życie, które niejednokrotnie bardzo go rozczaruje. Pomimo przeciwności losu dalej pozostaje pełen optymizmu i nadziei, wierząc że ktoś w końcu go zrozumie i pomoże mu skontaktować się ze światem.

Książkę czyta się lekko i bardzo szybko, nie można się wręcz od niej oderwać. Historia którą opowiada Mateusz jest historią niezwykłą, taką która na długo zapada w pamięć. Pokazuje nam że człowiek niepełnosprawny, też jest CZŁOWIEKIEM. Czuje i myśli jak każdy z nas.
"Chce się żyć" to piękna powieść która wzbudza podziw i chwyta za serce. Wzrusza, a jednocześnie śmieszy. Pokazuje nam że zawsze trzeba walczyć o lepsze jutro i nigdy się nie poddawać, a marzenia zawsze mogą się spełnić, trzeba tylko bardzo mocno w to wierzyć. Bo przecież... dobrze jest!


MOJA OCENA:
10 / 10

środa, 6 sierpnia 2014

"Telefon od anioła" Guillaume Musso

Tytuł oryginału: L'appeal de l'ange
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 19 września 2012
Liczba stron: 416


Zawsze chętnie sięgam po powieści pana Musso. Uwielbiam go. Jest dla mnie mistrzem w kreowaniu bohaterów, w tworzeniu niepowtarzalnego klimatu i historii które zapierają dech w piersiach. "Telefon od anioła" jest kolejną pozycją która sprawiła że podczas czytania, wręcz oderwałam się od ziemi.

Tym razem udajemy się na nowojorskie lotnisko, dwójka całkiem sobie obcych ludzi w pośpiechu wpada na siebie. Dochodzi do zamiany telefonów. Madeline, była policjantka, a teraz kwiaciarka i Jonathan, niegdyś wielki szef kuchni, a obecnie właściciel skromnej restauracyjki. Oboje nie mogą się powstrzymać i zaczynają sprawdzać zawartość zamienionych telefonów, tym samym odkrywając swoje najskrytsze tajemnice, a ciekawość jak wiadomo to pierwszy stopień do piekła. Jonathan przeglądając telefon kobiety natrafia na szereg tajemniczych plików zabezpieczonych hasłem, gdy w końcu udaje mu się je złamać odkrywa historię Alice, nastolatki która pewnego dnia zniknęła, a Madeline jako policjantka próbowała ją odnaleźć. Sprawa Alice kładzie się cieniem na dotychczasowym życiu Madeline, a Jonathan wiedziony coraz większą ciekawością nie spodziewa się że i w jego życiu to odkrycie przyniesie ogromne zmiany. Okazuje się że oboje będą musieli zmierzyć się z duchami przeszłości.

Jak zwykle po przeczytaniu książki jestem oczarowana. Historia którą stworzył autor może na pierwszy rzut oka wydawać się banalna, ale zapewniam że tak nie jest. Niby zwykła zamiana telefonów, coś tak prostego, a jednak Musso potrafił stworzyć z tego niesamowitą i dość zagmatwaną historię, która zachwyca od samego początku. Myślałam że dostanę typowy romans, ale dostałam dobrą sensację z romansem w tle, co akurat bardzo mi odpowiada.
"Telefon od anioła" to książka nietypowa, poruszająca i zaskakująca, pokazująca nam jak przewrotny może być los, a nasze przeznaczenie może czekać tuż za rogiem.


MOJA OCENA:
9 / 10

piątek, 1 sierpnia 2014

"Tajemnica pani Ming" Éric-Emmanuel Schmitt

Tytuł oryginału: Las dix enfants que madame Ming n'a
Wydawnictwo: Znak literanova
Data wydania: 14 lutego 2014
Liczba stron: 80


Schmitt niejednokrotnie zachwycił mnie swoim talentem literackim. Czytałam wszystkie jego książki, dlatego "Tajemnica pani Ming" była dla mnie obowiązkową pozycją do przeczytania. Opis z tyłu okładki rozbudził moją ciekawość już na wstępie, a sama treść choć króciutka bardzo mnie zaintrygowała.

Pani Ming pracuje jako babcia klozetowa w chińskim Grand Hotelu. Główny bohater, francuski biznesmen podczas jednej z wizyt w toalecie wdaje się w przyjazną pogawędkę z Chinką. Ta opowiada mu niesamowite historie o swoich dzieciach. Według jej opowieści ma ich aż dziesięcioro. Francuz nie wierzy w jej słowa, gdyż w Chinach panuje zakaz posiadania więcej niż jednego dziecka. Pani Ming snując długie opowieści o losie swoich dzieci w końcu przekonuje do siebie Francuza. Zaciekawiony i zaintrygowany jej osobą coraz częściej zachodzi do toalety, tylko po to by dalej wysłuchiwać tych niestworzonych, aczkolwiek bardzo przekonujących historii. Samo spotkanie z Chinką jest dla niego niesamowitą lekcją życia, całkowicie zmienia swoje dotychczasowe poglądy na życie, a zwłaszcza swoje podejście do posiadania potomstwa.

Książkę czyta się lekko i przyjemnie, a opowieści pani Ming wciągają od samego początku. Tak naprawdę nie wiadomo czy Chinka kłamie, czy mówi prawdę. Ale te zagadkę zostawiam do rozwiązania każdemu z osobna. Jestem zachwycona tym z jaką łatwością autor potrafi w tak krótkim tekście zamknąć całe bogactwo treści. Po przeczytaniu zawsze zostaje szereg pytań, na które sami musimy znaleźć odpowiedzi.

"Tajemnica pani Ming" to krótka opowieść o tym co w naszym życiu jest najcenniejsze. Pokazuje nam jak wielka potrafi być matczyna miłość, oraz to że dążenie do prawdy nie zawsze może dać nam szczęście.


MOJA OCENA:
8 / 10

czwartek, 31 lipca 2014

"Śnieżka musi umrzeć" Nele Neuhaus

Cykl: Oliver von Bodenstein i Pia Kirchhoff (tom 4)
Tytuł oryginału: Schneewittchen muss sterben
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Gorzka Czekolada
Data wydania: 6 maja 2013
Liczba stron: 518


Nele Neuhaus jest niemiecką autorką powieści kryminalnych. Książka "Śnieżka musi umrzeć" przyniosła jej wielki sukces. Także wśród polskich czytelników autorka zyskała sporą rzeszę fanów, a Śnieżka stała się jedną z jej najbardziej popularnych książek na naszym rynku. Kuszona dobrymi opiniami i ocenami zdecydowałam się sama po nią sięgnąć. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Nele Neuhaus i już wiem że na pewno nie ostatnie.

Tobias Sartorius zostaje skazany na dziesięć lat więzienia za zabójstwo dwóch nastolatek. Po odsiedzeniu wyroku wychodzi na wolność i wraca do swojej rodzinnej wioski Altenhain, by na nowo ułożyć swoje życie. To co zastaje na miejscu nie napawa go optymizmem. Jego rodzice się rozeszli, dom zmienił się w ruinę, a karczma którą niegdyś prowadził ojciec została zamknięta. Tobias stara się uporządkować swoje życie i zapomnieć o przeszłości. Niestety mieszkańcy miasteczka są wrogo do niego nastawieni i najchętniej widzieliby go znowu za kratkami, bądź martwego. Rękę wyciąga do niego garstka przyjaciół, w tym Nadja, koleżanka z dzieciństwa, oraz Amelie, nastolatka która jest uderzająco podobna do jednej z zamordowanych dziewczyn.

Tymczasem na starym lotnisku, w podziemnym zbiorniku zostają znalezione ludzkie kości. Niedługo potem kobieta zostaje zepchnięta z kładki dla pieszych, wprost pod rozpędzone samochody. Pia Kirchhoff i Oliver von Bodenstein rozpoczynają śledztwo. Wszystkie tropy prowadzą do Altenhain i Tobiasa. Tam jak się okazuje panuje zmowa milczenia, wszyscy mają swoje sekrety i tajemnice. Każdy coś knuje i wydaje się mieć coś na sumieniu. Wina Tobiasa staje pod znakiem zapytania.

Książkę czyta się bardzo dobrze i wyjątkowo szybko. Ja wręcz ją pochłonęłam. Tak naprawdę mogłabym się rozpisywać i rozpisywać na temat fabuły, bo wątków i wydarzeń jest tam mnóstwo, co na szczęście moim zdaniem jeszcze bardziej rozbudza ciekawość czytelnika, a książka staje się coraz bardziej zawiła i intrygująca. Mimo iż momentami się gubiłam i łamałam sobie głowę kto jest kim, to i tak czytało mi się ją rewelacyjnie. Przy czytaniu nie ma czasu na nudę, bo cały czas coś się dzieje, co sprawia że nie sposób się od niej oderwać. Książka Nele Neuhaus to typowy kryminał, co dla fanów gatunku będzie niepowtarzalną gratką. Ja przepadłam bez reszty, a wieczory z nią spędzone były dla mnie niesamowitym relaksem.
"Śnieżka musi umrzeć" pokazuje nam że nic nie jest takie na jakie wygląda, że ludzie którym ufamy mogą okazać się naszymi wrogami, a za fasadą ludzkiej życzliwości, może tak naprawdę kryć się chęć zysku. Najbardziej celne będzie tutaj określenie - kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada.


MOJA OCENA:
9 / 10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka