niedziela, 14 lutego 2016

Wywiad z Magdaleną Kołosowską



bukroom
1.  Czy od początku wiedziała Pani ze taki będzie tytuł książki czy wpadła Pani na niego w trakcie pisania książki?
Kiedy zaczynałam pisać „Trawę..”, tytuł brzmiał … „Szanowna Pani...”. Zainspirował mnie pierwszy mail od mojego pierwszego Redaktora i dalej już poszło. Wpadł mi do głowy pomysł, aby napisać lekką książkę o zwariowanych przyjaciółkach i o tym, jak czasami wiele w naszym życiu zależy od przypadku. I tak naprawdę chciałam, aby to było dość nieprawdopodobne, bo czasami takie niemożliwe rzeczy się zdarzają. A potem, w trakcie przygotowywania książki do wydania, myśląc nad tytułem – lekkim i łatwo wpadającym w ucho – wymyśliłam „Trawa bardziej zielona”. I tak już zostało.

2. Czy może Pani zdradzić jakieś ciekawostki lub przygody, które łączą się z pisaniem tej książki?
Książkę napisałam w czasie wakacji i jak wspomniałam w poprzedniej wypowiedzi, zainspirował mnie do tego mail od mojego Redaktora, z którym pracowaliśmy nad „Mimo wszystko”.  Zaczął go od słów „Szanowna Pani...”. Później, gdy w głowie ułożyła mi się cała historia, postanowiłam wykorzystać opowieści mojej serdecznej koleżanki, która pracowała w firmie spedycyjnej. Jej historie rozbawiały mnie do łez. A gdy szukałam jakiegoś fajnego miejsca, gdzie mogłyby pojechać, od razu wpadł mi do głowy Harsz i Przystań Skłodowo, gdzie kilka lat wstecz spędziłam urlop. To urocze miejsce, idealne aby naładować akumulatory i się wyciszyć. Nawet trzygodzinna wycieczka z Giżycka do Mikołajek ma swoje zalety. W „Trawie...” jest mnóstwo rzeczy, które zdarzyły się mnie bądź moim znajomym.


Mała Pisareczka
1.  Czy posiada Pani wrodzony a może nabyty optymizm? Jak wiele mu Pani zawdzięcza i jak - według Pani - można sprawić, by nasze otoczenie również patrzyło na świat przez różowe okulary? Czy przyda się do tego jakaś... powieść? Czy - Pani zdaniem - książki mogą zmienić światopogląd i spojrzenie na świat?
Optymistką jestem od kiedy pamiętam. Zawsze staram się widzieć jasne strony każdej sytuacji. I myśleć pozytywnie. Wraz z upływem lat, widzę, jak ważne jest pozytywne myślenie. Wierzę, że nasze myśli kształtują naszą rzeczywistość, dlatego im mocniej myślimy o dobrych, pozytywnych rzeczach, takie nam się przytrafiają. I nie musi się to stać od razu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Czasami trzeba poczekać, ale NIGDY nie wolno tracić nadziei. Warto wierzyć, marzyć i próbować te marzenia zrealizować. Bo marzenia się spełniają, a nam przytrafiają się nawet niemożliwe rzeczy.
To mi daje siłę.
Nie wiem, czy optymizmu można nauczyć, ale wiem, ze czasem jakieś wydarzenie, osoba, list, mail czy … książka właśnie, powodują, że zmieniamy nasze spojrzenie na rzeczywistość. Nie zdajemy sobie sprawy jak wielki wpływ może mieć jakaś opisana historia na czyjeś życie. I może się zdarzyć, że dzięki lekturze ktoś się zmienia, zaczyna wierzyć w siebie i … patrzeć na świat inaczej. Niejednokrotnie aby zmienić coś w swoim życiu potrzebujemy impulsu, a on może przyjść z każdej strony.

2. Ktoś puka do Pani drzwi frontowych. Okazuje się, że to gromada dziennikarzy strzela w Pani osobę fleszem z aparatu oraz przystawia mikrofony, by zadać to jedno - dla każdego z osobna - ważne pytanie! Lecz Pani nie może się skupić, słysząc tak wiele głosów, dlatego postanawia odpowiedź na najlepsze pytanie o Pani najnowszą książkę, które usłyszała Pani jedynie skrawkiem... Jakie to by było pytanie? Co według Pani jest wyjątkowe w Pani książce jak i też w książkach kolegów i koleżanek po fachu?
Mam nadzieję, że brzmiałoby tak, jak to, które Pani zadała :D „Co według Pani jest wyjątkowe w Pani książce jak i też w książkach kolegów i koleżanek po fachu?” 
Uwielbiam książki. Czytam je od kiedy pamiętam i nie wyobrażam sobie bez nich życia, zwłaszcza takie, które potrafią mnie bez reszty wciągnąć w akcję, sprawić, że chcę jeszcze i jeszcze, że zastanawiam się, w jaki sposób potoczy się akcja i czuję niedosyt po zakończeniu lektury. Według mnie książka powinna mieć „to coś” i za każdym razem „tym czymś” może być coś innego. Bohater, temat, sposób poprowadzenia akcji. Jeśli autor sprawił, że dosłownie ”połykałam” książkę, że zawładnęła ona mną całą w czasie lektury a zdarza się, że i po, to to jest właśnie „to coś” wyjątkowego, coś, za co kocham książki.
A w mojej? Moje książki są dla mnie spełnionym marzeniem. I to jest w nich wyjątkowe.

3. Życie powinno być jak w obyczajówkach, komediach, romansach, czy przygodówkach - gdzie najlepiej by się Pani odnalazła?
W każdym po trochu.  Życie ma wiele kolorów, jest w nim trochę z obyczajówki, odrobina komedii, dużo romansu i cała masa przygód.


izabela81
1.  "Trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona...". Bo zwykle jest tak, że to co mają inni wydaje nam się lepsze, piękniejsze, szczęśliwsze niż to, co mamy na swoim podwórku czy życiu. A jak jest u Pani, czy trawa u sąsiada jest bardziej zielona? A może co Pani robi, aby u Pani ta "trawa" była bardziej zielona?
Trawa wszędzie jest taka sama, po prostu.  Nikt nie ma lepiej czy gorzej, każdy ma inaczej.
A u mnie? Moja trawa jest … moja, wyjątkowa, inna niż gdziekolwiek indziej.  Potrafię cieszyć z tego, co mam i jestem wdzięczna za to, co otrzymuję każdego dnia.

2. W jednej z recenzji "Trawa bardziej zielona" przeczytałam, że w swojej książce pokazuje Pani, że gdy chodzi o prawdziwą miłość wszystkie chwyty są dozwolone. A jak Pani uważa osobiście, jeśli chodzi o miłość, o zdobycie tej drugiej osoby, gdzie jest granica w walce o nią?
Każda książka ma to do siebie, że ile osób czytających, tyle zdań. Dla jednych Trawa... to historia o przyjaźni dla innych właśnie o miłości, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone. I to jest piękne.
Życie potrafi postawić nas przed wyborami, o jakich nie śniliśmy. Nigdy nie wiemy w kim i czy się zakochamy, a jak wiadomo, człowiek nie jest stworzony do życia w samotności i dąży do tego, aby u swojego boku mieć tę ukochaną osobę. Jednak nie za wszelka cenę. Dla mnie granica jest bardzo wyraźna – nie krzywdzić nikogo. Nie można dążyć do celu po trupach.

3. Z tego co zdążyłam się zorientować, to w swojej najnowszej książce opisuje Pani uczucie/miłość, która po drodze kogoś rani. Czy uważa Pani, że każde wielkie uczucie musi kogoś zranić, abyśmy sami byli szczęśliwi?
Na to pytanie mogłabym odpowiedzieć krótko:nie! Jeśli wyrwiemy z kontekstu historię Moni i Pawła, to rzeczywiście wygląda to tak, że ona, aby z nim być, zraniła swojego partnera, zostawiła go w dość niemiły sposób. Nie chcę jej usprawiedliwiać. Taka była, taką podjęła decyzję.
W życiu jednak zdarzają się i takie przypadki. Staram się jednak zrozumieć motywy, jakie ludźmi kierują, co sprawia, że postępują w ten sposób. Czy sama bym tak postąpiła? Nie wiem. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, choć znam osoby, które w imię miłości potrafiły na przykład zakończyć swoje małżeństwa. I o ile pewne rzeczy można wybaczyć „singlowi”, to już mężatce czy żonatemu nie bardzo. I to są te zasady, o jakich mówiłam wcześniej: nie krzywdzić nikogo.  Brać odpowiedzialność za swoje decyzje.


mariaxdex
1.  Co sprawiło, że zaczęła Pani pisać i skąd czerpie Pani pomysły na nowe książki?
To pytanie należy do gatunku najczęściej mi zadawanych, a ja za każdym razem z radością na nie odpowiadam :D. Najkrócej: pisałam od zawsze, a może bardziej wymyślałam najprzeróżniejsze historie, a potem je spisywałam. Moja głowa zawsze była pełna różnorakich historii. Taka się urodziłam, nie pamiętam siebie innej. Ale w życiu bywało różnie, raz poświęcałam pisaniu więcej czasu, raz mniej.
A pomysły? Tak naprawdę można je znaleźć wszędzie, wystarczy tylko uważnie obserwować otoczenie, słuchać ludzi i przyglądać się im, nie trzeba wymyślać. Życie pisze najlepsze scenariusze.

2. Z jakiego gatunku nie odważyła by się Pani napisać książki i dlaczego?
Jest kilka gatunków.
Po pierwsze horror. Nie lubię, nie czytam, nie oglądam.
Historie o zombie czy takie, w których krew leje się ciurkiem też nie dla mnie.
No i science-fiction. Absolutnie nie „czuję” ufoludków czy innych cywilizacji.

3. Do jakiego fikcyjnego świata z książki chciałaby Pani "wskoczyć" i dlaczego?
Zdecydowanie do świata z książek Jodi Picoult. Uwielbiam jej książki, jej styl. No i do XIX-wiecznej Anglii z powieści Jane Austen. Chciałabym poznać jej bohaterki.


Justyna Ernest
1.  Czy jest Pani osobą, która odkłada swoje plany na później czy raczej z impetem zabiera się do ich realizacji?
A z tym bywało różnie. Kiedy byłam młodsza zdarzało się, że działałam pod wpływem impulsu,  z wiekiem natomiast stałam się bardziej stonowana. Planów nie odkładam, wiem jednak, że nie zawsze jest idealny moment na ich realizację i że czasami trzeba poczekać.

2. Jak wyglądała Pani pierwsza samodzielna wyprawa bez rodziców tylko z Pani przyjaciółmi?
Może wyda się to dziwne, ale nigdy nie byłam na wakacjach z rodzicami. Wyjeżdżałam sama, najpierw, jako bardzo mała dziewczynka, były to wyjazdy do babci. Tam spędzałam wakacje, miałam swoje przyjaciółki. Babcia miała do mnie anielską cierpliwość. Przygotowywała moje ulubione dania, słuchała moich opowieści, które naprędce wymyślałam i poświęcała mi maksimum czasu.
Kiedy byłam starsza pojawiły się obozy, wypady pod namiot. A z przyjaciółmi … wiadomo, dziać się miało i się działo.

3. Woli Pani doradzać czy raczej słuchać rad?
Jestem wodnikiem, a jak wiadomo, wodnikom raczej trudno przychodzi słuchanie rad ;) Ale jeśli rad udziela mi ktoś, kogo szanuję i cenię, przyjmuję je z pokorą. Czy doradzam? Raczej wypowiadam swoje zdanie, ale nigdy nie mówię „zrób tak czy tak”.


Lustro Rzeczywistości
1.  Gdyby miała Pani napisać książkę w duecie z innym polskim autorem, to kto by to był i jaką tematykę by Pani wybrała?
Tak się zastanawiałam czytając to pytanie, czy Pani miała kogoś konkretnego na myśli? Czy obstawiała jaka padnie odpowiedź?
Nie wymienię nazwiska, bo nic ono nikomu nie powie. Jest wśród moich znajomych jedna osoba, z którą chętnie napisałabym książkę. Póki co na  razie pisze do przysłowiowej szuflady, ale sposób, w jaki to robi bardzo do mnie trafia. Podsyłamy sobie teksty, recenzujemy. Jest to o tyle dobre, że on może mi dużo powiedzieć na temat postępowania mężczyzn, a ja wyjaśniam mu co tak naprawdę kieruje kobietami.  A skoro tak, to i tematyka wydaje się oczywista: relacje damsko-męskie. Być może kiedyś.


Beata Lewandowska
1. Jaki jest pani ulubiony kolor i z czym pani on się kojarzy?
Lubię kolory jasne, wesołe, ciepłe. Nie lubię zimnych, choć potrafię zachwycić się błękitem nieba w słoneczny dzień. A najulubieńszy? Chyba zielony, bo symbolizuje wiosnę, nowe życie i napawa nadzieją.

2. Gdyby była by pani na bezludnej wyspie - jaką 1 rzecz by pani wzięła?
Tylko jedną? Ojej... kocham czytać książki, pisać... to może laptop, aby mieć dwa w jednym, pod warunkiem, że na tej bezludnej wyspie byłoby źródło prądu, ewentualnie mój sprzęt zadowoliłby się energią słoneczną.

3. Jakie lubi pani czytać książki?
Obyczajowe, sensacyjne, psychologiczne czasem romans czy kryminał. Wszystko zależy od nastroju i potrzeby. Uwielbiam Jodi Picoult.


Iza
1.  Załóżmy, że na jeden dzień mogłaby Pani przenieść się do świata przedstawionego w dowolnej powieści. Do jakiej powieści chciałaby się Pani przenieść i dlaczego? A może do żadnej?
To byłaby zdecydowanie powieść Jodi Picoult. Uwielbiam jej styl, jej książki, dość niejednoznaczne, w których zadaje ważne pytania. Gdybym mogła, chętnie poznałabym jej bohaterów i świat, który wcale nie jest czarno-biały.

2. Załóżmy, że proces napisania i wydania książki to potrawa. Jakie powinny według Pani jej składniki?
Ten proces podzieliłabym na dwie potrawy. Pisanie to zdecydowanie danie główne – tutaj trzeba dobrze przyprawić, wszystko w odpowiednich proporcjach, ale te odpowiednie proporcje dla każdego znaczą co innego, więc wedle uznania. Wydanie to deser, słodki, rozpływający się w ustach, idealny do kawy.

3. Dopisze Pani do każdej litery imienia i nazwiska cechę, która Panią opisuje?
Ojoj...  najlepiej gdyby na to pytanie odpowiedział ktoś, kto mnie zna, byłby bardziej obiektywny.  A ja... no cóż... najlepiej opisują mnie: Miłośniczka Książek :).


Edyta Chmura
1.  Wyjazd na Mazury i nowo zawarte znajomości zmieniają życie Mai i Moniki. Tak czasami bywa, że los stawia na naszej drodze człowieka, który wiele zmienia w naszym życiu. Dopiero patrząc z perspektywy czasu zdajemy sobie sprawę, że to wcale nie było przypadkowe spotkanie, lecz przeznaczenie, jakiś odgórnie zapisany plan. Czy Pani dostrzega takie działanie w swoim życiu? Wierzy Pani w przeznaczenie?
TAK!  Wierzę i to bardzo. Moim mottem życiowym są słowa : wszystko w życiu dzieje się po coś, w jakimś celu. Każde zdarzenie, jakie nam się przytrafia, każda osoba, którą spotykamy w swoim życiu, coś do niego wnoszą. Być może początkowo tego nie widzimy, nie zdajemy sobie sprawy, ale po jakimś czasie potrafimy powiedzieć: „gdyby nie to..”. W moim życiu też tak było, wydarzyło się w nim wiele rzeczy, które doprowadziły mnie do tego miejsca. I jestem głęboko przekonana, że wszystko, co mnie spotkało – dobrego i złego – miało na celu to, abym stała się tym, kim jestem. Czasem się zastanawiam, czy gdyby moja historia była inna, pisałabym czy robiłabym coś zupełnie innego.
Kiedyś przeczytałam książkę Mary Sheldon „Wybór”, to książka, którą bardzo lubię i  do której wracam, bo mówi właśnie o przeznaczeniu. Możemy dokonywać różnych wyborów, ale pewne rzeczy się wydarzą i tak. Może inaczej, może w innym czasie. I stawia pytania; czy gdybyśmy wtedy dokonali innego wyboru nasze życie byłoby lepsze? Wierzę w przeznaczenie, ale wierzę też, że to od nas zależy, czy dostrzeżemy opcje, jakie mamy. Możemy siedzieć i czekać, aż los się do nas uśmiechnie, albo możemy spróbować wziąć swój los w swoje ręce.
Opowiedziano mi taką historię: W czasie powodzi zarządzono ewakuację, bo stan wody wciąż się podnosił. Wszyscy opuścili swoje domy oprócz jednego człowieka, który twierdził, że Bóg go uratuje. Wszedł więc na dach, woda dookoła a on usiadł i czeka. Podpływa łódź, siedzący w niej namawiają go, aby odpłynął z nimi ale on odmawia. Sytuacja powtarza się jeszcze dwa razy, w końcu mężczyzna tonie. Idzie do nieba i z pretensją mówi :Panie Boże, miałeś mnie uratować! Na to Bóg : a te trzy łodzie, to co?
I to jest chyba najbardziej wymowne. Możemy wierzyć w przeznaczenie, los, ale nie powinniśmy być bierni. Nic się samo nie zrobi.

2. Czym jest dla Pani pisanie? Wyobraża sobie Pani swój dzień bez myślenia o fabule, spisywania ulotnych pomysłów czy wytrwałego klikania w klawiaturę?
O tak! Wyobrażam sobie! Bywają dni, kiedy nie piszę, najczęściej z braku czasu, natomiast historie w mojej głowie dzieją się cały czas. Na szczęście są cierpliwe i dzielnie czekają na swoją kolej :D.

3. W Pani książkach na pierwszy plan wysuwają się kobiety. To ich przemianę, poszukiwania odpowiedzi na trudne pytania, uczucia możemy obserwować. Czy odważyłaby się Pani napisać powieść, w której głos należeć będzie do mężczyzny i to jego myśli ujrzą światło dzienne?
Piszę o kobietach, bo to temat mi najbliższy. W Trawie... natomiast pozwoliłam dojść do głosu mężczyznom – przez chwilę „stałam się” i Kubą i Pawłem. I być może kiedyś napiszę książkę o mężczyźnie. Mężczyznach. Najpierw jednak muszę ich choć trochę zrozumieć, hahaha.


Rose Belle
1.  Według Pani, co w życiu jest naprawdę ważne, co daje szczęście i o czym ludzie zapominają, jakiegoś drobnego szczegółu, dzięki któremu ich życie byłoby takie, jakie by chcieli, żeby było?
Hmm, problem w tym, że dla każdego ważne jest coś innego. Coś, co jednego uszczęśliwia, dla drugiego może być kłopotem. Moim zdaniem bardzo ważne w życiu jest cieszenie się z tego, co się ma i odnajdywania szczęścia w małych rzeczach. Nie szukanie czegoś na siłę, tylko zauważanie tego, co czyni nasze życie piękniejszym. Warto zatrzymać się na chwilę, rozejrzeć wokół i westchnąć „ale cudnie”.

2. Mieszka Pani na wsi. Czy gdyby miałaby Pani taką możliwość, zamieniłaby wieś na życie w centrum miasta? Co daje Pani życie na wsi?
Mieszkałam już w mieście :D wiem jak to jest. Owszem, cieszy, że wszędzie blisko, ale tak naprawdę cenię sobie ciszę i spokój a nie sąsiada przestawiającego meble o drugiej w nocy. Lubię wieś i nawet gdybym mieszkała w mieście potrzebowałabym takiej odskoczni, gdzie czas płynie zupełnie inaczej.

3. Jaka piosenka sprawia, że ma Pani gęsią skórkę, dreszcze itd- ogólnie która jest dla Pani ważna i silnie oddziałuje?
Chyba nie mam takiej jednej. Uwielbiam muzykę i bardzo często wywołuje ona u mnie dreszcze. Może to być piosenka czy temat z filmu - bardzo często wzruszam się przy muzyce Hansa Zimmera. Jakiś czas temu słuchałam walca „And the walz goes on” autorstwa Anthony'ego Hopkinsa i miałam łzy w oczach.
Ale... jest taka piosenka, przy której zawsze się wzruszam. To „Jaka róża taki cierń” Edyty Geppert. Nawet teraz pisząc o tym mam ciary.


Enelayne Queen
1.  Czy pisząc książkę, miała Pani problem, kiedy na przykład jedną i tą samą scenę musiała pisać po kilka razy? Czy często się to Pani zdarzało? Co pomagało wtedy w pisaniu?
W czasie pisania zdarzało się, że po napisaniu jakiegoś fragmentu, wykreślałam go na przykład następnego dnia i pisałam od nowa. Wynikało to jednak bardziej z tego, ze nie podobał mi się sposób, w jaki to opisałam niż że miałam problem ze sceną. W przypadku Trawy od początku wiedziałam jak się zacznie, o czym będzie i jak się skończy. Musiałam znaleźć tylko odpowiednie słowa.
Kiedy jednak pisałam Dlatego miałam takie zdarzenie. Pisałam wówczas scenę jak Agata przychodzi do Grażyny. Byłam zadowolona z efektu, wszystko szło jak po maśle... i nagle bach! Przerwa w dostawie prądu. Komputer zgasł, fragment, który nie zdążył się zapisać również. Okropnie żałowałam, uważałam, ze był dużo lepszy niż ten, który napisałam później. Jak sobie poradziłam? Napisałam od nowa. To jedyna recepta.

2. Jeśli miałabyś możliwość otrzymania dowolnej książki, nawet takiej, która pochodzi z IX wieku, z dedykacja i autografem autora, jaka książka by to była i dlaczego?
Dowolnej? Mam nadzieję, ze nie rozczaruję nikogo. Jane Austen „Duma i uprzedzenie”. Bo do niej wracam.

3. Każdy jest na swój sposób szalony i nawet najspokojniejszy człowiek czasami wpada na głupie pomysły. Jaki był najbardziej szalony pomysł, który Pani zrealizowała?
Hahaha, szaleństwo ma to do siebie, że wydaje się normalnością i w chwili realizacji jest po prostu super pomysłem, najczęściej ściśle związanym z naszymi marzeniami. Jeśli więc o czymś marzę, chcę to zrealizować, nawet jeśli idea wydaje się nieco szalona.


Patrycja Waniek
1.  "Mimo wszystko". Czy jest coś w Pani życiu, co zrobiła Pani mimo wszystko, mimo przeciwności? A może jest coś takiego, co Pani planuje zrobić, jakieś marzenie?
Mimo wszystko wydałam książkę, mimo przeciwności, gorszego okresu w życiu i na przekór wszystkim niedowiarkom. Znalazłam w sobie siłę, by spełnić swoje marzenia, a właściwie jedno z wielu. Czy marzę? Cały czas. Życie bez marzeń byłoby nudne, bo przecież wszystko ma swój początek w naszej głowie. Mam więc sporo planów, pomysłów i czekam na okazję, by wcielić je w życie.

2. "Dlatego mnie kochasz". Mówi się, że kochać można bez powodu. A jakie jest Pani zdanie?
W miłości najpiękniejsze jest to, że nie kocha się za coś, ale pomimo. Tak uważam. Trudno jest zdefiniować miłość, odpowiedzieć na pytanie dlaczego się kogoś kocha.  To się po prostu zdarza. I wtedy nie jest ważne jak kto wygląda, ale jaki jest.
Można mieć tzw. „ideał”, który będzie miał twarz np. Johnny'ego Deppa, a związać się z błękitnookim blondynem w niczym owego ideału nieprzypominającym. Bo ów blondyn będzie miał to coś, co sprawi, że w brzuchu pojawią się motyle i już.

3. "Trawa bardziej zielona". Czy właśnie zieleń kojarzy się Pani z pozytywną energią? Co dodaję Pani pozytywnej energii?
Zieleń należy zdecydowanie do moich  ulubionych kolorów. Kojarzy mi się z wiosną, nadzieją i nowym początkiem. Zdecydowanie jest najbardziej pozytywny.


***

Magdalena Kołosowska zdecydowała się odpowiedzieć na wszystkie Wasze pytania :). W imieniu czytelników i swoim dziękuję autorce za udzielenie wywiadu.

Magdalena Kołosowska wybrała dwie osoby które zostaną nagrodzone :).
Książkę "Trawa bardziej zielona" wygrywa Edyta Chmura, oraz Mała Pisareczka.
Serdecznie gratuluję i proszę o kontakt na maila: panikpaprocka@gmail.com.

Wszystkim uczestnikom dziękuję za udział w konkursie i pozdrawiam! :)

9 komentarzy :

  1. Bardzo ciekawy i wartościowy wywiad. Również uważam, że życia to mieszanka różnych emocji i powinna składać się zarówno z przygód, jak i lekkich komedii, czy obyczajów. Oby najmniej było w naszym życiu elementów dramatu... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wywiad.
    Miło się czytało :D

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesujący wywiad, który z chęcią przeczytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny wywiad :)
    Ja jestem ciekawa, tak już poza konkursem czy będzie kolejna część z losami bohaterów Trawy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojejku! Wywiad wyszedł genialnie!
    Dziękuję za wyróżnienie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wywiad fantastyczny! Dużo się dowiedziałam czytając go w towarzystwie porannej kawy. Uwielbiam blogowe formy wywiadów, gdzie osoba zainteresowana może sama zadać pytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za wyróżnienie i wyczerpujące odpowiedzi na moje pytania! Super wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z przyjemnością przeczytałam i pytania i odpowiedzi. :) Świetny wywiad! :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie że jesteś! Dziękuję za każdy pozostawiony ślad :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka