czwartek, 17 marca 2016

"Barwy miłości" Kathryn Taylor


Jaką barwę ma miłość? Może być czerwona jak krew, żółta jak słońce lub niebieska jak niebo. Może też być czarna jak atrament i bezgwiezdna noc. Niezwykle namiętna, gorąca i rozpalająca wszystkie zmysły...

Grace Lawson przybywa do Londynu, gdzie ma odbyć trzymiesięczną praktykę w znanej i cenionej firmie. Już na lotnisku podczas spotkania ze swoim szefem zalicza pierwszą wpadkę. Nie stawia to jej w zbyt dobrym świetle, jednak mężczyzna dzięki temu zwraca na nią uwagę. Od tego momentu zaczyna się nią interesować, aż w końcu proponuje jej współpracę. Grace jest zafascynowana Jonathanem. Niezwykle bogaty, szaleńczo przystojny, a przede wszystkim pozbawiony skrupułów. To wszystko sprawia, że mężczyzna ją do siebie przyciąga, a naiwna Grace coraz bardziej ulega jego urokowi. Stara się być ostrożna, zwłaszcza, że jej nowa przyjaciółka Annie, wciąż ostrzega ją przed szefem i prosi aby zbytnio  nie angażowała się uczuciowo, bo przystojny Jonathan skrywa też mroczną i ciemną stronę... Z czasem jednak między tą dwójką wybucha niezwykła namiętność, której Grace ulega. Oddaje się w ręce swojego kochanka, który pokazuje jej mroczny świat żądz i seksualnych fantazji, jakich Grace do tej pory nie zaznała...

Nie jestem ekspertem jeśli chodzi o powieści erotyczne, nie przeczytałam również popularnej książki E.L. James „Pięćdziesiąt twarzy Greya”, do której debiut Kathryn Taylor jest porównywany. Mogę się jednak domyślić o czym jest książka E.L. James i jakie jest jej zamierzenie, zwłaszcza, że wielu autorów coraz częściej inspiruje się Greyem, a książek o podobnej tematyce na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej. Nie byłabym jednak sobą, gdybym na własnej skórze nie przekonała się czy „Barwy miłości” są rzeczywiście tak gorącą i namiętną książką, jak większość mówi. Ostatnio coraz częściej sięgam po literaturę erotyczną i zaczynam dostrzegać w niej pewien potencjał. Zawsze jednak gdy czytam jakąś książkę z tego gatunku boję się schematyczności i powtarzalności tematu. Bo w końcu co nowego można napisać o seksie? Jak się okazuje, całkiem sporo. Wystarczy ciekawy pomysł, odrobina inspiracji i dobre wykonanie.

Historia Grace i Jonathana, mówiąc szczerze nie jest zbyt odkrywcza. Autorka nie uniknęła schematu, gdzie mężczyzna gra rolę dominującego samca. Jest niezwykle przystojny, wyrachowany i arogancki, ale swoim nieprzystępnym i chłodnym podejściem fascynuje Grace. Ona zaś jest uległa, niedoświadczona i ostrożna. I choć bardzo się stara, nie potrafi ulec urokowi Jonathana. Ten traktuje ją dość przedmiotowo i nie zamierza wdawać się w głębsze relacje. Jednak w przypadku Grace nie jest to takie proste. Nowe doświadczenia sprawiają, że kobieta coraz bardziej emocjonalnie zaczyna angażować się w ten związek. Niepokojące jest również to, że Jonathan obraca się w dziwnych i tajemniczych kręgach, a jego wspólnik,  Japończyk Yutto Nagako zaczyna się w jawny sposób interesować Grace. Kobieta nie ma pojęcia kim jest mężczyzna i jakie są jego zamiary, dlatego robi wszystko by go unikać. Jakie tajemnice skrywa Jonathan? Kim jest Japończyk i czego chce od Grace? Jaki będzie finał tej historii?

Książka Kathryn Taylor od pierwszej strony bardzo mnie zaintrygowała i wciągnęła. I choć podchodziłam do niej z dużym dystansem, niejednokrotnie mnie zaskoczyła. Podoba mi się sposób w jaki autorka buduje napięcie. Wie jak zaciekawić czytelnika i sprawić, aby ten z wypiekami na twarzy przewracał kolejne kartki. Ważną kwestią jest budowa powieści. Można powiedzieć, że została podzielona na dwie części, co wyraźnie rzuca się w oczy. W pierwszej połowie książki bohaterowie dopiero się poznają, ich relacja powoli nabiera rumieńców i rozpędu. Nie ma tu wstawek erotycznych, a jest raczej delikatny romans. W drugiej części między bohaterami wybucha namiętność, pojawiają się bardziej pikantne fragmenty i sceny zbliżeń. Autorka jednak opisuje wszystko z niezwykłym wyczuciem i smakiem. Owszem seksu jest tu całkiem sporo, ale nie jest on obsceniczny, ani niesmaczny. Dzięki temu książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem i skupieniem, a poszczególne fragmenty rozgrzewają zmysły i atmosferę.

Warto również zwrócić uwagę na charakterystykę bohaterów. Kathryn Taylor postarała się, aby każdy z nich wyróżniał się innymi cechami. Postać Jonathana intryguje, a jego trauma, jeszcze bardziej rozbudza ciekawość czytelnika. Chcemy dowiedzieć się jakie wydarzenia go zmieniły i pozbawiły uczuć. Grace to wstydliwa i skromna kobieta, choć ja określiłabym ją raczej mianem słodkiej idiotki. Póki co, nie mam jeszcze wyrobionego zdania na jej temat. Zobaczymy jak będzie w przypadku kolejnego tomu.

„Barwy miłości” to namiętny i porywający romans erotyczny. Intryguje, przyciąga uwagę i zachęca do dalszego poznania tej niezwykłej historii. Książkę czyta się niezwykle lekko i szybko, a sceny erotyczne nie przytłaczają, a wręcz przeciwnie, pobudzają ciekawość i wyobraźnię. I choć nie jestem ekspertem od erotyków, książka Kathryn Taylor naprawdę mi się podobała. To bardzo obiecujący debiut, po który warto sięgnąć. Polecam, nie tylko fanom powieści erotycznych. Myślę, że miłośnicy bardziej pikantnych romansów również będą zachwyceni.

Autor: Kathryn Taylor
Tytuł: Barwy miłości
Tytuł oryginału: Colours od Love - Entfesselt
Cykl: Colours od Love (tom 1)
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 8 kwietnia 2015
Liczba stron: 352
Gatunek: literatura erotyczna/romans
MOJA OCENA: 7/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat


25 komentarzy :

  1. Mnie akurat porównywanie powieści do Greya odrzuca, a nie przekonuje do siebie, bo powieść E.L. James wynudziła mnie i zmusiłam się jedynie do skończenia pierwszego tomu. Obie części "Barw miłości" czekają już na półce - zapowiada się intrygująca przygoda! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo te powieści są po prostu słabe :<

      Usuń
  2. Na razie mam przerwę od gatunku, ale pamiętam o tej powieści. Z pewnością przeczytam, gdy znowu najdzie mnie ochota na mocniejsze książki. Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami mam chęć sięgnąć po powieść erotyczną, z Twojej recenzji wynika, że warto do niej zajrzeć, zatem będę miała ją na uwadze. :) Na razie mam w głowie jeszcze Anatomię uległości, która wywołała we mnie sympatyczne odczucia. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie sięgniemy :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Może i dobra powieść... ale nie dla mnie :/
    Naprawdę nie przepadam za taką literaturą... aż tak!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanawiam się nad twórczością Autorki, ale nie jestem do końca przekonana. Nie wiem dlaczego. Może nie mam na razie ochoty na takie pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta seria robiła wrażenie na początku, niestety w drugim tomie autorka idzie bardziej w kierunku Daringham Hall, co mnie zirytowało. Ale może III okaże się lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie lubię literatury erotycznej i wątpię, żebym się skusiła na tę lekturę. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja teraz będę czytała drugi tom tej serii. Jestem go bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja lubię. Serię AFTER też przeczytałam,a 50 twarzy Greya nigdy nawet nie przeczytałam. Ciężko się odnieść, ale zbliżenia między ludźmi są częścią życia wiec ich nie unikam. Natomiast 50 twarzy jest dla mnie przedmiotowe w stosunku do kobiet. I nie zamierzam czytać o uległych i dominatych.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio pojawia się dużo erotyków. Ten wydaje się niezmiernie ciekawy :)
    Z chęcią sięgnę po serię;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książkę czytałam i bardzo mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam już za sobą obie części <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo rzadko sięgam po tego rodzaju literaturę i teraz nie jestem zbyt przekonana :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Może będę o niej pamiętać :D Albo i nie xd Nie mam pojęcia

    OdpowiedzUsuń
  16. Zniechęciłam się do tej powieści przez powierzchowne podobieństwo do Greya - opis nasuwał skojarzenia, a że taki rodzaj erotyków mi nie odpowiada, to zrezygnowałam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Do erotyków się zraziłam i na razie nie planuję po nie sięgać :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Do erotyków podchodzę jak przysłowiowy pies do jeża. Nie będzie to zaskoczeniem jeśli powiem że to przez Greya... czytałam już kilka pozytywnych opinii i sama nie wiem. Może kiedyś się skuszę? ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja przeczytałam i podobało mi się. A zakończenie mnie zamurowało. Jestem ciekawa drugiej części.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Już jedną ksiażkę Kathryn Taylor przeczytałam, myslę, że i po tą bym sięgnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie unikam erotyków, ale tej książce mówię nie i raczej na pewno po nią nie sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja jakoś nie mogę przekonać się do literatury erotycznej, więc na razie podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. No nie wiem... Za sprawą "Powrotu do Daringham Hall" trochę zraziłam się do twórczości Kathryn Taylor. Te porównania do Greya też mnie nie przekonują, także chyba odpuszczę sobie tę lekturę... Co nie zmienia faktu, że zrobiłaś śliczne zdjęcie. :-)) Poprzednie, z posta o najnowszej książce Sue Monk Kidd, też bardzo mi się podoba. Widzę, że wena twórcza Cię ostatnio nie opuszcza. Brawo Kasiu. :-)))

    OdpowiedzUsuń

Fajnie że jesteś! Dziękuję za każdy pozostawiony ślad :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka