poniedziałek, 18 kwietnia 2016

"Cześć, co słychać?" Magdalena Witkiewicz [PRZEDPREMIEROWO]


Czy warto żyć przeszłością? A może lepiej zapomnieć o pewnych sprawach i skupić się na tym co tu i teraz? Czasem jednak wystarczy zwykłe „Cześć, co słychać?” by całkowicie odmienić ludzkie życie. Tylko, że później może już nie być odwrotu...

Zuzanna niedługo skończy czterdzieści lat i niestety zmaga się z kryzysem wieku średniego. Wiedzie się jej całkiem dobrze, ma kochającego męża i wspaniałe dzieci. Jednak czuje, że w jej życie wkradło się zbyt wiele monotonii. Z sentymentem wspomina przeszłość i swoją pierwszą miłość – Pawła. Pod wypływem nagłego impulsu postanawia napisać do niego wiadomość na Facebooku, którą rozpoczyna od pytania: „Cześć, co słychać?”. Nie spodziewa się, że mężczyzna po tylu latach się do niej odezwie. Jednak Paweł nie tylko odpisuje na jej wiadomość, ale też prosi ją o spotkanie. Zuzanna zaczyna widywać się z mężczyzną, a między nimi znów zaczyna iskrzyć, tak jak za dawnych lat. Życie Zuzanny zostaje wywrócone do góry nogami, a ona sama czuje się rozdarta między mężem i rodziną, a swoją pierwszą miłością. Czy ta historia ma szansę skończyć się dobrze? Jakie kroki podejmie Zuzanna?

„Często zastanawiamy się „co by było gdyby”, ale zapominamy o tym, iż nie mamy już wpływu na przeszłość. Zamiast skupić się na przyszłości zastanawiamy się, jak cofnąć czas, by w przeszłości wybrać inną życiową ścieżkę. Zupełnie bez sensu!"

Najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz opowiada o kobiecie która nie potrafi pogodzić się z nadchodzącą czterdziestką, a do tego czuje się przytłoczona monotonią życia codziennego. Chcąc coś zmienić, postanawia skontaktować się ze swoją miłością z młodzieńczych lat. Nie spodziewa się jednak, że będzie to początek wielu zmian w jej życiu, a gdy lawina ruszy, ciężko będzie ją powstrzymać. Kobieta czuje się rozdarta i sama nie wie jaką decyzje powinna podjąć. Czy wybrać męża który gwarantuje stabilizację i bezpieczeństwo, czy może pozwolić sobie na chwilę szaleństwa i ulec namiętności? Nie może jednak zapomnieć o dzieciach, które jakby na to nie patrzeć, najbardziej na wszystkim ucierpią. To sprawia, że Zuzanna czuje się jeszcze bardziej podle. Coraz częstsze spotkania z Pawłem nie ułatwiają sprawy, a jakby tego było mało kobieta zauważyła, że zaczyna oszukiwać męża. Nie prowadzi to do niczego dobrego, ale ciężko jej się opanować. Odżywają wspomnienia, a chęć aby było tak jak dawniej bierze górę nad zdrowym rozsądkiem. I choć sumienie każe jej robić inaczej, to jednak serce nie zamierza się temu podporządkować. Jaką decyzję podejmie kobieta?

„Cześć, co słychać?” na początku wydawała mi się bardzo schematyczna. I choć jest to książka dobra, to jednak zabrakło mi jakichś głębszych emocji, których tak oczekiwałam po książce Magdaleny Witkiewicz. Autorka bardzo wysoko podniosła sobie poprzeczkę książką „Po prostu bądź”, która jak dla mnie była po prostu fenomenalna. Rozbiła mnie na kawałki i rozerwała serce na pół. Liczyłam, że „Cześć, co słychać?” będzie podobne, jednak odrobinę się zawiodłam. Owszem pojawia się tutaj element zaskoczenia, ale dopiero na końcu. Dzięki temu książka zyskuje zupełnie inny wydźwięk, a historia Zuzanny nie jest już tak banalna. Wydarzenia z przeszłości rzucają zupełnie inne światło na bohaterkę, przez co czytelnik nie tylko czuje się zaskoczony, ale też odrobinę wstrząśnięty.

„Szkoda, że człowiek dowiaduje się o pewnych sprawach dopiero po czasie. Szkoda, że do pewnych wniosków dochodzi dopiero, gdy nabierze doświadczenia, jak przeżyje trochę życia i zobaczy, czym jest samotność.”

Magdalena Witkiewicz jest doskonałą obserwatorką. Jej historie są niesamowicie życiowe, tchną autentycznością i często odrobiną dramatyzmu. Czytelnik ma szansę utożsamiać się z bohaterami i często odnaleźć jakiś element ze swojego życia w książkach autorki. Podobnie jest z „Cześć, co słychać?”. To opowieść która pokazuje jak wielu rzeczy nie dostrzegamy, w tym wad drugiej osoby, gdy zaślepi nas miłość. Czasami potrzeba odrobiny czasu i jakiegoś impulsu który pozwoli nam przejrzeć na oczy. Szkoda tylko, że czasami trzeba coś stracić, aby zrozumieć jak wiele posiadaliśmy, ale po prostu nie potrafiliśmy tego docenić. Autorka z niezwykłą starannością ukazała swoich bohaterów, a przede wszystkim Zuzannę, która przez bolesne doświadczenia z przeszłości trochę się pogubiła. Książkę czyta się niezwykle szybko i lekko, co jest kolejną zaletą książek Magdaleny Witkiewicz. Wciągają od pierwszej strony i aż do samego końca trzymają w napięciu.

„Cześć, co słychać?” to ciekawa i intrygująca książka która skłania do refleksji, ale też odrobinę porusza i zaskakuje. I choć jest napisana trochę słabiej, to jednak warto ją przeczytać. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów książek Magdaleny Witkiewicz, a także miłośników powieści obyczajowych. Polecam!

Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Cześć, co słychać?
Wydawnictwo: Filia
Data premiery: 27 kwietnia 2016
Liczba stron: 315
Gatunek: literatura obyczajowa
MOJA OCENA: 7/10


Książkę do recenzji przekazało Business&Culture oraz Wydawnictwo Filia, za co bardzo dziękuję


18 komentarzy :

  1. Chętnie przeczytam, lubię książki Witkiewicz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę, że już mogłaś ją przeczytać :)) Uwielbiam Witkiewicz i czytam wszystko co napisze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Życiowa książka i mam zamiar po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fanką książek Witkiewicz nie jestem, ale może przeczytam tę książkę, ma taką piękną okładkę!:O
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachęciłaś mnie zakończeniem, które zaskoczy, a nawet wstrząśnie czytelnikiem. Sama historia podoba mi się też ze względu na Facebooka - to takie prawdopodobne, tak się mogło właśnie stać. Czasami tyle zależy od jednego pytania, jednego impulsu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślałam, że powrót pierwszej miłości zostanie spowodowany czymś bardziej wyrafinowanym niż banalną zaczepką bohaterki na portalu społecznościowym. Jednak nie skreślam tej powieści, bo obiecałam sobie, że poznam którąś z nowszych książek Witkiewicz i zamierzam słowa dotrzymać. Możliwe, że padnie właśnie na tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  7. JA jestem nią bardzo zainteresowana! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jeszcze nie czytałam nic pani Magdaleny. ale mam nadzieję, że niebawem uda mi się to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajne zdjęcie, takie wesołe i swojskie :) kiedyś bardzo chciałam przeczytać coś tej autorki, ale obecnie rzadziej sięgam po taki gatunek
    P.S. zapraszam na wymianę książkową u mnie, mam nadzieję, że pomysł Ci się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiem, że to wstyd, ale ja nie czytałam jeszcze żadnej powieści Magdaleny Witkiewicz. Chyba zacznę swoją przygodę z tą autorką właśnie od tej książki, bo opis fabuły zachęcił mnie najbardziej ze wszystkich. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie czytałam książek Magdaleny Witkiewicz, ale widzę, że warto to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój blog znajduje się pod nowym adresem i prosiłabym cię o zaktualizowanie u mnie w obserwatorach, byś mogła trafić na mój blog (najpierw usuń z obserwowanych, później dodaj ponownie).
    Z góry dziękuję za wyrozumiałość i przepraszam za zbędny spam. :)
    http://lost-in-my-books.blogspot.com

    PS. Postaram się później przeczytać twoją recenzję. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze nie czytałam książek pani Witkiewicz, jednak naprawdę mnie kuszą. Myślę, że niebawem sięgnę po tę właśnie powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciebie też zauroczyła Po Prostu bądź ? Wspaniała jest. Mimo wszystko jestem ciekawa dwóch najnowszych powieści autorki, w tym właśnie tej. Ale dzięki za ostrzeżenie, za wysoko poprzeczki stawiać nie będę. ;)

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. W mojej ocenie ta książka jest równie dobra jak Po prostu bądź. Choć końcowe wydarzenia tej powieści mocną mną wstrząsnęły.

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię twórczość tej autorki, na pewno sięgnę i po tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem w trakcie lektury, str.195. Niestety, nocki nie zarwę, bo jutro dwie córy i mąż od rana. Na dodatek mam 40 lat:/. Naprawdę, cieszę się, że trafiłam na panią Witkiewicz, na jej książki. Pozwala mi ona powspominać stare czasy:). O motylkach też mi się marzy, ale pewnie je sobie namaluję:|. Pozdrawiam, Beata.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie że jesteś! Dziękuję za każdy pozostawiony ślad :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka